SCM Music Player.

Bohaterowie.

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Part 329.

Nellie chwilę po opuszczeniu łóżka przez ukochanego wyczekiwała jego powrotu, przytuliła się do jego poduszki i starała się nie usnąć. Jednak sen zmorzył ją dość prędko i nawet nie zdążyła pomyśleć o tym, by podążyć na dół za Sweeney'em, a już tym bardziej nie słyszała jego rozmowy z policjantami. Kiedy golibroda przygotował już całe śniadanie i ułożył je najładniej jak potrafił na tacy, a do niej zabrał podstawkę dzięki której wszystko mogło ładnie stać na łóżku, wszedł ostrożnie na górę i po cichu przeszedł w okolice łóżka. Nie chciał gwałtownie obudzić Nellie, która dopiero na dźwięk jego kroków zaczęła się nieco ruszać i otwierać oczy. Na razie więc postawił tacę na podstawce na podłodze i usiadł obok Pani Lovett. Rozczulił go ten widok kiedy tuliła do siebie jego poduszkę.
-Witaj kochanie.. moja śpiąca królewno.. naprawdę wyglądasz jak królewna, wiesz..? Mam ochotę się tutaj znów położyć i spędzić tu z Tobą cały dzień.. - Sweeney dotknął odkrytej nogi Nellie, która akurat ułożyła się na boku kiedy zaczęła na niego spoglądać bardziej przytomnie. Przesunął dłonią od kolana przez udo i zatrzymał się na częściowo odkrytym biodrze ukochanej. - Jak się dzisiaj czujesz, hm..? Będziesz miała potem ochotę gdzieś się ze mną wybrać..?
- Tutaj zawsze jest dla Ciebie miejsce Sweetie.. zapraszam.. - Kobieta przetarła powieki palcami i uśmiechnęła się do niego słodko. Ucieszyła się na dotyk mężczyzny, wręcz nie chciała by odrywał się od jej ciała. Nocą zaczął się w ich związku pewien nowy okres i z tego powodu wciąż czuła w sobie niesamowitą radość. Przed oczami miała obrazy tych błogich chwil ze swoim najdroższym. - Zdecydowanie lepiej niż w poprzednich dniach, przede wszystkim jestem mile odprężona.. a Ty..? Wybrać się..? Wiesz, że z Tobą Sweetie wszędzie się wybiorę.. Ale gdzie konkretnie..? Mm.. coś tutaj ładnie pachnie..
- Dokuczają mi jeszcze trochę te rany.. ale nie jest już tak źle, jak po wyjściu ze szpitala, że przy każdym ruchu czułem, że coś mi tam robili.. Poza tym nie narzekam, choć najchętniej wyrzuciłbym te pigułki, które mnie usypiają.. - Todd uśmiechnął się kącikiem ust do kobiety, kiedy zrozumiał jej aluzję co do tego odprężenia, które ją nagle od wczoraj ogarnęło. Sam się do tego przyczynił więc i można powiedzieć, że był z siebie dumny i jak na dłuższy czas braku aktywności seksualnej dobrze się spisał. Poza tym jakby nie było Nellie przykrywała jedynie kołdra i to nie całkowicie więc sam nie mógł wyzbyć się z głowy tych kosmatych myśli. - Cieszę się.. To niespodzianka, ale nie będziemy na pewno cały dzień siedzieć w domu.. Pachnie, pachnie.. Ale na razie chodź tutaj.. - Sweetie pochylił się nad kobietą i pocałował czule jej usta. Przy tym zakradł się ręką pod kołdrę i pogładził ją po boku i po brzuszku. Nellie wsunęła dłoń do jego szlafroka i również dotykała jego wspaniałego ciała. Todd zaraz zamruczał przy uchu kobiety, po czym musnął jego płatek. A w końcu golibroda podniósł tacę, poczekał aż Pani Lovett się podniesie trochę wyżej i postawił przed nią śniadanie.
- Sweetie.. jesteś kochany, kiedy zdążyłeś to przygotować.. Rozpieszczasz mnie.. - Nellie jeszcze pocałowała w policzek ukochanego i tak powoli zabrali się do wspólnego śniadania. Nie spieszyli się z tym, bo przecież mieli praktycznie cały wolny dzień dla siebie i mogli wykorzystać ten czas jak tylko pragnęli. Mimo to Todd jeszcze nie wspomniał jej, że policjanci zjawili się tutaj i zjawią się jeszcze raz za kilka godzin, nie chciał jej psuć tego miłego poranka. Zaś ona była zbyt zaabsorbowana mężczyzną i tą miłą niespodzianką jaką było śniadanie, że zapomniała zapytać się o przyczynę jego wcześniejszego opuszczenia łóżka. Wspomniał jej za to o kobiecie, która chciała zgłosić się do pracy w sklepie. No i tak po kolejnej godzinie jaką spędzili w sypialni przyszła pora na powrót do normalnego rytmu dnia, zwłaszcza że Pani Lovett nie chciała by jej potencjalna pracownica zastała ją w takim nieładzie.
