SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 1 listopada 2015

Part 279.

W momencie, gdy Pirelli się oddalił, Todd dopiero odezwał się na słowa Satan’a, choć wypowiedział je nieco jakby smutno i obojętnie, co wyczuł mężczyzna, tym bardziej gdy panowie uścisnęli sobie dłonie, tak dość przekornie. – Cieszę się. Zatem do zobaczenia na wynikach. – Todd nie wspomniał o pracy u Satan’a, gdyż do dziś czuł się urażony nieco zwolnieniem z pracy, lecz za to dzięki temu, dziś mógł stać tutaj i brać udział w konkursie. Po tych uciśnięciu sobie dłoni, powoli obaj zeszli z podium, za co dziękował im prowadzący konkurs.
Gdy Sweeney znalazł się na dole zaraz znikąd pojawił się przy nim sędzia Turpin, choć już miała iść ku nim Pani Lovett, ale na chwilę się powstrzymała widząc, wiecznie zalotne w swoim kierunku spojrzenia Bamforda. A na Nellie szczęście akurat została zaczepiona przez Panie klientki, które chętnie odwiedzały jej sklep, zresztą po jednej nawet było widać, że nie szczędziła swojej wątroby i trzustki na dobre pasztety, czy słodycze. Mimo to kobieta stała tak by mieć na oku Todd’a i Turpina, kiedy ze sobą rozmawiali, Todd wyglądał na niezadowolonego, co zresztą nie dało się ukryć, kiedy Turpin był w pobliżu. Turpin poprawił swój płaszcz i odezwał się do Sweeney’a z przekornym uśmiechem na ustach.
- Widzę, że konkurs najgorzej Panu nie poszedł. Zobaczymy kto wygra, może nagroda pocieszenia nie będzie taka straszna, prawda..? – Todd zmarszczył czoło i poprawił pod płaszczem swój pas z brzytwami, przy czym warknął na Turpina cicho.
- Sugeruje Pan coś? Chyba wynik nie jest ustawiony z góry hm..? Dobrze Pan wie, że wyjdzie to szybciej czy później na jaw.. – Todd zerknął zaraz na Bumforda, który znalazł się przy nich, na co Turpin zaraz dotknął Todd’a za ramię i zmusił go wręcz do tego by się przeszli, na co Nellie miała jeszcze większe oko, choć skupiała się też na rozmowie z paniami, lecz nie podobało jej się to zachowanie sędziego. Turpin w tym czasie trzymał rękę na ramieniu Todd’a, przez co Sweeney był niepocieszony, ale że zbyt wiele osób się patrzyło i sędzia straciłby reputacje wśród mieszczan, to powstrzymał się przed zdjęciem jego dłoni. Choć miał na to wielkie chęci, by go przez siebie niemal przerzucić. Turpin pochylił się w trakcie tego spaceru nad uchem Todd’a i rzekł.
- Panie Todd.. co to za ponura mina..? A czy ja coś powiedziałem o ustawianiu konkursu..? Och nie, nie.. niech mnie kara boska spotka, jak coś ustawiłem..! Oczywiście, że nie. Nie o konkursie chciałem porozmawiać.. Ale.. obaj wiemy, że Johanna jest moją córką.. nie zmienisz tego Todd.. nie zmienisz, myślisz, że ona chciałaby poznać swojego ojca..? Wątpię. Golibroda, co jej zaoferujesz? Mieszkasz u Pani Lovett… nie masz swojego kąta Todd.. A tak wiem wynajmowałeś coś… tutaj niedaleko. Ja wszystko wiem o moich mieszkańcach. Lecz zaczyna mi się nie podobać to, że tak często u Pani Lovett jest moja córka.. – Kiedy Panowie szli tak prosto, stanęli pomiędzy dwoma powozami, wtedy Todd zdjął dłoń Turpina ze swojego ramienia i odwrócił się do niego warcząc niemal przez słowa.
- Jak śmiesz. Johanna jest moją córką. Wystarczy, że jestem jej ojcem, rodziny się nie wybiera, poza tym to nie Ty jesteś moją córką, by mnie oceniać. Tak myślę, że chciałaby poznać swojego ojca… Choć wyśpiewałeś jej, że nie żyję. Lecz jak na Twój pech wróciłem. Nie znajdziesz nam mnie niczego, by mnie stąd przepędzić. Nie mam swojego kąta, dlatego moja córka, nie może wiedzieć kim jestem..? Ach tak zapomniałem! Popsułoby to sędziowską reputacje, gdyby inni się dowiedzieli, kim jest naprawdę ojciec Joanny, a Ty ją mi zabrałes, mnie wypędziłeś, bo tak łatwiej… Zniszczyłeś moje życie, wychowanie mojego dziecka.. i masz cpazelność jeszcze rozmawiać ze mną o tym, że moje własne dziecko, przychodzi do sklepu ni Lovett… i co… Może konspiruję z nią? A może Pani Lovett podaje jakieś mikstury w ciastach, by Johanna była mi uległa..? – Turpin złapał Todd’a za ubranie i szarpnął nim, na co Todd odparł atak i popchnął Turpina na powóz bo już nie wytrzymał i nie obchodziło go już kto to zobaczy, bo najchętniej ukróciłby żywot tego pasożyta i użył swojej brzytwy na jego gardle. Sędzia uderzył plecami o powóz, że prawie zemdlał, lecz po chwili odzyskał świadomość i znów zbliżył się do Todda, po raz kolejny łapiąc go za ubranie i odezwał złośliwie. – Zrób to jeszcze raz, a będziesz miał po konkursie, a wynik obejrzysz przez piwniczne okno… A ja dopilnuje byś nie wygrał tego konkursu..! – Sweeney westchnął pod nosem, tak naprawdę był mu już obojętny ten konkurs i jego wygrana, komu by przypadła. Lecz nie ruszył tym razem Turpina, poco miałby trafić za kraty? Za szarpnięcie kogoś takiego? Nic nie wartego? Nie było to opłacalne.
