SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 5 maja 2015

Part 257.

- A czy nie może już być niczego bez okazji..? Choć przyznaję, że tego samego dnia kilka miesięcy temu pojawiłaś się znów na Fleet Street. Więc być może jest to jakaś, a nawet nie jakaś, a duża okazja do świętowania. - Objął Nellie i spojrzał jej w oczy. - Bynajmniej dla mnie. - Pani Lovett była zachwycona tym, co Sweeney powiedział, a może nawet trochę się wzruszyła. Biorąc pod uwagę, że przechodził teraz ciężkie chwile, a wciąż nie zapominał o niej czyniło ten gest jeszcze bardziej uroczym niż mógł się wydawać. Kobieta pocałowała mężczyznę, choć i w tym zaraz przerwał im starszy pan na spacerze z psem, który coś na nich mruczał pod nosem. Todd zaproponował jeszcze spacer przed udaniem się do domu, no a Nellie cieszyła się na to wszystko, że jednak nie oddalają się od siebie. Spacerowali w kierunku Picadilly Circus, gdzie bez względu na pogodę czy porę życie zawsze tętniło. Było tam pełno ulicznych artystów i Londyńczyków, którzy chcieli się nieco inaczej rozerwać niż siedząc wieczorem w domu czy w barze. By jednak trochę oderwać się od tego zgiełku wybrali drogę nad brzegiem Tamizy, a nie przechodzącą prosto przez ulice. 
- A o to nasza mała namiastka morza.. choć raczej nie odważyłabym się w niej wykąpać.. Ale w lato zawsze miło jest tutaj spędzić czas, na pikniku.. Prawda? - Nellie zwróciła się do Sweeney'a, choć była prawie pewna, że właśnie jej nie słuchał. 
- Tak.. Dokładnie.. - Przytaknął, choć takim nieobecnym tonem, na co kobieta zmarszczyła czoło i puściła jego ramię, które trzymała, żeby w ten sposób się ocknął. 
- Czy Ty mnie w ogóle słuchasz, Sweeney..? Bo mam wrażenie, że nie.. Wiem, że to wszystko jest dla Ciebie trudne, ale myślisz, że lubię kiedy jesteś tu tylko fizycznie..? Też mnie to męczy, ale naprawdę.. najpierw robisz mi tak miłą niespodziankę, a potem czuję się jakbym sama była na tym spacerze, albo co najmniej z lalką, która tylko przytakuje.. - Założyła ręce na biodra i spojrzała z małym wyrzutem na niego. Sweeney bezradnie przeczesał palcami swoje włosy patrząc się w pustą przestrzeń przed sobą i próbując zebrać myśli w coś sensownego. 
- Wiem, Nellie.. przepraszam.. Nie chcę żebyś pomyślała, że to co mówiłaś mnie nie interesowało.. Po prostu wyłączyłem się, bo niektóre myśli nie mogą dać mi spokoju.. Nie chciałem żebyś odebrała to tak jak odebrałaś.. 
- Och, proszę Cię... nawet jeśli w Twojej głowie wciąż toczy się wojna i nasuwa milion pytań to nie jesteś z tym sam. Nie zapominaj. Jestem przy Tobie i nie musisz męczyć się z tym wszystkim sam. Ja zawsze Cię wysłucham. Ale nie możesz cały czas się zamartwiać bo zaraz popadniesz w depresję i nic nie pomoże.. Mów mi o wszystkim co Cię dręczy, ale słuchaj również tego, co ja mam do powiedzenia.. - Mężczyzna w końcu spojrzał na Nellie, doskonale wiedząc, że ma rację, ale niestety sytuacja z Johanną nie wychodziła mu z głowy i żeby teraz na czymś się skupić, czy to w pracy czy poza nią jak teraz potrzebował trochę wysiłku. Nie chciał zepsuć tej relacji pomiędzy nimi, ale przez jakiś czas na pewno wszelkie gesty, romantyzmy których było pełno na ich mini-wakacjach odeszły teraz gdzieś na dalszy plan, bo nie było nastroju do takich rzeczy. Oczywiście, że Nellie była wystarczająco mądra by to zrozumieć, jednak i ją ta sytuacja zaczynała powoli przerastać i nawet nie uznawał za dziwne, tego co powiedziała i że w ogóle powiedziała. 
- Może przejdziemy się jeszcze trochę..? To dobrze nam zrobi.. Lub zacznijmy od początku, jakby ostatnich dziesięciu minut wcale nie było. - Zaproponował przyglądając jak kobieta prowadzi wewnętrzną bitwę o tym czy czasem nie pokazać mu, że dosadniej powinien przeprosić, ale chyba jednak ta strona przegrała. 
- W takim razie... od początku. - Nellie schowała ręce do kieszeni i ruszyła przodem, lecz zaraz Sweeney dołączył obejmując ją jedną ręką i oboje lekko zaśmiali się by rozładować trochę napięcie po tej mini sprzeczce. Po pół godzinnej wędrówce dotarli do placu łączącego ze sobą kilka ulic, gdzie odbywało się przedstawienie objazdowej trupy teatralnej wystawiającej sztukę Szekspira, grajkowie uliczni dbali o to by nie było cicho, a kelnerzy z restauracji częstowali potrawami na wynos, by w ten sposób zareklamować lokale w których pracowali. Nellie dostrzegła pewne stoisko i plakaty wokół niego mówiące o konkursie dla  golibrodów, dokładnie o tym w którym Sweeney miał zamiar wziąć udział. 
