SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 3 kwietnia 2016

Part 328.

Nellie była prze-szczęśliwa, że Sweeney naprawdę się z nią kochał, może sam nie do końca w to wierzył. Byli dorośli, byli ze sobą zatem co mogłoby stanąć im na drodze do tego, by teraz okazać sobie czułość. Kobieta czuła jak Sweeney ją wypełniał, musiała przyznać, że był hojnie obdarzony przez naturę, ale inaczej się nie spodziewała. Obejmowała Sweeney'a za plecami i czuła jego napieranie na jej ciało, spojrzała na twarz mężczyzny, gdy spotkali się spojrzeniami, widziała w jego spojrzeniu miłość i podniecenie, którego go obejmowało. Zsunęła dłonie nieco niżej i niżej układając dłonie na jego pośladkach. Sweeney ocierał się swoim ciałem o ciało kobiety, czuł się jak w amoku i jednocześnie cieszył się z tego, że w końcu doszło pomiędzy nimi do namiętności. Podczas pchnięć słyszalne było mlaskanie ich ciał, intymnych części które były jak jedność. A także jęki które z siebie wydawali. Sweeney dotykał piersi kobiety dłońmi wykonując delikatne ruchy. Raz po raz ich intensywność zbliżenia przybierała na czułościach, w pewnej chwili Sweeney przez nieco dłuższy moment wysunął się członkiem z ciała kobiety i dotknął jej intymnej części drażniąc się z nią i drocząc. Kobieta spojrzała na niego i wydała z siebie głos, ale i spojrzała na Todd'a i jego ciało otuliła niemal wzrokiem, jak i Sweeney objął spojrzeniem jej ciało i dopiero spojrzał na kobiety twarz. - Sweeeetie, nie drażnij się! - Zaraz sama przyciągnęła go do siebie, zaciskając dłonie na jego pośladkach i znów miała go w sobie. Kolejne pchnięcia zyskały na intensywności i głębokości ich doznań.
- Kocham Cię Sweetie, jesteś niesamowitym mężczyzną, dla mnie jak zagadka, którą codziennie poznaję na nowo... nie przestawaj, chcę Cię czuć w sobie... - Nellie zamruczała całując Todda po policzkach nieco niesfornie, jak i Sweeney także, oboje łapali oddech, choć stawał się on bardziej płytki i szybki.
- I ja Ciebie kocham. Zagadką? Przesadzasz. Przecież się nigdzie nie wybieram. Ale wiesz, że ja tego dawno nie robiłem... - Wtedy też przysunął kobietę do swojego ciała i Nellie odchyliła się do tyłu chcąc odczuć ostatnie pchnięcie, a zarazem orgazm jaki odczuwała jak najbardziej czulej i wydała z siebie jęk, niemal okrzyki rozkoszy jakie czuła w swoim ciele, a gdy Sweeney dorównał to kolejnym pchnięciem, gdy on zaraz po niej odczuł błogość, przytulił ciało kobiety i jeszcze przez chwil kilka tkwili w tym objęciu. A mężczyzna wydał z siebie dźwięk rozkoszy i złapał lekko zębami za płatek ucha kobiety.
Po chwili oboje wylądowali obok siebie na łóżku, Sweeney objął kobietę ramieniem, więc Pani Lovett wtuliła się w jego ciało. Chyba nadal nie wierzyła do końca co się wydarzyło między nimi, ale wiedziała jedno, że Sweeney był idealnym kochankiem, dał jej wszystko co mógł z siebie najlepsze. Przypomniała sobie, jak mówił że dawno nie kochał się z kobietą, a w ocenie Nellie był w tym świetny, poza tym czuła, że może z nim wszystko. Oczywiście nie chodziło tylko o ich bliskość i seks, ale sam dotyk ciała, gdzie wcześniej nie miał miejsca.