- Kochanie.. podasz mi szlafrok.? Chyba już pora doprowadzić się do porządku.. - Podała w większości już opróżnioną tacę Sweeney'owi, a on odstawił to znów na podłogę, bo nie mieli tutaj w sypialni żadnego stolika. Przeanalizował sobie przez chwile pytanie i odparł do kobiety.
- Hmm.. Pozwól, że się zastanowię.. Musisz mnie troszkę przekonać Kochanie.. Wolałbym żebyś została tak jak teraz, a nie wkładała tą ciężką suknię.. - Uśmiechnął się zadziornie i objął wzrokiem jej ciało, jakby próbował kobietę naprowadzić na jakiś trop.
- Sweetie..! No wiesz co.. A co jeśli zjawi się tutaj ta Julia.. Poza tym jeśli to ta która myślę ma już sporo minusów za to jak na Ciebie patrzy.. - Sweeney zaśmiał się na tą małą zazdrość Nellie o kobietę, która wcale go nie interesowała i zaraz przyłożył palec do ust Pani Lovett, by już nie kontynuowała tematu o niej.
- Nellie, Nellie.. Chociaż przyszłoby tu stado kobiet nie spojrzałbym na nie.. Chyba sama to dobrze wiesz, prawda..? Jesteś dla mnie najważniejsza.. A teraz proszę pozwól jeszcze mojemu głodnemu wzrokowi nacieszyć się Twoim widokiem.. Potem zajmiemy się czym tylko zechcesz.. - Złożył pełen pasji pocałunek na wargach kobiety, a do tego jeszcze jego słowa kusząco na nią podziałały. Nie pozostała obojętna gestom Sweeney'a i przez kilka chwil znów oddali się wzajemnym czułościom. Nellie w końcu wyszła spod kołdry, a golibroda rejestrował każdy jej ruch kiedy zbliżała się do szafy. Spoglądał na jej piękne kształty mając wrażenie, że każdy jej ruch jest pełen uwodzicielskiego wdzięku, chociaż nie urządzała przed nim żadnych specjalnych pokazów. Taka była po prostu jej uroda, a Todd'owi wydawała się znacznie bardziej pociągająca niż kiedykolwiek sobie wyobrażał. Niestety jednak te ponętne widoki skończyły się wraz z założeniem przez nią szlafroka i Sweeney na to zrobił z ust podkówkę. Kobieta zabrała wszelkie potrzebne ubrania i udała się do łazienki by poprawić swój wygląd i wziąć krótką kąpiel, choć i bez tych wszystkich zabiegów wyglądała dzisiejszego dnia kwitnąco.
(...)
Sweeney po przebraniu się w swoje codzienne rzeczy zszedł na dół by pozmywać naczynia, a Nellie dotarła tam za około godzinę. Schodząc z piętra usłyszała rozmowę dochodzącą salonu. Słyszalny był jakiś głos kobiecy, ale nie należący do Johanny ani Isabel więc przyśpieszyła kroku. Na dole zastała Julię i ukochanego, którzy rozmawiali przy herbacie.
- O, jesteś Nellie.. To Pani Peters.. na pewno ją kojarzysz.. - Sweeney przedstawił gościa i kobiety podały sobie zaraz ręce, a Pani Lovett usiadła na krześle obok mężczyzny.
- Bardzo miło mi wreszcie Panią poznać tak naprawdę, Pani Lovett.. Widziałam ogłoszenie i pomyślałam, że warto zaryzykować.. przecież nic nie stracę, a za to mogę zyskać gotując u boku mojego autorytetu..! Powinna Pani wydać własną książkę kucharską.. - Mówiła rozentuzjazmowana Julia. Choć nawet te wszystkie pochwały nie odwróciły uwagi Nellie od prób flirtu Peters ze Sweeney'em. Na to Pani Lovett dotknęła dłoni mężczyzny i odezwała się do kobiety.
- Przepraszam, że musiała Pani tyle czekać na moje pojawienie się.. Oj proszę nie przesadzać.. aczkolwiek dziękuję za wszystkie miłe słowa. Więc przejdźmy do rzeczy.. jest Pani pierwszą osobą, która się zgłosiła, lecz uprzedzam że oczekuję jeszcze kilku chętnych. Wtedy też odbędzie się konkurs na stanowisko mojego asystenta, bądź asystentki.. podejrzewam, że za około tydzień.. Moje wymagania na pewno zna Pani z ogłoszenia.. Ale interesują mnie poprzednie miejsca Pani pracy.. Chyba, że jest to bardziej pasja niż praca zawodowa.. - Piekarka uniosła brew i sięgnęła po swój kubek z prawie wystygniętą już herbatą. Napiła się spoglądając uważnie na Julię.
