SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 29 września 2015

Part 275.

Po godzinie czasu w końcu oboje byli gotowi do wyjścia, zatem założyli na siebie odzienia wierzchnie. Sweeney sprawdził czy ma swój brzytwiarski sprzęt. Nellie jeszcze zabrała koszyk ze swoimi rzeczami, gdzie i włożyła coś do przegryzienia i napój. Powoli wyszli ze sklepu zamykając go i ruszyli na plac, gdzie miał odbyć się konkurs, na najlepszego miejskiego golibrodę. Sweeney był tym podenerwowany, nawet kiedy wsiadali do karety, którą mieli się udać na plac, bo na pieszo za długo by im to szło, zamyślał się siedząc w pojeździe. Aż Nellie zauważyła nieobecność mężczyzny w pomieszczeniu umysłem oczywiście, bo ciałem siedział obok niej, jak przed gabinetem pani dyrektor w szkole. Nellie dotknęła dłonią Sweeney’a ramienia i poczuła jaki był spięty. 
- Sweeney… Jesteś tu..? Co się dzieje? To tylko konkurs, nie przewidzimy wyniku, nawet jeśli będzie to ustawione… - Kobieta pogładziła dłonie Sweeney’a, które trzymał tak przy sobie złożone na udach. Sweeney nieznacznie pokiwał głową na słowa kobiety. 
- Tak, tak. Po prostu stresuje się tym konkursem. A może nie wezmę w nim udziału? Może wybierzemy się gdzieś indziej? Przecież niczego nie stracę na tym. – Patrzył w siedzenie naprzeciwko siebie i westchnął pod nosem. Był podenerwowany tym konkursem, nie powinien, bo przecież był dobry w swoim fachu, lecz obleciał go strach. Nellie więc westchnęła i zaraz przeniosła się powoli na siedzenie naprzeciwko mężczyzny, gdy jechali i złapała za dłoń Sweeney’a czy jego ramię, by przy tej przesiadce nie zrobiła sobie krzywdy. A gdy usiadła poprawiła swoją suknie i spojrzała na mężczyznę, kiedy on spojrzał na nią swoim takim chłopięcym spojrzeniem dziecka. Kobieta pochyliła się do mężczyzny i złapała go za dłoń, którą położyła na swojej sukni i pogładziła.
- Sweeney… Nie mów tak, przygotowywałeś się do tego, czyściłeś narzędzia. Sweeney, do wygrania jest dużo pieniędzy, nie mów że nie chciałbyś ich. Kochanie…  - Sweeney skrzywił się na słowa kobiety i westchnął cicho wzruszając ramionami, po czym pochylił się nieco do kobiety i tak bezceremonialnie, jego wzrok utkwił na dekolcie kobiety na co uniósł jedną brew. Mimo to cały czas był niepewny udziału w konkursie.
- Nie czuję się gotowy. Poza tym to nie będzie sprawiedliwe, sama wiesz… Turpin, wszystko zyska po swojemu, pewnie już kogoś opłacił i zna werdykt. To nie będzie uczciwe Nellie… Nie będzie uczciwe… - Mężczyzna westchnął i przeniósł swoje spojrzenie w oczy kobiety, na co Nellkie poprawiła swoją suknie przy dekolcie, ale widziała, że Sweeney wydawał się być w innej rzeczywistości. Aż ścisnęła go mocniej za dłoń i odparła tuż przy jego ustach.
- Sweeney. To konkurs. To konkurs, który może i nie jest sprawiedliwy, może nie jest ustawiony, tego nie wiemy.. Ale Kochany dla samej satysfakcji, dla samego siebie, jesteś golibrodą, pokaż się ludziom… Mężczyznom, zareklamuj się, zrób to dla pozyskania klientów. A ja uważam, ze zajmiesz któreś z tych pierwszych miejsc. Uwierz w siebie i nie chcę wiedzieć tej smutnej miny..! Poczekaj momencik. Przygotowałam się na tą chwilę. Podejrzewałam, że będziesz się wahał. – Pan Todd spojrzał na kobietę marszcząc na nią czoło, choć analizował sobie w głowie słowa płci pięknej, gdy ta zaraz zajrzała do swojego koszyka i spod ściereczki i pod ciastem wyjęła zaraz piersiówkę, która podała Todd’owi, na co ten oniemiał. 
- Zwariowałaś..? Alkohol..?! – Kobieta przewróciła oczami i przytknęła palce do ust mówiąc do mężczyzny cicho. 
- Cicho… pij dobrze Ci to zrobi, rozluźnisz się.. nie martw się nie poczują alkoholu…  Mam i coś na to… Napij się, łyczek, dwa… Lepiej się poczujesz. – Podała mężczyźnie piersiówkę, która przejął w swoją dłoń i spojrzał na kobietę, odkręcając butelkę, powąchał najpierw trunek. Jak myślał, dobrze trafił, ze będzie to gin, które zaraz napił się łyczek, a zaraz jeszcze jeden i zakończył to na trzecim. Na co kobieta uśmiechnęła się, choć wcześniej pamiętała jak pił tak by wściekła się na niego, a teraz sama alkohol podetknęła mu pod nos. A zaraz z pudełeczka na ciasteczka, Nellie wyciągnęła ciastko anyżowe z miętą co dała Sweeney’owi do zjedzenia w dłoń. 
- Ciastko..? – Nellie spojrzała groźniej na mężczyznę, gdy w końcu zaczął jeść ciastko i odezwała się do niego. 
