SCM Music Player.

Bohaterowie.

piątek, 29 maja 2015

Part 265.

- Ogolić Ci.. kurz z półek.. A co myślałaś hehe… - Spojrzał kątem oka na Nellie, gdy jeszcze powoli smarowała dłonią ramię mężczyzny, poza tym naszykowała bandaż by troszkę lekiem rozgrzać mu ramię, dlatego chciała by miał je w cieple i zaraz powoli owijała mu rękę bandażem, poza tym uznała, że tak będzie bezpieczniej na jego uraz.
- A o cos chciałeś mnie zapytać, tak..? Słucham Sweeeney.. – Uśmiechnęła się do niego i zaraz pocałowała go w bolące go ramię, a gdy skończyła opatrywać mężczyznę, powoli zarzuciła na jego ciało koszule poprawiła mu ją na karku. A gdy mężczyzna podziękował kobiecie pocałunkiem w policzek i kącik ust zaraz odezwał się, gdy powoli zapinał guziki piżamy, ale w połowie spasował i położył się na łóżku. Nellie poprawiła mu poduszkę bo nie radził sobie z tym i przytulił ja tym samym do siebie, bo chciał by go posłuchała, a nie sprzątała teraz rzeczy do pateczki i brudne opatrunki, waciki i tak dalej.
- Ale nie sprzątaj teraz, wysłuchaj mnie przez chwilę.. Dziękuję Ci za opatrunki, sam bym sobie nie poradził z tym, jeszcze na karku, po omacku i przed lustrem. Ale nie o tym chce rozmawiać.. Nellie… Może jednak powinienem wrócić na piętro…? Skoro Satan mnie zwolnił.. A by przystąpić do tego konkursu potrzeba własnego zakładu.. to musiałbym zrezygnować, bo na pewno potem by mogli sprawdzić wiarygodność golibrodów, może i to sprawdzą… Będą sprawdzać zakłady… papiery… Ale to .. to zależy od Ciebie czy nadal chcesz mnie tutaj mieć, na piętrze.. – Kobieta uśmiechnęła się na to przyciągniecie Sweeney’a, gdy była blisko niego i poczuła zapach męskich kosmetyków na jego ciele jeszcze wyraźniej. Jego słowa także ją ucieszyły, wtedy miałaby go tu zawsze, a do tego wiedziała, ze zrezygnowałby z wynajmowanego mieszkania i mógłby przenieść się do niej, choć może za szybko wybiegała? Póki co cieszyła się jego słowami, że zakradła się pod jego ubranie i dłonią pogładziła jego splot słoneczny i jego ciało przy mostku, czując wyraźnie jego umięśnioną klatkę piersiową. Sweeney zamruczał na dotyk kobiety, było mu ciepło i mógł nawet za chwilę zasnąć. Dłonmi pogładził plecy kobiety i niektóre rzeczy z łózka które były jak waciki, opatrunki czy apteczka, zaraz jedną ręką przeniósł to na nocny stolik obok, a kobietę okrył kołdrą łącznie z jej plecami.
- Sweeney.. Nie ma za co. Lecz lekarz będzie konieczny Skarbie… nie chce byś mi się tu rozchorował od tego.. może czegoś nie dopatrzyłam. Może coś źle zrobiłam.. Na piętro..? Naprawdę chcesz tego..? Sweeney jeśli o mnie chodzi… ja bardzo bym się ucieszyła gdybyś tam był… oczywiście miałabym Cię blisko.. gdybyś zostawał u mnie na noc i nie uciekał do mieszkania.. O konkurs się nie przejmuj… nie musisz pokazywać nikomu ostatniego zatrudnienia, tutaj ja Cię zatrudniam, więc według mnie pracujesz tu cały czas… Zostaw dokumenty mnie, ja się tym zajmę, jedynie to trzeba górę doprowadzić do porządku.. Bardzo się cieszę na to co powiedziałeś, naprawdę.. – Kobieta ucałowała usta Sweeney’a co mężczyzna czule odwzajemnił i oddali się fali czułości przed snem. Nellie czuła ciepło do ciała mężczyzny, że pozwoliła sobie na rozpięcie jego piżamy, jedynie zostawiła zapięty ostatni guzik jego garderoby i jej dłonie przesuwały się delikatnie po jego ciele. Jeszcze szeptali do siebie kilka słów, Sweeney obejmował Nellie gładząc jej jedno ramie zmysłowo i nie wiedzieli kiedy, a oboje zasnęli.
