SCM Music Player.

Bohaterowie.

środa, 6 kwietnia 2016

Part 330.

Nim dotarli do restauracji, po drodze spotkali jeszcze dwie kobiety, z którymi Nellie umawiała się na konkurs kulinarny, gdyż były zainteresowane posadką w jej sklepie. Do tego koniecznie chciały już wiedzieć jak będzie wyglądała praca u piekarki, która co nieco im zdradziła, w końcu potencjalna kandydatka do pracy musiała wiedzieć co będzie musiała robić. Kobiety rozmawiały i rozmawiały, że Todd szepnął na ucho do kobiety, że pójdzie coś zobaczyć, na co Nellie przytaknęła zajęta rozmową, Todd przeprosił kobiety i udał się za róg do jednego z salonów jubilerskich. Uznał, że tą niespodzianką o jakiej mówił mogła by być jakaś błyskotka, a Nellie na pewno by się ucieszyła z takiego prezentu. Nie wiedział jednak co Nellie mogłoby się spodobać, ale zaraz ku jego oczom pojawił się jedno znajomy, którego znał z dawnych lat i ten zaraz odezwał się do Sweeney'a z uśmiechem na ustach.
- No proszę kto do mnie zawitał.. Sweeney Todd, miła niespodzianka przyjacielu... Co Cię tu sprowadza? Widzę, że spoglądasz na wisiorki... Coś dla damy Twojego serca? Ktoś skradł Twoje serce...? Dawno się nie widzieliśmy, że nawet nie wiem co u Ciebie.. - Panowie podali sobie dłonie i poklepali się po plecach, gdy Robert wyszedł zza lady, ale zaraz za nią wrócił, a Sweeney odparł. - Czasem wypada zajrzeć do starego znajomego hehe.. No właśnie sprowadza mnie tu jakaś błyskotka, ale nie mam koncepcji. Właśnie, dla damy mojego serca, chciałbym coś sprawić... Ale chciałbym by było to coś wyjątkowego.. Widzę wisiorki, te z sercami.. ładne są.. Ale przydałby się grawer do tego... Chciałbym dziś sprawić jej prezent, ale pewnie takie rzecz tylko na zamówienie, co..? Ech, za późno się z tym obudziłem. - Siwobrody mężczyzna spojrzał na Sweeney'a unosząc jedna brew i odparł drapiąc się po swojej brodzie. Był mężczyzną w wieku Todd'a, ale jak widać, jeden z nich miał siwą brodę i lekko szpakowate włosy, a Pan Todd znów siwe pasmo włosów, ale obaj byli w swojej postawie i wyglądzie ciekawi.
- Hm.. No może troszeczkę za późno się z tym obudziłeś.. ale zaproponuje Ci coś innego.. oczywiście serce możemy dołączyć do łańcuszka.. a może masz jakieś zdjęcie swoje? Proponowałbym zrobić wisiorek ze zdjęciem, w którym będziesz Ty, bo przecież to Ciebie kocha, prawda? A zdradzisz mi kto to..? Znam ją może? Grawer, no wiesz, po znajomości, mogę się tym zająć teraz, klientów i tak nie ma, a to będzie robocizna ekstra, nie martw się nie policzę drogo na wzgląd na  nasza znajomość.. Poza tym wpadłbym do Ciebie może pod koniec tygodnia na podcięcie brody? Widziałem, że zakład masz zamknięty... wyjechałeś gdzieś? - Sweeney zerknął na zegarek, w końcu za rogiem kawałek dalej od niego, była Nellie i nie chciał by wiedziała co on knuje, robi, więc zależało mu na czasie, ale wątpił w to, że uda mu się coś wyperswadować w te nawet pół godziny tutaj.
- Wiem, ale wcześniej o tym nie myślałem, Hm... mam, pewnie mam, zaraz zobaczę.. - Wyjął zaraz portfel z kieszeni spodni i otworzył go przeszukując w poszukiwaniu zdjęcia, w końcu w portfelu miał ich kilka. - Tą kobietą jest Nellie Lovett. Ją kocham. A Ty wrednie omijasz jej sklep, zamiast wpaść na jakieś słodycze, obiad, czy paszteciki! Hehe, żartuję, ale naprawdę mógłbyś tam wpaść. To w jakim czasie jesteś to dla mnie w stanie zrobić..? - Sweeney zaraz wyciągnął zdjęcie ze sobą i Nellie jak byli nad morzem i podał znajomemu. A ile będę czekał na taką błyskotkę? Jeśli jesteś w stanie mi to zrobić w ciągu pół godziny, godziny, czy dwóch.. to możesz wpaść nawet wieczorem to podetniemy brodę.. Ale źle nie wyglądasz. - Dotknął brody mężczyzny i zmarszczył czoło szepcząc cicho. - Mało zmiękczasz brodę, olejek by się przydał, taka ostra jest... Ale da się to naprawić.. Włosy też mógłbyś już troszkę podciąć, ale tego ja nie wykonuję, to już tylko fryzjer hehe... - Robert spojrzał na zdjęcie Todd'a i zagwizdał cicho, nie spodziewał się, że Sweeney będzie kiedyś z Panią Lovett, ale owszem znał ją z widzenia i mówił jej choćby "Dzień dobry" na ulicy.