- Tak ciastko, zabije ten zapach alkoholu z Twoich ust, nie chcemy by ktoś poczuł, że piłeś. Prawda? Sweeney, weź się w garść, jesteś dorosłym mężczyzną. Pokaż że brzytwa to Twoja broń, a dziś się nią obronisz przed całym miastem. – Mówiła to z pewnością siebie i patrzyła w oczy Sweeney’a, gdy ten jadł ciastko przez kobietę upieczone, smakowało mu, aż w końcu odezwał się w połowie jedzenia, gdy przełknął smakołyk. 
- Dziękuję. No raczej nie chcę by ktoś wiedział co piłem. Myślisz, że poradzę sobie? Najchętniej widziałbym tam Turpina na tym krześle, ale nawet jakby tam był, nie mógłbym go… pozbawić krwi… - Zamyślił się na moment i zaraz pochylił do Nellie i pocałował lekko jej policzek i posłał jej lekki uśmiech. Chciał jej podziękować za to, że z nim była i go wspierała i można powiedzieć, że dała mu kopniaka w tył ciała, by pokazał na konkursie co umie i miał się na podeście za kogoś, kto wie co robi i nie kłamie, że jest dobry w swojej pracy. Po niedługim czasie, gdy dotarli na plac Piccadilly Circus, gdzie właśnie zaczynały się przygotowania do konkursu na golibrodę. Lecz też przygotowywane było i jedzenie, by zyskać klientów i z miejscowych sklepów powystawiali się sklepikarze, z jedzeniem, ale też z kosmetykami nawet, by przyciągnąć rzesze klientów. No i oczywiście podest, który wyglądał jak scena teatralna, na której były ustawione trzy stanowiska dla golibrodów. Wtedy tez Powoli Sweeney wysiadał z karety i zaraz pomagał wysiąść kobiecie. Po czym oboje spojrzeli na te tłumy ludzi, które pojawiły się tu znikąd. Byli też inni zajmujący się tym samym fachem co Sweeney, w końcu ta grupa zawodowa znała się, dość dobrze, byli dla siebie konkurentami, ale co niektórzy nigdy nie mieli kolegów po fachu za wrogów. 
Po tym jak Sweeney zapłacił woźnicy za dowiezienie ich tutaj i odjechał, Nellie rozejrzała się ze swoim partnerem po placu, jak i tez co jakiś czas witali się z ludźmi, w końcu połowę z tego towarzystwa każdy znał. Nellie wzięła pod rękę Sweeney’a i odparła tuż przy jego uchu.
- Scena dla trzech golibrodów, który fotel Sweeney nie zajmiesz i tak będziesz świetny, pamiętaj, że będę Ci kibicować. – Sweeney przytaknął kobiecie i zmarszczył czoło na widok Satan’a, który pojawił się jak znikąd i zatrzymał przed nimi, wiec stanęli. 
- Pani Lovett… Panie Todd… życzę Panu powodzenia na konkursie… z tego co słyszałem, będziemy w jednej trójce na podium. – Sweeney spojrzał na mężczyznę z obojętnością i odparł po chwili, gdy Nellie skrzywiła się na ich rozmówcę.
- Witam. Nie dziękuję. To i tak nie ma znaczenia i tak wygra tylko jeden, a reszta albo zyska coś, albo nic… Nie liczy się kolejności i losowanie krzesła… na którym usiądzie klient. – Sweeney uśmiechnął się przekornie do mężczyzny, który poczuł się trochę nieswojo na słowa Todd’a tym bardziej, że widać było jaką strata dla jego zakładu była utrata Todd’a. Todd jednak nie miał zamiaru już pracować u Satan’a czy kogoś innego, pracował blisko kobiety, która była dla niego coraz bardziej ważna i to był idealny układ, że byli w jednym miejscu, nawet jeśli on miejscówkę miał na piętrze. Lecz byli blisko siebie. Tak krótka konwersacja zakończyła się tym, że Satan odszedł od nich przepraszając, kiedy zawołała go jego żona. Sweeney po tym jak Satan odszedł na pewna odległość zamruczał do siebie pod nosem, choć kierował te swojej uwagi, do Nellie. 
- Z nim na podium podczas konkursu, jaki to zaszczyt... Mam kłaniać się w pas? Lubiłem go i szanowałem, szanuję i teraz, ale ten konkurs to dla mnie szansa, a poza tym... Może nie wypada, ale chciałbym utrzeć mu nosa, za to, że mnie zwolnił. Ale jak pomyślę, że ja byłbym.. nie.. źle powiedziałem.. Że ja miałbym takiego pracownika jak ja. Cieszyłbym się... To nie narcyzm, Nellie. Po prostu też byłbym zły, że mój pracownik biega na zwolnienia, jest nie zawsze taki organizacyjny. Jak to mówię, to jakbym był nieudacznikiem własnego losu i życia... Skąd to wiadomo, że ja będę z nim na podium..? Akurat musieli dobrać mnie z byłym szefem.. Atrakcyjnie, jak dołączy do tego Pirelli, to chyba się dziś upiję. - Westchnął i spojrzał na kobietę, która patrzyła na niego co jakiś czas marszcząc czoło i to jej spojrzenie coraz bardziej przeradzało się w czułe i zatroskane. Aż na koniec Nellie pocałowała policzek Sweeney'a. 

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.