Nellie wodziła dłonią po ciele Todd'a była ciągle podniecona ich erotycznymi chwilami i pozwoliła sobie na badanie ciała golibrody nieco bardziej dogłębnie niż dotychczas. Powoli powiodła dłonią po jego torsie, poprzez mostek i splot słoneczny, gdzie nie był okryty kołdrą, a zaraz powiodła dłonią na jego podbrzusze i zsunęła dłoń na jego przyrodzenie które delikatnie pogłaskała. Poczuła też jak jego ciało zareagowało na jej dotyk, nie mogła się oprzeć i dotknęła go ponownie, a Sweeney odwrócił się bardziej do kobiety przodem i pocałował jej wargi czule. A Nellie niby nieświadomie zsunęła nieco kołdrę z jego ciała i zamruczała widząc intymną część ciała partnera w lekkim uniesieniu, cieszyło ją to bo wiedziała, że Sweeney nie jest jej obojętny. Poza tym zaraz znalazł się nad kobietą bez okrycia pościelą i szepnął jej nad uchem.
- Kochanie kusisz mnie po raz kolejny... Tym dotykiem wiesz.. - Uśmiechnął się do niej i objął ją w biodrach pod kołdrą, a Nellie cały czas przed sobą miała Ukochanego całkiem nagiego i była tym oczarowana. Lecz zaraz Sweeney wsunął się pod kołdrę obok kobiety i przymknął oczy, obejmując Nellie ramieniem.
- Zmęczony jesteś Skarbie.., och to dobrze, że Cię kuszę, Twoje ciało wszystko mi zdradzi co czujesz... Poza tym nie masz się czego powstydzić, hehe mogłabym na Ciebie patrzeć bez końca. Ale teraz poważnie pytam o zdrowie.. hm? Ale wiesz, że i tak jesteś moim kochanym golibrodą, którego mam dla siebie... - Spojrzała na mężczyznę uważnie, gdy oddychał miarowo i zaraz ulokował spojrzenie na kobiecie, lecz jego powieki powoli się zamykały.
- Tak, ale to normalne po naszych czułościach. Pomijając to jak mam się po tych pastylkach. Kochanie, nie mówmy o tym, poza tym też jesteś zmęczona, na więcej sił mi dziś brakuje.. chodź przytulę i pójdziemy spać. Ale dziękuję za troskę, chodź kusicielko golibrody, czas gasić światło.. poza tym.. Kocham Cię. Gdzie ten wyłącznik... Kochanie chyba za dużo dziś już popatrzyłaś hehe, oddaj kołdrę, teraz ja sobie zerknę tu i tam... - Sweeney zaraz wyłączył światło i wtulili się w swoje ciała powoli zadypiając, jedynie Sweeney szepnął na ucho kobiecie. - Jesteś moją osobistą gwiazdą na niebie, jesteś urocza, cudowna i moja. - Nellie uśmiechnęła się radośnie na jego słowa i zamruczała, przytulając do ciała Ukochanego i ułożyła dłoń na jego torsie. Pocałowała go na dobranoc czule i oboje wkrótce przytuleni do siebie zasnęli.
(....)
Kolejnego poranka Nellie obudziła się pierwsza i spoglądając na mężczyznę czule się uśmiechnęła do niego, mimo że Sweeney spał. Popatrzyła na jego odkryte cudowne ciało, które okryte było kołdrą dość skąpo zakrywają jego kończyny dolne i część jego intymnej części. Nellie uśmiechnęła się wiedząc, że to co wydarzyło się wczoraj nie było jej wspaniałym snem, a prawdą. Poprawiła nieco kołdrę, by okryć mężczyznę, ale zaraz też wsunęła dłoń na jego ciało i przytuliła się do niego. A gdy Sweeeney się poruszył i zbliżył do niej, jej noga wsunęła się między jego uda i nieco odczuła męskość mężczyzny na swoim ciele. Otarła się delikatnie nogą o jego wspaniałe przyrodzenie i zaraz odczuła jak Sweeney przybliża się do niej swoim torsem i jedna jego dłoń przesunęła się pod pierś kobiety. A zaraz uchylił lekko powieki i zamruczał nieco mówiąc niewyraźnie do kobiety, bo jeszcze do końca się nie rozbudził. - Nellie, chodźmy jeszcze spać... mam nadzieję, że jest jeszcze noc... - To jednak na zegarku było już po ósmej, ale przecież sklepu i niczego nie otwierali to mogli pozwolić sobie na sen. - Nellie przytuliła, Ukochanego do siebie i pocałowała jego policzek, dalej zasnęli, lecz po około pół godziny, ktoś nieprzyjemnie dobijał się do drzwi, Sweeney myślał, że to słychać przez uchylone okno w sypialni, ale hałas był coraz bardziej intensywny i mruknął niezadowolony, bo go to obudziło.
