SCM Music Player.

Bohaterowie.

środa, 30 marca 2016

Part 326.

Sweeney przysnął na kanapie, że nie słyszał kiedy przybyła Nellie z wizyty u swojej przyjaciółki. Kobieta zawołała niezbyt głośno imię mężczyzny, ale się nie odzywał, a ona dalej mówiła. – Sweeney… wróciłam.. W końcu, ach ta Isabel, sądziła że my bierzemy ślub… Sweeney, gdzie Ty się podziewasz mój Motylku.. – Zdjęła płaszcz z siebie, a zaraz poszła do salonu i nim odczuła niepokój, tak uspokoiła się widząc jak Sweeney spał na boku na kanapie, okryty nieco kocem. Domyślała się, że ciągle był zmęczony po ostatnich wydarzeniach i chyba nie wzięła pod uwagę tego, że tłumił to co przeżył w sobie, a być może w śnie szukał ukojenia? A może przesadzała i po prostu był zmęczony. Podeszła do niego bliżej i przykucnęła przy mężczyźnie, na stole widziała, że pił herbatę, ale dla własnej pewności, czy nie zapijał smutków odrobiną alkoholu, sprawdzała wąchając resztki herbaty w filiżance. Jednak nie wyczuła alkoholu w filiżance, zaraz lekko przeczesała włosy mężczyzny i pocałowała go w czoło.
- Moje Kochanie usnęło.. mój biedaczek… Śpij, nie będę Cię budzić, śpij Kochany.. – Nellie poprawiła koc mężczyźnie, sądziła że nawet niedawno zasnął bo herbata nie była jeszcze taka zimna, a nie chciała go budzić. Dlatego zaraz postanowiła zająć się pasztecikami, w końcu wiedziała, że później Sweeney’a będzie miała dla siebie, kiedy się obudzi i spędzą jeszcze miło wieczór. Poszła zaraz do kuchni i powoli zajmowała się zrobieniem pasztecików i rozmyślała o tym co mówiła jej Isabel, o związku jej i Sweeney’a. Tak naprawdę nie sądziła, że Sweeney się jej oświadczy, poza tym prawdę mówiąc nie była z nim aż tak bardzo blisko. Kochali się, ale nigdy nie doszło pomiędzy nimi do zbliżenia. Nellie czuła się czasem zagubiona, ale liczyła na to, że mężczyzna kiedyś da jej odczuć swoją miłość do niej bardziej niż tylko poprzez pocałunki. Lecz zaraz wybiła sobie to z głowy, robiła paszteciki, a miała takie niecne myśli o mężczyźnie, który spał w salonie, że aż sama nie mogła w to uwierzyć.
Powoli Nellie przygotowywała ciasto, potem i mięsem się zajmowała. Oczywiście nie robiła tony pasztecików, bo nie otwierała sklepu, ale przynajmniej tyle, by mieli chociaż na trzy dania, czy choćby taką przystawkę. Spędzała w kuchni sporo czasu, wałkując ciasto, dokładając składniki, potem też podgotowała mięso w garnku i powoli tworzyła paszteciki z mięsem, ale zrobiła też z tego co jej z ciasta zostało słodkie rogaliki z makiem i dżemem.
Była w kuchni już ponad godzinę, spojrzała na zegarek i spoglądała w stronę salonu, aż powoli w fartuszku, w który wycierała dłonie udała się do salonu i spojrzała na Sweeney’a, który dalej spał. Podeszła do niego i przykucnęła przy Toddzie, cicho westchnęła i pogładziła go po policzku a zaraz szepnęła cicho.
- Sweetie… Dobrze się czujesz..? Kochanie..? – Spoglądała na mężczyznę, który po chwili uchylił lekko powieki i spojrzał na kobietę zaraz obejmując ją przytulając do siebie. Cieszył się, że ją widzi, poza tym był tak zmęczony, że nawet nie czuł wypieków, dopiero teraz odczuwał zapach pieczonych pasztecików.