- No proszę, nie sądziłbym, że będziesz z Panią Lovett, gratuluje.. swoją drogą idealne zdjęcie Sweeney...! Hm.. postaram się wykonać to w ciągu godziny... Zatem poczekaj, a ja się zabieram... Och no widzisz, nie miałem za bardzo czasu zadbać o to, bo też zamknęli sklep z kosmetykami, bo urlop, a skończyłem późno.. i widzisz.. Dobrze to pooglądaj co Ci się spodoba, może coś na kolejną okazję dla wybranki serca, a ja zaraz się tym zajmę... oczywiście mogę użyć tego zdjęcia do wisiorka? - Todd przytaknął na zdjęcie, w końcu i tak miał jeszcze kopie tego zdjęcia, więc nie żałował tego, poza tym wiedział, że Nellie na pewno będzie nosiła taki wisiorek, a on chciał mieć pewność, że nikt mu jej nie odbierze i zdjęcie, wspólne w wisiorku mogło to tylko pogłębić. Jeszcze jedynie odparł co chciał by znalazło się na grawerze i Robert przytaknął głową. Spoglądał na biżuterię w salonie, ale nieco niepokoił się, że czas mu tu umyka, a Nellie pewnie już tam na niego czeka. Wyszedł nawet na chwilę ze sklepu by mieć pewność, że rozmawia jeszcze z kobietami, ale odetchnął gdy widział, jak kobiety namiętnie o czym rozprawiały, jeszcze doszedł jakiś mężczyzna z kobietą witając się z Nellie i słyszał jak mówili coś o tym, że nie mogą doczekać się otwarcia jej sklepu, bo kochali jej wypieki.
Wrócił do sklepu, minęło może około 40 minut, jak Robert pojawił się zza kurtyny z pudełeczkiem i wisiorkiem wybranym przez Todd'a i odparł zaraz, kiedy za nim pojawił się jego współpracownik, który pomagał mężczyźnie przy tym wisiorku, bo dzielili się prac nad nim. - Dobrze, już gotowe... Uwijałem się jak mogłem z Danny'm.. hehe.. grawer jest, zdjęcie także.. łańcuszek, na serduszku pozwoliłem sobie na malutki napis.. "I Love You.." A na tyle wisiorka jest napis jaki chciałeś.. obejrzyj, czy takie Ci się podoba.. - Jubiler spojrzał na Todd'a, gdy te oglądał wisiorek, grawer, jak i to zdjęcie zalane niemal szkłem, które naprawdę wyglądało nieziemsko. Todd był zachwycony gotową biżuterią, podobał mu się też wisiorek i brakowało mu słów, by wyrazić słowami to co zawdzięczał Robertowi.
- Jest niesamowity.. naprawdę.. nie sądziłem, że jesteś w stanie to tak szybko zrobić.. - Spojrzał na mężczyznę, który zachichotał i odezwał się po chwili. - Nie robiłem tego samo.. wiesz, że mam tu małą fabryczkę, w końcu tutaj wykonuje wszystkie zamówienia.. a wystarczy mieć sprzęt i się na tym znać.. - Obaj panowie jeszcze chwilę rozmawiali, a zaraz Sweeney pytał o cenę prezentu dla Nellie. Cena jak się spodziewał nie była niska, ale Robert jeszcze opuścił Todd'owi sumę o jakieś 100 funtów, z ceny, którą i tak już obniżył. Golibroda był ucieszony tym, że nie musiał wydawać połowy majątku, choć dobrze wiedział, e Nellie na to zasługiwała. Dziękował Robertowi za wykonaną usługę i jego koledze, komukolwiek, kto się do tego przyczynił.
Zerknął też na zegarek ile go już nie było, ale pomyślał, że kobiety jeszcze ze sobą rozmawiają. Po zakupie wisiorka, zapłacił gotówką i schował pudełeczko do swojego wiosennego płaszcza, do kieszeni i zaraz opuścił pomieszczenie. W drodze powrotnej zastanawiał się, czy to niezbyt szybko jak na taki prezent, lecz zaraz po przemyśleniu sprawy uznał, że wcale nie! Przecież był z Nellie od dłuższego czasu, a to że wcześniej nie doszło pomiędzy nimi do zbliżenia, jak pierwszy raz dzisiejszej nocy, to przecież nie oznaczało, że prawi się komplementy czy sprawia kobiecie prezenty po dobrym seksie! Byłoby to nieodpowiednie, gdyby tak myślał. Chciał przecież, by Nellie go kochała, opiekowała się nim kiedy trzeba, było to miłe, a teraz nie wyobrażałby sobie tego zmieniać. Poza tym, on kochał ją inaczej nie byłby w jej sklepie, domu, mógłby jedynie wynajmować u niej piętro, do swojej pracy i byliby po prostu znajomymi.
