SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 5 kwietnia 2015

Part 237.

 - Mmm.. teraz nie wyobrażam sobie żeby było inaczej... bo jak sam powiedziałeś pewnych rzeczy się nie zapomina, a ja nie zapomnę.. tego.. - Uniosła nieco swoją głowę, by dosięgnąć wargami ust Sweeney'a, by znów się w nich zatopić i dać ogarnąć uczuciom, które temu towarzyszyły. Nie przewidywała takiej kontynuacji tego wieczoru, a to była chyba najbardziej intymna sytuacja w jakiej kiedykolwiek razem się znaleźli.
- I tego..? - Sweeney odezwał się tuż przy uchu kobiety, by zaraz je cmoknąć i zejść takimi właśnie krótkimi pocałunkami poprzez jej szyję, do dekoltu dodatkowo uwypuklonego przez gorset sukni, na którym również kilka razy zostawił dotyk swych warg. Nellie musiała przygryźć wargę, by nie wydać z siebie westchnięcia po brzegi wypełnionego przyjemnością i starała się mieć opanowaną minę, gdy mężczyzna znów na nią spojrzał, chociaż jej klatka piersiowa dwukrotnie szybciej niż zwykle pochłaniała powietrze, a na policzki wpełzł odcień różu. Spojrzała w jego oczy z wyrażeniem odpowiedzi na pytanie, a zaraz przesunęła się bardziej w stronę oparcia kanapy by zrobić mu miejsce obok, choć mebel nie był jakiś szalenie szeroki i ich ciała przylegały do siebie.
- To najprzyjemniejszy wieczór od.. od.. nie pamiętam kiedy.. Już dawno nie czułam się tak wspaniale.. Dzięki Tobie.. - Pogładziła kciukiem twarz Sweeney'a, spoglądając w niesamowite, intensywnie brązowe oczy mężczyzny, które wyrażały głębię, tajemniczość, a zarazem odbijały się w nich teraz różnorakie uczucia. Sweeney znów zbliżył swoje wargi do warg Nellie, by złączyć ich usta w delikatnym pocałunku, lecz tym razem można było powiedzieć, że Nellie przejęła inicjatywę i zaraz nawet znalazła się nad mężczyzną, całując go bardziej energicznie. Jego dłonie przesuwały się po jej plecach, aż z pewną dozą niepewności, lecz jednak zatrzymały się w miejscu granicznym, gdzie kończył się gorset, a dalej zwyczajnie rozpościerała suknia, czyli na biodrach. Niedługo potem i Sweeney zaangażował się do takiego tempa i w pewnym momencie spadli z kanapy na podłogę. Płaszcz, który akurat tam się znajdował nieco zamortyzował ich upadek i przede wszystkim oddzielił od warstwy kurzu pokrywającego podłogę, ale czy w ogóle zrobiło to jakieś wrażenie na Pani Lovett i Panu Todd'zie? Owszem zorientowali się o zmianie miejsca położenia, lecz byli tak pochłonięci sobą, że niewiele znaczyło w tej chwili, czy są tam czy tu. Dla Nellie nie bardzo liczyło się teraz czy wypadnie na damę czy nie, po prostu chciała Sweeney'emu pokazać przez to swoje uczucia. Dlatego też całowała go zachłannie jak nigdy, ręce wplotła we włosy mężczyzny, a potem zorientowała się nawet, że odpięła dwa guziki w jego koszuli. Sweeney'owi coraz bardziej podobały się te namiętności ze strony Nellie. Czuł jak wzrasta w nim pożądanie do niej, coraz bardziej i bardziej, lecz obiecał sobie, że tego wieczoru nie dojdzie do czegoś większego. Zresztą nie o to tu chodziło, na pewno nie zrobiłby tego Nellie, nie chciałby żeby poczuła się wykorzystana, lecz by i na to przyszedł odpowiedni moment, a nie działanie pod wpływem chwili. Wreszcie postanowili nieco odpocząć, choć wciąż leżeli obok siebie, przytuleni, niemal słysząc bicia swoich serc.
- Miło tak pobyć tutaj tylko we dwoje, prawda..? Tęskniłem za takim rodzajem samotności z Tobą.. Nikt nas nie śledzi i nie podgląda.. a latarnia będzie milczeć.. Już dawno rozmyślałem gdzie mogę znaleźć takie miejsce.. - Podłożył sobie pod głowę cienki szalik i zaraz przytulił bardziej Nellie do siebie. Chciał mówić dalej, jednak kobieta go w tym wyprzedziła.
- Tęskniłam za Tobą od momentu na plaży, od tamtej pory.. wiedziałam, że.. stało się coś, co będzie stale powracało do moich myśli, jako najpiękniejsze uczucie pod Słońcem.. że tak bardzo się zadurzyłam.. - Przymknęła powieki i jednocześnie położyła dłoń na klatce piersiowej Sweeney'a, niemal czując przez materiał ciepło emanujące z jego ciała.
- Nie jestem najlepszym romantykiem.. Gdybym był na Twoim miejscu chyba zwariowałbym z niepewności, co się wydarzy.. ale nie lubię publiki.. oczu wlepianych wszędzie.. dlatego jesteśmy tutaj niczym bohaterzy jakiejś opowieści.. A wiesz, co ja wiedziałem, Nellie..? Kiedy wróciłaś do domu po tej ciągnącej się w nieskończoność nieobecności, nic nie mogło być takie samo. Przebyliśmy długą drogę by być w tym miejscu. - Nellie znów była zdumiona słowami Sweeney'a, przy niemal każdym jego słowie czuła podekscytowanie, bo tak naprawdę nawet w jej najskrytszych myślach nie było takiej otwartości ze strony mężczyzny. Tym bardziej dzisiaj, kiedy wszystko wydawało się toczyć tak samo jak do tej pory. Była oczarowana, a ponadto czuła się niczym jak na nowo zbudzona do życia. Ten natłok emocji był wprost nie do opisania. Pani Lovett odnalazła dłoń Pana Todd'a i złączyła ich ręce ze sobą. Oboje przyjrzeli się temu, niczym jak przełomowemu zjawisku i znów spojrzeli na siebie czule. W końcu też podnieśli się z podłogi i Sweeney otrzepał swój płaszcz na którym po części leżeli, zaś Nellie swoja suknię, na której też nieco kurzu osiadło. Kobieta zaraz przystanęła przy oknie, by choć przez kilka chwil jakie mieli jeszcze spędzić w tym miejscu, popatrzeć na morze. Było już co prawda ciemno, lecz wciąż można było dostrzec jak woda konfrontuje się ze skałami, czy nawet jakiś pojedynczy statek w oddali. Sweeney odłożył w tym czasie płaszcz i zaraz również podszedł w tamtą stronę i objął kobietę od tyłu.
- Podoba Ci się tutaj..? Żałuję, że nie możemy zostać tutaj na noc.. Nawet gdyby trochę odnowić to miejsce, byłoby przytulnie, prawda..?
- Prawda, prawda.. dlatego cieszę się, że jeszcze raz tutaj zawitamy.. jeszcze w dzień, troszkę przed zachodem słońca.. A co do przytulnie.. - Odwróciła się i oparła o parapet okna, przyciągając Sweeney'a do siebie. - Może jednak pomyślisz nad przeniesieniem się znów na Fleet Street, hm..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.