SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 5 czerwca 2016

Part 341.

Pani Lovett raz jeszcze objęła spojrzeniem ciało mężczyzny, sama zastanawiała się co konkretnie nałożyć i w jakie miejsce. Założyła na dłoń rękawiczkę, a na wacik nałożyła trochę specyfiku, który zawsze dobrze działał na jego rany i sprawiał, że szybciej i mniej boleśnie się goiły. Johanna nieco się odsunęła, choć była w pogotowiu do podawania świeżych wacików czy wyrzucania tych starych. Wiedziała, że Nellie świetnie sobie z tym poradzi więc nie oferowała tam jeszcze swoich rąk do pomocy, chociaż czuwała i wszystko obserwowała.
- Sweetie.. gdybyś mógł się raz jeszcze położyć.. A z koszulą, nie martw się.. niebawem założysz czystą.. - Uśmiechnęła się do niego lekko, a kiedy ich spojrzenia się spotkały wiedziała, że był skrępowany obecnością Johanny z racji na swoją półnagość, co było oczywiście całkowicie normalne, lecz w obecnej sytuacji musiał to niestety przezwyciężyć. Sweeney położył się znów na boku i odsunął koszulę tak, by umożliwić kobiecie nałożenie maści, chociaż całkowicie się jej nie pozbył. Nellie wreszcie przeszła do nakładania leku, robiła to bardzo delikatnie, by nie spowodować kolejnej fali bólu. Zresztą po tych wszystkich wypadkach jakie golibroda przeżył miała już w tym wprawę, ponieważ sięgało to do czasów kiedy jeszcze nie byli razem.
- Johanno.. Tak pomyślałem.. Jest już całkiem późno, może chciałabyś zostać tutaj na noc.. miejsce jest.. A wracać samemu o tej porze, zwłaszcza kobiecie.. to dość ryzykowne, kiedy ostatnio w gazetach czyta się tylko o kolejnych morderstwach w ciemnych uliczkach Londynu.. Oczywiście nie pomyśl, że chcemy tu Cię uwięzić jak w twierdzy.. To będzie Twoja decyzja..- Spojrzał na córkę, dość zaskoczoną jego propozycją. Miał cichą nadzieję, że się zgodzi. Zresztą wreszcie nie musiał ukrywać tego, że się o nią martwi.
- To prawda.. - Spojrzała w kierunku okna, z którego wyglądała ciemność. Była owszem zaskoczona tą propozycją, sądziła, że to zdanie będzie raczej delikatną sugestią, by już wracała, a nie została z nimi. I to ją poniekąd rozczuliło. Poczuła prawdziwą troskę, jakiej od Turpina nigdy nie doświadczyła nawet mimo jego starań. Choć wciąż miała dość mieszane uczucia do ojca, to naprawdę doceniała ten gest, ale raczej wątpiła, że może tak zostać na Fleet Street bez żadnych wieści dla Berty. - To miłe.. Ale sama nie wiem.. Powiedziałam Bercie, że wychodzę na maksymalnie trzy godziny.. nie chcę by straciła przez nerwy o mnie noc.. Do tego Tommy.. nie powinnam tak znikać.. zwłaszcza jeśli Charles nie wróci dzisiaj do domu..
- Odprowadziłbym Cię, wtedy byłbym spokojny.. jednak to dość długi dystans, nie wiem czy byłbym w stanie go dzisiaj przebyć.. A ostatnie dyliżanse odjeżdżają właśnie teraz.. - Sweeney zamyślił się jak rozwiązać ten problem. Widział po córce, że teraz była naprawdę rozdarta między powrotem do domu, a spędzeniem tutaj nocy, co chyba wróżyło, że ich relacje nie będą wcale takie złe.
- Nie miałabym serca prosić Cię jeszcze o odprowadzenie.. - Johanna pokręciła delikatnie głową, a zaraz podała Nellie kolejny wacik.
- W takim razie.. może ja Cię odprowadzę? - Pani Lovett spojrzała na kobietę, lecz zaraz poczuła jak mężczyzna położył dłoń na jej wolnej dłoni i stanowczo sprzeciwił się temu pomysłowi.
