SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 14 kwietnia 2015

Part 242.

-Taak.. z głodu na pewno nie umrzemy.. - Zaśmiała się pod nosem i odpięła kilka guzików swojego płaszcza, by niedługo go zdjąć, bo we wnętrzu pociągu było ciepło. - Twoi rodzice to przemili ludzie, zawsze będę to powtarzać. Ale wiem, że te niektóre komentarze są dość męczące, choć wiadomo, że chcą dla Ciebie jak najlepiej.. Choć takie pouczanie z czasem staje się nudne, prawda..? Myślę, że rodzice już tacy są, zwłaszcza kiedy są starsi.. Moi rodzice pewnie też byliby podobni gdyby sprawy potoczyły się nieco inaczej.. - Zdjęła swój płaszcz i powiesiła go. Sweeney zaraz postąpił tak samo i znów usiedli obok siebie, tak że mężczyzna obejmował kobietę ramieniem, podczas gdy ona położyła na jego ramieniu głowę.
-Tak, to prawda, co mówisz, jednak czasem mam wrażenie, że chcą dla mnie aż za dobrze. Rozumiem to, ale jak na razie jestem tym nieco zmęczony.. Niedługo na pewno zatęsknię za rodzicami, ale na razie mam dość choćby niektórych rzeczy mówionych ze strony ojca czy też wypytywania mamy.. głównie o Ciebie.. tajemniczych spojrzeń.. prób prześwietlania nas.. Jak byśmy byli unikatową atrakcją w sklepie. Ja zwyczajnie nie jestem tak otwarty, nigdy nie będę, nie zmienię się do tego stopnia.. A momentami czułem się jak na spowiedzi.. - Sweeney i tak stał się ostatnio bardziej otwarty, doskonale wiedział, że Nellie wysłucha go i zrozumie. Możliwe, że to ona właśnie była dla niego jedną z miliona osób, która potrafiła zburzyć jego mury obronne budowane przez naście lat. Gdyby tylko potrafił zauważyć to kilka lat temu, zaoszczędziłby sobie dalszego i dalszego pogłębiania się w beznadziei i rozpaczy. Teraz nie mógł już z tym nic zrobić, prócz doceniania tego, że Nellie wciąż jest przy nim i nie uciekła by wieść życie z kimś, kto prawdziwie doceniał ją od początku.
-Wiem Sweeney, ale nie sądzisz, że poradziliśmy sobie świetnie przy Twoich rodzicach..? Wydaje mi się, że nie daliśmy im niczego po sobie poznać.. Spójrz na to z tej strony.. może warto docenić nasze zdolności, hm? Dałeś sobie świetnie radę.. jestem pewna, że Twoja mama zna dobrze Twój charakter.. ale mimo wszystko próbowała jakoś do Ciebie dotrzeć, rozszyfrować przez zwyczajną ludzką ciekawość.. co dzieje się u jej syna w sferze uczuciowej.. Zresztą myślę, że nie ma też sensu rozkładać tego tak bardzo na czynniki pierwsze.. Nikt nie lubi czuć się jak na spowiedzi, ale mamy już takie są.. Twoja też próbowała wziąć mnie na spytki, widziałam to w jej oczach... no i cóż, gdyby naprawdę do tego doszło jakoś przebrnęłabym przez to.. A więc niestety, trzeba przywyknąć do tego pouczania i przesłuchiwania.. - Przesuwała kciukiem po dłoni mężczyzny, kiedy ten wsłuchiwał się w jej słowa. Gdy on sam wspomniał o spowiedzi, znów poczuła się niczym przestępca przyłapany na gorącym uczynku. Za każdym razem widziała tą sytuację, gdy Sweeney w kościele mówił, co leżało mu na sercu, a ona jak gdyby nigdy nic siedziała i słuchała wszystkiego. Nie lubiła tego uczucia, lecz wiedziała, że będzie nieustannie za nią podążało dopóki nie wyzna mu prawdy. O ile wyzna. Nie była co do tego pewna, tak samo jak jego reakcji. Nie chciała burzyć tego, co pomiędzy nimi powstało, więc po prostu musiała nosić to w sobie. Do przedziału nikt nie wsiadał, z czego chyba oboje się cieszyli. Marzyli o samotności po tych kilku dniach. Wreszcie po chwili ciszy, golibroda odparł.
