SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 28 kwietnia 2015

Part 251.

- Czym się zajmuję? Jestem golibrodą. Pracuję w jednym zakładzie niedaleko stąd. To raczej nie jest intrygująca praca… Lubię ją, no ale mimo wszystko ten zawód w tych czasach, jest czasem aż nazbyt popularny. A ostatnio pamiętam, że była Pani z synkiem… jak on się miewa, zdrowy jest..? – Spoglądał na płeć piękną, Nellie zajmowała się potrawami dla klientów, poza tym skoro widziała, że Sweeney rozmawiał ze swoja córką, to nie chciała go niczym speszyć, dlatego się nie wtrącała, bo nie chciała go zdezorientować swoją obecnością, głosem, czymkolwiek. 
- Golibrodą, to ciekawe zajęcie. Podobno w mojej rodzinie było kilku mężczyzn zajmujących się tym zawodem. Och to bardzo popularne, to prawda. Lecz by to robić, trzeba mieć do tego talent, umiejętności i jeszcze nikomu nie zrobić krzywdy. Teraz podobno za dwa tygodnie jest konkurs na najlepszego golibrodę z jakimiś nagrodami, na placu Piccadilly Cirrus. Wybierze się Pan na niego..? Zapisy chyba są na niego w kolejnym tygodniu tak czytałam o tym w prasie ostatnio. A mój synek, o tak jest zdrowy, został w domu z nanią. Chciałam na trochę wyjść sama, zakupy z dzieckiem to nie jest najlepszy pomysł, jeszcze z tak małym dzieckiem. – Mężczyzna słuchał kobiety, widać interesowała się tym co dzieje się w mieście, tylko czemu akurat aż tak bardzo intrygował ją świat ludzi zajmujących się goleniem innych bród, wąsów i tak dalej. Choć ukrywając podobało mu się to, przynajmniej w tym jako anonimowy ojciec w tej sytuacji miał plus. Cieszył się z faktu, że jego wnuczek był cały i zdrowy, nie śmiał pytać o jej narzeczonego, lecz jako ojciec chciał dobra swojej córki, lecz w tej rozmowie nie mógł podjąć takiego tematu, bo pewnie poszedłby dalej i albo o coś by się wściekł, albo chciał ją do siebie przytulić, zatem wolał zostać na swoim froncie, bezpiecznym i neutralnym ze swoimi uczuciami. 
- Może to stąd Pani zainteresowanie tym fachem? No troszeczkę zdolności do tego jednak trzeba. W końcu nie pracuje się z manekinem, tylko z człowiekiem. Tak, właśnie tam. Miałem taki zamiar, by wziąć w tym udział. Zapisy na konkurs? To o tym nie wiedziałem. Cieszę się, że Pani syn jest zdrowy. Hm, pewnie tak… Łatwiej jak na tym wyjściu, zakupach jest ktoś więcej niż tylko mama z synkiem swoim. – Chwilę rozmawiali jeszcze ze sobą, aż do sklepu wszedł sędzia Turpin, który widząc Johannę ze swoim ojcem, aż zacisnął pięści, lecz zachowywał opanowanie, przecież nie chciał przy swojej przyszywanej córce robić jakiś awantur. A do tego nie chciał by prawda o tym, że Sweeney jest jej ojcem wyszła na jaw. Podszedł bliżej zaraz mijając się z Panią Lovett, gdy niosła dla klientów swoich potrawy, już na sam jego widok była zła. A gdy Turpin podszedł do Johanny i Sweene’a, przywitał się z kobietą całując jej policzek i odparł zaraz niczym uradowany. 
- Witaj Serdelko, jak się masz.. widzę, że gawędzisz sobie, a Tommy już za Tobą tęskni, byłem w domu na chwilę, ale zaraz idę zajrzeć do pracy. – Turpin nie trawił Sweeney’a a golibroda vice wersa, na co warknął, gdy Turpin witał się z jego córką. A gdy Panowie na siebie spojrzeli, Turpin odparł, gdy poklepał Todd’a po ramieniu.
- Dzień dobry Panie Todd. – Turpin udawał uśmiech szczery na twarzy, zaś Todd zaraz odrzekł, gdy spojrzał na dłoń mężczyzny na swoim ramieniu i rzekł. 
- Nie taki dobry Panie Turpin. – Warknął znów i tym razem sędzia zabrał głos.  – Och czyżby kłopoty w pracy..? –  Zaśmiał się pod nosem obejmując Johnanne, która nawet jakoś bardzo nie wyczuwała tego, że wibracje pomiędzy panami są bardzo negatywne. 
- Nie, czyjś widok psuje mi humor, Panie Turpin. – Tym razem to Sweeney się uśmiechnął, lecz wrednie, a po chwili zsiadł z krzesła i odezwał do swojej córki. 
