SCM Music Player.

Bohaterowie.

środa, 3 lutego 2016

Rozdział XXIII. Wyjazd do Truro. Part 300.

Płeć piękna spojrzała na Todd’a jakby nieco zawiedziona, że nie chciał jej pomocy. Lecz co mogła na to poradzić? Nic. Nie chciała się o nic kłócić, ale troszeczkę było jej smutno, dlatego zaraz wstała z miejsca i udawała się do kuchni przygotować gulasz i pokroiła też chleb na pajdki, by mogli je zjeść razem z głównym daniem mięsnym. Sweeney zaś siedział w salonie upił kolejny łyczek ginu, Nellie spokojnie przygotowywała kolację, aż niebawem mogli zjeść w salonie, bo tam już postanowili zostać, skoro mężczyzna tam lepiej się czuł na wygodniej kanapie. Gdy jeszcze nie zaczęli jeść Sweeney spojrzał na kobietę i odezwał.
- Nellie… Przepraszam. Nie chciałem Cię urazić.. Nie chcę byś myślała, że nie chcę Twojej pomocy. Chcę. Ale boli mnie fakt, że uchodzę za wiecznego nieudacznika… Nie miałem zamiaru bić się bez powodu z tym mężczyzną, dla mnie to błahy powód, do tego by coś osiągnąć.. Golenie? Czy to takie ważne..? No dobrze to moja praca, ale tak na głupi rozum… Powiedzmy, że masz wujka, który jest o krok od śmierci, ale mimo to niebawem wydawane jest przyjęcie na jego cześć, że dożył no choćby dziewięćdziesiątki. Wuj chce wtedy wyglądać jak człowiek, bo zazwyczaj nie przejmuje się tym… No i chce wyglądać dobrze, bo uznajmy, sąsiadka która ma być na przyjęciu podoba mu się to.. co nawet jak chce byś Ty jako dobra dusza, załatwiła mu najlepszego golibrodę, czy po prostu golibrodę.. to zrobisz komuś krzywdę, bo nie chce tego zrobić.. Ja nie chce. Ale są tacy co będą chcieli to zrobić, to zmusisz mnie do tego? Nie. Pójdziesz gdzieś indziej, prawda? A ja czuję się już lepiej.. Nellie ja nie chcę uchodzić za wiecznego pierdołę przysłowiowego.. tak..? Ale tak naprawdę też nie chciałbym, byś kolejnym razem, przeszła obok mnie obojętnie.. Wybacz, Ech.. sam mącę się w tym co mówię.. I tak masz rację.. Zranił mnie, bardziej psychicznie niż fizycznie, ale tak. A fizycznie, boli mnie tylko troszkę szczęka z boku.. i brzuch. Ale jest lepiej, odkąd tu jestem i Ty jesteś przy mnie.. i dziękuję Ci za kolację.. Jedzmy hm, nim wystygnie… - Mężczyzna spojrzał na kobietę i pogładził zaraz jej dłoń swoją dłonią i ucałował policzek Nellie, która zaraz odwzajemniła ten gest. Nie potrafiła gniewać się na Sweeney’a tym bardziej, że widziała jak dużo go to kosztowało dziś. Wieczór pełen stresu.
- No już spokojnie. Nie gniewam się. Zjedzmy, bo wystygnie. Masz rację. Hm.. no wiesz, gdyby taki golibroda mi się podobał.. to na pewno bym mu krzywdy nie zrobiła.. poflirtowała z nim i może by się zgodził bez nerwów, na przyjazd do wuja, gdzie mogłabym sobie na niego popatrzeć, poplotkować.. i kto wie hehe.. Na szczęście nie muszę, bo mam Ciebie. – Oboje zaśmiali się na słowa kobiety, aż zajęli się w końcu jedzeniem. Nieco żartowali by ten wieczór nie był taki przyziemny, a po kolacji Todd zajrzał do sklepu Pani Lovett i zabrał z gabloty to na co dziś miał ochotę. Widział to specyficzne spojrzenie kobiety jak zmrużyła powieki, kiedy przyniósł dwa talerzyki z jabłecznikiem i babeczkami z czekoladą, gdzie jeden talerzyk ze słodyczami postawił na stole przez kobietą i odparł na swoje usprawiedliwienie.
