SCM Music Player.

Bohaterowie.

sobota, 18 kwietnia 2015

Part 244.

- Hm…  - Sweeney przyjął wyraz twarzy myśliciela i spojrzał na trójkę mężczyzn, którzy zastanawiali się co wybrać z karty menu Pani Lovett. Po chwili Sweeney zdjął z siebie swój płaszcz i odezwał się do Nellie nad jej uchem, gdy stała wpatrując się w gości swoich w lokalu.
- Zróbmy tak.. zajmij się nimi, zgadaj ich. Wiesz o co mi chodzi.. wdzięki kobiety zawsze działają.. choć potem ich zabiję, ale mniejsza o to.. Żartuję.. aaaa może nie, lecz skupmy się na tym, by sklep lśnił. Ja tu posprzątam w kuchni, powycieram i pomyje wszystko przez ten czas w kuchni i nie tylko, a Ty pracuj normalnie.. W końcu na razie zaglądać tu nie będą, a poza tym im częściej robi się porządki tym lepiej. Nie mogą czepiać się tego, ile razy wycierasz blat ścierką. – Spojrzał na Nellie i pocałował ją lekko w policzek, w końcu teraz nie było za bardzo czasu na czułości. Kobieta przymknęła na chwilę oczy, gdy Sweeney objął ją jedną ręką, by poczuła, że jest z nią i ją wspiera. 
- Dziękuję Sweeney.. Choć już sama nie wiem co tu będą sprawdzać, chyba nie moje prywatne pomieszczenia.. prawda..?  Sweeney, to nie jest zabawne.. Chcę się ich pozbyć i nie mam zamiaru zamykać sklepu, bo nakurzyło się przez te kilka dni, to nie miesięczne kurze przecież. – Oparła się czołem o klatkę piersiową mężczyzny i pogładziła jego brzuch, choć usłyszała jak nieco w brzuchu mu zaburczało, na co po chwili szepnęła. 
- Zrobię Ci coś do jedzenia i przyniosę, dobrze..? Jadłeś coś dzisiaj..? – Sweeney przytaknął kobiecie po czym zaraz przytulił ją mocniej do siebie i odezwał się, gdy wyjrzał nieco z kuchni na mężczyzn, którzy byli z kontroli i sowicie nad czymś debatowali. 
- Dobrze, dziękuję. Troszeczkę, musiałem spotkać się z szefem z pracy, trochę sprzątałem w mieszkaniu.. a w piekarni już nie miałem za bardzo co kupić, bo byłem za późno w sklepie, a inny był zamknięty i w sumie dziś przełknąłem kawałek bułki i twarożek.. Oni… ci z kontroli czystości, jakości, czy czego tam, nie będą sprawdzać Twoich pokoi mieszkalnych, łazienki, tylko sklep.. kuchnie… magazyn, spiżarkę… lokal z gośćmi.. i już. Ale chyba nie będą czekać do samego zamknięcia, kiedy zaczną tu robić swoje testy sprawdzalności, jak bardzo jest tu czysto..  – Pocałował czoło Nellie i spojrzał na nią, kładąc dłonie na jej ramionach, tylko że po bokach jej ciała, a nie bliżej szyi i rzekł opanowanym w miarę głosem. 
- Zróbmy co musimy i potem jeszcze będziemy się z tego śmiać. Jednak zastanawia mnie, co to ma na celu przez Turpina, na pewno tu był, widział że sklep jest zamknięty i wykorzystuje to, by poprzez tą kontrole zamknąć sklep. Ale na to nie pozwolimy. – No i tak powoli po tym jak dali sobie buziaka w usta, oboje zabrali się do swojej pracy. Sweeney zaczynał sprzątanie kuchni, po tym jak jeszcze Nellie pokazała mu, gdzie trzyma środki czystości, jak płyny wszelkiego rodzaju, ściereczki, gąbki i tak dalej. Mężczyzna podwinął rękawy od swojej koszuli i zaraz zabrał się za robienie porządków. Zaś Nellie poszła za ladę sklepową, gdzie zaraz ruszyła do kontrolerów, by złożyć od nich zamówienie, co by zjedli. Choć najchętniej wyrzuciłaby ich stąd. Mężczyźni spoglądali na nią, byli kobieciarzami, co