- Sweeney.. zapisałeś się już na ten konkurs..? Bo jeśli nie, mamy na to doskonałą okazję.. - Wskazała palcem odpowiednie miejsce do którego zaraz podeszli. Siedział tam mężczyzna, który raczej był antyreklamą jakiegokolwiek zakładu golibrody, lecz widocznie w ten sposób chciał sobie dorobić. 
- W czym mogę państwu pomóc? - spytał kiedy tylko podeszli. 
- Jestem zainteresowany uczestnictwem w konkursie. Z tego co widzę mogę się tutaj na niego zapisać.. - Sweeney podrapał się po brodzie zwracając uwagę, że temu mężczyźnie naprawdę przydałaby się wizyta u golibrody.. te zapuszczone, zaniedbane wąsy i zarost raczej nie przemawiały na korzyść. Sam widział, że Nellie trzymała się raczej daleko od nieznajomego. Może dlatego, że się go brzydziła, tego nie był w stanie określić. 
- Pana imię i nazwisko.. adres pańskiego zakładu.. wiek.. doświadczenie.. lata przebyte w zawodzie.. adres zamieszkania.. - mężczyzna podał Todd'owi ołówek i zeszyt do pisania, choć mówił tak jakby sam miał wszystko zanotować z tego co podyktuje. Sweeney trochę zdziwił się na zamieszczenie adresu zakładu, bo zabrzmiało to jakby uczestnik musiał koniecznie posiadać własny. 
- Zakład? Znaczy.. golibroda, który nie posiada własnego zakładu nie może wziąć udziału w konkursie, tak? - Sweeney uniósł brew, wydawało mu się to trochę dziwne. No i świadczyłoby o tym, że raczej nie weźmie udziału. 
- Doskonale Pan rozumuje, tak.. Nagroda w końcu też nie jest byle jaka, więc organizator również postawił pewne wymagania. - Sweeney spojrzał na Nellie z pytaniem, bo trochę szkoda byłoby przepuścić taki konkurs, ale nic nie przychodziło mu do głowy. W przeciwieństwie do kobiety, która w swoim spojrzeniu chciała mu przekazać żeby nie zdziwił się tym co powie, bo powinno wyjść przekonująco po tej jego chwili zawahania. 
- Och.. kochanie.. nie martw się.. powiemy Gilbertowi, że na pewno będą jeszcze inne konkursy.. Wie Pan.. nasz przyjaciel akurat nie posiada własnego zakładu.. Ale za to mój mąż ma swój zakład przy Fleet Street 186, tuż nad moim sklepem.. Proszę zanotować. - Uśmiechnęła się przekonująco do mężczyzny, który raczej gustował w rozmowie z nią niż z jej domniemanym mężem, a kiedy zapisywał już część danych Sweeney'a, wykorzystała ten moment by szepnąć Todd'owi na ucho. 
- Mam nadzieję, że się nie obrazisz.. Czasami tak trzeba.. trudno byłoby zmarnować taką okazję, kiedy mam pewne przeczucia co do wyników.. Będziemy bardziej wiarygodni. - Sweeney zdziwił się tym co powiedziała, albo raczej tym, że w mgnieniu oka wymyśliła coś tak perfekcyjnego, choć nie okazał tego żeby wszystko poszło zgodnie z planem. Część prawdy na pewno była w tym kłamstwie, puste pomieszczenie cały czas czekało na powrót golibrody, choć do tej pory nie myślał o tym poważnie. Wiedział, że być może pewne konsekwencje to za sobą niosło, że naprawdę będzie musiał się tam przenieść i zacząć pracować w razie gdyby ktoś się napatoczył by sprawdzać czy naprawdę jest jak mają zapisane, lecz chyba nie stanowiło to jakiegoś wielkiego problemu. I tak pomieszkiwał u Nellie. Zresztą na razie nie myślał o tym, i tak miał zbyt dużo rzeczy na głowie w porównaniu do których przeprowadzka czy odejście z pracy od Satan'a było drobiazgiem. Todd i Lovett spojrzeli na siebie tak tajemniczo jak kiedyś, gdy prowadzili wspólny biznes opierający się na kanibalizmie. Te tajemnice zawsze ich spajały. 
- Dobrze, w takim razie chyba zanotował Pan już wszystko.. Chciałbym się jeszcze dopytać o nagrodę przewidzianą za pierwsze miejsce, lub pierwsze trzy miejsca. 
- Nagrodą za pierwsze miejsce jest dziesięć tysięcy funtów, a dodatkowo organizator dorzuca pięć tysięcy na kapitalny remont, rozreklamowanie czy zakupienie nowych sprzętów do zakładu. O to tu poniekąd chodzi w posiadaniu własnego biznesu. A co do nagród za drugie i trzecie miejsce, prawdopodobnie sumy będą mniejsze, to nie jest jeszcze ustalone. - Sweeney z kobietą podziękowali za wszelkie informacje i udali się znów spacerkiem do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.