SCM Music Player.

Bohaterowie.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Part 288.

Wszyscy zgromadzeni w drzwiach stali jakby zamurowani, Nellie jak i inne kobiety, aż chciały pisnąć, ale powstrzymywały to, przez zakrycie ust dłońmi. Bijące szybciej serca można by było usłyszeć w głuchej ciszy. Berta cicho odezwała się co się działo, stając obok Johanny, zastanawiała się co usłyszy. Poza tym czemu Turpin zaprosił Todd’a, kiedy go wcale sobie tutaj nie życzył? Nellie była lekko przerażona tym, tym bardziej, że Sweeney stał w potrzasku. Todd czuł się strasznie niezręcznie, kiedy wszyscy na niego patrzyli, a do tego miał nóż przy gardle, warknął na słowa Turpina. A zaraz Johanna uniosła brew i odparła nieco zaniepokojona.
- Wujku… ale nie rozumiem tego, dlaczego… Puść Pana Todd’a… Nie widzisz, że go to boli… - Kobiety zaraz przytaknęły, poza tym żadna nie wiedziała o co chodzi, a Nellie nieco wyszła naprzeciw i spoglądała na Turpina, jakby chciała się na niego rzucić i odezwała także.
- Słuchamy Panie Turpin.. co takiego zrobił Pan Todd, że zaraz wbije mu Pan nóż w gardło.. Wbrew temu co się stało, to nie jest normalne.. – Turpin zaraz spojrzał na Nellie i pchnął Todda przed siebie, na co Sweeney zmarszczył czoło i odwrócił się do niego, bo nie rozumiał jego kolejnej chorej intrygi i zastanawiał się co tez takiego wymyślił na niego. Choć czuł, że zaraz to przyjęcie będzie skończone, a tym bardziej dla niego. Berta jednak znów poczuła ból głowy, jakby migrena nagle wróciła i zaraz Johanna zabrała ją na piętro spoglądając na Turpina jakby porozumiewawczym spojrzeniem, co można było powiedzieć, jemu było jeszcze bardziej na rękę.
- Dajcie mi powiedzieć.. otóż ten osobnik przed wami.. Ach mogło to zostać w mniejszym gronie, ale skoro już tu jesteście.. to.. chciałbym, żebyście wiedzieli, że Pan Sweeney Todd… dopuścił się.. – Już miał powiedzieć to na końcu języka, kiedy wparował w drzwi Redford przepychając się przez innych, już był w dobrym nastroju alkoholowym i rzekł.
- To po kieliszeczku..? – Żona zaraz mężczyznę złapała za ramię i przyciągnęła do siebie, wyprowadzając go do salonu, bo przerwał wszystko i nie wiedziała co się tam dzieje. Zaś w gabinecie Turpina, sędzia ponownie zabrał głos.
- Pan Todd… dopuścił się przykrej memu sercu rzeczy, sytuacji, zdarzenia, czego nie potrafię zaakceptować.. ale drodzy państwo.. Ten człowiek dopuścił się czegoś okrutnego… Otóż Pan Todd… - Jedna z kobiet już czuła, że nudzi ją ta cała dziwna sytuacja i odezwała się półmrokiem.
- Zaraz uśniemy, nim się dowiemy.. Panie sędzio… Choćby to było coś okrutnego, mnie już to jednak nieco znudziło, dochodzi Pan ciągle do „okrutnego” i na tym staje.. chyba nie wymyśla Pan tego na biegu, prawda..? – Zaraz mąż Charlotte złapał ją za ramię i burknął pod nosem, by tak nie odzywała się do sędziego, lecz tak naprawdę pleć przeciwna za nim nie przepadała. A Turpin spojrzał na kobietę, unosząc brew, Sweeney w końcu odparł bo już nie wytrzymał.
- Też chciałbym wiedzieć, co niby takiego zrobiłem..? Czego się dopuściłem..?! Może wyjaśnisz to i mnie? Bernardzie? – Turpin czuł się dziwnie już jakby mniej pewnie, bo dużo osób jakby celowo przeszkodziło w tym przedstawieniu, a wszystko przez to, że towarzystwo się już trochę upiło i ludzie byli zmęczeni. Turpin podszedł do Todd’a nadal trzymał nóż w dłoni, co niektórych trochę przerażało, a najbardziej Nellie i Johannę, która wróciła dowiedzieć się o co chodzi. Sędzia złapał Todd’a prawie, że za kark i prawe szarpnął nim, jakby uchodził tu co najmniej za jakiegoś lorda i miał powiesić za chwilę Todd’a na stryczku.
