SCM Music Player.

Bohaterowie.

piątek, 5 czerwca 2015

Part 266.

Zajrzała powoli do sypialni, a tam już łóżku było zaścielone do spania i było nawet trochę posprzątane. Szlafroka Sweeney’a nie było, ani jego samego. Lecz zaraz te zguby znalazła w kuchni, gdy mężczyzna próbował jajecznice i doprawiał ją przyprawami. Wyczuł, że jest Nellie bo poczuł między innymi zapachy jej perfum, kosmetyków, kremów, zerknął wtedy na nią i posłał jej delikatny uśmiech, a Nellie zaraz przytuliła się do pleców mężczyzny i zaglądała przez jego ramie na to co robił.
- Mmmm.. pysznie wygląda.. a do tego pieczesz paszteciki.. Sweeney, bardzo to miłe, ze mi pomagasz… Ale wiesz, że musisz tez odpocząć, prawda..? – Powoli też zasiedli przy śniadaniu, Todd doglądał pasztecików, a po śniadaniu Pani Lovett zabrała się za przygotowanie innych potraw, Sweeney korzystał z łazienki. A gdy sklep był już powoli otwarty, tak na razie niewiele było klientów, no ale Nellie nie rezygnowała z dalszego pieczenia żywności, bo z czasem na pewno klientów będzie tu więcej. Gdy Sweeney był za ladą z kobieta, a w sklepie tymczasowo nie było nikogo, Nellie zaraz wsunęła w dłoń mężczyzny klucze na piętro i odezwała się z lekki uśmiechem na ustach.
- Sweeney, jeśli masz ochotę zajrzyj na górę, zrób tam co chcesz.. Wiem, ze dziś nie jesteś w formie, ale chociaż rozejrzeć się po gabinecie możesz.. Pomyśl co chciałbyś tam zmienić, a zrobimy to.. unowocześnimy zakład Twój prywatny i niebawem otworzysz swoją własność. A ja jutro zajmę się formalnościami, z tym, że tu pracujesz. - Sweeney uśmiechnął się do kobiety i pocałował lekko jej wargi, przejmując od niej klucze od pięterka.
- Dziękuję. Hm, może i przydałoby się tam coś zmienić, by przyciągnąć trochę klientów.. Ciekawe czy tym udałoby mi się zdobyć część klientów z zakładu Satan’a.. Rozejrzę się tam, dobrze..? – Puścił oczko do kobiety, po czym zaraz powoli udał się na piętro idąc po nieco skrzypiących schodach, a zaraz dostał się do środka. Znów poczuł ten zapach pianki, brzytwy, że Az przymknął powoli oczy przypominając się jak dobrze kiedyś to miejsce prosperowało i co robił razem z Panią Lovett. Podszedł bliżej krzesła dla klientów i położył dłoń na oparciu obchodząc je nieco.
- Stare dobre krzesło.. obijemy Cię nową skórą i będzie jak nowe… Może odświeżymy ściany, przyda się tu i ówdzie nowa tapeta.. Wymieniłbym kilka desek w podłodze.. Okno się umyje, drzwi tak samo, zrobi jakąś reklamę, może dokupi nowe lustro.. Wyczyści komodę, skrzynie.. sprzęt.. i będzie tu jak dawniej.. – W czasie gdy Sweeney przechadzał się po piętrze i zastanawiał się co tu zrobić, przy czym i patrzył w okno, tym czasem na dole w Pani Lovett sklepie zaraz zabrzęczał dzwonek drzwi, które się otworzyły i stanęła w nich Johanna, lecz niestety nie była sama bo ze swoim ojczymem i Tommy’m, którego miała w wózku. Turpin zaraz zerknął na jedzenie za gablotami i odparł do Johanny.
- Kochanie, ja zabiorę coś do pracy, dobrze..? A Ty kup co uważasz, bo i tak zaraz muszę iść. A Pani Lovett na pewno uraczy Cię czymś dobrym. Dzień dobry. – O dziwo Sędzia był miły, bo i tak dziś nie miał czasu na złośliwości, poza tym dziś widać, że sam był zestresowany, bo w pracy miał mieć jakąś komisję, która będzie sprawdzać jego miejsce pracy dokumenty i nie tylko.
- Dzień dobry. – Nellie spojrzała na Turpina niechętnie, a to szczerze uśmiechnęła się do Johanny. Turpin kupił dwie bułki zwykłe i jedną słodka, plus jeszcze rogalik mięsny czyli specjalność Pani Lovett. Pożegnał się z Panami wyszedł, oczywiście pokazując przy Nellie jaki z niego dobry „dziadek” dla Tommy’ego. Tymczasem Johanna odezwała się do Nellie, gdy wyciągnęła powoli dziecko z wózka i przytuliła je do siebie, by zaraz też synka nakarmić.
- Mój ojczym może jeść bez końca, a nie widać po nim tego tak, prawda..? Kiedyś pytałam go, co to za okazja, że kupił tyle bułeczek w piekarni, to się obraził i powiedział, że dla niego i że dziwne pytania zadaje. A do tego jeszcze biega na obiady w pracy, och.. worek bez dna. A przepraszam, że spytam, Pan Todd w pracy..? Wybrał się w końcu do tego lekarza..? –Spoglądała na Nellie, gdy kobieta podeszła do niej i wzięła od niej buteleczkę z jedzeniem dziecka by podgrzać jedzenie dla malca, którego zaraz czule pogłaskała po policzku.
- Jakiś Ty śliczny Skarbie jesteś. Och mężczyźni tak już czasami mają, a potem na starość odbija się to piwnym brzuchem.. Nie, nie, Pan Todd, jest na piętrze, pewnie niedługo tu zejdzie. Nie był, namawiam go już od wczoraj, wczoraj mi obiecał, dziś się znów migał, ale mam nadzieje, że w końcu pójdzie.. A może Pani by coś zjadła hm..? – Uśmiechnęła się spokojnie i zaraz udała się do kuchni, rozmawiała z Johanną kiedy powoli z piętra schodził Sweeney z kluczami w dłoni i schodząc powoli na sklep odparł, jakby dalej byli sami.
- To może mały remoncik mógłbym zrobić na piętrze..? Za ta ostatnią pensję od Satan’a i opłacę mieszkanie.. Coś da się na pewno zmienić.. wymienię kilka desek w podłodze, bo są spróchniałe dobrze…? Nellie..? – Lecz kobieta go za bardzo nie słyszała, bo była w kuchni i gotowała wodę, rozrabiała tez krem na babeczki. Za to Johanna doskonale słyszała Todd’a i widząc jego zaskoczenie jej pojawieniem się, a zaraz Tommy spojrzał na dziadka i wyciągnął do niego rączki.
- Witam Panie Todd… Pani Lovett w kuchni chyba jest.. Remont Pan będzie robił piętra tutaj..? Pan wybaczy moje pytanie.. ach i słyszałam, że do lekarza Pan jednak się nie wybrał.. – Pogroziła mu palcem, przy czym mężczyzna podszedł bliżej i uśmiechnął się do kobiety.
- Witam Panią. Tak, tak zamierzam. Hm, no tak jakoś się potoczyło… Wczoraj już nie było kiedy, nie był to mój najlepszy dzień.. A dziś zamierzam po południu może pójść do lekarza.. – Nieco był zmieszany, bo nie wiedział co zdążyła Nellie powiedzieć kobiecie więc raczej wolał pozostawać na neutralnym gruncie. A gdy Nellie pojawiła się z jedzeniem dla dziecka i ciasteczkami, zaraz przechodząc obok Todd’a pocałowała go w policzek i pogłaskała go po nim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.