SCM Music Player.

Bohaterowie.

sobota, 9 stycznia 2016

Part 286.

Sweeney przyrzekł kobiecie, że już nie będzie pić wiele, poza tym niebawem chciał już opuścić to miejsce. Nie chciał być tu dłużej, poza tym ciągle czuł to podłe spojrzenie Turpina na sobie, czuł że coś knuł i ten wieczór nie skończy się tak jak teraz. Taniec z Nellie jeszcze trwał do kolejnego i jeszcze jeden, bo dlaczego nie? Przecież przyszli razem, lecz potem znów Nellie tańczyła z Turpinem? Tak, właśnie z nim, udawał miłego, ale czaiło się za tym zło wszechobecne.
Sweeney zaś tańczył z kobietą, która puszczała do niego co jakiś czas oczko, a potem znów zatańczył z Bertą. Która uznała, że Sweeney jest dość przystojny jak na golibrodę, w kocu jej zdaniem, mało mężczyzn było tak urodziwych jak jej mąż.. Turpin. Może brzydki nie był, ale zachwycać się tą twarzą nieogoloną, nie miało celu i nie było to zbyt apetyczne według co większości kobiet.
Nellie też niebawem wpadła w ramiona Charlie’go i zamierzała nieco go przepytać, podchodząc nieco kokietująco, do jego planów z Johanną. A Charlie że był już nieco podchmielony to stawał się bardziej godnym towarzyszem, bo wydawał się być zawsze taki sztywny dość.
- Bardzo miły wieczór.. prawda.. Panie Charlie..? A jak ma się Tommy, zdrowy jest..? Nie widziałam go dziś za wiele… A dzieci są takie słodkie. Och chciałabym mieć kiedyś własne. – Nellie rozmarzyła się na chwilę, myśląc o tym, że Sweeney został ojcem jej dziecka, choć tak naprawdę wątpiła poniekąd, że kiedyś się do niej tak bardzo bliży. Miewał zmienne nastroje, typowy Anglik, ale nic nie mogła na to poradzić, że był chwiejny emocjonalnie. Wierzyła jednak, że uczuć do niej już nie zmieni i będzie ją darzył wyjątkowym uczuciem. – Tak, miły wieczór.. bardzooo. Tak, Tommy jest zdrowym chłopcem… czasem łapią go kolki po jedzeniu, no ale to normalne, dzieci czasem są zbyt łapczywe do jedzenia, a potem przez to brzuszek wzdęty się robi.. Nałapie się Tommy powietrza i potem czuje się niewyraźnie, aż do momentu, kiedy mu pomożemy z tym.. Oooo na pewno pani Lovett.. doczeka się Pani własnych dzieci.. Pan Todd na pewno o to zadba, hehe.. prawda..? – Tańczyli, rozmawiając ale i Nellie obserwowała innych, chciała mieć wszystko pod kontrolą, tym bardziej jak Turpin obserwował Sweeney’a tańczącego z Bertą, że aż zmarszczył czoło. A kobieta spojrzała zaraz na Charlie’go, kiedy przesunął dłoń z jej biodra nieco niżej i średnio jej się to podobało, że przesunęła jego rękę wyżej.
- A niebawem ślub.. hm..? Już trwają jakieś przygotowania? Czy jeszcze nie za bardzo..? A potem zamierzają Państwo mieszkać tutaj u sędziego dalej hm..? – Charlie spojrzał nieco rozkojarzonym spojrzeniem na kobietę i spojrzał w jej dekolt na co zrobiła znudzoną już minę, tymi męskimi oczami, które już po raz kolejny patrzyły na jej odkryte ciało przy szyi, zmierzające ku piersiom. A do tego była to kolejna para oczu wpatrzona w jej atuty. Westchnęła bo nawet od Todd’a nie poczuła tego spojrzenia a inni, patrzyli tylko tam, gdzie mogli mieć kosmate pewnie myśli teraz w głowie i to o tej porze!
- Taaak! Przygotowania.. Och.. Uch.. na razie jeszcze nie za bardzo jesteśmy z tym gotowi.. Znaczy, jeszcze nic za bardzo nie mamy.. Ach… przeprowadzamy się za Londyn… Znaczy okolice pod-londyńskie… Może tam znajdę lepszą pracę… A z Johanną może postaramy się o jeszcze jedno dziecko… a może dwoje… Praca, tak.. z jednego miejsca mnie zwolnili, nie przepadam za pracą fizyczną.. Jak Pan Todd.. o jemu to wychodzi, poza tym lubi to robić.. A ja nie nadaje się do dźwigania, przestawiania… I tak dalej. Krótko sprzedawałem domy, ale za dużo nerwów i biegania.. To takie stresujące… Najlepiej jest rządzić… Dużo robić nie