- Pan Todd… zgwałcił moją zonę, choć było to jakiś czas temu, nie zapomniałem o tym, a poza tym Berta powiedziała mi o tym niedawno.. jak myślicie, czemu teraz jej nie ma tu z nami.. bo nie mogła tego słuchać.. tak bardzo jest to dla mnie niewiarygodne, że brak mi słów, ale przyrzekłem, że nie daruje tego… a Pan Todd poniesie za to karę..! – Kobiety były w szoku, mężczyzn jakoś to chyba średnio ujęło, bo jak widać było po ich twarzach, chyba nie byli święci. Nellie aż pokręciła głową na kłamstwa Turpina i spoglądała na Todd’a, który był niemal sparaliżowany tymi oszczerstwami. A Johanna nie mogła w to uwierzyć, nie chciała, ale nie myślała, że takie słowa usłyszy. A Todd spojrzał na Turpina o odparł zaraz na głos.
- Co to za brednie..! – A po chwili odparł ciszej do Turpina, kiedy ten znów zamierzał zamach na jego szyję nożykiem od listów i przesunął zaraz wyżej narzecze po jego policzku.
- Słuchaj Todd.. zapomniałeś co wcześniej powiedziałem… Powiesz Johannie prawdę, ja zniszczę Ciebie zaczynając od Pani Lovett, ale skoro już mamy widownie, nie powiem, tu prawdy.. moja żona na szczęście poszła na górę.. więc nie musze się przejmować, że kłamię. A Ty nie zaprzeczysz, ze to nieprawda.. Wiesz czemu, to patrz..! – Burknął na Todd’a ucho, a zaraz pociągnął go do biurka i spowodował to, że Sweeney oparł się dłońmi o blat stołu, a zaraz Turpin głośno odparł, poprzez szepty ludzi, kiedy zaczęli debatę między sobą.
- Panie Todd, czy mówię nieprawdę..? Och ja wiem, że to niezręczna sytuacja, ale teraz już nie mogę tego ukrywać… Ani tego tak zostawić, nie aresztuję Pana za to.. ale… - Nellie spoglądała na obu mężczyzn z przerażeniem w oczach, czuła, że dobrze się nie skończy i już miała wyruszyć, kiedy Turpin odparł głośno na ucho Todd’a pierwsze słowa.
- Panie Todd.. czy ja kłamię..? – Kolejne słowa mówił ciszej. – Powiedz, że kłamię to nawet się nie podziejesz, kiedy zobaczysz zwłoki Pani Lovett albo na ulicy, gdzieś gdzie nikt nie chodzi…. Doniosę policji byś nie martwił się o jej ciało… a może jako zabójcę wskażę Ciebie co..? Albo nie podziejesz się kiedy rano zejdziesz z piętra i ujrzysz tam wielką plamę krwi i Panią Lovett za ladą swojego kochanego sklepu.. a może w jej sypialni.. Umiem być cichy jak kot nocą, doceń to Todd.. Ewentualnie zabije za moment Ciebie, jak zaczniesz pleść jaki jestem zły.. to co wybierasz..? – Todd słyszał te wszystkie wredne słowa z ust tego zdrajcy i kłamcy, warczał na niego niczym rozwścieczony pies, ale wiedział, że nie może ryzykować życia Pani Lovett, gdyby chodziło o niego samego, nie dbałby o to, bo choćby miał to być ostatni dzień jego życia, zdążyłby jeszcze przed ostatnim tchem wyjawić prawdę swojej kochanej córce. Turpin po chwili ponowił pytanie, kiedy Sweeney milczał i odparł kłamstwem, tym plugawym kłamstwem, za co sam się nienawidził.
- Nie, nie kłamie Pan. Zrobiłem to. – Nellie była przekonana, że to sprawka Turpina, widziała po Sweeney’u ile było w nim złości. Już miała podejść i zabrać stamtąd Todd’a bo czuła, że już ich czas dobiegł końca. A do tego kątem oka spojrzała na Johanne, która prawdopodobnie uwierzyła Turbinowi i to bolało jeszcze bardziej, nie ją, ale Todd’a na pewno. Pani Lovett czuła, że Turpin zagroził Sweeney’owi, dlatego ten musiał zgodzić się na przyjęcie tego oszczerstwa, a nagle wszystkich zszokował ruch Turpina, kiedy wbił nóż w lewą dłoń golibrody i Sweeney cicho syknął z bólu, a zaraz wyciągnął z dłoni ostrze i odsunął delikatnie rękę od blatu. Odwrócił się bo był odwrócony plecami do tych wszystkich gapiów i rzekł.