- Witaj Kochanie. Nie wiedziałem kiedy przyszłaś… Tak dobrze się czuję. Po prostu po lekach spać mi się chce. Po tym jednym kliencie byłem już zmęczony. Może coś zemną jest nie tak.. a może to normalne, że jestem taki zmęczony..? Nie wiem.. - Sweeney wzruszył ramionami, po prostu zastanawiało go to, że co dnia potrzebował snu w ciągu doby i to nie tylko w porze kładzenia się do łóżka. Nellie pogładziła jego policzek, a zaraz dotknęła jego boku, gdzie miał operację i wsunęła lekko dłoń pod jego kamizelkę i koszulę pomiędzy guziczkami, by sprawdzić czy przez przypadek to nie jakieś osłabienie przez ubytek krwi. Lecz na szczęście tam było wszystko w porządku. - Sweetie, na jednej fiolce czytałam, że leki powodują senność, z raną nic się nie dzieje, przed pójściem spać jeszcze sprawdzę jak ona wygląda. Nie martw się to po prostu leki tak działają, ale musisz je brać jeszcze troszkę, a sen wcale Ci nie szkodzi, tylko leczy mojego Skarba. Kocham Cię, niebawem zjemy kolację, dobrze? Właśnie pieką się paszteciki, może zjemy po jednym na kolację hm? Może jeszcze coś przyrządzę, bo zrobiłam je w małych tartaletkach.
- Nie szkodzi, a jestem taki zmęczony? Ech, głowa mnie boli troszkę. Paszteciki właśnie czuję. To miłe, cieszę się bardzo. Hm może starczą te paszteciki. A co u Isabel? Wszystko dobrze? Podała Ci to co potrzebowałaś? Zresztą jakie ma to znaczenie nie chcę dopuścić do tego ślubu, dlatego musimy mojej córce pokazać to, co robi jej yhm... narzeczony. - Westchnął cicho i przytulił do siebie Nellie, przyciągając ją, że przysiadła na kanapie i pogładziła bok ukochanego. A Sweeney przytulił się do talli kobiety i nieco ją po plecach połaskotał pomrukując cicho. Nellie pocałowała czule Sweeney'a i przeczesała jego włosy, ale zaraz też go przeprosiła by udać się do kuchni i sprawdzić jak mają się jej paszteciki. Pilnowała w kuchni pieczenia, a po paru chwilach pojawił się tam Sweetie i wstawił do zlewu filiżankę, którą przyniósł z salonu. Tu intensywniej czuł zapach wypieków Pani Lovett, był jeszcze trochę zaspany, lecz cieszył się, że oboje byli już w domu i panował wieczór. Potem oboje zjedli spokojnie kolację, słynne paszteciki Pani Lovett, które zachwalał Sweeney, zresztą jak zawsze smakowały mu były wyjątkowe.
- Może jutro ktoś zgłosi się w sprawie Twojego ogłoszenia, ale pierw chcesz zebrać kilkoro ludzi, by ich troszkę przetestować? Same referencje to nieco za mało, potem nie miło by było, gdyby coś okazało się niedopieczone. - Zerknął na Nellie i dopijał swoją herbatę z cytryną, a gdy przez okno dalej mignęła mu jakaś pani z czymś... odparł, nim Nellie zabrała głos.
- A co jakbyśmy sprawili sobie... - Nellie uniosła brew na Sweeney'a pytająco, po czym mężczyzna dokończył. - ...Psa? ... Jakieś zwierzątko? No może nie jest to najlepszy pomysł, ale to zawsze wymówka, no i okazja do wyjścia na dwór. - Sweeney rzucił jedynie taki pomysł, ale to był tylko pomysł. Nellie jednak sądziła, że Sweeney powie o czymś innym, oczywiście miałaby na myśli ich wspólne dziecko, ale chyba za dużo przez ostatni czas o tym myślała? A może budził się w niej matczyny instynkt? Chyba za dużo sobie wyobrażała, ale w oczach Sweeney'a widziała ostatnio coś więcej niż tylko to, że wyznawał jej od czasu do czasu miłość. Lecz mimo to ciągle był zamknięty na niektóre tematy z Nellie, nie mówiąc już o czynach, Chyba przesadzała z tymi myślami, ale gdy Sweeney odpiął dwa guziki swojej koszuli zerknęła na niego i zaraz mężczyzna złapał jej wzrok.