- Ja nic nie podkradałem ze sklepu. Ale chodziło to dziś za mną cały dzień, już dłużej nie mogę. Mam nadzieję, że dobrze wybrałem hm..? Chyba, że masz ochotę na coś innego? – Nellie nie narzekała na słodycze, jakie przyniósł Sweeney, oboje dzielili się słodyczami karmiąc się nieco nawzajem, co tym bardziej sprawiało, że ten koszmarny wieczór przebarwiał się na kolory pełne uczuć i troski o drugą osobę.
(…)
Kolejny dzień, wyglądał jak każdy dzień w tygodniu, z tymże mężczyzna wieczorem pakował się w torbę, do Truro, gdzie miał wykonać usługę i wyświadczyć przysługę siostrzeńcowi staruszka. Nie był zadowolony z tego faktu, lecz co miał począć? Nellie pomagała mu, jak i też szykowała jedzenie, które Sweeney miał rano zabrać ze sobą na drogę, na te dwa, raptem trzy dni. Sweeney przysiadł na łóżku, kiedy Nellie poprawiła mu koszulę w torbie, piżame, mężczyzna zaraz dopakował tam kosmetyki i odezwał się do Nellie.
- Nie chcemy się jechać, a jutro z samego rana mnie tu już nie będzie. Stratny dzień w dorożce, podróż jakimiś leśnymi drogami, polami, miastami, czy innymi poboczami… - Nellie zbliżyła się do Sweeney’a i objęła jego twarz dłońmi, zbliżając się twarzą do jego twarzy i zaraz pocałowała czule jego usta, co mężczyzna odwzajemnił.
- A gdybym pojechała z Tobą hm..? Zatrzymała się gdzieś w pobliżu.. wrócilibyśmy razem, sami sobie opłacili podróż może, pociągiem..? Choć właściwie pociągiem nie byłoby szybciej, czemu dorożką masz tam jechać.. Bilet na pociąg, nie byłby tańszy..? – Sweene wzruszył ramionami i przyciągnął Nellie do siebie, objął ją ramionami i uśmiechnął się do niej łaskocząc ją nieco po plecach. A zaraz oboje wylądowali na łóżku, wtedy Nellie pogładziła policzek i szyję Sweeney’a a mężczyzna zamknął oczy cicho pomrukując.
- Co do tego wyjazdu, to nie mam pojęcia. Nie wiem dlaczego dorożką… pewnie z myślą, bym nie śmiał wysiąść w połowie drogi… Ale co woźnica mógłby mi zrobić..? Strzeli do mnie? A pociąg, może myślał, że przesiądę się w inny wagon… Chyba nikt nie pojechałby ze mną by „przypilnować” golibrodę, czy dotrze na miejsce, hm? Tak to nieco dziwnie by wyglądało. – Westchnął i okrył ich kocem, torbę z łóżka zsunął na podłogę i przytulił Nellie do siebie a zaraz szepnął jej przy uchu.
- Spać mi się chce. Może mała drzemka, a potem zjemy kolację… To pakowanie mnie już znudziło.. poza tym jadę na trzy dni góra… Powiedziałbym, że się odezwę, ale nim dotrze tu list, to zdążę wrócić do domu. – Zaśmiał się i powygłupiał się z Nellie na łóżku, ale w rezultacie znużył ich oboje sen, że faktycznie zasnęli na jakieś półtorej godziny, by spędzić resztę wieczoru tak jak zazwyczaj, kolacją, szykowaniem się do snu, kapielą. Mimo to oboje nie czuli się dziś tak spokojnie, jak parę dni wcześniej, kiedy Sweeney nie miał żadnego planowanego wyjazdu, a tym bardziej Nellie. Nellie wieczorem w swojej sypialni coś przestawiała, robiła jakieś przemeblowanie, Sweeney podziwiał ją, że w ogóle jeszcze się jej chciało robić jakieś porządki o tej porze. Lecz nie wnikał w to co robiła Nellie nie miał pojęcia, że ona również się pakowała by pojechać za nim i sprawdzić, czy to nie jest jakaś dziwna intryga, w którą Sweeney został zmuszony wejść.
(…)
Poranek. Bardzo wczesny poranek, właśnie na zegarku wybiła godzina 5:45. Sweeney już nie spał, tak samo jak i Nellie, gdyż mężczyzna wyjeżdżał za około godzinę, zatem Nellie przygotowywała jeszcze małe co nieco do zjedzenia przed podróżą i pakowała jedzenie do torby mężczyzny by mógł zabrać ze sobą i zjeść coś dobrego, jak i napić się. Mężczyzna powoli był prawie gotowy, wykapany, ubrany, siadł z Nellie w jadalni, gdzie jedli rogaliki z marmoladą i popijali kawą. Panowała pomiędzy nimi cisza, którą przerwała Nellie.
