SCM Music Player.

Bohaterowie.

piątek, 2 października 2015

Part 276.

- Och Sweeney, Sweeney, poradzisz sobie nawet jak dołączy do was Pirelli, nie denerwuj się. A może Satan ma jakieś przecieki, albo są jakieś listy wywieszone, kto z kim jest na podium, poza tym Sweeney.. i tak jest więcej golibrodów, a że was tak dopasowali to myślę, że to ma jakiś swój cel. Poza tym być może ktoś maczał w tym swoje palce. Nie zamartwiaj się tym, mówiłam Ci, zrób swoje… Pokaż w czym jesteś dobry i nagroda też Skarbie by nie zaszkodziła.. wiesz..? Och nie chcę być materialistką, lecz po tym remoncie nie uważasz, że troszeczkę jednak ubyło nam w kasetce..? Poza tym to dobra okazja Słonko na to by podbudować swoją reputacje i zyskać klientów. – Kobieta uśmiechnęła się do Sweeney’a, który spojrzał na nią nieco niepewnie, no ale przytaknął głową, choć zaraz pociągnął kobietę pod ramię, do punktu, gdzie Sweeney miał oświadczyć pisemnie, że przybył na konkurs. Pani Lovett była nieco zaskoczona, tym nagłym ruszeniem do biurka, gdzie siedział starszy mężczyzna i wszystkich konkurentów zaznaczał, dawał im jakieś plakietki i nie tylko. Gdy tam dochodzili odezwała się do milczącego Todd’a.
- Panie Todd…? Wszystko dobrze..? Sweeney…? – Mężczyzna nieznacznie pokręcił głową, a zaraz przytaknął i podał na biurku mężczyźnie swój dowód tożsamości, przy czym mężczyzna zaraz postemplował mu jakąś kartkę i wręczył. Do tego podał Sweeney’owi dokumenty jak wszystkim uczestnikom i kazał się na nich podpisać, co Sweeney zaraz robił piórem, gdy pochylił się nad biurkiem i czytał papiery.
- Sweeney..? Nie odpowiedziałeś mi… Przepraszam bardzo Pana.. a długo będzie trwał ten konkurs..? – Sweeney mruknął, no ale nie chciał przecież mówić tego przy tym mężczyźnie, czemu tak tu szybko doszedł. Poza tym zawiał silniejszy wiatr i Sweeney podniósł bardziej swój kołnierz od płaszcza, lecz niestety, nie udało mu się całkiem zniknąć w tym tłumie, przez specyficzną fryzurę i siwy kosmyk włosów z przodu. A mężczyzna siedzący za biurkiem, jeden z organizatorów konkursu odezwał się spokojnym tonem do Nellie, gdy właśnie układał papiery uczestników po kolei według nazwiska – alfabetycznie.
- Hm.. zobaczymy droga Pani… na razie trwają przygotowania i zgłaszają się uczestniczy, jeszcze pół godziny dajemy uczestnikom na stawienie się, potem konkurs się zacznie, a może potrwać z dwie godzinki, na pewno. – Uśmiechnął się do Pani Lovett wyrazem pełnym szacunku, Todd podpisał się na dokumentach i został poinstruowany przez mężczyznę o konkursie, kiedy miał stawić się przy podium, poza tym dobrze wszyscy wiedzieli, że uczestnicy będą wywoływani z tłumów, w końcu nie sposób byłoby zrobić tu zaplecze dla wszystkich tym bardziej, że konkurs odbywał się na powietrzu. Po chwili Todd odszedł z Nelmie nieco dalej, bo podchodził kolejny uczestnik do biurka organizatora i Todd jak i golibroda z jednego salonu spojrzeli na siebie dość wrogo. Po czym Sweeney odezwał się do Nellie tuż przy jej uchu i starał się wyglądać tak, jakby mówił jej coś miłego.
- Pojawił się Turpin. Dlatego wybacz, że nie mówiłem tego, że tym organizatorze, ale na pewno jest z nim w przyjacielskich stosunkach, a ja nie chcę by potem były szepty pod nosami.. ”Todd mówił o Panu to…, gdy tu stał..” Rozumiesz? Niech to się już zacznie chce mieć to za sobą. – Sweeney przechadzał się powoli po placu z Nellie oglądając co się tutaj działo, poza tym Pani Lovett zauważyła też niedaleko córkę Todd’a, lecz nie mówiła mu o tym chciała dać mu chwilę wytchnienia, poza tym minęło już dobrze pół godziny, kiedy napili się i gorącej kawy z jednego miejsca na placu, gdzie stał wóz na kółkach i sprzedawał mężczyzna kawę do wypicia na miejscu. Sweeney spoglądał na mężczyzn na terenie placu konkursu, bo dobrze wiedział, że Ci z najbardziej gęstym i dużym zarostem zostaną wybrani do wzięcia udziału w tym konkursie, no ale jako modele dla golibrodów. Dlatego zastanawiał się czy oni faktycznie nie golili się by tu mieć to zrobione za darmo, czy lubili być tacy zarośnięci na twarzy. Spojrzał na jedną kobietę, gdy pogładziła swojego męża po zarośniętym aż za bardzo policzku i prawie dała mu całusa, ale zaraz było widać, że niezbyt była zachwycona jego twarzą, dlatego chyba liczyła na to, że wyląduje na podium pod jedną z brzytew. Kobieta powoli odeszła od męża i akurat przechodziła obok Sweeney’a do, którego uśmiechnęła się i odezwała miłym tonem głosu.