- W każdym razie.. na nas już czas prawda Pani Lovett..? – Sweeney spoglądał na Nellie, bał spojrzeć się na córkę, ale tylko przez moment zawiesił na niej spojrzenie, kiedy ona spuściła wzrok z niego. Turpin jeszcze podszedł do Todd’a i stanął przed nim przysuwając się do jego ucha i odparł.
- Brawo. O to chodziło. Teraz nie będzie łatwo powiedzieć Johannie prawdę nawet gdybyś chciał, jak myślisz..? Jak teraz na Ciebie spojrzy, hm..? Nie będzie chciała rozmawiać.. a i jeszcze coś zapomniałeś o tym.. – Turpin po chwili uderzył Sweeney’a w brzuch, tak jakby chciał mu wymierzyć nauczkę za to, jak oczerniał go tu, gdy byli w cztery oczy. A zaraz poklepał go po ramieniu i odparł.
- Teraz jesteśmy kwita.. – Turpin uśmiechnął się podle, a Sweeney spojrzał na niego wrogo, zaciskając zranioną dłoń w pięść, choć wychodziło mu to z trudem. Nie chciał odejść stąd jak ostatnia ofiara, jak ktoś kto mu się nie postawił i zaraz ręką dosięgnął krocza Turpina ściskając go za jego „orzeszki” i odparł nad jego uchem.
- A to kara ode mnie.. by Cię bolało przy kolejnym spuszczeniu spodni, przed kolejną prostytutką… Ojej, moja ręka krwawi.. Twoje spodnie też będą.. Lepiej żebyś to ukrył nim wszyscy zobaczą… Ośmieszyłeś mnie za swoje kłamstwo na oczach tych wszystkich ludzi, myślisz, że się Ciebie boję..? Przyznałem się do czegoś czego nigdy nie zrobiłem.. A Ty teraz cierp, jak ja cierpię.. Pan wybaczy Panie Turpin.. ale na mnie i na Panią Lovett już czas… - Turpin aż skręcał się z bólu, kiedy Sweeney nie przerywał, poza tym specjalnie użył do tego swojej zranionej ręki, by teraz to Turpin martwił się o to jak zakryć swoje poplamione krwią Todd’a spodnie. Zaraz go powoli puścił i jeszcze otarł rękę o udo Turpina patrząc w jego oczy i szepnął nad uchem.
- Za bardzo Bozia Cię nie obdarzyła między nogami, ale niestety, nie każdemu los sprzyja i trzeba sobie pomóc na wszelkie możliwe niemoralne sposoby.. prawda..? – Turpin starał się zakryć oczywiście swoim frakiem, ale przede wszystkim czuł ból swojego krocza i to chyba było najgorsze dla niego w tej chwili. Nie był w stanie powiedzieć niczego. A Sweeney ominął sędziego i podszedł do Nellie, która zaraz wyciągnęła chustkę z materiału z jego kieszonki kamizelki i owinęła mu nią dłoń i szepnęła.
- Chodźmy.. nic tu po nas… - Zatrzymała się jeszcze obok Johanny i odezwała pewnym i spokojnym głosem, choć nieco smutnym. - Johanno… mimo wszystko dziękujemy za gościnę… za zaproszenie i bardzo przepraszam za to zapewne fatalne nieporozumienie.. Mimo tego końca wieczoru, przynajmniej dla nas, życzę dobrej nocy… Proszę ucałować od nas Tommy’ego…- A po chwili zerknęła na Todd’a, który stał przy niej niemal z milionem emocji na twarzy. -  Chodź Kochanie… Opatrzymy to zaraz w domu… Wiem, że boli, wiem…

1 komentarz:

  1. Dwie ostatnie części trzymają w napięciu. Zachowanie Turpina jest wręcz okrutne, lecz czy on kiedykolwiek zrobił coś dobrego? Chyba nie. Bardziej to komplikuje sprawę i stwarza gorszy obraz Todd'a w oczach Johann'y, ale kiedyś wszystko obróci się przeciw Turpin'owi i to on będzie cierpiał. Końcówka perfekcyjna hehe. :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.