SCM Music Player.

Bohaterowie.

czwartek, 9 kwietnia 2015

Part 240.

- Och Nellie.. nie jesteście tu po to by sprzątać, tylko odpoczywać.. Ja sobie ze wszystkim poradzę. Poza tym nie chciałabym się z wami żegnać w takich warunkach i nie wiem, myć podłogi w ostatni dzień waszego pobytu.. tym i innymi sprawami zajmę się później, to nie ucieknie. Będę miała co robić. – Kobieta pogładziła po dłoni Nellie, chciałaby i ją jakoś zapytać o relacje z synem, lecz uznała, że chyba teraz to nie jest najlepszy pomysł, kiedy Sweeney był tutaj i pewnie rozgniewałby się, gdyby dalej prowadziła swój konspiracyjny wywiad, by potem zdać relacje z ich przyjaźni mężowi. 
Sweeney spojrzał na Nellie i uśmiechnął się delikatnie do niej, gdy przysiedli w kuchni do śniadania i Todd robił tez kawę dla pań, a przez ten czas zastanawiał się jak tu zabrać Nellie gdzie sam na sam choćby wieczorem, gdyż kolejnego dnia już wyjeżdżali do Londynu, wrócić do swoich obowiązków. Dlatego ten dzień właściwie był dla nich ostatnim wolnym. Sweeney podszedł do stolika przy którym siedziały kobiety poczynając jeść śniadanie, a przynajmniej Nellie, bo Helena jadła już nieco wcześniej i przyniósł gotową dla nich kawę, którą zaparzył, na koniec nieco dolał mleka i wymieszał każdą filiżankę. 
- Dziś w sumie nasz ostatni dzień mamo. Jutro o 12:30 mamy pociąg, więc dziś nasze ostatnie chwile na odpoczynek. Potem niestety trzeba wracać do obowiązków i trochę zarobić. Tym bardziej, że zbliża się moja zapłata za wynajmowanie mieszkania w kamienicy. – Westchnął cicho, bo wiedział że miały być podwyżki opłat i miał nadzieje, że nie uszczypnie do bardzo jego budżetu miesięcznego. Nellie zauważyła ten grymas u Sweeney’a domyśliła się, że za bogato u niego z pieniędzmi nie jest i wyglądał jakby w myślach popijając kawę liczył swoje oszczędności, które miały być spłatą za ten miesiąc. Helena także zauważyła zmartwiony wyraz twarzy syna i zmarszczyła lekko czoło.
- Syneczku.. masz problemy finansowe…? Coś nie tak..? Ile płacisz, za mieszkanie w kamienicy..? – Mężczyzna ocknął się i uniósł brew spoglądając na swoją matkę, po czym zaczął nieco kręcić, by nie denerwować matki, czy żeby nie wydało się to, że tak naprawdę trochę przepłaca za mieszkanie w kamienicy na piętrze. 
- Nie, nie. Wszystko dobrze. Hm.. około 376 dolarów… - Jedynie nie dodał do tego studolarówki z przodu, bo jednak cena była trochę wygórowana, ale liczył, że jakoś przetrwa ten kolejny miesiąc i może znajdzie jeszcze jakąś dodatkową prace, by chwilowo chociaż trochę popracować więcej, ale zarobić i też więcej mógłby. 
Matka Sweeney’a nieco była zaskoczona ceną, bo da niej nadal było to wiele, skoro słyszała, że Sweeney miał malutkie mieszkanko, a płacił aż tyle, a do tego nie miał tam wody ciepłej zawsze, bo jednak woda w rurach też czasami szwankowała. Ten temat jednak trochę się zmienił gdy, Sweeney zagadał o tym co dziś mogliby robić. W rezultacie po śniadaniu i przygotowaniu się do wyjścia, postanowili zabrać matkę mężczyzny na spacer i tak przespacerowali się jadąc na promenadę nad morze, gdzie spędzili czas do popołudnia. Tam spacerowali, czy też znaleźli się w jednej z kawiarni, która przypomniała bardzo paryskie miasto. A późniejszym popołudniem powrócili do domu, gdzie wszyscy spędzali czas w kuchni, by przygotować obiad, tym bardziej, że z pracy miał wrócić Edward, a gdy to nastąpiło wszyscy znaleźli się przy stole na obiedzie, przy którym to Edward opowiadał o tym co dziś działo się w pracy. 