- Nie Nellie.. Ciebie też samej nigdzie nie puszczę.. - Spojrzała na niego z zastanowieniem, bo skoro żadna opcja nie była możliwa to już nie miała pojęcia co zrobić. Nie uszło jej uwadze, że Sweeney martwił się i o nią jeśliby wyszła z domu o później porze, to w duszy bardzo ją ucieszyło. Przez chwilę nastało milczenie, każdy zastanawiał się jak wybrnąć z tej sytuacji. Nagle do drzwi rozległo się pukanie, Johanna, Pani Lovett i Todd spojrzeli na siebie. Owszem, że często bywali tutaj goście, lecz nie o tak wieczornej porze.
- Sprawdzę kto to.. A wy zostańcie tutaj.. Sweeney, nie wstawaj pod żadnym pozorem.. - No i zaraz kobieta wyruszyła poznać tożsamość przybysza, już nawet nie pozbywała się rękawiczki, ponieważ pukanie stawało się coraz bardziej natarczywe. Nellie widziała za oknem w drzwiach postać mężczyzny, choć nie potrafiła rozpoznać kto to dokładnie jest.
- Dobry wieczór.. - Jednak po chwili rozpoznała w mężczyźnie lekko podchmielonego Charles'a. - O nie, nie.. pana tutaj gościć nie zamierzam.. Do widzenia!
- Wiem, że Johanna tutaj jest.. U tatusia, a to dobre! Nawet nie sądziłem, że tak szybko się dogadają.. - Zrobił krok do przodu i upił łyk z butelki trzymanej w ręce, do połowy pełnej jakiegoś trunku, przy czym Nellie lekko cofnęła się do tyłu, lecz po chwili ocknęła się, że przecież nie będzie wpuszczać tutaj tego zdradzieckiego typa skoro to jej dom i jej zasady. - Johanno! Kochanie.. Chodź tu.. Wszystko sobie wyjaśnimy! - I wciąż napierał na kobietę, nie mając pojęcia do czego jest zdolna, zwłaszcza kiedy przyczynił się do zranienia Sweeney'a.
- Jeszcze jeden krok, a nie ręczę za siebie! - Wrzasnęła na niego kobieta, a w tym samym momencie pojawiła się tam Johanna, która z trudem ubłagała ojca, by nie mieszał się w tą sytuację. W pokoju Sweeney wszystko doskonale słyszał i ciężko było mu opanować się do tego stopnia, by nie wstać i ruszyć do kolejnego starcia z byłym córki. Chociaż dobrze wiedział, że z tym bólem i ranami tym razem nie był na dobrej pozycji.
- Och.. no proszę! Miałem rację.. W domu Cię nie było, u żadnej koleżanki również więc zostało tylko jedno miejsce.. Powinnaś być teraz ze mną, a nie włóczyć się po nieznajomych.. a nie, przepraszam.. Jesteś w domu.. swojego ojca i macochy, tak?! Urocze.. Ale teraz wracasz ze mną.. - Podszedł do Johanny, która kolejny raz tego dnia wymierzyła mu policzek, a potem nawet kolejny, co wreszcie trochę go pohamowało.
- Nie wrócę z Tobą Charles.. na pewno nie dzisiaj.. Ale jeśli zrobisz coś dla mnie, może zastanowię się nad nami.. - Nellie spojrzała z lekkim oburzeniem na Johannę, że mówi coś takiego, ale po chwili zrozumiała, że to tylko celowe, że nie będzie żadnego zejścia z mężczyzną, a chciała go jedynie wykorzystać. Zresztą był lekko pijany i można było mu wiele rzeczy wmówić. - Wrócisz do domu i powiesz Bercie, że zostaję dzisiaj na noc u dobrych znajomych, żeby się nie martwiła.. A jutro sobie porozmawiamy o wszystkim, dobrze..? Teraz powinieneś już iść i nie zakłócać spokoju Pani Lovett.. - Charlie zastanowił się chwilę, przeanalizował słowa kobiety na tyle ile był w stanie i chyba rzeczywiście podziałała na niego ta obietnica. Nie rozumiał jedynie czemu Johanna zostaje tutaj na noc, ale jeszcze na tyle zachował trzeźwość umysłu, że nie robił o to kolejnego szumu i w miarę grzecznie się wycofał uprzednio całując ją w policzek, na co prawie go odepchnęła, ale musiała się jakoś od tego powstrzymać.