- Miło było z Panią porozmawiać ta chwilę, lecz będę już szedł. Dziękuję za ten poświęcony mi czas.. Panie Turpin, żegnam. – Po tych słowach Sweeney ucałował dłoń Johanny i chciał odejść, jak Turpin złapał go za ramię i wziął na chwilę na bok mówiąc mu przy uchu.
- Ani słowa Johannie, o tym kim dla niej jesteś. Dla niej bezpieczniej jest, że jakiś tam golibroda jest obcym człowiekiem. Ja jestem jej ojczymem i tak ma zostać. Nie waż się Todd jej o sobie wspominać, nigdy. Pożałujesz jeśli zaczniesz gadać na swój temat. Pomyśl kto by chciał mieć ojca o tak niskiej stopie społecznej. Golibroda..? Co to za zawód.. każdy może to robić.. A Ty nie jesteś wyjątkiem. – Mówiąc te słowa do golibrody czuł się jakby uwolniony z głębiących go emocji. Todd słuchając tych słów nie wyrażał żadnych emocji, poza tym, że zacisnął jedną pięść, co zauważyła Nellie jak też nieco żyła na szyi Todd’a zaczynała miarowo się poruszać jak biło szybciej jego serce. Miała nadzieję, że tylko nie dojdzie pomiędzy nimi do bijatyki, bo nie byłoby to odpowiednie i nie sprzyjałoby tej sytuacji. Sweeney po chwili westchnął i przybliżył się nad uchem Turpina i odparł. 
- Moja córka powinna wiedzieć kim jestem, nawet jakby mnie znienawidziła, a ja miałbym czyste sumienie, że jej nie oszukuję. A Panu nic do tego. Dla Pana stała się nie wiedzieć czemu pasierbicą, moja córka.. której nawciskał Pan bzdur o tym, że nie żyją jej rodzice. Nie żyje moja żona dzięki Pan niech Pan o tym nie zapomina. I Panie sędzio, szantaże pańskie są po prostu żałosne. Pomyślałbym o tym, co by było gdyby Johanna dowiedziała się o tym, co Pan zrobił z moją rodziną przez te lata, a prze okazji jak mojej córce odebrał Pan wszystko, w tym i mnie. Nie odpuszczę tego, a już na pewno nie pozwolę by dłużej pańskie łapska dotykały moją córkę i mojego wnuczka. Proszę mieć to na uwadze. I powtarzam szantaże, w pańskim guście są naprawdę żałosne. Nie życzę sobie Pana ingerencji w moje życie, mojej córki i każdego kogo tylko znam. A tym bardziej nasyłania na sklep Pani Lovett kontroli, dobrze wiem, że to była pańska zagrywka. I nie, ja nie grożę Panu. Lecz liczę na to, że to wszystko co Pan „daje” mnie i innym ludziom, tego negatywnego, kiedyś odwróci się to przeciwko Panu i nikt Panu nie pomoże. Nawet moja córka, tym bardziej ona. – Uśmiechnął się do Turpina, bo widział Johanne, która posłała mu uśmiech, po czym grzecznie odszedł i oddalił się podchodząc do Pani Lovett, gdy właśnie szła w jego kierunku. 
- Zabije go, kiedyś go zabije, skończy na moim fotelu. Szmira jedna wielka tego miasta…  -Warknął i Nellie pogładziła zaraz jego policzek i ramię by się tylko nie denerwował. Sweeney pogładził się po skroni, by uspokoić swoje nerwy i Nellie odezwała się poprawiając mu kołnierzyk koszuli i jego apaszkę. 
- Nie denerwuj się, proszę Cię. Co Ci powiedział..? – Nellie miała chwilę wolną to mogła porozmawiać z Todd’em, choć zaraz ruszyła z nim na moment dosłownie do salonu, by tam chwilę z nim porozmawiać. Tam Todd przysiadł na kanapie i oparł się plecami o mebel, bo w końcu pracy cały czas stoi, zatem już bolał go trochę kręgosłup. 
- Staram się nie denerwować, ale przy nim.. Zaczął już mi grozić… Znalazł się tatuś zastępczy. Moja córka dowie się kim jestem, jak nie teraz to za jakiś czas, jak tylko będę miał na to siły. I będę dziadkiem, nie incognito, ale będę znał swojego wnuka i odwiedzał go, chodził na spacery i bawił. Obraził mnie stwierdzając, że jestem z niskiej klasy społecznej, bo jestem golibrodą, może i jestem i co to ma do rzeczy? Moja córka, jest aż taka wyniosła, że nie chciałaby mieć ze mną nic wspólnego..? Jakoś ze mną rozmawiała dziś i wie kim jestem.. nie uciekła… Kłamca jeden. Naprawdę przysięgam, że kiedyś mnie popamięta i to ja będę ostatnim, który będzie się śmiał. – Warknął cicho, wypowiadając te słowa, do tego oboje słyszeli jak Turpin coś na głos wypowiadał do ludzi, co najmniej jakby chciał się wybłyszczyć przy córce i chwalił sklep Pani Lovett, że każdy na niego patrzył z dozą dezorientacji. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.