trzeba, rozkazuje się i inni to za Ciebie zrobią, czyż nie..? – Zaśmiał się, kobieta czuła, że nie jest szczery ze wszystkim z Johanną i chyba nie był jednak najlepsza partią dla córki jej Ukochanego. A gdy Charlie oparł się niemal o nią, jakby chciał spać, uniosła brew i odparła bo czuła, że dalej nic z tego tańca i rozmowy nie wyjdzie. – Panie Charlie… Proszę Pana.. może Pan jednak już odpocznie i położy się… ja nie wyglądam raczej na poduszkę… Proszę Pana..? Panie Charles’ie.. bardzo proszę… - Na ratunek Nellie przyszła żona jednego z panów i pomogła jej z Charlie’m, gdzie obie usadziły go w fotelu i zaraz przy pomocy kucharki starały się nieco otrzeźwić Charlie’go, poprzez zrobienie mu mocnej kawy.
Pan Todd po tańcu z kobietą, znów był w pobliżu swojej córki i z nią rozmawiał, ale przyłączyła się do tego też przez chwilę Berta, ale potem odeszła i Sweeney został z córką sam. Johanna rozmawiając z Todd’em poprawiła mu apaszkę przy szyi, choć miał ją już nieco wyciągnięta, to mu ją nieco poprawiła, ale nie zacieśniała.
- A wybiera się Pan na targi golibrodów.. mają podobno być tutaj w Londynie..? – Johanna spoglądała pytająco na Sweeney’a, który uniósł brew na słowa kobiety, zastanawiał się co tak interesowała się tym zawodem. Lecz nie mówił, że to było złe, było przyjemne, że jego córce ten zawód jakoś nie stał się w jej oczach, czymś głupim, ale czymś co pomagało ludziom, mężczyznom dobrze na co dzień wyglądać.
- Tak, ale to dopiero za miesiąc.. A skąd u Pani takie zainteresowanie tym zawodem..? Tym bardziej u kobiety… Pani wybaczy, ale to nieco może odmienne.. – Sweeney uśmiechnął się do kobiety, a kiedy jeden mężczyzna ją lekko potrącił Johanna nieco wpadła na Todd’a, co właśnie zauważył Turpin, kiedy Sweeney nieco objął kobietę, co wyglądało jakby szeptali sobie na ucho. Turpin już przeczuwał jakieś sekrety, że Todd wyjawi mu prawdę, a gdy widział jak Todd pocałował policzek Johanny, jaka agresja w niego weszła i skierował się w stronę Todd’a dopijając łyk z kieliszka i zaraz odstawił go na stół. A gdy zbliżył się do obojga, zaraz zmienił swoje bojowe nastawienie, ale tylko poprzez to, że była Johanna, a zaraz spojrzał na Todda wyniośle i odparł spokojnie.
- Och przepraszam, że przerywam tą zapewne interesującą rozmowę.. Ale Joanno wybaczysz, jak na chwilę porwę Pana Todd’a? Chciałbym z nim porozmawiać na osobności.. – Johanna spokojnie spojrzała na sędziego i odrzekła po chwili. – Ech.. oczywiście, nie martw się. – Kiedy kobieta dała to takowe „przyzwolenie, Todd zaraz poczuł jak Turpin złapał go za rękę, niczym niedobre dziecko i pociągnął w kierunku gabinetu, w którym prawił swoje morale i załatwiał pewnie jakieś urzędowe sprawy nie raz. Sweeney wyrwał się od Turpin’a gdy ten zamknął za nimi skrzydła drzwi, niczym jakby miał tu popełnić zbrodnie. A potem mieliby wszyscy się tu zjawić, nim pierw zgasłoby wszędzie światło i po kolejnej godzinie prowadzone byłoby dochodzenie: „Kto zamordował Sweeney’a Todd’a”.
Sweeney spojrzał na sędziego, kiedy ten patrzył na golibrodę i powoli ruszył pewnym krokiem za biurko i tam przysiadł niczym jak jakiś wirtuoz przed fortepianem, choć w rzeczywistości było to duże dębowe biurko.
- Czego znów chcesz..? Już nie można przez jeden wieczór mieć spokoju, od Twoich niecnych intryg i jakiś dziwnych spojrzeń..? Ach rozumiem z Johanną za długo rozmawiałem.. pewnie mam tu wyznaczony na nią czas? Zaczniesz to liczyć mierzyć, a może jeszcze podsłuchiwać?! – Turpin spojrzał na Todd’a i wskazał mu krzesło naprzeciwko, po drugiej stronie biurka. Todd po chwili podszedł do biurka, ale nie usiadł na krzesle tylko pochylił się nad blatem, zaciskając ręce na dębowym blacie, jakby chciał wywrócić biurko na Turpina, a przynajmniej w swoich snach.
