SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 9 czerwca 2015

Part 267.

- Cieszę się, że wybierze się Pan do lekarza, powinien to ktoś obejrzeć, a poza tym jak mówiłam wcześniej.. mój wuj jest lekarzem, mógłby Pana zbadać.. – Sweeney westchnął cicho i przysiadł przy stoliku, by pomóc nakarmić Tommy’ego i wziął go na swoje kolana, by jego córka mogła spokojnie zjeść, po czym po chwili odezwał się.
- Poradzę sobie, chodzić umiem, nie potrzeba mi wizyty lekarza aż tak bardzo pilnie… Owszem trochę mi to dokucza, ale nie muszę leżeć w łóżku. – Johanna skinęła głową nie chciała przecież być zbyt nachalną kobietą, po czym uśmiechnęła się delikatnie. Widziała tu pewnie zmiany, w sensie słów Todd’a, więc rozmawiał, że już nie pracował w zakładzie Satan’a, ale wolała nie pytać, by go nie denerwować, bo widziała, że już zaczynał być poirytowany ta kobieca opieką. Rozluźniając Atmosferę, zaraz Nellie podała kawę i przysiadła przy stoliczku, by mieć swojego Lubek po jednej stronie i córkę Todd’a po swojej lewej, aż zabrała głos, kiedy trwała ta cisza i Sweeney skupił się na nakarmieniu swojego wnusia, do kutego pieszczotliwie się zwracał.
- A cóż ma dziś Pani w planach..? Jakiś spacer z synkiem hm…? Zakupy…? Wycieczka..? Dziś chyba nawet ciepło jest, prawda…? – Uśmiechnęła się uroczo i spojrzała na Sweeney’a, lecz nie skarciła go wzrokiem, w końcu wiedziała, że miał dość tej nadopiekuńczości, ale i tak zamierzała trochę zmusić go do wizyty u lekarza, ale nie chciała robić teraz o to wywodu, żeby nie popsuć pomiędzy nimi tej spokojnej atmosfery.
- Hm… właściwie to chciałam wybrać się z Tommy’m nieco do portu, może z moim ojczymem potem wybierzemy się na jakiś spacer, wieczorem.. Poza tym w kolejny weekend, będzie przyjęcie… w domu. Z okazji, tak naprawdę może nie wielkiej, ale mój ojczym dostał można by powiedzieć, że awans i września będzie w komisji okręgowej sędziów. Do tej pory prowadził tylko sprawy Londynu, a teraz przesunie się to na Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii. To dużo dla niego znaczy, pensja na pewno wskoczy w górę, no i będzie kimś więcej niż sędzią jednym z licznych w Londynie. – Nellie w tym czasie piła kawę, że aż niemal nie wpadł jej ten łyk nie tam, gdzie trzeba kiedy słyszała te słowa. Znaczyło to, że sędzia Turpin, ojczym Johanny, będzie teraz sprawował niesamowita władzę i sprawdzał wszystko jak ktoś z fobią, by tylko wynaleźć najmniejsze w mieście przestępstwo i będzie jeszcze bardziej chodził dumny jak paw. Sweeney na słowa Johanny aż przestał przez moment karmić dziecko, był zaskoczony tym obrotem sytuacji. Nie podobało mu się to w ogóle, aż od razu pomyślał o swojej ostrej brzytwie przy pasku. Zaraz też spojrzał na Nellie, która utkwiła na nim wzrok, aż nie wiedzieli co powiedzieć. Lecz nie mogli tego aż tak okazać Johannie, że to nie jest coś co ich ucieszyło i musieli nieco poudawać.
- To dobra wiadomość. Człowiek w końcu w swoim życiu miło, jak wspina się wyżej zawodowo i nauka nie idzie w las, prawda Sweeney…? – Nellie uśmiechnęła się znacząco do Sweeney’a, choć w duchu, aż miała chęć coś roztrzaskać, albo rozwałkować ciasto by nic z niego nie zostało.