Wracał do kobiet, gdzie dalej Nellie rozmawiała z paniami, ale chyba chciała już to kończyć, mimo że one koniecznie chciały wiedzieć, co będzie kazała im zrobić na danie konkursowe do jej sklepu. Poza tym może Nellie kombinowała kilka dań? Jak danie mięsne, słodkie, jakiś obiad. Bo dobrze wiedziała, że niektórzy są świetni w słodkich wypiekach, a inne dania już szły im gorzej, a nie chciała się na tym poślizgnąć zatrudniając kogoś takiego, kto nie podołał wszystkim jej wymaganiom. Poza tym na pewno nie chciała kogoś szybko zwolnić.
- Nie zdradzi Pani, co trzeba będzie przygotować podczas konkursu..? - Nellie pokręciła głową i zaraz odezwała się lekko uśmiechając, kiedy poczuła obecność Todd'a obok, gdy złapał ją za dłoń i pocałował w skroń. - Przykro mi, ale nie chcę by ktoś popisał się tylko na konkursie, a potem bym musiała takiej osobie podziękować za pracę... Nie byłoby to przyjemne dla mnie, zarówno jak i dla pań, państwa.. także nie mogę powiedzieć.. - Kobieta przytaknęła jak z nutą rozczarowania i spojrzała na Todd'a, na którego spoglądała dość dziwne, za pewne nie widziała w nim obiektu westchnień jak i też trochę ją jakby wystraszył swoim wyglądem? Tak wyglądało to w jej oczach. A zaraz tą rozmowę przerwał właśnie mroczny według kobiety mężczyzna, czyli Sweeney i odparł.
- Kochanie idziemy już? Mówiłem Ci, że potem mamy gości i wypadałoby się troszeczkę pośpieszyć.. Wybaczą Panie, ale będziemy się już zbierać.. - Nellie przytaknęła na jego słowa i zamruczała cicho, gdy pocałował ją w skroń, a ona dała mu całusa w policzek. Powoli przeprosili kobiety, Nellie powtórzyła termin konkursu, więc przybycia do jej sklepu na tą "rozmowę kwalifikacyjną" w większej mierze pod względem umiejętności kulinarnych, ale i tak potem miała przeprowadzić z każdym jeszcze rozmowę. Powoli zatem pożegnali się z kobietami i udali zaraz w stronę ulicy, gdzie mogłaby wręcz nazwana restauracyjną, gdyż znajdowało się tu najwięcej lokali gastronomicznych w Londynie.
W restauracji Nellie i Sweeney zasiedli naprzeciwko siebie, choć uprzednio mężczyzna odsunął przed kobietą krzesło, a gdy usiadła zaraz też dosunął jej krzesło jak przysiadła. Po otrzymaniu kart dań, spoglądali w niej wybierając co zjedzą, ale zarazem i rozmawiali. Sweeney przeglądał menu, a Nellie zaraz odezwała się spokojnie do mężczyzny i czule uśmiechnęła.
- To na co Kochanie masz ochotę hm..? Dawno w restauracji nie byliśmy, prawda? A dziś proszę bardzo jak miło.. Co prawda nie cieszy mnie bardzo fakt, że jeszcze dziś policja przyjdzie popołudniu, ale wieczór mamy dla siebie, tak? A powiedz, gdzie uciekłeś, gdy rozmawiałam z tymi kobietami na ulicy, hm? – Uśmiechnęła się czule, kiedy Sweeney odłożył menu na stół i spoglądając na Panią Lovett zmarszczył czoło i zabrał głos, gdy poprawił swój kołnierzyk koszuli.
- Hm, coś tradycyjnego, na pewno nie małże.. hehe.. Ja bym zjadł schab, ziemniaczki.. jakąś surówkę dobrą… Wina się nie napijemy, bo przyjdzie policja i nie chce chuchać alkoholem w razie czego.. Tak, wieczór mamy dla siebie, najchętniej to już po obiedzie położyłbym się z Tobą w sypialni i poszedł troszkę spać. Znów te leki troszkę mnie dopadają.. Albo… ta nieco bezsenna noc przez Ciebie daje się we znaki.. hehe. Żartuję Nellie, ale naprawdę miło byłoby odpocząć, nim wszystko powróci do normy, mam na myśli pracę. Popadam w jakieś lenistwo ostatnio… A byłem obejrzeć parę rzeczy w sklepie, wiesz nowości kosmetyczne do bród... co jakiś czas pojawia się coś nowego... A jestem z tym trochę w tyle, poza tym skrzynki jeszcze nie opróżniliśmy - Zaśmiał się spoglądając na Nellie i cicho zamruczał, kiedy spojrzała na niego pobłażliwie i po kilku chwilach ich rozmowę przerwała kelnerka, która spisywała od nich zamówienie, aż zabrała im karty dań i znów zostali sami, czekając na jedzenie.
