SCM Music Player.

Bohaterowie.

sobota, 4 kwietnia 2015

Part 236.

Sweeney uniósł lekko brew na słowa kobiety i przejął do niej kółko po czym kilka razy próbował swoich sił, choć jeszcze nie rzucił krążkiem w stronę butelek, bo chciał dobrze wyważyć ruch, no ale pierwsze trzy razy nie poszły mu najlepiej. Nellie pogładziła spięte ramie Sweeney’a i uśmiechnęła się, gdy przez ubranie poczuła jego mięśnie, a zaraz pochyliła się, przy jego uchu i szepnęła.
- Spokojnie i powoli. Poza tym jak się nie uda nikt nie będzie płakał. – Puściła do niego oczko i czekała aż kolejny raz Sweeney rzuci krążek, mimo to przed rzutem odezwał się do kobiety.
- Po prostu chciałbym wygrać dla Ciebie tego pluszaka… Jeszcze zostały mi da rzuty…  -Zaraz Sweeney rzucił krążek i udało mu się zaczepić kółko o szyjkę jednej butelki, tym samym udało mu się wygrać misia pluszowego dla Nellie, na co uśmiechnął się, kiedy zaraz sprzedawca podarował mu puchate zwierzątko, a on wręczył je kobiecie.
- Ha! Proszę miś dla Ciebie. Przynajmniej nie wyjdziemy stąd z pustymi rekami i aż tak bardzo pustym portfelem.. Hehe, żartowałem. To co wracamy do domu..? Troszkę późno już. – Nellie przytaknęła i pocałowała Sweeney’a policzek kiedy wręczył jej misia, oczywiście była za tym by powrócić już do domu, była już nieco zmęczona. Wstąpili, jeszcze do jednego małego lokalu, na kolacje, gdzie tak naprawdę zjedli po miseczce gorącej zupy by się nieco rozgrzać, a do tego na drugie danie trafiły im się kluski z mięsem cebulka i grzybami, oblane był w sosie myśliwskim. A do picia po prostu mieli herbatę, może ta kolacja nie była zbyt wygórowana, ale za to ciepłej zrobiło się w ich brzuszkach i już nie burczało.
Zatem powoli opuścili teren wesołego miasteczka, po czym Sweeney zawołał woźnicę, który do nich podjechał i pomógł zaraz do karety wsiąść kobiecie, szepnął kilka słów do kierowcy i powoli wsiadł do karety, obok Nellie i ruszyli, gdy zastukał w ścianę karety, że są gotowi. Nellie oparła głowę o ramię Todd’a i przyglądała się pluszowej zabawce, którą przytuliła ręką do siebie. Cicho szeptali tez do siebie, o dzisiejszym dniu, jak i też podróż Nellie wydawała się nieco dłużyc, przecież nie byli bardzo daleko, od domu Todd’ów, a teraz miała wrażenie, że jechali dwa razy dłużej. Niebawem w końcu woźnica się zatrzymał, a Nellie spojrzała na Todd’a, który uśmiechnął się do niej delikatnie i odparł.
- Jesteśmy na miejscu. – Miał nadzieje, że Nellie nie obrazi się na niego, że zabrał ich do latarni morskiej, w końcu wiedział, że zostały im tu ostatnie dwa dni, zatem chciał to wykorzystać, a dziś pobyć trochę sam na sam z kobietą w bardziej intymnym miejscu niż wesołe miasteczko, gdzie za każdym razem ktoś na nich patrzył. Powoli więc powysiadali z karety, kobieta była zaskoczona nieco tym, że nie przyjechali wcale do domu. Teraz wiedziała już czemu ta trasa się jej tak dłużyła, spojrzała nieco zaskoczona na Sweeney’a, który pocałował jej policzek i odparł.
- Jeśli chcesz możemy wrócić do domu, ale chciałem spędzić z Tobą troszkę czasu, bez świadków w koło.. i za ścianą też. Tylko godzinka, i pojedziemy do domu.. hm..? Panie woźnico, może Pan przyjechać po nas za jakąś godzinę, półtorej..? Tutaj..?