- Dzień dobry Panie Todd. – Na co Sweeney skłonił się lekko i burknął do niej – Dzień dobry Pani. – Pani Lovett spoglądała na Todd’a co najmniej jakby miał jakiś związek z tą kobietą, która dość emanowała swoim dekoltem, nawet w tak chłodny dzień w powietrzu jak dzisiaj. Lecz golibroda nie miał dziś idealnego nastroju, a tym bardziej nie oglądał się za kobietami, raczej nie był typem Casanovy, czy podrywacza. Nim Pani Lovett zabrała głos, to przez mikrofon usłyszeli męskie kaszlnięcie i dopiero struny głosowe, właśnie zaczął przemawiać organizator konkursu i w końcu miał się zacząć wybór na najlepszego golibrodę w Londynie, który dziś stąd wyjdzie z dumą na twarzy i pełnym portfelem.
- Raz, da.. trzy.. słychać mnie..? Och to dobrze..! Dzień dobry! Dzień dobry! Witam wszystkim serdecznie na konkursie na najlepszego golibrodę w Londynie, tudzież w mieście..! Nazywam się Benjamin Willess, poprowadzę dzisiejszy konkurs na placu Piccadilly Cirrus! Zapraszam wszystkich serdecznie! Oczywiście chcę bardzo podziękować naszym dwunastu uczestnikom, którzy zgodzili się wziąć udział w konkursie. Nie powiem, że spodziewałem się większej frekwencji, no ale może nie każdy lubi być w centrum uwagi, jak dziś na podium trzeba będzie zmierzyć się z tymi nieogolonymi brodami i brzytwą! – Sam pogładził się po swojej brodzie, choć jego broda była idealnie przyjęcia z wąsem i nie potrzebował do tego dziś kolejnej wizyty u "brzytwiarza". – Tak czy owak, Panowie żałujcie, że nie bierzecie udziału w konkursie, przecież oferujemy atrakcyjne nagrody, czyż nie? – Oczywiście publika przyznała racje i zaczęła klaskać. Todd spoglądał z powaga i niewzruszenie na to co się działo, Nellie uśmiechnęła się do Todd’a i słuchała uważnie organizatora, widząc, że niedaleko już burmistrz miasta się kręcił, do tego i Turpin. Lecz teraz w ogóle nie widziała córki Turpina, a do tego zbliżał się weekend, no i mieli podjąć ostateczną decyzje, czy idą na przyjęcie związane z awansem sędziego, czy nie. Sweeney się ciągle wahał, Nellie nieco tez, ale chciała iść i zobaczyć jak to jest być na takim przyjęciu, choć z drugiej strony obawiała się o jakiś skandal. – Tak nagrody! 10 tysięcy funtów dla najlepszego golibrody w Londynie! 7 tysięcy funtów za drugie miejsce! 5 za trzecie miejsce! I kosmetyki dla każdego salonu na pół roku! A dla pozostałych uczestników, mamy atrakcyjne nagrody, mające na celu wyposażenie ich salonów golibrodów, w postaci kosmetyków, pianek, wosków, jak i też rabaty na święta, przy kolejnych zakupach do salonów! Prawda, że warto?! – Społeczność oczywiście znów biła brawa na słowa mężczyzny, Willess jeszcze mówił co nieco o konkursie, lecz nie wszyscy go słuchali. Pan Todd wydawał się też być lekko nieobecny, kiedy spoglądał na podium i widział na nim trzy fotele dla klientów, można powiedzieć, że nieco bardziej zaczynał być zestresowany niż jakąś godzinę temu. Pani Lovett złapała lekko dłoń Todd’a i pogładziła ją kciukiem, w końcu nie chciała by Todd przejmował się tym konkursem bardziej niż czymkolwiek innym, tym bardziej, że wiedziała jak bardzo ważna jest dla niego córka i wnuk, powinien więc dla nich to zrobić i stanąć na podium, a jeszcze lepiej, gdyby stało się to z którąś z pierwszych nagród.
Powoli konkurs rozpoczynał się i stanowiska zostały przygotowywane do ostatniej sekundy, kiedy mieli wejść na podium pierwsi uczestnicy konkursu. Oczywiście na widowni, już ludzie szeptali, a przede wszystkim kobiety do swoich mężów by golili te brody, gdyż nawet klientów żony liczyły, że jeśli ich druga połówka weźmie udział w konkursie, poprzez służenie można by rzec brodą, to otrzyma jeszcze jakiś bonus. Mimo to o tym, nie było mowy, a przynajmniej głośno.
Po kilku minutach na podium zostali wywołani uczestnicy pierwszej tury, w pierwszej trójce nie znalazł się Pan Todd, lecz Pan Barows, Pan Millow i Pan Banks, byli dobrymi golibrodami, mieli własne zakłady, Pan Millow szczycił się pracą w Argentynie jakieś dziesięć lat wstecz, a mimo to zdarzały mu się zacięcia na twarzach klientów. Dwóch pozostałych panów cieszyło się dobrą opinią i z nich trzech Pan Banks, najbardziej skromny i szczery cieszył się tym, że to on w swojej okolicy golił najwięcej bród, zatem można było powiedzieć, że stanowił konkurencje dla Sweeney’a.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.