- Och Sweetie... Co do ogłoszenia to zobaczymy, wiesz..? Teraz nie chce zawracać sobie tym głowy. Napisałam na plakacie, znaczy w drukarni napisali jak chciałam, że będzie konkurs na pracownika.. Psa? Hm.. myślałam, że powiesz co innego.. hehe.. Och nie wiem, czy to dobry pomysł, czy byśmy dali radę opiekować się pupilkiem wiesz..? Sweeney na spacer możesz wyjść ze mną, nie potrzebujesz do tego pretekstu by się przewietrzyć hehe.. Coś mi się zdaje, że to taki nagle rzucony pomysł.. - Uśmiechnęła się, a mężczyzna przytaknął i zaśmiał się na słowa kobiety o zwierzęciu, no oczywiście, że nie był to zbyt przemyślany pomysł, a nagły, pod wpływem zobaczenia kobiety z psem. Todd może chciał po prostu mieć powód na to by przemyśleć kilka spraw w samotności ludzkiej ze zwierzęciem i wtedy wyjście na powietrze nie byłoby dziwne.
- Oj Nellie to taki impuls po prostu i już, przemyślimy to, hm? A o czym myślałaś? - Wrócił do wypowiedzi kobiety, która zaraz wstała i westchnęła cichutko podchodząc powoli do Todd'a gdy siedział na krześle i dotknęła jego ramienia, a po chwili uwodzicielskim krokiem i ruchami ciała znalazła się za nim. Objęła go od tyłu tak, że jedną dłonią delikatnie powędrowała na jego lewą pierś pod koszulą mężczyzny i szepnęła na ucho, gdy Sweeney cicho zamruczał.
- Co miałam na myśli? Na pewno nie zwierzaka, choć kto wie, może kiedyś się postaramy o futrzaka, lubię zwierzęta, to taka pociecha dla człowieka, ale mój drogi myślałam o Tobie i o mnie... masz takie gładkie ciało, kocham jego zapach wiesz...? Może straciłeś co nieco na wadze, ale dalej jesteś cudowny, dojdziesz do formy. Pachniesz tak męsko, ale i delikatnie słodko. Kochanie, najchętniej To Ciebie bym chciała, a co miałam na myśli, to zostawiam Ci jako zagadkę. - Zachichotała mu nad uchem, a Sweeney uniósł lekko brew i spoglądał na dłoń Nellie, gdy wodziła dłonią po jego ciele i odchylił głowę do tyłu spoglądając na kobietę i odparł do niej.
- O nas myślałaś? To miłe. Ale raczej nie chcesz mnie zabrać na spacer i spuścić ze smyczy hehe.. hm..? Chcesz mnie? Ale przecież mnie masz... Zagadka... hm.. troszeczkę skomplikowana... - Zaśmiał się pod nosem, bo droczył się z kobietą, oczywiście wiedział, że chciała jego ale nie tylko poprzez słowa, że są razem, ale poprzez czyny, Nellie chodziło przecież o zbliżenie pomiędzy nimi. Lecz nie miała zamiaru nalegać, na nic, poza tym nie sądziła, że Sweeney otworzy się na jej myśl. Rzuciła swoim wyznaniem niemal w niego znienacka i miała nadzieję, że nie będzie dziś sama spędzać tego wieczoru. Pan Todd często się zamykał i tym razem chyba naprawdę by tego nie zniosła.
Mężczyzna spoglądał na Nellie, a zaraz pogładził ją po jej dłoni poprzez swoją koszulę i przyciągnął na swoje kolana, gdzie zaraz niespodziewanie usiadła, podobało się jej to, czyli że jednak Sweeney nie był dziś taki obojętny na jej czułości. Ostatnio oczywiście w ogóle nie był obojętny, ale jeszcze tak daleko nigdy nie zaszli. Golibroda objął kobietę jedną ręką, a drugą pogładził czule jej policzek i przytulił do siebie szepcząc. - Ktoś tu ma dziś kosmate myśli, hm..? - Zaśmiał się do kobiety, ale po chwili już składał czuły pocałunek na jej wargach. Pogładził piekarki policzek i przesunął dłoń na jej szyję i tak skupił się na pocałunkach, czując jak kobieta wodziła dłońmi po jego ciele i rozpięła jeden guziczek jego koszuli, czy głaskała go po plecach.
