SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 3 maja 2015

Part 255.

.. A potem zajmę się przygotowaniem kolacji. Opowiesz mi potem jak było.. dobrze.. Wytrzymajmy jeszcze te pół godziny, no może już mniej, nim sklep zamknę. Kupiłeś to o co prosiłam..? – Sweeney udał się z kobietą za ladę i tam nieco pokazał jej co kupił, na co bardzo ucieszyła się, że wszystko miała do przyrządzenia ryby i nie tylko. Lecz mimo to bardziej cieszyło ją to, że Sweeney był tu już z nią i nigdzie nie wychodził, w końcu od tego tygodnia pomieszkiwał z nią, co wolała nie wybijać mu z głowy by wrócił do swojego mieszkania, bo nawet gdyby był tylko jej znajomym, to cieszyła się, że miała do kogo wieczorami się odezwać i nawet oprzeć głowę o męskie ramię. Zaraz też kobieta zabrała się za swoją prace w sklepie, a Sweeney zaniósł koszyk z zakupami do kuchni i wlał zaraz do czajnika wody i wstawił go na gaz, tym samym ściągnął zaraz z siebie płaszcz i zawiesił go w odpowiednim dla niego miejscu. Po czym udał się na chwilę do salonu by odpocząć i przysiadł w fotelu, choć niebawem zajrzał na sklep do Pani Lovett, gdzie już żegnała ostatnich klientów i w końcu zamknęła sklep, zbierając ostatnie talerze ze stołów. W czym pomógł jej Sweeney, bo wycierał ścierką stoły i powoli ustawiał krzesła na stołach, by potem umyć podłogę, aż odezwała się Nellie bo panowała pomiędzy nimi cisza, to przez zamyślenie Todd’a. 
- Sweeney… Proszę Cię, nie milcz tak… Powiedz mi, wszystko dobrze, w pracy.. Nikt się nie naprzykrza..? – Spojrzała na mężczyznę, gdy spojrzał na kobietę i stawiał przedostatnie krzesło na stół. 
- Przepraszam Cię. Zamyśliłem się… Tak, tak, w pracy w porządku, trochę mnie jedynie kręgosłup dokucza od tego stania.. Dziś było dużo klientów, chyba wszyscy już szykują się do weekendu.. A u Ciebie to widzę, że jak zawsze pełno gości.. Hm..? Ale to dobrze, lepiej mieć nadmiar klientów, niż kiedy nikt nie zagląda. A tak interes kwitnie, prawda..? – Uśmiechnął się przepraszająco do kobiety, gdy zaraz oboje po posprzątaniu sklepu, z łącznym umyciem podłogi udali się do kuchni. Mężczyzna napił się herbaty, Nellie zajmowała się przyrządzeniem ryby i nie tylko. A Sweeney postanowił zrobić ciasteczka, dlatego też wyrabiał ciasto, dodając do tego różne dodatki i razem pracowali w kuchni. Rozmawiali przy tym nieco, lecz Nellie unikała tematu córki Todd’a bo widziała, że to nie był łatwy dla niego temat. Po godzinie dopiero kiedy zasiedli do posiłku i nawet ciasteczka były już po upieczeniu mogli spokojnie usiąść w salonie i porozmawiać, gdzie też jedli kolacje. Obojgu bardzo smakowało, Sweeney aż zamruczał przy kęsach ryby i puścił oczko do Nellie, bo cudownie przyrządziła rybę i nie tylko. Do tego mieli słodkie pierwsze w tym roku ziemniaczki z koperkiem, co było idealnym połączeniem. Do tego dziś popijali herbatę do posiłku, nie zawsze musiało być coś alkoholowe. A potem rozmawiali, a nawet Nellie dla rozluźnienia wyjęła karty i grała ze Sweeney’em na jego ciasteczka, które raczej wygrywała za każdym wyciągnięciem kolejnych kart. Lecz przede wszystkim chciała z nim porozmawiać o tym co go męczyło. 
- Ciągle wygrywasz… Raczej marny ze mnie gracz. Raczej o zakład bym nie poszedł. – Spojrzał na kobietę, a mimo to zabrał z jej piramidy jedno ciasteczko i zaraz ugryzł jedząc. Na co Nellie uchyliła usta i chciała go trzepnąć w dłoń, ale nie zdążyła. 
- Sweeney, no wiesz co.. Jak dziecko… A teraz mój drogi.. może.. pomasowałbyś mi stopy..? – Widząc zdziwiona minę mężczyzny zaśmiała się i odezwała ponownie, gdy zaraz z fotela przeniosła się obok niego na kanapę i wytarła z jego brody okruszki, tym bardziej, że znów pojawił się tam mini zarost golibrody. 
- No dobrze, żartowałam, choć.. choć byłoby miło.. Cały dzień na nogach.. Ty tak samo.. Och, na szczęście tydzień dobiega końca… Opowiesz mi o… Wiesz o czym.. Sweeney widzę że Cię coś męczy.. możesz mi powiedzieć.. – Mężczyzna popatrzył na płeć piękną i westchnął cicho, w rezultacie oboje położyli się na kanapie, choć jakby naprzeciwko siebie i Sweeney naprawdę masował Nellie stopy, poza tym wolała by się czymś zajął, gdy będzie jej opowiadał o nie łatwych dla niego sprawach. 