- Będę tęsknić nawet przez te dwa, czy trzy dni.. wiesz..? Będę na Ciebie czekać. Zjedz, nie chcę byś jechał głodny, zapakowałam Ci kanapki Kochanie.. dziś Ci wystarczy, na jutro też coś na pewno zostanie, trochę ciasteczek, ciasta… Podzielisz sobie jedzenie, nie chcę byś tam hm.. żerował na czyimś garnku…  To wszystko jest takie dziwne. – Nellie spojrzała na Sweeney’a, gdy popijał kawę i przytaknął jej na słowa.
- Ja też. Wiesz o tym. Dziękuję Ci za kanapki i ciastka, za wszystko. Na pewno się nie zmarnuje. Ja będę odliczał czas do powrotu, raczej nie mam przekonania do jakiś rodowych posiadłości, z tym zawsze kryje się jakaś dziwna tajemnica.. nieoczekiwane zdarzenia.. Sama ta droga już napawa mnie zmęczeniem. Zakład skoro jest zamknięty, jakby ktoś pytał to wyjechałem, po prostu. Dobrze? Uważaj w sklepie.. zamknij wcześniej kiedy poczujesz zmęczenie, przepracowujesz się Nellie.. mówię Ci tyle razy o zatrudnieniu kogoś, a ciągle robisz to wszystko sama, każdy wypiek… - Nellie westchnęła i na jej twarzy powstało takie zakłopotanie, kiedy Sweeney jej dziękował za to co dla niego przygotowała, ale też, że obiecała mu odciążyć się od pracy, a jednak ciągle tego nie zmieniała, jakby nie chciała.
- Wiem. Nie ma za co, nie chcę byś był tam głodny. A ten wyjazd po prostu odrobinę mnie niepokoi.. wiesz..? Dobrze, nie przejmuj się tym. Oczywiście. Och Sweeney wiem, wiem co powiesz, że mówię Ci tak od roku… ale jakoś nie umiem się przekonać do tego by obce osoby tu pracowały… - Wzruszyła ramionami, a Sweeney powoli wstał bo zaraz musiał się zbierać, wiec dopił jeszcze napój i powoli zakładał na siebie marynarkę.
- Tak, tak. Ale co do pomocy tu kogoś… Przecież starczy na zapłacenie choć jednej osobie pensji.. nie zbiedniejesz od tego.. i pamiętaj, że ja też kiedyś byłem dla Ciebie obcy… A jednak przygarnęłaś mnie pod swoje skrzydła. Jak wrócę poszukamy kogoś do pomocy Tobie.. ktoś zarobi, a Ty odpoczniesz.. Znajdziemy kogoś kto dobrze zna się na wypiekach.. może zrobimy jakiś nie wiem nabór… zobaczysz wcześniejsze miejsca pracy ludzi, bądź by przekonać się jak naprawdę radzą sobie w kuchni… może każesz im coś przygotować co jest jednym Twoim specjałem.. A zarazem można to.. po prostu spieprzyć.. nie wiem jakieś ciasto? Sama znasz się na tym lepiej ode mnie.. Ja tu zazwyczaj tylko pomagam Ci sprzedawać. – Spojrzał na Nellie i w rezultacie zaraz skupili się na tym, że on wyjeżdżał, Nellie nie chciała kończyć tego pożegnania na rozmowie o jej pomoc kuchenną. Sweeney zaraz zakładał i płaszcz, w końcu na dworze było zimno, Nellie pomogła mu z jego szalem i zaraz wtuliła się w jego ciało spoglądając w jego oczy. Było jej smutno, tak samo jak mężczyźnie, że się rozstają, choć Nellie miała plan na bycie blisko Sweeney’a, ale niestety nie tak by mogła go póki co dotknąć. Ucałowała czule usta Sweeney’a, on oczywiście odwzajemnił pocałunki Nellie i przytulił ją do siebie czule.
- Dbaj o siebie i wróć do mnie szybko Kochanie.. Będę tęsknić, wiem, że to raptem jak weekend, ale będzie mi smutno bez Ciebie, kocham Cię. – Sweeney uśmiechnął się do kobiety i w odpowiedzi na jej słowa pocałował jej wargi czule, a zaraz brał swoją niewielką torbę i powoli udawał się z Nellie w kierunku wyjścia z jej sklepu, gdzie przed budynkiem już czekała na niego przygnębiająca, czarna dorożka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.