- Poco tu jesteśmy? – Turpin uniósł brew i w dłoń wziął nóż od otwierania depeszy i zaraz się nim bawił jakby był piórem, albo czymś podobnym. – Nie pień się Todd, bo to szkodzi.. po tym alkoholu chyba nie chcesz nabawić się jakieś choroby, udaru choćby, hm? Słuchaj.. siadaj nim usadzę Cię tu sam.. jasne? Nie unoś się, bo od tego to ja tu jestem. Przyszedłeś tu, pobawiłeś się, napiłeś, potańczyłeś, zjadłeś.. Nie, ja nie będę wymawiał tego, też nie każe Ci za to płacić. Ale.. jest takie jedno „Ale” co nie podoba mi się.. Za dużo przebywasz z Johanną.. Nie mam zamiaru sprawić by to co ukrywam przez te wszystkie lata.. Twoje wygnanie, Twoja żona, och nadal pamiętam jaka ponętna była.. jej ciało, ten uśmiech, włosy.. piersi… - Todd spoglądał na Turpina i po chwili złapał go za jego koszulę i szarpnął go łącznie z apaszką przy szyi przyciągając do siebie i odparł przez zaciśnięte zęby.
- Zamknij się póki jestem jeszcze spokojny. Jeszcze raz wspomnisz coś tam pruderyjnego o mojej żonie, a przysięgam, że zaszlachtuję Cię tu tym nożem, którym się tak bawisz. Czy ja Ci grożę? Tak, ale i tak nic na to nie poradzisz, kiedy mam coś co stoczy Cię na dno. To który tym razem burdel zaliczyłeś w tygodniu..? Twoja żona ślepo Ci ufa i Cię kocha, a Ty to wykorzystujesz, jak cholerna łajza, która nie wie co zrobić ze swoim popędem seksualnym. Ale spokojnie, jeszcze parę lat i to z Ciebie będą mieć ubaw kobiety, że niedomagasz.. O straszne.. Już Cię tak nic nie podniecać będzie, jakie to przykre.. Ale teraz to Ty mnie posłuchaj, szujo tego miasta… Nie jestem tu z radości, ani chęci, robię to tylko dla mojej córki i wnuczka, dla nikogo innego… Gdyby nie Pani Lovett, nie przyszedłbym tu wcale.
A Ty sędzio… Nie zrobisz tym razem nic.. Wiesz dlaczego? Bo na to nie pozwolę. Nie masz prawa zabraniać mi ani nakazywać bym nie widział się z własną córką. Odebrałeś mi żonę i życie, które mogło potoczyć się zupełnie inaczej, ale nie odbierze mi owocu mojej miłości.. Nie zabierzesz mi tego, co zrodziło się z mojej miłości do Lucy.. Nie będziesz podszywał się pod ojca, ojczyma, wujka i kogokolwiek dla mojej córki.. Johanna jest moją córką.. i kiedy tylko nadarzy się dobra pora na to.. powiem jej kim jestem.. i powiem jej kim Ty jesteś i co zrobiłeś z naszym życiem.. Ciekawe jak wtedy moja córka spojrzy na Ciebie..? Może i mnie znienawidzi, ale przynajmniej ja będę miał czyste sumienie? A Ty? Gwałciciel. Taki jesteś, zepsuty.. Zniszczysz wszystko co Tobie nie pasuje. –Todd był tak wściekły, że te słowa wypowiadał w jednym, ale miarowym potoku słów, Turpin był tym zaskoczony, tym bardziej frustracją, jaka opanowała ciało golibrody. Puścił do tego nóż, który trzymał, który tak obił się o dębowy blat, ale zaraz znów go złapał i nacisnął na rękojeść nożyka, jakby chciał go złamać. Poza tym nie wyobrażał sobie tego, gdyby Johanna i ktokolwiek z jego otoczenia, jak żona, czy ktoś inny, dowiedział się o jego życiu więcej szczegółów niż było to jasne, że rzekomo jest taki dobry i prawy. A przecież wcale taki nie był.

2 komentarze:

  1. Witajcie. Jestem ciekawa, co dalej z relacją Johanna-Sweeney.. Czy Sweeney'emu wreszcie uda się powiedzieć córce prawdę? Jak skończy Turpin? A kim tak naprawdę okaże się Charlie..
    Czekam z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. Hm, co będzie ze Sweeney'em i Johanna, to się wyjaśni, ale jeszcze długa droga do tego. Sweeney, całe życie na pewno nie będzie się ukrywał z prawdą. A Turpin zapewniam, że skończy odpowiednio do tego jaki jest. Charlie to zagadka, nawet dla autorów hehe... W każdym razie zapraszam do śledzenia bloga.

      Usuń

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.