Wreszcie wyszedł, a Nellie zamknęła drzwi na wszelkie możliwe zamki, by już żaden intruz się w domu nie pojawił. Wróciły do salonu, gdzie piekarka powróciła do swoich wcześniejszych czynności, lecz wciąż była podenerwowana zaistniałą sytuacją, tak samo zresztą jak córka golibrody.
- Przynajmniej jeden kłopot mamy już z głowy.. Kiedy skończymy, wyniesiemy się na górę ze wszystkim, trochę tu przewietrzymy.. przygotuję Ci łóżko, jakaś piżama i wolna szczoteczka do zębów także się znajdzie.. Czuj się jak u siebie.. - Po upływie kolejnych trzydziestu minut, Sweeney powiedział córce dobranoc i udał się już na górę, nie zamierzał więcej schodzić na dół. Chciał też trochę odpocząć i wreszcie nie czuć tego skrępowania. Zaraz po wieczornej toalecie udał się do łóżka, no i tam czekał aż pojawi się Pani Lovett. Nellie zanim w ogóle znalazła czas dla siebie, rozmawiała jeszcze trochę z Johanną, poza tym przygotowała jej pościel i wszelkie niezbędne rzeczy. Kiedy córka Todd'a brała kąpiel, Nellie wreszcie udała się na górę, gdzie zastała go jak czytał książkę, najwyraźniej nie chciał usnąć przed tym jak się obok niego pojawi. Kobieta wzięła dość szybką kąpiel i po krótkich zabiegach pielęgnacyjnych ciała w końcu znalazła się obok ukochanego i wtuliła się w jego ciało uważając na to, by nie zaczepić o jego rany.
- Jak się czujesz..? Jeśli potrzebujesz mogę jeszcze przynieść tabletkę przeciwbólową.. albo cokolwiek co może Ci pomóc.. Co za dzień.. ale jestem z Ciebie dumna kochanie, mój dzielny mężczyzno.. Najgorsze masz już za sobą. - Nellie musnęła czule usta mężczyzny, takiej chwili tylko dla nich brakowało jej przez cały dzień i wreszcie się jej doczekała. Przeczesała włosy Sweetie'go, po prostu cieszyła się, że ma go przy sobie.
- Już lepiej.. lepiej niż na początku, kiedy minęły te emocje i odczułem ból.. Nie, już nie chcę faszerować się dzisiaj kolejnymi lekami.. wystarczy. Wiem, Nellie.. Cieszę się, że zdążyłem już powiedzieć Johannie o niektórych sprawach, że w ogóle pojawiła się dziś u nas.. i została.. Ale nie mówmy już o tym.. chcę odpocząć.. I mieć Cię przy sobie Nellie, sama jesteś dla mnie jak lekarstwo. Kocham Cię. - Sweeney otulił kobietę kołdrą, objął ją ręką i przez chwilę nie szczędzili sobie czułości, których najnormalniej w świecie potrzebowali po wszelkich dzisiejszych przeżyciach. Ostatecznie usnęli we własnych objęciach i tak skończył się ten dość męczący, ale zarazem i przełomowy dzień.
Ranek nie należał do tych leniwych i płynących w wolnym rytmie, już nie tylko z racji na obecnego w domu gościa. Nellie wstała wcześniej, przygotowała śniadanie dla wszystkich, choć sama zjadła je nieco wcześniej dlatego, że zabrała się za wypieki na otwarcie sklepu - tak by ludzie pędzący do pracy wreszcie mogli kupić u niej świeże bułeczki. Wkrótce zjawiła się też Julia, czyli nowy pracownik Pani Lovett i kobiety uzupełniały się w gotowaniu, pieczeniu i obsługiwaniu gości.
Sweeney spotkał się z Johanną w salonie, choć długo z nią nie rozmawiał, ponieważ nie chciała już nadużywać ich gościnności, a poza tym w domu czekało na nią dziecko i rozmowa z Charles'em prawdopodobnie wiążąca się z ostatecznym zerwaniem z nim wszelkich więzi. Sweeney zajrzał do sklepowej części, gdzie przywitał się z ukochaną pocałunkiem, jak i powitał na nowym stanowisku panią Hoffman.