- Kto się tam tak dobija.. - Warknął i pocałował Nellie w policzek, a zaraz powoli zsunął z łóżka i założył na siebie bokserki jak i spodnie od piżamy, a na ciało zarzucił szlafrok i zaraz wyszedł cicho z sypialni, oo czym udał się na parter do drzwi i widząc przez zasłonę dwóch mężczyzn i kobietę po chwili otworzył drzwi i warknął na nich.
- Słucham, poco to dobijanie się do drzwi.. sklep i zakład zamknięte jeśli o to chodzi... - Kobieta spojrzała na Sweeney' z wdziękiem, była klientką Nellie, ale cicho podkochiwała się w golibrodzie, a mężczyźni, nie byli znani Todd'owi.
- Dzień dobry Panu, Panie Todd... jestem inspektor Sallivano, a to porucznik Johnson, jesteśmy z policji z Truro... moglibyśmy zamienić z Panem i Pana żoną kilka słów? - Pokazali zaraz Sweeney'owi swoje dokumenty, którym się przyjrzał by mieć pewność, że nie są to jacyś rabusie czy inni, udający tylko władze. Sweeney westchnął i znów poczuł się dziwnie po wydarzeniach z tamtego miasta, do tego kobieta stojąca obok nich wszystko słuchała, a mężczyzna odezwał się do niej.
- A Pani...? Dziś sklep zamknięty, Pani Lovett śpi, źle się czuła wczoraj i nie otworzy sklepu.. - Kobieta uchyliła lekko usta by coś powiedzieć.
- Rozumiem Panie Todd, ale mógłby Pan przekazać Pani Lovett, że byłabym zainteresowana pracą tutaj, chciałabym spróbować wziąć udział w konkursie... moje nazwisko to, Peters, Julia Peters, przyjdę zatem jakoś po południu, dobrze? - Sweeney przytaknął kobiecie, która mu podziękowała i zaraz odeszła, ale oglądała się nieco na niego czy inspektorów, do których odparł Todd.
- Panowie, dopiero co się obudziłem, Nellie jeszcze śpi, nie możecie przyjść jakoś w południe? Rozumiem, że chodzi o sędziego Turpina... a co z nim, jest dalej w areszcie? Albo ten jego sługus na posyłki Bamford? - Jeden z policjantów westchnął i widząc, że Sweeney sam był w porannym nieładzie odparł po chwili. - Hm no dobrze, ale potem już się nie cofniemy przed wejściem, rozumie Pan? Dla dobra śledztwa nie powinienem tego mówić, ale po tym co się stało powinien Pan wiedzieć, sędzia Turpin, ma wiele na sumieniu, nie tylko Truro temu dowodzi, doszliśmy też do akt z których wynika, że Sędzia Bernard Turpin znęcał się nad Panem, Panie Todd od lat, psychicznie i fizycznie... lecz sprawa niebawem trafi do Londynu, a my będziemy współpracować z tym miastem. Tak między nami, aresztował Pana kiedyś? - Sweeney spoglądał na mężczyzn i wpuścił ich do środka, bo co ktoś przechodził to nadstawiał ucho.
- To znaczy, że Truro nie będzie mieć władzy nad tą sprawą? To nienormalne, Turpin ma tu układy i na pewno w najbliższym czasie będzie wolny jak ptak wypuszczony z klatki. Tak aresztował mnie kiedyś, stwierdzając, że kogoś zamordowałem, wtedy też panowała tu fala napadów na domy, sklepy... Może kawy się Panowie napiją? - Obaj zgodzili się na kawę, którą Sweeney zaraz poszedł przygotowywać w kuchni, a policjanci za nim.