Turpin jednak trochę bał się Todd’a czuł ile złości miał w sobie ten człowiek, tym bardziej, że Sweeney użył na nim dość dużo siły, skoro aż podczas tego uderzenia Turpin’a o powóz, też aż się zatrząsł. A Panowie nie mieli tak naprawdę pojęcia, lecz w jednym powozie był ktoś, kto wszystko słyszał o czym mówili, było to szokujące, okrutne wręcz i gdyby tylko można było to Turpin już miałby nóż w plecach.
Golibroda odparł po chwili na słowa sędziego, gdy przechodziła niedaleko córka Turpina, która ich zauważyła i obaj posłali jej kojące uśmiechy i Todd skłonił się nieco, choć tak naprawdę jakby mogli to przeszliby do walki wręcz.
- Nie waż się więcej wchodzić pomiędzy mną, a moją córką. Może sobie przychodzić do Pani Lovett kiedy tylko chce, jest dorosła, a Ty jako jej żałosny niby ojczym, wujo czy cholera wie kto, możesz tylko na to patrzeć.. a spróbuj tylko tknąć moją córkę, jak próbowałeś dotknąć mojej żony, to zabiję Cię i nie będą mnie obchodzić konsekwencje…  - Turpin zaśmiał się na słowa Todd’a, w końcu córka Sweeney’a zbliżała się w ich kierunku, lecz jeszcze z kimś rozmawiała to mieli chwilę czasu na swoją wymianę zdań, a raczej walkę na słowa.
- Krótki byłby Twój żywot Todd.. poza tym nie przypominam sobie, że jesteśmy na „Ty”… Och podejrzewasz mnie o niemoralne zachowanie…?! Jak śmiesz…! – Todd aż ruszył głową kiwając na „nie”, lecz nie było to odpowiedzią na Turpina słowa tylko dezaprobatą na jego zachowanie wobec Sweeney’a żony, a Johanna nie była jego córką, więc golibroda mógł pomyśleć co tylko chciał o tym człowieku. Już miał Sweeney coś powiedzieć, kiedy podeszła do nich Johanna i zaraz przywitał się z nią Sweeney, po czym kobieta złapała pod ramię Turpina i odezwała się spokojnym głosem.
- O czym tak plotkujecie? – Kobieta posłała panom uśmiech, nie miała pojęcia tak naprawdę o czym rozmawiają, nawet nie domyślała się, że chodziło o nią. A Sweeney jak nigdy dziś był pewny siebie swoich racji, które nie mniej jednak miał. Przecież nie mówili przed chwilą o obcej osobie, tylko o jego dziecku, jego jedynym dziecku, które ciągle było od niego tak daleko, nawet stojąc teraz naprzeciwko niego. Turpin by wyprzedzić Sweeney’a patrzył na niego złośliwie i odparł po pocałowaniu Johanny w policzek, udając jakże to dobrego i kochanego ojczyma.
- Och Kochanie, gratulowałem Panu Todd’owi, w końcu na podium uważam, że był.. hm.. najlepszy ze wszystkich kandydatów do wygranej.. nie uważasz..? Może uda mu się wygrać nagrodę główną.. Panie Todd, gratuluję jeszcze raz, na pewno nie będzie źle… - Sweeney patrzył na Joannę i Turpina, po czym lekko się uśmiechnął, ale z takim strasznym niechceniem tego i odparł kiedy chciał już odejść.
- Dziękuję Panie Sędzio. Państwo wybaczą, ale Nellie na mnie czeka.. Do zobaczenia. – Johanna oczywiście uśmiechnęła się i zaraz przytuliła do ojczyma, spoglądając na odchodzącego Todd’a, choć z jednej strony czuła jakby coś jej przemykało przed oczami, lecz zaraz gdy pojawił się przy nich narzeczony kobiety i ich synek, rozwiała złe myśli. Sweeney przyspieszył ze złości kroku i zaraz Nellie do niego podeszła i pocałowała w policzek szepcząc cicho, gdy wzięła go pod ramię i dumnie szła poprzez plac.
- Co się stało..? Czego znów chciał…? Nic się nie stało..? Nie widziałam… Znów się czymś odgrażał..? Sweeney… Pamiętaj, że dziś to Twój dzień, Ty jesteś zwycięzcą, dla mnie, jak nie dla tych wszystkich kanalii mieszczańskich, co tylko knują za plecami komu tu dopiec…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.