SCM Music Player.

Bohaterowie.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Rozdział XX. Johanna dowiaduje się z jakim zawodem obcuje Pan Todd. Part 250.

Johanna wchodząc do sklepu Pani Lovett podeszła niedługo potem do lady i spoglądała na wypieki na tacach, jakie Nellie sprzedawała. Widać było po niej, że zastanawiała się co kupić, Nellie jej nie przeszkadzała w wyborze bo nie chciała być nachalna. Aż Johanna odezwała się, gdy Nellie właśnie szykowała kolejna porcje ciastek do pieca.
- Mogę prosić..? Chciałam trzy rogaliki z czekoladą i orzechami.. ii.. i może jeszcze.. hm.. może jednego ptysia.. tak, jeszcze ptysia. – Uśmiechnęła się do Nellie przyjaźnie kiedy Pani Lovett zaraz przytaknęła i chciała wywiązać nieśmiało jakąś rozmowę, może lekko ją przedłużyć. 
- Oczywiście. Już pakują. Ptysia, pewnie dla dziecka, hm..? Są delikatne troszkę kremiku nie zaszkodzi. – Zapakowała zaraz w papierowe opakowanie rogaliki, które chciała Johanna, Nellie się nieco przyglądała kobiecie, czy podobna jest do Sweeney’a, lecz bardziej widziała w niej matkę, niż ojca. 
- Tak, to świetnie, Tommy na pewno zasmakuje, a resztę zje tatuś.. Och Ci mężczyźni, mam wrażenie, że to przede wszystkim dla nich robimy jedzenie. Prawda? Wiecznie są nie najedzeni, a przynajmniej w domu, w moim domu. Jak nie ojczym, to mój narzeczony. Och pewnie wszyscy panowie w mojej rodzinie są tacy. – Zamyśliła się na moment, a do tego oglądała jeszcze babeczki z kremem, które miały różnokolorowe kremy, że aż Johanna pochyliła się nad szybą. Nellie zaś niekoniecznie widziała to po Sweeney’u owszem zjadł obiad, czy inny posiłek, ale raczej nie był takim żarłokiem, jak każdy miał napady jakiś swoich zachcianek czasami, lecz nie jadł na umór. Zaś Ci którzy tu przychodzili owszem, potrafili zjeść dwie porcje obiadu nawet i jeszcze deser. 
- Będzie mu smakować. Być może tak, ale chyba nie wszyscy jednak. Znaczy, nie wszyscy są tacy łakomi, choć patrząc na to co dzieje się dziś przy stolikach, to chyba zaprzeczam sama sobie. – Panie rozmawiały chwilę czasu, Nellie miała tez klientów, a Johanna jakoś się nie spieszyła więc gawędziła sobie o wszystkim i o niczym z piekarką. 
- Nareszcie pogoda się ładna powoli robi i można zakładać bardziej zwiewne suknie, prawda? Niż te zimowe, już trochę mnie to męczy, kiedy pogoda jest taka mało pewna. To tak rogaliki mam, ptysia, ach i jeszcze te babeczki, może trzy z tym advocatowym kremem poproszę. – Nellie zaraz przytaknęła kobiecie i po chwili sięgała szczypcami po babeczki i przekładała je do pudełka, by babeczki się w takim papierowym opakowaniu nie zniszczyły, dlatego zabezpieczała te w pudełku. W tym czasie też czas nie wiedział kiedy już zleciał, a do sklepu Pani Lovett zmierzał Pan Todd z innym mężczyzną, a do tego obaj rozmawiali o pracy, o goleniu, tym bardziej, że Sweeney rozmawiał ze swoim jednym klientem, obaj powoli wchodzili do sklepu Pani Lovett i klient Todd’a odparł. 
- Dobrze to pojawię się koło piątku, na wesele trzeba jakoś wyglądać. A co mogę do tego czasu zrobić, by zarost nie był taki szorstki, bo moja zona tego nie lubi, a z pieniędzmi trochę się wysypaliśmy i nie mogę codziennie teraz przyjść. Ma Pan jakąś radę? – Mężczyzna podrapał się po brodzie, którą Sweeney mu zostawił jak klient sobie tego życzył. Sweeney spoglądał na mężczyznę i odparł po chwili gdy uniósł brew.