- Nellie... może jednak pójdziemy z jadalni, gdzieś gdzie jest trochę wygodniej. Później się pozmywa, albo jutro.. i tak sklep zamknięty.. - Spojrzał w oczy kobiety i cicho zamruczał na ucho kobiety, w końcu byli razem, więc uznał że może czas najwyższy nie tylko pocałować się w usta, czy potrzymać za ręce. Może jeszcze nie był w idealnej formie, ale spędzenie miłych chwil z osobą, którą kocha nie mógłby przecież sprawić mu bólu, a tym bardziej Nellie. Propozycja Todd'a bardzo, ale to bardzo przypadła Nellie do gustu i objęła jego policzki dłońmi i zaraz złożyła soczysty pocałunek na wargach mężczyzny. A zaraz oboje podnieśli się i ruszyli z jadalni trzymając się za ręce na piętro do sypialni, ale jeszcze nim to zrobili Todd pociągnął Nellie w stronę drzwi by sprawdzić czy zamknięte, pogasił światła w salonie, choć prawie wszedł na stolik i zaśmiał się w ciemnościach. A zaraz oboje poszli powoli na górę, gdzie zaraz weszli do sypialni. Nellie zaraz usiadła na łóżku i spoglądała na Sweeney'a, gdy do niej podchodził, a ona sama wsuwała się nieco bardziej na łóżko, wtedy to mężczyzna znalazł się nad nią i uśmiechnął do niej czule.
- Kocham Cię, a tego wieczora chyba nikt nam nie zepsuje.. jak inni zepsuli nam ostatni miesiąc.. więcej nawet, tak dziś nic nie może przydarzyć się nagle.. Nie otwieramy nikomu... Nie ma nas.. i tutaj, też nas nie ma.. - Mężczyzna zaśmiał się znajdując się nad kobietą i przybliżył się do niej i lampy po jednej stronie łóżka, gdzie zaraz nieco przygasił jej światło. - A dostanę na zachętę buziaka chociaż? -Spojrzał na kobietę, gdy Nellie zaraz przyciągnęła mężczyznę do siebie za szyję, że niemal twarzą wylądował na jej dekolcie, ale gdy na nią spojrzał zaraz otrzymał czuły pocałunek od którego nie chciał się uwalniać i tak z jednego pocałunku, otrzymał całą salwę czułości od Nellie.
- Oczywiście, że tak.. Czy Ci kiedyś odmówiłam.. Mój Ty Sweetie Kochany... Jesteś taki słodki dzisiaj, że aż nie mogę uwierzyć w to co się dzieje... - Nellie jakby mogła to schrupałaby Sweeney'a i objęła go czule, kiedy zakradał sie jedną dłonią do jej pleców, a drugą na jej biodro. Próbował zakraść się zaraz pod suknie kobiety, ale w akcie tych wszystkich fałd, ilości sukni, szepnął do Nellie cicho. - Nie wiem jak kobiety dają radę nosić na sobie pięć sukienek na raz.. naprawdę..! - Spojrzał na ukochaną kobietę marszcząc czoło, a Nellie zaraz dotknęła mocniej dłoni Todd'a do swojego biodra i szepnęła mu na ucho muskając je delikatnie i chichocząc jednocześnie - Och mój miły, nie martw się... poradzimy sobie z tą suknią, och nie noszę pięć sukni na sobie jednocześnie, to jest jedna.. Sweeney..! No wiesz co.. Taki niecierpliwy jesteś..? - Uniosła lekko brew, ale nie chciała przedłużać niczego zbędnymi rozmowami, nie chciała by mężczyzna wycofał się w ostatniej chwili.
- Troszeczkę jestem... - Zaśmiał się i przystąpił do rozsupłania powoli części gorsetowej Nellie i jeszcze cichuteńko szepnął. - To zajmie wieki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.