- Nic się nie stało..! Oczywiście zrozumiałam, że nie mieliście Państwo czasu porozmawiać ze mną rano przy tych dwóch panach.. zresztą skoro jesteście na urlopie to nie zamierzałam przeszkadzać.. Acha.. rozumiem.. Na co dzień pracuję w szwalni, więc nie mam możliwości gotować w pracy.. Tak jak pani się wyraziła to moja pasja.. Nie mam doświadczenia jeśli chodzi o pracę w cukierni, piekarni czy restauracji, ale za to wkładam całe swoje serce w wypieki czy potrawy.. Na pewno nie żałowałaby Pani zatrudnienia mnie.. - Z ust Julii nie schodził uśmiech, chciała chyba swoją osobą wywrzeć dobre wrażenie nie tylko na Nellie, lecz i na Todd'zie jakby uważała, że to i on będzie miał przeważający wpływ na wybór nowego pracownika. Pani Lovett jednak z każdą minutą traciła chęć na zatrudnienie tej kobiety. Zresztą szukała kogoś, kto ma już jakieś doświadczenie w pracy piekarza czy kucharza, a nie urwał się z nieba i czarował teraz wszystkich swoimi wdziękami. Oczywiście rzekoma pasja kulinarna, ale brak pracy w tym zawodzie nie musiały świadczyć równocześnie o czymś złym, wiele osób lubi gotować, lecz nie spełnia się w tym zawodzie.. Jednak dla Nellie doświadczenie było czymś ważnym, nie mogła sobie pozwolić na utratę renomy własnej działalności przez nieodpowiedniego pracownika. Tak samo nie miała czasu na organizowanie kilku naborów na to stanowisko. Sklep musiał niebawem ruszyć, by odrobić straty, a ponadto właścicielka obawiała się by wszyscy jej klienci nie odwrócili się z racji tego długiego, niespodziewanego zamknięcia.
Kim byli ci dwaj panowie? Nie miała pojęcia, lecz póki co nie okazywała tego. Chciała się też pozbyć kobiety i następnym jej krokiem było spisanie jej danych, wstępne umówienie się na za tydzień i tak niebawem Julia Peters opuściła Fleet Street 186.
- Nareszcie wyszła.. wątpię, że ją tu zatrudnię.. Mam nadzieję, że będzie źle gotować albo że przyjdą jeszcze inni.. znacznie lepsi.. Sweeney, co to za panowie o których wspomniała..? Czego oni tu szukali..? - Zmarszczyła czoło w spojrzeniu na niego. Poczuła w sobie jakiś niepokój, choć nie do końca wiedziała dlaczego.
- Zobaczymy, przyjdą.. na pewno przyjdą.. Jednak jeśli ktoś ma mnie tak pożerać wzrokiem to naprawdę nie chcę by znalazła tu pracę.. Ech, oni.. Nie martw się Nellie, nie mówiłem Ci o tym tylko z racji tego, że chciałem byśmy ten ranek spędzili w pozytywnych nastrojach.. To policjanci z Truro, prowadzą sprawę Turpina.. on wciąż jest w areszcie, chociaż wkrótce zostanie przeniesiony do Londynu.. Chcieli byśmy złożyli zeznania, co nieco im już powiedziałem. Ciebie nie zamierzałem budzić.. Jednak i Twoja wersja wydarzeń jest im potrzebna, dlatego pojawią się tutaj ponownie w okolicach 16 by posłuchać co mamy do powiedzenia.. Nie martw się kochanie.. To że postrzeliliśmy Turpina, Bamforda i zabiliśmy Ernesta raczej nie odwróci się przeciwko nam.. Oni są po naszej stronie, nie było tam innych świadków na miejscu więc możemy uznać że i Ernest chciał nam zrobić krzywdę, dlatego dostał kulkę.. Przecież takie są przepisy w naszym kraju, w ramach własnej obrony mamy do tego prawo.. A nasze bezpieczeństwo było zagrożone.. Oprócz tego są na tropie innych grzeszków Turpina.. Mimo to nie jestem zadowolony, że sprawa trafi tutaj.. przecież on od razu wyjdzie na wolność.. - Sweeney przybrał zamyśloną minę. Myśl o Turpinie od razu przywoływała myśl o Johannie, a co do tej sprawy dalej był bezradny więc najchętniej wcale by o tym nie myślał.
