SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 21 kwietnia 2015

Part 247.

Tak po kilku minutach, zamyślona nad swoimi niecnymi planami zatrzymania Sweeny'a dzisiaj u siebie, powróciła na ziemię słysząc pytanie mężczyzny.
- Półwytrawne czerwone może być..? Nawet nie spodziewałem się, że masz tutaj taki szeroki asortyment.. chyba, że wykorzystujesz je też w sklepie, hm..? Białe, różowe, czerwone, słodkie i wytrawne.. - Z początku głos golibrody dochodził z salonu, lecz w końcu przyszedł do Nellie, do kuchni.
-Tych akurat nie wykorzystuję w sklepie, mam na to inne miejsce.. No co, nie patrz tak na mnie Sweeney.. - Zaśmiała się cichutko na miny, jakie robił Pan Todd by okazać swoje zdziwienie, że ma tutaj tyle alkoholu. - Swego czasu z Isabel miałyśmy taki zwyczaj, że pod koniec każdego tygodnia przychodziła do mnie, czy ja do niej i robiłyśmy sobie damski wieczór.. Dlatego mam je tu tak na wszelki wypadek gdyby ktoś wpadł, ale nie zasłaniam się.. nie ukrywam, że lubię wino.. Ono nie nadaje się tylko do picia, lecz też do gotowania, no i jest pożyteczne dla zdrowia.. I dzisiaj również będzie nam doskonale się komponowało, prawda..?
- No dobrze, skoro tak.. wierzę Ci.. hehe.. Po prostu wcześniej nie zaglądałem do Twojego barku..- Postawił butelkę trunku, na blacie niedaleko tego miejsca, gdzie Nellie gotowała, zaś sam objął ją od tyłu i musnął ustami szyję kobiety, na co gdy Nellie odwróciła głowę potarli się noskami i uśmiechnęli do siebie. - Widzę, że to, co gotujesz będzie tak pyszne, że już mi ślinka cieknie.. Hm.. może przy okazji zasłonimy okna, żeby ludzie nie wlepiali tu swoich oczu. - No i Sweeney podszedł do okien, by zasłonić wszystkie, bo robiło się już ciemno i doskonale było widać z zewnątrz to, co działo się w środku.
- Już niedługo będzie gotowe.. Możesz w tym czasie wyjąć dla nas kieliszki do wina i talerze.. A co słychać w pracy u Satan'a? Przez to całe zamieszanie związane z kontrolą nie miałam czasu zapytać.. - Mieszała jeszcze łyżką w gulaszu, a nawet dorzuciła do niego pewnych przypraw by smak był bardziej wyrazisty. Powoli szykowała już talerze, które podał jej Sweeney do włożenia kluseczek, które właśnie zaczęły dawać znaki, że są już gotowe do wyjęcia z wody. Sobie nałożyła mniej, a mężczyźnie więcej. Ostatnio nie miała zbyt apetytu na jedzenie, a dziś po wszelkich emocjach dnia tym bardziej się to wzmogło. Sweeney również zauważył to, że od jakiegoś czasu jadła mniej i miał zamiar nawet poruszyć tą kwestię.
- W pracy u Satan'a.. muszę przyznać, że czułem się trochę dziwnie po tak długiej nieobecności i jednocześnie wdzięczny, że wciąż mnie z niej nie wyrzucił.. Ja sam chyba postąpił bym inaczej mając takiego pracownika. Porozmawialiśmy trochę, właściwie o niczym specjalnym i od jutra wracam.. Pracownik, który był tymczasowo na moim miejscu, dziś dowiedział się, że to już koniec zastępstwa. A tak wszystko po staremu. - Oboje przeszli już do salonu i ustawili wszystko na stole i zasiedli do niego.
- Aha.. Widzisz Sweeney.. moja skromna opinia jest taka, że Twój szef doskonale wie, że wyrzucając Ciebie straciłby większość klientów i talent tego zakładu.. Gdyby było inaczej potraktowałby Cię jak przeciętnego Pirelli'ego.. i nie zaprzeczaj, tak jest.. W Newcastle wspominałeś coś o konkursie dla golibrodów.. mam nadzieję, że o nim pamiętasz.
- Dziękuję Ci za te miłe słowa, Kochana.. Konkurs.. tak, to już niebawem. Muszę jeszcze dokładnie sprawdzić datę, godzinę i adres. Skoro jest taka możliwość, czemu jej nie wykorzystać. - Wstał by nalać Nellie wina do kieliszka, a następnie do swojego. - Smacznego.
- Oczywiście, że tak.. Sprawdź koniecznie, na pewno przyjdę Cię wtedy dopingować. I nawzajem. - Nellie wraz ze Sweeney'm zabrali się do jedzenia obiado-kolacji. Mężczyzna zmarszczył czoło, na słowa kobiety.
- Ale jeśli będziesz miała tutaj dużo klientów naprawdę nie chcę żebyś zamykała sklep ze względu na mnie.
- Cii.. - Pokręciła głową.- Rozmawialiśmy już o tym. Dlatego sprawdzisz tą datę, a ja zorganizuję sobie dzień tak, żeby było dobrze i żebyś nie martwił się moim sklepem.. Wiesz, że jak już się na coś uprę to nie odpuszczę.
Po posiłku od razu pozmywali naczynia, by potem nie było trzeba do tego wracać, a potem rozsiedli się na kanapie w salonie. Nellie leżała, mając głowę na nodze Sweeney'a, podczas gdy on przeczesywał palcami jej włosy. Oboje czuli już rozluźnienie dzięki alkoholowi, jak lekkie, przyjemne kołysanie w głowie.
- Jak miło odpocząć po takim dniu, a jeszcze bardziej cieszy mnie, że nie jestem tutaj sam tylko z Tobą.. Całkowicie sami.. - Todd odetchnął jakby z ulgą, po czym przyjrzał się Pani Lovett, która miała przymknięte oczy i relaksowała się w ten sposób. Gdy ukradkiem spojrzała na zegarek, by zorientować się, która jest godzina, ucieszyła się, że wszystko idzie zgodnie z jej 'planem' i Sweeney nie wybiera się jeszcze do siebie.
- Może nie do końca sami, mamy małe zwierzątka tutaj.. hehe.. Jak się czujesz..? To wino jest całkiem mocne, nie przyjrzałam się etykiecie, kiedy kupowałam.. - Podniosła się do siedzenia i chwyciła swój kieliszek, by raz jeszcze stuknąć się z Panem Todd'em i napić.
- Jest dobre, czasem trafić dobre wino graniczy z cudem.. Hm.. dobrze się czuję, choć jestem zmęczony i nieco plecy mnie bolą.. - Starał się trochę rozprostować łopatki, ale zaraz skrzywił się na to i usiadł tak jak wcześniej. W tym momencie do głowy Nellie przyszedł pomysł jak sprawić by ten ból był jednak mniej dotkliwy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.