- Niektórzy klienci mnie zadziwiają… Naprawdę! Dziś przyszedł jeden taki, z zarostem, który chyba już hodował półtora miesiąca i gdy zgoliłem mu jeden policzek to on uznał, że może jednak zarost był mu bardziej pisany.. i może drugiego tak bardzo nie golić.. to szybciej urośnie zarost.. Ludzie naprawdę mnie zadziwiają, jak on chciał wyglądać? Jakby nie dokończył golenia..? – Zaśmiali się na jego słowa, po czym wszyscy spożywali posiłek, a czas biegł nieubłaganie, Helena nie chciała by zajmowali się dziś jakimiś obowiązkami domowymi o których mówiła wcześniej Nellie. 
- A Ty Sweeney tez miewasz dziwnych klientów..? – Ojciec spojrzał na syna, na co Sweeney chwilę dłuższą się zastanowił i po chwili dodał zaraz. 
- Hm, czy ja wiem.. zdarzył mi się taki co pamiętam, przyszedł się ogolić, ale zaraz przyszła jego zona, jak już nałożyłem piankę i zaczęła wrzeszczeć na niego, że nic nie robi, tylko dba o siebie, no i podejrzewam, że nie wyglądał tak uroczo dla żony tylko innej kobiety.. Tak czy owak przepędziła go z zakładu.. Bywali różni, na przykład jeden przysnął przy goleniu, jeden się poruszył i przyciąłem mu wąsy.. co poradzić, nie moja wina, ze dla klienta, czasem bywa to nudne. Przynajmniej sami się nie golą, a my mamy klientów. Są i tacy co pokłócą się i o cenę.. Ale i tak chciał nie chciał muszą zapłacić. – Rozmawiali tak i o pracy golibrody i nie tylko, mijał czas do wieczora i kolacji, po której powoli i Sweeney i Nellie zaczynali się pakować w swoich pokojach. Nie byli zbyt zadowoleni wyjazdem, choć z jednej strony wiedzieli, że nie będą musieli się ukrywać przed Todd’a rodzicami, by potem uniknąć jakiś komentarzy. Potem każdy kapał się przed snem, Nellie ze Sweeney’em spotkała się raptem na korytarzu, gdzie przez chwilę rozmawiali o jutrzejszym wyjeździe i tym razem pozwolili sobie raptem na pocałunek w policzek, bo spłoszył ich Edward. 
Kolejny dzień z samego rana przez Todd’ów był zamieszaniem, kiedy Helena szykowała na drogę jedzenie dla obojga, na co Sweeney odparł do matki, gdy widział jak ustawiała słoiki, które mieli zabrać ze sobą do Londynu. 
- Mamo trochę nie przesadzasz..? Zobacz ile to wszystko razem waży, jeszcze mam torbę Nellie i swoją… gdzie tą mam wziąć na plecy..? Poco tyle tych słoików, umiemy sobie poradzić z gotowaniem.. Mamo… Ja wybiorę z tego co zabierzemy dobrze..  –Spojrzał na matkę, która już chciała coś powiedzieć, lecz spojrzenie syna tym razem było nie znoszące żadnego, ale to absolutnie żadnego sprzeciwu, na co wtedy wtargnęła Nellie do kuchni i spoglądała jak Sweeney przestawiał słoiki z różnymi przetworami. A zaraz i Edward się pojawił i odparł jak syn ustawiał słoiki na blacie i zaraz była połowa tego co naszykowała jeo matka. 
- Co tak segregujesz słoiki…? – Edward spojrzał na syna, zaś Nellie podeszła bliżej młodego Golibrody, który zerknął na ojca i zaraz zaczął krążyć pomiędzy jadalnią a kuchnią by nakryć do śniadania. 
- Ja ich nie segreguje, ja wybieram co zabierzemy, a co zostanie wam.. przecież tego wszystkiego jest za wiele.. Dżem okej, ale jakieś inne rzeczy, mamo rodzynki z alkoholem do deseru, czy to naprawdę jest tak bardzo nam potrzebne.. mogę to zrobić w domu u siebie..  – Kobieta westchnęła i szykowała im kanapki na drogę, jak i też miała zamiar dać im herbaty w termos, który przywiózł ze sobą Sweeney. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.