- Oczywiście. Przyjadę. Miłego wieczoru młodzi. – Woźnica dostał należną sumę z napiwkiem, który go ucieszył i oczywiście, nie zamierzał ich wykiwać tylko przyjechać po nich za tą godzinę by zabrać ich do domu. Tak też zaraz ruszył, a oni zostali sami przy wielkiej opuszczonej latarni morskiej, do której Sweeney pociągnął kobietę. Powoli weszli do środka, gdzie Sweeney zapalił zaraz lampę naftową, którą namacał i zrobiło się widniej, po czym udali się po schodach na piętro, gdzie było przyjemne miejsce, jak choćby kanapa, na której mogli usiąść. Mężczyzna popatrzył na Nellie, gdy się rozglądała po tym miejscu i odezwała się po chwili.
-To miło, że mnie tu zabrałeś i to miejsce naprawdę istnieje… A w ostatni wieczór.. naszego pobytu.. moglibyśmy tu przyjechać.. chciałabym zobaczyć jak to wszystko wygląda z góry, dziś już nie mam ochoty wchodzić wyżej.. ale…  - Uśmiechnęła się do Todd’a, który powoli do niej podszedł i uśmiechnął się tajemniczo, po czym przytknął palec do jej ust i szepnął cicho.
- Dobrze przyjedziemy tu, nim stąd odjedziemy do Londynu. I wejdziemy na samą górą, jak starczy nam sił.. Ale teraz ciii…  - położył dłonie na biodrach kobiety, gdy Nellie splotła dłonie za jego szyja, a misia na razie odstawiał na kanapę. Sweeney przybliżył się twarzą do twarzy Nellie wpił się w jej wargi delikatnie i oboje nie szczędzili sobie czułości. Nellie była poruszona tym, że Sweeney odważył się na taki krok, czuła jak tego pragnął, jak jego serce mocniej biło, lecz robił to co właśnie dziś sprawiło mu największą radość. Cieszył się, że Nellie nie była mu obojętna, bądź nie uznała, za wariata, który specjalnie ją tu przywiózł. W końcu nie chodziło mu za to by zaraz dobrać się do Nellie i zdjąć z niej wszystkie ubrania. Zachowywał spokój, owszem że Nellie go kusiła i w jakiś jeszcze niezbyt przez siebie określony sposób pragnął jej, lecz nie zamierzał tutaj poruszyć się do czegoś dalej. Zamruczał przy uchu kobiety, kiedy ta obejmowała go za szyją, ale też nieco jedną dłonią przesuwała po jego biodrze. Była cała pochłonięta mężczyzną, pocałunkami, jakie zaraz składał na jej szyi, tak bardzo chciała czuć cały czas jego wargi na swojej skórze. Jej ciało odczuwało podniecenie na bliskość Sweeney’a, gdy mogła dogłębniej wyczuć zapach jego skóry czy perfum. Nawet Nellie nieco wsunęła dłoń pod ubranie Sweeney’a i przesunęła dłonią po jego boku ciała, czując jak napiął swoje mięśnie co jej imponowało. Kobieta czuła, że niemal śni, że jest tu ze Sweeney’em i to on zaciągnął ją tutaj i posunął się do tych wszystkich pieszczot, kiedy teraz czuła jak wargami dotknął jej skóry ciała w okolicach jej dekoltu, gdy znaleźli się na kanapie i mężczyzna pochylał się nad kobietą. Mimo, że oboje mieli na sobie wierzchnie ubrania, tak zaraz oboje je stracili bo było w nich tutaj troszkę im gorąco, aż oboje spojrzeli sobie w oczy.
- Jesteś wyjątkową kobietą. Mógłbym z Tobą tutaj zostać trochę dłużej niż planowałem.. Ale w Londynie, też będę mógł z Tobą spędzać czas, prawda? – Posłał kobiecie czuły uśmiech i nim, odpowiedziała to zbliżył się do jej wargi i ucałował je czule. Może dziś był jego dobry dzień, a raczej wieczór „otwartości” czym Nellie była naprawdę gorąco i czule rozanielona. Oczywiście nie nastawiała się, że jutro będzie tak samo miło, a przynajmniej otwarcie ze strony mężczyzny, lecz skoro teraz był taki otwarty, to sama z tego korzystała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.