SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 24 kwietnia 2016

Golenie Gentlemanów i czas tradycyjnych wypieków!

Golenie Gentlemanów!

Londyn był miastem opanowanym przez choroby i korupcję, brudnym i pełnym nędzy. W Anglii zakłady balwierskie i fryzjerskie ozdobione były tyczką pomalowaną ukośnie w biało-czerwone paski (czerwony kolor miał symbolizować krew), tak też wygląda tyczka przy zakładzie fryzjerskim Sweeney’a. Jego umiejętności manualne, poprzez naukę fechtunku, który zdobył kształcąc się w zawodzie balwierza przydały mu się do zdobycia można powiedzieć sławy poprzez choćby wygranie konkursu na najlepszego golibrodę w Londynie (historia przedstawiona przez autorów bloga). Todd dzięki znajomości i z jednej strony przygarnięcia go pod swoje skrzydła Pani Lovett otworzył zakład balwierski pod numerem 186 przy Fleet Street, obok kościoła św. Dunstana. Z kobietą Todd stworzył coś co nazwać można więcej niż interesem, czystą współpracą, stworzyli coś co mimo ich odmiennych zawodów, można było powiedzieć, dało im siłę na to, że smutny zatłoczony smołą i smogiem Londyn, jest jeszcze czegoś wart, niż tylko zwykłej codzienności. Codzienności, która opierała się na tych samych codziennych czynnościach, tym co powodowało ogólny smutek i melancholie każdego smętnego zwykłego dnia.
W czasach, o których mówię, po lewej stronie Bell Yard, idąc od Carey Street, mieścił się jeden z najwyżej w Londynie cenionych sklepów z pasztecikami cielęcymi i wieprzowymi. Wszyscy
- wielcy i mali, ubodzy i bogaci - musieli ich spróbować. Jak Londyn długi i szeroki niosła się sława tych wypieków i co dzień, punktualnie w południe, skoro tylko wyjęto z pieca pierwszą ich partię, przed sklepem zaczynał kłębić się tłum oczekujących.
To opowieść, która porwie nie jedną osobę. To pełna namiętności historia o człowieku, który został skrzywdzony i szuka zemsty, i który podczas przygotowań do zemsty traci czasami rozum.  Jest to też historia o zakochanej w nim kobiecie, która mimo całej swojej miłości nie może się do niego naprawdę zbliżyć, ale kto powiedział, że tego nie zrobiła? I o młodej dziewczynie, wychowanej przez okrutnego ojczyma, która szuka miłości i szczęścia. Wszystkie te wątki emocjonalne zbiegają się w „Sweeneyu Toddzie”. Kto by pomyślał, że zemsta, balwierstwo, jak i też umiejętność doskonałych wypieków, kryjąca się w delikatnych dłoniach kobiety, może zbliżyć tak odmienne od siebie postaci. Dziwne pokrewieństwo dusz, z pozoru nie pasujące całkiem do siebie: On człowiek z problemami, depresją, niemal wypisaną w oczach, a Ona kobieta o żywym spojrzeniu na świat, z dużą dozą humoru i energii, połączy coś co możemy dziś śmiało nazwać uczuciem.
Dziś jednak nafaszeruję paszteciki mięsem, a nie romansem, nie będzie też miłości do Pani Lovett, a będzie miłość do brzytwy… I to jest dziś naszym kluczowym wyznacznikiem.


Pytanie 1:
Technika balwiarska. Co należy zrobić na samym początku, gdy przygotowujemy naszego klienta-pacjenta do pozbycia się z jego twarzy zarostu?
Odpowiedzi:
A. Należy umyć twarz wodą z mydłem i wytrzeć ją delikatnie ręcznikiem.
B. Zwilżamy twarz mokrym i gorącym ręcznikiem.
C. Wcieramy w zarost olejek do zmiękczenia go.


Pytanie 2:
Jakie są etapy szlifowania brzytwy na pasku? Uporządkuj poprawną kolejność według swojego uznania.
Odpowiedzi:
A. Po dojściu na koniec paska należy przekręcić brzytwę tak, żeby grzbiet brzytwy był osią obrotu.
B. Po przekręceniu brzytwy przesunąć brzytwę z powrotem. Należy upewnić się, ze ostrze leży na skórze.
C. Jeden koniec paska zaczepić w stabilnym punkcie i napiąć go. Ustawić ostrze płasko na powierzchni skóry pasa. Należy upewnić się, że leży płasko na napiętej skórze,
następnie przesuwać ostrze prosto grzbietem do przodu nie naciskając zbyt mocno na pasek.


Pytanie 3:
Czy należy zrobić po zwilżeniu twarzy przed goleniem?
Odpowiedzi:
A. Zabrać się do golenia.
B. Nawilżyć twarz jeszcze raz, by zarost był jeszcze bardziej miękki.
C. Nawilżyć twarz stosując specjalny olejek przed goleniem, albo inny kosmetyk nawilżający skórę.


Pytanie 4:
Co tworzy pianę do golenia?
Odpowiedzi:
A. Specjalny gotowy kosmetyk, który wystarczy tylko nałożyć na twarz.
B. Mydło do golenia z odrobiną wody.
C. Mydło do golenia z olejkiem.