- Tak, tak, gratulujemy sędziemu. – Sweeney przytaknął, niemal aż jego uśmiech był przeszyty złością zarazem, lecz to on sam wiedział co czuje. Johanna uśmiechnęła się do nich spokojnie i miło było słyszeć jej te słowa, względem jej oczyma, a do tego miała zamiar jeszcze do tego co powiedziała coś „dorzucić”.
- Bardzo dziękuje, przekażę. Lecz może będą Państwo mogli zrobić to osobiście… - Johanna miała już dokończyć kiedy to Nellie ją wyprzedziła i uśmiechnęła się delikatnie, jak dłonie układała w koło filiżanki kawy, by ogrzać swoje dłonie.
- Zrobimy to kiedy tylko Pan Sędzia Turpin zaszczyci nas po raz kolejny swoją obecnością bez obaw. Poza tym pewnie już w mieście wszyscy wiedzą. Prawda Sweeney..? – Mężczyzna właśnie wycierał Tommy’emu buzie po jedzeniu i przytaknął skromnie głową Nellie, lecz naprawdę nie fascynowała go ta rozmowa, a nawet zaczynała drażnić. Czuł się nieswojo, tym bardziej kiedy jego córka, tak zachwalała Turpina, który nie był dla niej nawet obcy, tylko w rezultacie wrogiem. Johanna pokręciła głową, po czym zaraz dodała, popijając kawę ze swojej filiżanki, kiedy zjadła właśnie jedno ciastko.
- Och nie tak… Chciałabym Państwa zaprosić, w kolejny weekend do nas do domu, na przyjęcie z okazji tego awansu ojczyma.. byłoby nam naprawdę miło. Oczywiście mój ojczym wie o tym, więc myślę, że byłoby miło, gdyby mogli państwo przyjść. Może wtedy Pan Panie Sweeney, będzie miał się też czym pochwalić, bo co z tego pamiętam, jeszcze przez kolejny weekendem, jest konkurs na najlepszego golibrodę.. prawda..? Startuje Pan oczywiście, hm..? – Słowa Johanny były na tyle zaskakujące, że Sweeney i Nellie patrzyli na kobietę z niedowierzaniem, oboje myśleli, że żartuje, bo woleli to wziąć za żart, za dowcip, niż prawdę. Przyjęcie, w domu, w kamienicy Turpina, Sweeney czuł jakby to był na niego wyrok, a Nellie czuła, że nic z tego dobrego nie wyniknie i jakoś nie mogła uwierzyć w to, że Turpin by zadowolony i zgodził się by pojawili się na przyjęciu, a co gorsza sam chciał by przyszli. Todd poczuł jeszcze większą chęć powiedzenia prawdy Johannie, która tak naprawdę wcale nie powiedziała ojczymowi, że ich dwójkę zaprasza i czy on w ogóle ma na ten temat jakieś zdanie. To był tylko i wyłącznie jej pomysł i jej inicjatywa, sądziła że jej ojczym lubił tę parę, no ale niestety była w błędzie, ponieważ, tylko ktoś z bok mógł dostrzec, że palą do siebie nienawiścią, a tylko przy niej udają, że jest wszystko na dobrej drodze sąsiedzkiej. Sweeney ocknął się z zamyślenia i przeniósł wzrok na swoją córkę, w której widział swoją żonę, że przez chwilę wyobrażał sobie, że to ona siedzi naprzeciwko Nellie i jego.
- Zaprosić..? Miło? Naprawdę..? Hm, no nie wiem, będziemy musieli to przemyśleć, wybieraliśmy się też do… - Sweeney szybko próbował wymyślić coś co mógłby robić z Nellie kolejnego zbliżającego się weekendu, aż odparł kiedy widział, mężczyznę z pakunkiem przez okno. – Wybieraliśmy się do galerii sztuki, bo dostaliśmy i stamtąd zaproszenie, prawda Kochanie..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.