SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 14 kwietnia 2015

Part 243.

Sweeney znów wziął na swoje kolana Panią Lovett i powrócili do pocałunków, do przytulania.. Droga powrotna minęła im dzięki temu zdecydowanie szybciej niż w tamtą stronę. Oczywiście nie brakowało przerw na toaletę czy na posiłek. Przez te kilka godzin podróży nikt nie dosiadł się do nich, dzięki czemu wreszcie mieli swoją upragnioną samotność we dwoje, bez żadnych przeszkód. Gdy wreszcie dojechali na stację w Londynie, od razu dało się poczuć jego atmosferę. Bolesny powrót do rzeczywistości po tych kilku dniach sielanki. Najpierw udali się do domu na Fleet Street, a raczej Pan Todd nie chciał żeby było odwrotnie i kobieta wracała sama do domu. Chciał też się upewnić czy wszystko jest tam na swoim miejscu i nie doszło do drugiego włamania. Chyba oboje odczuwali lekki stres z tego powodu. Jednak wszystko było dokładnie w takim samym porządku, jak w dniu wyjazdu. Sweeney pomógł kobiecie wnieść jej walizki do wnętrza lokalu, no i został tam jeszcze na trochę.
-Może napijesz się czegoś ciepłego, hm..? Obiadu niestety nie mam, popsułby się przez tyle dni.. ale mogę coś odgrzać.. - Nellie rozpakowywała torbę z jedzeniem od Todd'ów, którym Sweeney się z nią podzielił, bo mimo iż zostawił sporą część w domu, i tak było tego wystarczająco dużo, że sam nie byłby w stanie wszystkiego zjeść.
-Nie, naprawdę dziękuję Nellie. Jesteś zmęczona, powinnaś teraz odpoczywać, a nie gotować, a ja będę się zbierać.
-W takim razie mam do Ciebie jeszcze jedną sprawę.. znaczy po prostu chciałam Ci przypomnieć o swojej propozycji. Nie odpowiadaj mi teraz, ani nawet jutro, ale przemyśl to na spokojnie, tak jak miałeś zamiar. Cena za Twoje mieszkanie jest kosmiczna.. nie oszukujmy się.. że tutaj nie byłoby Ci lepiej. Cii.. nie odpowiadaj mi teraz. Uszanuję każdą Twoją decyzję, ale przemyśl to. - Gdy odstawiła już wszystkie słoiki do szafki, podeszła do Sweeney'a i założyła mu ręce za kark. - Wiem, że Ty też jesteś zmęczony, dlatego już puszczam Cię do domu, ale nie ukrywam, że będę tęsknić i liczę, że jutro zjawisz się tutaj tak szybko jak znajdziesz wolny czas, hm..?
-Owszem, też będę tęsknić, moja droga i odwiedzę Cię najszybciej w miarę możliwości. Muszę też zorientować się co w pracy, zwolnienie dobiega końca niestety.. Nad tamtym również się zastanowię i dam Ci wkrótce odpowiedź. Teraz będę już uciekał, choć sto razy wolałbym zostać tutaj z Tobą. - Mężczyzna przytulił do siebie mocno Nellie, również pocałunkom znów nie było końca. Ciężko było im się rozstać, a gdy to nastąpiło myślami wciąż byli przy sobie. Sweeney wrócił do swojego mieszkania w kamienicy, wypakował część swoich rzeczy, lecz niebawem zmorzyła go chęć snu, wziął szybką kąpiel i odpłynął w objęcia Morfeusza. Nellie uwinęła się ze wszystkim i umiejscowiła pamiątki z nad morza w widocznych miejscach, tak aby mogły przypominać jej o tych wspaniałych chwilach. Rankiem Nellie miała ochotę na więcej snu niż pozwalały jej na to określone godziny otwarcia sklepu, lecz wiedziała, że nie może pozwolić sobie na kolejny dzień przerwy w sprzedaży. Niechętnie zebrała się z łóżka, doprowadziła do ładu i otworzyła sklep. Klienci zaczęli napływać od razu, część była nawet zaciekawiona czemu sklep był zamknięty. Godziny płynęły dość wolno. Przełomowym momentem tego dnia było pojawienie się po 14 trzech mężczyzn, zdecydowanie wyróżniających się z tłumu. Mieli w sobie coś niepokojącego, intuicja podpowiadała Pani Lovett, że nie przyniosą jej żadnych korzyści, a wręcz przeciwnie. Jeden z nich bardziej wychylał się do przodu, niż pozostała dwójka. To właśnie on podszedł do lady i nawiązał rozmowę z Nellie.