- Sweeney… marudny się stałeś.. Ja Ci nie dałam spać? Och teraz nasz miły wieczór zgonisz na mnie, tak..? Sweeney, bo policzymy się w domu, zobaczysz! – Kobieta oczywiście żartowała uśmiech na jej ustach mimowolnie to zdradzał. A mężczyzna odezwał się do Nellie spokojnym tonem głosu i nieco przysunął do stolika i do Nellie zarazem, a zaraz złapał za jej dłonie swoimi dłońmi i je lekko ścisnął.
- Może troszkę jestem marudny, ale teraz nie o tym, tylko poważnie.. Cieszę się, że ze mną jesteś po tylu latach nadziei… ja już dawno bym odpuścił tak naprawdę. Bo wiedząc jaki jestem, bywam… naprawdę czasem nie rozumiem co we mnie widzisz. Może to dziwnie brzmi, ale nie sądziłem, że będziesz w stanie na mnie czekać… po tym jak życie się potoczyło, rozpad mojej rodziny, śmierć Lucy, odebranie mi córki… a Ty ciągle jesteś… - Gładził dłońmi dłonie kobiety i uśmiechnął się do niej delikatnie, a zaraz z kieszeni swojego płaszcza wyciągnął małe pudełeczko i postawił je przed Nellie, nie było to pudełeczko imitujące jakby w środku miał być pierścionek, było to większe pudełko kolorze beżu, pudełko na pewno mieściło biżuterię. A spojrzenie Nellie w tej chwili było niemal bezcenne, była zaskoczona tym, ale zarazem czekała na reakcje Todd’a i nie wiedziała co ma zrobić, po prostu na niego spoglądała z czułością w oczach. Zastanawiała się co dla niej miał, ale też nie śmiała szybko otwierać prezentu, by nie wyglądało na to, że jest łapczywa na prezenty, bo nie była, po prostu nie spodziewała się takiej niespodzianki.
- Nellie, to dla Ciebie, otwórz... nie chcę z tym czekać po obiedzie, chcę by obiad lepiej Ci smakował... a tak poważnie to niewielki prezent ode mnie za to wszystko co dla mnie robisz, za uratowanie mi życia, za wsparcie, a przede wszystkim za to, że kochasz mnie takim jakim jestem. Wiem, że to niewiele, ale chociaż tym małym prezentem mogę Ci się odwdzięczyć, poza tym... jesteśmy ze sobą tyle czasu, że troszkę mi głupio, że do tej pory nic takiego Ci nie sprawiłem... Ale poprawię się, pozwól, że to taki mały początek, tego dobrego co nas oboje czeka. - Przysunął jedną dłoń Nellie do swoich ust i pocałował ją w nią lekko. Przez chwilę też obserwowała ich kobieta siedząca z jakimś mężczyzną, który jadł z nią obiad, ale widać było, że dama im zazdrościła, gdyż mąż z którym siedziała nie przejawiał wielkiej miłości do swojej ukochanej, a byli już kilka lat po ślubie i ten czar, który był pomiędzy Sweeney'em, a Nellie dawno prysł. Nellie w tym czasie aż zarumieniła się na policzkach i powoli otworzyła pudełeczko uśmiechając się skromnie. Ujrzała w środku wisiorek z ich zdjęciem, jak i uczepione do tego na łańcuszku serduszko, z napisem "I Love You", jak i gdy wisiorek ujęła w place spojrzała na tył wisiorka ze zdjęciem, gdzie był kolejny grawer: "Moja słodka piekareczka. - Twój Sweeney". [http://2.bp.blogspot.com/-hmERJetsvD4/USjlj_mFFHI/AAAAAAAABNM/7ljzp-FZ41k/s1600/DSC02971.JPG] Nellie była tym poruszona i wzruszona, jakby mogła to rozpłakałaby się tutaj z tej czułości, a jednocześnie rzuciłaby się na Sweeney'a przytulając do jego ciała. Lecz póki co spokojnie siedziała i dalej nie wiedziała co powiedzieć i co zrobić, musiała przyznać, że Sweeney zaskoczył ją i to bardziej niż mogłaby się spodziewać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.