Pytanie 5:
Czy brzytwę należy zwilżyć przez goleniem? Pierwszy etap golenia jest z włosem, czy pod włos?
Odpowiedzi:
A. Nie ma takiej potrzeby. Pod włos.
B. Nie, to zbędne, skoro nasz kosmetyk i tak jest kremowy. Z włosem.
C. Oczywiście, że trzeba zwilżyć brzytwę. Z włosem.


Pytanie 6:
Pod jakim kątem należy golić, by nie spowodować zacięcia, bądź innego problemu? Od czego zaczynamy golenie? (która część twarzy według reguły wymaga tego najpierw)
Odpowiedzi:
A.
30°.Golenie zaczynamy od baczków, potem kolejny punkt to policzek, szyja pod policzkiem, broda i wąsy.
B. 35°. Golenie zaczynamy od policzka, szyi policzka, baki, wąsy i broda,
C. 40°. Golenie zaczynamy od wąsów, następnie broda, policzki, szyja pod policzkiem i baki.



Czas tradycyjnych wypieków!

„Wśród ulic, które rój lichwiarzy wykupił wraz z Tamizą mętną, błądzę – i widzę w każdej twarzy słabości i niedoli piętno” – w taki sposób William Blake zapraszał na przechadzkę po Londynie końca XVIII wieku. Miasto-moloch, pełne „klątw i dziecięcych krzyków”, młodocianych prostytutek niosących „śmierć i zarazę” prosto w „małżeńskie łoża”, ciemnych ścian kościołów i „spływających krwią pałaców” to także antycypacja Londynu z samego serca epoki wiktoriańskiej.
Podobnie puste, choć na pozór gorączkowe i celowe, jest „uwijanie się w interesach”. Pani Lovett jest tylko odrobinę gorsza od swojej konkurencji, która do pasztecików dodaje zdechłe koty i psy… bądź coś innego, bardziej ludzkiego… „Wszak ciężkie czasy nastały, panie Todd..”…


Pytanie 1:
Czy paszteciki pani Lovett były nadziewane tylko mięsem? (Pytanie o znajomość filmu)
Odpowiedzi:
A. Nie, Pani Lovett nadziała paszteciki i z mięsem i na słodko.
B. Tak, Pani Lovett robiła tylko paszteciki mięsne, poprzez które zasłynęła w Londynie.
C. Nie, Pani Lovett nadziała paszteciki i na słodko i mięsem, bądź inny
mi potrawami, jak kasza, czy warzywa.


Pytanie 2:
Jakich przypraw używała Pani Lovett do przyrządzenia pasztecików? (strzelajcie co to może być, może każda odpowiedź jest dobra?)
Odpowiedzi:
A. Ziele angielskie, liść laurowy, pieprz i sól.
B. Rozmaryn, bazylia, pieprz i sól.
C. Tymianek, bazylia, pieprz i sól.


Pytanie 3:
Gotowe paszteciki Pani Lovett przedstawiały jaki kształt, nazwę określoną dla tego ciasta?
Odpowiedzi:
A. Wyglądały jak małe tartaletki.
B. Wyglądały jak babeczki, bądź muffiny.
C. Wyglądały jak ciastka w foremkach średniej wielkości.


Pytanie 4:
Czy Pani Lovett zważała na to, czy w jej kuchni jest czysto? Czy jednak w jej daniach, pasztecikach lądowały jakieś przypadkowe szkodniki?
Odpowiedzi:
A. Nie przejmowała się zbytnio czystością sklepu. Oczywiście, że tak trafiało tam robactwo.
B. Dbała o wszelki porządek w sklepie, bała się o kontrolę sanepidu. Oczywiście, że nie! Przecież była przesadną pedantką!
C. Nie zwracała na to zbytnio uwagi, gdzie było brudno to przetarła, ale nie szalała na tym punkcie. Starała się o to, by przy jej pasztecikach nie kręciły się nawet muchy!


Pytanie 5:
Pani Lovett prowadziła sklep. A miała swój specjalny przepis na paszteciki? Jakiś tajemniczy składnik, który zapewniał jej sławę w okolicy?
Odpowiedzi:
A. Nie, nic takiego nie posiadała.
B. Tak, miała. Jej tajemniczy składnik to ludzkie mięso.
C. Miała swój stary przepis na paszteciki, z którego korzystała. A jej tajemniczy składnik to rozmaryn i ząbek czosnku.


Pytanie 6:
Jaki napój podawała Pani Lovett swoim klientom do pasztecików?
Odpowiedzi:
A. Gin.
B. To co sobie każdy zamówił np. piwo, herbatę, sok.
C. Nie wiadomo, nie było to sprecyzowane. Tylko paszteciki były słynne, ale nie napoje.



Znajdą się chętni by wziąć udział w tym quizie? Czy jednak nie warto by Pan Todd i Pani Lovett dla Was się starali jakkolwiek urozmaicić czytanie także komukolwiek ten blog? Hm?
Ps. Oboje czujemy się zawiedzeni i smutni, że nie interesuje Was to co tu dla Was robimy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.