-A gdyby moja mama jednak znalazła idealną okazję do wypytania Cię w mojej sprawie, co byś jej powiedziała.. Jestem tego ciekawy.. - Nellie podniosła głowę i zmrużyła swoje oczy na cwaniacki uśmiech Pana Todd'a.
-Naprawdę, Sweeney..? A może Ty mi powiesz, hm..? No bo wiesz.. gdyby Twoja mama mnie spytała, byłybyśmy same określiłabym to damskimi pogaduszkami, do których panowie raczej nie powinni się przysłuchiwać.. - Założyła rękę na rękę, siadając tak obok Sweeney'a tak, że widziałaby jego profil, lecz on zaraz również usiadł podobnie, że oboje siedzieli patrząc sobie prosto w oczy, lecz siedząc bokiem do siedziska.
-Co ja bym powiedział.. Myślę, że panie mają pierwszeństwo.. więc najpierw chciałbym usłyszeć coś od Ciebie.. - wzruszył nonszalancko ramionami i oparł się wygodnie plecami o ściankę na której znajdowało się okno, czekając na kolejny ruch Nellie, która przewróciła oczami wyrażając, że za takim rodzajem dżentelmena nie przepada. Ustępującym jej pierwszeństwa byle sam nie musiał mówić. Przez chwilę wyglądała na zamyśloną.
-Przed chwilą narzekałeś na zbytnią ciekawość, a teraz..? Hm.. No nieważne.. A co dostanę w zamian jeśli powiem..? - Uniosła wymownie brwi i przygryzła lekko wargę, na co spojrzał Sweeney, jak na zachętę do pocałunku.
-Nagroda będzie zależna od tego, co powiesz. - Sweeney jakby od niechcenia podrapał się po swojej brodzie. Nellie wstała, jakby wcale nie poruszona pociągiem będącym w ruchu, wyjrzała przez okienko drzwi przedziału i zasłoniła je zieloną roletą poprzez ściągnięcie jej w dół. Potem przeszła do okna i wyjrzała przez nie, przy czym westchnęła. Gdy Sweeney znów usiadł w normalny sposób, znalazła się na jego kolanach i zaczęła swoją opowieść, specjalnie nadając jej ton jak gdyby mówiła do matki Sweeney'a.
-Cóż.. chyba zna Pani charakter swojego syna.. potrafi być bardzo zamknięty w sobie.. Nasze relacje na przestrzeni lat były naprawdę skomplikowane.. Jednak od pewnego czasu coś się zmieniło, zostaliśmy prawdziwymi przyjaciółmi, choć przyjaźń damsko-męska jest zawirowana.. I tak z czasem uświadomiłam sobie, że może nie do końca myślę o nim w granicach przyjaźni, zdarzyło mi się na tym przyłapać.. Lecz w drodze do Newcastle mogłam tylko marzyć o rzeczach, które staną się w tym miejscu.. Potem byliśmy na plaży i stało się to.. - Ucałowała usta Sweeney'a krótko, obejmując jego twarz w dłonie. - i sprawiło, że poczułam się jakby moje serce zaraz miało stanąć ze szczęścia. Potem zrobił mi niesamowitą niespodziankę zabierając mnie do latarni. - Nellie oparła swoje czoło o czoło Sweeney'a.- Tam.. Nie będę się tutaj rozdrabniać.. Ale od tej pory.. chyba możemy nazwać to nowym rodzajem przyjaźni.. - Sweeney zamruczał w odpowiedzi i nie mogąc już dłużej się od tego powstrzymać pocałował Nellie, wplatając ręce w jej włosy. Niestety nie trwało to długo, ponieważ do ich przedziału zapukał konduktor z prośbą o okazanie biletów. Nieco ich to speszyło, lecz przecież nie było tutaj zakazu okazywania sobie czułości. Sweeney zaraz wyjął z ich bagażu podręcznego bilety, konduktor je obejrzał, przeprosił za wtargnięcie i wyszedł. Golibroda zaśmiał się na to.
- A już miałem powiedzieć, że cieszę się, że wreszcie zostaliśmy sami, ale na to chyba można liczyć tylko w domu.. A teraz.. Na czym to skończyliśmy..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.