Rano pierwsza obudziła się Nellie na powitanie zaraz ucałowała policzek Sweeney’a nawet jeśli jeszcze spał, to i tak nie musiał gonić do pracy. Nellie powoli wstała, w końcu chciała dziś otworzyć sklep jak zawsze, choć przypominając sobie wczorajszy incydent traciła zapał. Gdy powoli wstała obudził się i Sweeney i spojrzał na Nellie, gdy już zakładała na siebie szlafrok.
- Dzień dobry Nellie. Już wstajesz..? – Spoglądał na kobietę i zaraz sięgnął po swój zegarek ze stoliczka nocnego, by spojrzeć która jego godzina. Otwierając pokrywę widział, że za chwilę wybije ósma na co westchnął.
- O Witaj Kochany. Tak, trzeba otworzyć sklep.. podreperować budżet Skarbie.. wiesz..? Leż Sweeney przynajmniej nie musisz iść do pracy, odpoczniesz, wyzdrowiejesz.. wieczorem zmienimy opatrunki.. tylko teraz na moment zajrzę jak wygląda to wszystko hm..? A lekarz.. Może poszedłbyś do lekarza..? Tak bardzo proszę…  - Uśmiechnęła się kobieta do golibrody, do którego zaraz podeszła i przysiadła przy nim całując jego policzek i zaraz objęła go za plecami przy czym też zaglądała za opatrunki na jego ciele. Dalej widziała ropę i cicho westchnęła, liczyła, że po leku jednak będzie lepiej. Zakleiła opatrunek ponownie, ale też tak by skóra mężczyzny miała trochę powietrza. Mężczyzna oparł głowę o ramię kobiety i cicho zamruczał muskając jej lekko szyję.
- No tak. I jak to wszystko wygląda.. jest trochę lepiej..? Ale może nie potrzeba tego doktora… - Kobieta zaraz spojrzała uważnie na mężczyznę i westchnęła głaszcząc go po policzku.
- Niezbyt ładnie Sweeney, widzę w Twojej ranie ropę.. wolałabym by zobaczył to lekarz… wiesz..? Dobrze Ty się zastanów nad doktorem, a ja pójdę do łazienki, przygotuje śniadanie i zacznę już piec wypieki powoli.. – Nellie powoli wstała, była nieco zła na Todd’a, ze migał się od lekarza, więc wolałaby sobie przemyślał co powiedziała.
Gdy Pani Lovett korzystała z łazienki tedy Sweeney tez już wstał i udał się do kuchni, oczywiście nie zamierzał zignorować słów kobiety i chciał jednak wybrać się do doktora by sprawdził jego stan zdrowia i nie zachowywać się jak dziecko bojące się zastrzyków. Gdy Nellie kapała się i pielęgnowała swoje ciało. Todd postanowił przygotować dla nich śniadanie i szykował jajecznice, a tym samym też robił już masę ciasta na paszteciki, w końcu przepisy Nellie niektóre wysiały na tablicy, wiec podglądał tam i robił według jej przepisu. Te nadziewał też musem jabłkowym, inne konfiturami, a mięsne zostawił Nellie, jedynie ciasto jej zostawił owinięte folią. Az sam się dziwił, że tak szybko mu to szło, ale nie chciał przecież cały dnia dumać nad swoim życiem. Gdy Nellie po godzinie wyszła z łazienki już gotowa do pracy, była zaskoczona tym, że już w kuchni pachniały wypieki, a do tego zapach i śniadania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.