- Dobrze, zapisałem Pana jak się umawialiśmy. Do tego czasu może Pan kupić Gollitte, krem do stosowania na twardy zarost, stosować go rano i wieczorem, wcierać w zarost, ale po użyciu niech Pan go nie usuwa, wchłonie się w skórę. Tyle mogę polecić, inne kremy i zabiegi, nie za bardzo polecam. Mydło raczej usztywnia zarost, zaś pianka której ja używam w pracy, jest w połączeniu z mydłem, ale działa inaczej, niż sama mydlina.. – Todd patrzył na mężczyznę, gdy tak stali przy drzwiach jak weszli do sklepu. Tym samym i Nellie zauważyła Sweeney’a, lecz by nie pokazać tego, że jest tu jego córka i żeby się nie zestresował udawała, że sprząta blat i rozmawiała oczywiście z Johanną, która skusiła się zamówić na teraz do zjedzenia małą bajaderkę. Klient Sweeney’a podziękował mu za rady uścisnęli sobie dłonie i mężczyzna podszedł zaraz do gablot z ciastkami by coś kupić. Zaś Sweeney zmierzył w kierunku blatu, gdzie była Pani Lovett i Johanna, lecz nie zauważył swojej córki i odezwał się do Nellie, gdy zaraz ściągnął ją wzrokiem. 
- Witaj Nellie. – Pochylił się nad blatem i jak sięgnął tak pocałował lekko jej policzek, po czym dodał. – Mogę mieć do Ciebie prośbę? Dostanę trochę wody? – Kobiety oboje na niego spojrzały, Johanna uśmiechnęła się na jego widok, mimo że on nie zauważył jej. Obie zastanawiały się, co go tak zmęczyło, że chciał wody, bo wyglądał na lekko zdyszanego mimo rozmowy z nieznajomym. 
- Witaj Sweeney. Ależ oczywiście, a coś się stało..? – Nellie zaraz sięgnęła po szklankę i z czajnika nalała do naczynia wody, co zaraz podała Sweeney’owi, jak ten upił już łyczek wody. Oparł się o blat i zaczął mówić, gdy rozpiął nieco swój cieńszy już płaszcz który miał na sobie. 
- Właściwie to nie. Dziękuję. To przez dostawę do zakładu, bo pracownik nie zabrał faktury, no i biegłem za powozem, by oddać dokumenty, no i jestem. – Westchnął cicho, Nellie przytaknęła głową i uśmiechnęła się do Todd’a, lecz jej uśmiech nieco znikł z twarzy, gdy Sweeney spojrzał na Johnanne i widać było po nim to, że nagle go sparaliżowało na jej widok. Johanna uśmiechnęła się niemal czule do niego i odezwała spokojnym tonem głosu. 
- Dzień dobry, Panu. Pamięta mnie Pan..? Poznaliśmy się niefortunnie na ulicy.. w potrzasku powozów… Ale mniejsza o to, miło że widzę Pana w dobrej formie. – Kobieta uśmiechnęła się uroczo do Todd’a, który nie chciał wyjść na nieuprzejmego, zaraz ocknął się ze swojej grubej zewnętrznej skorupy, mimo że miał ją cały czas na sobie i odparł, by tym samym nie zachować się jakoś nieadekwatnie do sytuacji.
- Dzień dobry, Pani. Hmmm.. tak pamiętam tamto zdarzenie. Dziękuję. Pani również widzę w dobrym samopoczuciu. – Tym czasem też Nellie miała klientów, więc postanowiła zostawić Todd’a i jego córkę samych, by mogli porozmawiać choć odrobinę. No a ona sama, zaraz podchodziła do stolików zapisując zamówienia klientów, którzy chcieli coś zjeść. Czasem sama zastanawiała się skąd Ci ludzie mają tyle czasu, że niektórzy naprawdę bardzo dużo czasu mogą spędzić w jej sklepie. 
- A dziękuję. A mogę o coś Pana spytać..? – Johanna spojrzała na Todd’a, gdy napił się kolejny łyk wody, uniósł na nią swoje spojrzenie i przytaknął po przełknięciu. Na co kobieta zaraz dodała, gdy widelczykiem przecięła swoje ciastko, jakie zamówiła. – Mogę wiedzieć, czym się Pan zajmuje? Intryguje mnie to odrobinę. – Znów posłała uśmiech mężczyźnie, gdy ten przysiadł obok kobiety na wysokim krześle i nieco odwrócił się jakby w stronę klientów, ale mimo to bardziej przodem do płci pięknej i zdjął torbę z ramienia, kładąc ją na blacie i tak zbyt wiele rzeczy w niej nie miał. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.