- Rozumiem Sweetie.. To dziwne, wydaje mi się że już opowiedziałam swoją wersję wydarzeń w szpitalu.. no ale dobrze, zrobię wszystko co w mojej mocy by tylko sędziego dosięgnęła sprawiedliwość.. Nie martwię się o to, wiem że przysługuje nam prawo do obrony.. Ech.. dość już mam tego wszystkiego.. Jedynie wypada nam zasugerować policjantom, by dopilnowali tej sprawy do końca.. i nie odpuścili. Szkoda tylko, że akurat dzisiaj muszą przyjść i trochę zmienili nam plan dnia.. - Nellie pogłaskała plecy mężczyzny, lecz zaraz tą chwilę przerwał kolejny dzwonek do drzwi. Todd spojrzał na zegarek, to na pewno nie mogli być policjanci, lecz kto tym razem? Razem z kobietą udali się, by otworzyć drzwi, a w nich pojawił się kolejny pretendent do roli pomocnika kobiety.
- Witam.. nazywam się Sebastian Collins.. Przybyłem w sprawie pracy.. - No i tak para wpuściła kolejnego gościa do środka, choć nie raczyli go już herbatą. Po prostu chcieli jak najszybciej załatwić z nim rozmowę, a potem mieć czas dla siebie i choćby udać się na ten spacer. Mężczyzna jak się spodziewała zarówno Nellie, jak i Sweetie był odmiennej orientacji. Świadczył o tym jego specyficzny ton głosu, dokładnie dobrane kolorowe ubrania i specyficzne ruchy, nie dało się tego ukryć. Jednakże w żaden sposób im to nie przeszkadzało. W żadnym z nich myśl o jego zatrudnieniu nie wywoływała zazdrości, ponieważ Sweeney raczej uważał, że Nellie znalazłaby w nim kogoś w rodzaju przyjaciółki. A do niego samego nie zalecał się, choć byłoby to dla Todd'a bardzo dziwne, no ale najwyraźniej golibroda nie wpadł mu w oko. Tak jak poprzedniej osobie, Pani Lovett wyznaczyła dokładnie ten sam termin i w końcu pożegnali się.
(...)
Para przechadzała się po pobliskim parku. Czuli się trochę ograniczeni czasem, lecz mimo to cieszyli się wspólnymi chwilami w obliczu natury. Natury oczywiście takiej na jaką centrum tętniącego miasta mogło sobie pozwolić. W przerwach od rozmowy milczeli, ale nie było to dla nich czymś niezręcznym. Potrzebowali w końcu czasu na własne przemyślenia, choć jak na razie byli nierozłączni i nie wybierali się na samotne spacery to chociaż ten czas mogli poświęcić właśnie osobistym myślom. Nellie obserwowała rozwijające się rośliny, w końcu wiosna coraz bardziej dawała o sobie znać i kojarzyło jej się to z prawdziwym rozkwitem miłości między nią, a Sweeney'em. Nie myślała już jedynie o ich ostatnim zbliżeniu, lecz ogólnie - to że była z mężczyzną po tylu latach marzeń, by chociaż trochę ją dostrzegł. Nigdy nie była tak szczęśliwa jak właśnie w tym okresie swojego życia, kiedy ich związek coraz bardziej się rozwijał. Pani Lovett zerknęła na przechodzącą parę z dziecięcym wózkiem i sama zastanowiła się, czy i oni będą tak kiedyś wyglądać.. czy Sweeney będzie chciał mieć z nią dziecko. Tak samo ekscytowała ją ta myśl, jak i napawała strachem - przecież nigdy nie miała bliskiej styczności z dziećmi, nie wiedziała czy sprawdziłaby się jako dobra matka. Rozmyślała i nad tym jak jej ukochany by zareagował gdyby okazało się, że teraz zaszła w ciążę, a przecież było to całkowicie możliwe. Pozostało jej więc bacznie obserwować ewentualne zmiany w swoim ciele.
Golibroda zaś z początku miał w głowie cały kłębek myśli składający się na Turpina, Johannę, Charles'a, Nellie. Szybko jednak odrzucił te negatywne, nie chciał popsuć humoru sobie i swojej towarzyszce. Dumał nad tym jak przyjemnie mogą spędzić dzisiejszy wieczór, chciał sprawić jej niespodziankę, choćby kupić dobrego szampana czy zestaw wytwornej bielizny. Pragnął tym zaskoczyć kobietę, dlatego jeszcze nie do końca wiedział jak zrealizuje swój pomysł, ale i nie chciał skończyć jedynie na planach. Sam był zaskoczony sobą na tą chęć podgrzania temperatury w ich związku, ale w końcu kochał Panią Lovett, nie była mu obojętna i zasługiwała na wszystko, co najlepsze.
Po tym spacerze owocnym w nowe pomysły i wnioski udali się do restauracji na obiad.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.