- Widzę, że na brak pracy nie narzekacie.. mogę w czymś pomóc..? Póki co nie mam żadnych zajęć więc jestem do dyspozycji.. - Zaproponował Nellie, choć kobieta raczej nie miałaby serca prosić go o pomoc, zresztą miała teraz już pomoc w postaci asysty, której za to płaciła. - Aa.. kiedy zamykasz..? Bo coś wspominałaś, że rankiem będzie można zjeść tutaj śniadanie i kupić pieczywo, a późnym popołudniem będzie funkcjonować sama restauracja.. - Objął kobietę od tyłu, kiedy mieszała masę na ciasto i musnął jej szyję, choć tak szybko, by żaden z klientów się nie oburzył na takie gesty.
- Dziękuję, ale chyba sobie poradzimy.. prawda, Julio? Wolałabym żebyś odpoczął, poczytał gazetę, musisz o siebie dbać.. - Spojrzała na Sweeney'a tak, że wolałby się jej nie sprzeciwiać. Martwiła się o niego, bo z jednych problemów zdrowotnych wpadał w drugie i nie chciała, by w przyszłości wyszły z tego jakieś gorsze powikłania. - Zamykam o 11, czyli jeszcze trochę.. A potem myślę, że co najmniej do 16:30 mamy czas wolny.. ostatecznie zamykam o 19:30.. Myślę, że tak będzie lepiej niż siedzieć tu całymi dniami jak kiedyś.. kto będzie chciał przyjść, na pewno będzie wiedział kiedy.. Sweetie..! Rozpraszasz mnie.. - Zaśmiała się i odwróciła przodem do mężczyzny, przy czym zostawiła na jego nosie celowo trochę mąki. - Ale całkiem to lubię.. - Puściła oczko Todd'owi i już miała odwzajemnić jego pocałunek, lecz tym razem Julia poprosiła o jej pomoc w wyjęciu większej porcji ciasta z pieca i niechętnie musiała opuścić objęcia Sweeney'a. Golibroda zabrał swój kubek z kawą do salonu, tam usiadł spokojnie i sięgnął po gazetę, którą najwyraźniej piekarka przyniosła wcześniej. Wziął dziennik do ręki, a jego uwagę zwrócił nagłówek, wytłuszczony jak nic innego i głoszący "Sędzia Turpin w tarapatach. Więźniowie Newgate wyczekują nowego kolegi.". Od razu więc otworzył na środkowej stronie, gdzie o głównym temacie numeru było znacznie więcej informacji. Todd uśmiechnął się pod nosem, że jednak nieposzlakowana opinia Bernarda ulegnie zmianie, wyjdą na jaw nawet jego najciemniejsze interesy, a przynajmniej taką miał nadzieję. Już samo to, że gazeta, którą czytał nie była szmatławcem, czy pismem plotkarskim, a jedną z poważniejszych jakie można znaleźć na rynku. Informacje o tym, że Turpin ma właśnie dzisiaj zostać dostarczony do więzienia wyciekły, co mogło tylko symbolizować, że ktoś bardzo nieprzychylny sędziemu poinformował prasę i przedstawił jakieś dowody przeciwko niemu, co na zawsze mogło zrujnować jego karierę. W samym Newgate miał znajdować się przez cały czas trwania procesu, potem oczekiwać na wyrok. Zarzuty mu postawione były wystarczająco poważne, by władza nie przymknęła na nie oka i nie pozwoliła złoczyńcy swobodnie przechadzać się po mieście i pełnić swoją funkcję.
- I co Turpin.. kolejny punkt dla mnie.. Korzystam ze swojego czasu, kiedy gnijesz w więzieniu.. - Sweeney po przeczytaniu artykułu odłożył gazetę, bo właściwie nic poza tym go nie zainteresowało i napił się kawy. Miał od razu lepszy humor na cały ten dzień, choć wciąż brakowało mu pomysłu na to jak go spędzić.. Może wybrać się na piknik do parku jeśli pogoda dopisze? Spędzić czas z Nellie, by nie pomyślała, że jego świat kręci się teraz jedynie wokół Johanny. Lecz póki co miał jeszcze co najmniej godzinę zanim kobieta zrobi przerwę w pracy jej sklepu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.