było widać, kiedy jeden poprzez drugiego zapuszczał żurawia na jej dekolt, bądź też obserwowali jej ruchy sukni, co najmniej jakby co najmniej jeden miał chęć klepnąć jej pupę. Sweeney nieco widział tych męskich spojrzeń i warknął cicho do siebie. Lecz powoli wrócił do pracy, jak Nellie powróciła do robienia po zamówieniach dań dla tych konowałów. Sprzątanie sporo zajęło czasu Sweeney’owi, kuchnia za to po jakimś długim czasie lśniła, łącznie z podłogą, Sweeeney nawet zaczynał okno przecierać, kiedy to na podłodze zauważył szczura i złapał go w ścierkę i odezwał się.
- No co Ty… nie masz co robić, chcesz popsuć renomę Nellie sklepu, przykro mi, ale tu nie zamieszkasz, szukaj innej lokalizacji.. – Sweeney po chwili otworzył okno i wypuścił szczura na dwór. A dalej zajmował się przecieraniem szyby czy ramy okiennej. Oczywiście, ze był już zmęczony, w końcu i zdjął i chustę z szyi i rozpiął dwa guziki od koszuli. Od Nellie dostał w czasie sprzątania posiłek, który bardzo mu smakował, do tego i ciepłą herbatę i nawet babeczkę z kremem na deser. Kiedy uwinął się ze sprzątaniem w kuchni spojrzał na Nellie gdy wkładała za ladą bułeczki słodkie do pieca i kiwnął na nią głową by do niego przyszła. Nellie wycierając lekko w ściereczkę ręce, udała się do kuchni, gdzie był Todd i widząc jego starania, chciała rzucić się na jego szyje, kiedy jej kuchnia wyglądała tak olśniewająco czysto. 
- Och jak tu cudownie…  Boże jak czysto, chyba jeszcze nigdy tu tak nie było i tak uroczo pachnie wszystkimi płynami… Sweeney bardzo Ci dziękuję za pomoc. Nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła. Na pewno jesteś zmęczony, obiecuję, że odwdzięczę się wieczorem, jak tylko to piekło się skończy. – Kobieta okręciła się w koło i pocałowała Todd’a w policzek, gdy wpadła na niego niemal z tego swojego piruetu, na co się uśmiechnął. 
- Cieszę się, że podoba Ci się moje sprzątanie. Teraz do niczego się nie przyczepią, w szafkach też posprzątałem, nie było tak strasznie.. ale muszę Ci coś powiedzieć… Masz tu szczury..? A przynajmniej jednego wygnałem za okno… Może maja tu jakieś lęgowisko.. Trzeba będzie dobrze poszukać i je stąd przepędzić nim, będzie ich więcej.. Tutaj wszystko wejdzie kanałami ściekowymi.. – Sweeney spoglądał na kobietę, mówiąc do niej te słowa, na co kobieta wyglądała na zdziwioną jakby opowiadał jakieś niestworzone historie. 
- Jak to szczury…? Szczury w moim sklepie…?!  - Golibroda zmarszczył czoło, bo kobieta nieco podniosła głos i dosunął palce do jej ust i cicho szepnął, by tak nie afiszowała tego co widział. 
- Kochanie, ciszej… Nie chcesz chyba by to słyszeli ludzie co są w sklepie, co..? Może to przypadek, że się tu zjawił.. nie wiem, ale informuje Cię, że trzeba będzie to sprawdzić.. – Sweeney spoglądając na kobietę widział w niej i zdenerwowanie i to, że miała dość tego dnia, a dzień wyjątkowo się dłużył. Potem też i przybywało i odchodziło klientów, tych najedzonych, jak i tych co jeszcze nie jedli. Niektórzy brali też jedzenie na wynos. A kontrolerzy po zjedzeniu swojego posiłku, postanowili wyjść też na trochę, bo jednak od siedzenia na krzesłach czasu nie przesuną, a do zamknięcia zostawały jeszcze dwie godziny. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.