-Pani Eleanor Lovett, właścicielka tego lokalu?
-Tak.. owszem. W czym mogę panom pomóc..?
- Zostaliśmy tutaj przysłani na rutynową kontrolę czystości, z pewnością mającą duże znaczenie dla dalszego funkcjonowania tego miejsca. Z tego, co widzę ruch ma pani duży, więc wyznaczam godzinę do zamknięcia. Gdy wszyscy klienci wyjdą, będziemy w stanie pracować.
-Rutynową kontrolę..? - Nellie wytarła ręce brudne od mąki w ścierkę, z wycelowanym w tego mężczyznę palcem. Oczywiście, że zdenerwowała się. - Przysłani? Niby przez kogo?! Rutynową kontrolę? Przykro mi, ale coś takiego nigdy nie miało tu miejsca, więc ciężko określić to rutynowym. "Wyznaczam godzinę"? Przepraszam, nie wiem czy pamięta Pan jeszcze pierwsze wypowiedziane przez siebie zdanie.. Ja jestem właścicielką tego lokalu, i to ja będę decydować kiedy go udostępnię, a na pewno żaden głodny klient nie opuści tego miejsca. Poza tym, chcę zobaczyć dokumenty, które potwierdzą, że nie mam przed sobą zwykłych oszustów.. - Kontrolerom wyraźnie opadła szczęka, na to, że Lovett im się postawiła, nie spodziewali się tego. Jednak ich 'szef' zachował spokój i cierpliwie odpowiadał na wszystkie pytania zadane przez kobietę, na koniec okazując jej dokument świadczący o pełnionym przez niego stanowisku.
-Jesteśmy skierowani przez Sędziego Turpina, człowieka, który jest przykładem dla tego miasta.. Na pewno miała go pani przyjemność kiedyś poznać. Dobrze, rozumiem. W takim razie możemy wydłużyć ten czas, jednakże będziemy mieć na wszystko oko i rozpoczniemy kontrolę najszybciej jak to tylko będzie możliwe. Teraz może już pani wracać do swojej pracy, a my usiądziemy w tamtym rogu.
-Chwileczkę.. chwileczkę.. Przykro mi, ale to, że są panowie kontrolerami czystości nie zwalnia z tego, że tutaj nie siedzi się od tak, bez zamawiania niczego, to nie jest park. - Chciała specjalnie zrobić im na złość. - I tak, miałam tą nieprzyjemność poznania waszego wspaniałego Sędziego. - Zaśmiała się gorzko.  -Widzę, że ktoś został tutaj dobrze opłacony, by mówić takie rzeczy.. Wszystko jasne, pieniądze rządzą człowiekiem.. A więc teraz proszę namyślić się przy stoliku, co do zamówienia, albo opuścić ten lokal. - Kontrolerzy udali się do stolika, a Nellie zmierzyła ich swoim gardzącym spojrzeniem. W tym momencie zauważyła też, że Sweeney jakimś cudem od kilku minut przypatrywał i przysłuchiwał się całej tej sytuacji, aż w końcu podszedł i przywitał się z nią.
-Witaj. Co to za ludzie.. Ale dobrze im powiedziałaś.. Tylko nie wiem czego chce od Ciebie Turpin.. - Sweeney oddalił się z Panią Lovett bardziej w głąb kuchni, żeby nie wszyscy ich słyszeli. Kobieta westchnęła ciężko i przetarła swoje czoło. W tej sytuacji odeszła jej nawet ochota na takie powitanie z Panem Todd'em, jakie planowała wczorajszego dnia. Wyraźnie było po niej widać zdenerwowanie i bezsilność.
-Całe szczęście, że się zjawiłeś.. Nie wiem, Sweeney.. Nie mam zielonego pojęcia, czego on ode mnie chce.. Problem polega na tym, że kuchnia nie tryska czystością, w końcu przez kilka dni mogło zrobić się tu brudno.. Raczej wszystko jest utrzymane w czystości, ale tak im nie powiem.. Dzisiaj po prostu otworzyłam sklep.. a teraz nie posprzątam tutaj z dokładnością, z nimi obserwującymi i głodnymi ludźmi na głowie.. Nie wiem co robić..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.