- Co do sprawy z sędzią to tak, Londyn przejmie jego rozprawę. A dziś jesteśmy tu by spisać państwa zeznania, z tego jak doszło do tego, że znaleźli się państwo w Truro i co dokładnie się działo w lochach tamtego zamku. Niestety musimy to wiedzieć. Rodzina Sędziego mieszka tu niedaleko tak? Żona i córka? - Sweeney zmarszczył czoło i odparł jakby gniewnie na ostatnie pytanie policjanta? - Johanna nie jest jego córką, tylko moją, ja jestem jej ojcem. Odebrał mi ją wiele lat temu... Chcę ją odzyskać, ona nie ma pojęcia, że jest moją córką myśli, że nie żyję. - Jeden z policjantów przysiadł przy stole, Sweeney chciał zrobić śniadanie do łóżka, a tu gliniarze wszystko zepsuli, chyba że zdąży się ich pozbyć przed jej obudzeniem i pospieszy ze śniadaniem. Lecz mimo to szykował już choćby jajka na śniadanie, chleb, i zaraz podał na stół panom gotową kawę ze śmietanką, bo obaj sobie jej życzyli.
- To straszne... Lecz skoro teraz nie ma tego człowieka tutaj, to niech Pan zadziała. Sędzia dalej przebywa póki co w Truro, w areszcie, ale jak mówię, niebawem będzie tutaj.. za jakieś dwa tygodnie na pewno. Nie, nie na wolności.. Ale mimo wszystko. Poza tym dziękujemy za kawę. Wypijemy i uciekamy... obudziliśmy Pana..? Ale jak mówię przyjdziemy później, kiedy Pani Lovett wstanie i lepiej się poczuje, z nią też chcemy zamienić kilka słów.. - Mężczyzna popatrzył na Todd'a i jego dłoń którą objął kubek, z herbatą, którą powoli pił bo była gorąca. Widział tam jeszcze ślady po kłuciach czy ślady sińców, po szpitalu, w którym sporo był mężczyzna, z akt policjanci wiedzieli, że Sweeney ledwo przeżył tą mordęgę w Truro i byli pełni podziwu, że był w takiej formie teraz.
- Dobrze, zapraszam, tylko może tak koło 15, albo 16 dopiero dobrze..? Wtedy już jesteśmy bardziej spokojni, obowiązki powoli zanikają i będzie czas na wszystko... Nie wiem do końca czy Nellie ma jakieś plany na dziś, ważne by lepiej się poczuła po prostu dlatego też zapraszam Panów po południu... - Uśmiechnął się do nich kącikiem ust, oczywiście nie wyganiał ich kiedy pili kawę, ale uprzedzał, by wcześniej nie pojawiali się, chciał spędzić ten czas z kobietą, może wyjść gdzieś na spacer, czy nawet wyjść do restauracji na obiad, by znów nie gotować tutaj. A mieć czas nieco dla siebie. Policjant, który podszedł do okna spoglądał na ludzi przechadzających się ulicą i odparł.
- Dobry stąd jest widok na ulice, a wyżej ma Pan swój zakład..? W sumie może kiedyś był skorzystał, jak będę tu przejazdem, niestety w Truro trochę ciężko o dobrego golibrodę.. Pan teraz nie pracuje, no tak.. A jak zdrowie dopisuje..? - Spojrzał na Sweeney'a, gdy przygotowywał jajka na do ugotowania na miękko i zaraz włożył dwa w garnek, który był już napełniony gorącą wodą.
- Panowie wybaczą, że akurat zajmuje się śniadaniem, ale w końcu czas wstać i coś zjeść.. Tak, na piętrze mam swój zakład.. Stamtąd widok jest trochę lepszy.. więcej widać.. Hehe, jeśli Pan będzie to zapraszam, tak teraz zakład jest zamknięty, nie pracuję. Hm.. w miarę dobrze, jestem po prostu zmęczony, leki mnie osłabiają.. więc często po nich po prostu kładę się spać... A myślałem, że tylko w szpitalu to takie odczucie snu, a jednak tutaj mam takie samo odczucie.. - Wzruszył ramionami, no i niebawem pożegnał sie na ten czas z policjantami, gdy już nie chcieli mu przeszkadzać i opuścili dom i sklep Pani Lovett. A golibrodą zajmował się spokojnie śniadaniem, robił tosty, jak i też przygotowywał twarożek ze śmietanką, czy wędlinę kładł ładnie na talerzyk. Jak i też zgarnął rogaliki jakie Nellie wczoraj robiła, parzył kawę kolejną i szykował tace by na niej ładnie wszystko ułożyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.