- Nellie.. ale dziś chcesz ze mnie wyciągać… Nie wiem co mam Ci powiedzieć.. Byłem na tym targu w porcie, dziecko płakało… i odwróciłem się, a to był mój wnuk, płakał, widocznie oddalił się do Johanny, ale byłem przy nim, zaraz pojawiła się moja córka.. I zapytała czy pójdę z nią na kawę. Miałem się nie zgodzić? Zgodziłem. Tam z nią rozmawiałem.. Ale ta rozmowa nie była do końca dla mnie łatwa.. gdy zapytała mnie.. Ech.. zapytała.. czy mam własne dzieci…  - Nastąpiła chwila ciszy pomiędzy nimi, aż Sweeney dodał, a Nellie była troszkę zaskoczona tym co wydarzy się dalej, co usłyszy od mężczyzny. Nellie az poprawiła poduszkę za głową i uniosła się lekko, ale czując jak Sweeney na chwilę przestał masować jej stopę czekała na ciąg dalszy. 
- Powiedziałem jej.. że mam dziecko.. Co miałem stwierdzić, że nie..? Przecież moje dziecko siedziało przede mną… A mój wnuk siedział z czasem na moich kolanach.. nawet mogłem mojego wnuka przytulić, dać mu pić z butelki.. było to dla mnie naprawdę niesamowite, choć starałem się okazać przy tym normalność tego co robie.. Nie, nie pytała mnie więcej o dzieci, a ja zmieniłem temat..  Powiedziała, że byłby, albo jestem na pewno dobrym ojcem.. Hm.. gdyby wiedziała kim jestem, i że wiem o niej.. to chyba zmieniłaby to zdanie o mnie.. Ale to nie zmienia faktu, że chciałbym ją widzieć więcej i więcej. Powiedziała mi troszkę o Charlie’m.. Wiesz.. narzeczony Johanny.. Wydaje się w porządku, ale ja najchętniej sprawdziłbym sam jego intencje wobec mojej córki. A w dalszym ciągu nie mam pojęcia, gdzie ona mieszka… A jak słyszę jak wspomina o Turbinie to mam chęć o wszystkim jej powiedzieć.. Lecz czasem się zastanawiam czy nie lepiej, gdyby tak zostało jak jest..? Nie wiem czego mam oczekiwać, gdy Johanna dowie się prawdy..  – Wzruszył ramionami i oparł głowę o poduszkę, Nellie zsunęła nogi z ciała Sweeney’a, w końcu cały czas jej nogi były na jego brzuchu, ale już nie chciała go męczyć i uciskać jego brzucha. 
- Dobrze zrobiłeś, że tak jej powiedziałeś.. Kiedy się dowie.. Sweeney, nie chciałabym byś to ukrywał… w końcu i tak może to wyjść na jaw.. Oboje wiemy, że Turpin tego nie wyjawi, ale Ty, nie chcesz chyba udawać, obcego, albo tylko znajomego, czy nawet dobrego znajomego.. Widziałam, jak któregoś dnia zerkałeś na wystawę sklepu Jonkin’a.. Oboje wiemy, że sprzedaje zabawki.. a Ty na pewno jako dziadek chętnie byś kupił nie jedną zabawkę Tommy’emu, prawda..? Skarbie, nawet jak Johanna zmieni o Tobie zdanie, pamiętaj, że dziś dzięki temu, że przyznałeś się do posiadania dziecka, zapunktowałeś tym.. Nie powiedziałeś, jej że nie… Wiem, że potem nie będzie to dla niej i dla Ciebie łatwe. Ale kiedyś nadejdzie czas, że usiądziecie i powiesz jej prawdę o sobie. O Benjaminie Barkerze, zobaczysz. – Nellie powoli przybliżyła się do Sweeney’a, choć przysiadła na kanapie z boku przy mężczyźnie i pogładziła jego ciepły policzek. A po chwili odezwała się do mężczyzny, gdy przymknął powieki i tak niespodziewanie przyciągnął do siebie kobietę, by ją po prostu przytulić. Nie tylko dlatego, że chciał to zrobić, ale to była też jego chwila słabości, że nie czuł się dobrze w tej sytuacji. Nellie przymknęła powieki, gdy czuła zapach perfum i tym samym i pianki do golenia od Sweeney’a, było to dla niej przyjemne. Policzek oparła o policzek Sweeney’a. 
- Jestem z Tobą i wiem, że poradzisz sobie. Przejdziemy przez to razem, będę się starała by Johanna, nie zareagowała naprawdę tak jak czujesz to w swoich koszmarach w umyśle. – Uśmiechnęła się i pocałowała policzek mężczyzny, co odwzajemnił jej tym samym. 
- Dziękuję. Choć naprawdę nie wiem co można w tej sytuacji polepszyć. Czy tych spotkań przypadkowych nie uzna, za… Nie uzna mi za złe.. że nie mówię jej tego.. Wiem, powiesz mi, że przecież sam tego nie wiedziałem i poznałem ją i ujrzałem jako dorosłą kobietę. Lecz wątpię, że to będzie miało jakieś znaczenie… A jeśli zapytałaby, czy szukałem ją przez te lata..? Co mam powiedzieć.. co miałbym powiedzieć..? .. że wiem kto mi ją odebrał i nic przez te lata nie zrobiłem.. nawet jak powróciłem… Męczy mnie to, boli mnie już głowa od tych myśli Nellie.. ale nie potrafię tak uciąć nagle tego i zapomnieć.. Ciągle czuję zapach mojego wnuka, jak pachnie mlekiem, posypką, kremem do nawilżania skóry dziecka, i tymi innymi specyficznymi kosmetykami dla dzieci… - Spojrzał na kobietę, gdy spotkała się z nim wzrokiem i lekko przeczesał jej rozpuszczone włosy gładząc delikatnie jej policzek. W jej oczach szukał jakby odpowiedzi na swoje pytania, na które i ona nie znała rozwiązania i tego co przyniesie czas. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.