SCM Music Player.

Bohaterowie.

czwartek, 17 listopada 2016

Part 359.

Sweeney właśnie szykował śniadanie dla siebie i dla Nellie, która wciąż słodko spała. Lubił zaskakiwać ją śniadaniami do łóżka, a dodatkową motywacją do wykonywania tego zawsze były jej reakcje. Swoje śniadanie starał się zjeść jeszcze w kuchni, by na górze spędzić trochę czasu z ukochaną przed otwarciem zakładu. Mężczyzna krzątał się w kuchni, czasami spoglądając na ścienny zegarek, a głównie przygotowując tacę ze śniadaniem dla Pani Lovett. Znalazła się tam granola, czyli nic innego jak jogurt naturalny, mieszanka pieczonych orzechów z miodem i kawałki pokrojonego banana, miseczka z owocami i ulubiona kawa z mlekiem. 
Gdy skończył swoje śniadanie, w domu rozległo się pukanie do drzwi. Golibroda zaraz otworzył je pani Hoffman i kobieta znalazła się w lokalu.- Dzień dobry, Panie Todd.. Pogoda dziś dopisuje, prawda? A jak tam ponowne otwarcie zakładu? Klienci powracają do sprawdzonego zakładu? - Oboje przeszli do kuchennej części, gdzie kobieta założyła swój roboczy fartuszek, by zbytnio nie ubrudzić swoich ubrań mąką.- Witam. Na to wygląda, tak.. Teraz powinno być już tylko cieplej, choć u nas dość różnie z pogodą bywa. W porządku, nie narzekam na brak klientów. Właściwie to cieszę się, że nie muszę już siedzieć tak biernie przez cały dzień.. choć to znów przydałoby się żeby mieć na oku Nellie.. Mam prośbę, gdyby była pani potrzebna jakaś pomoc.. proszę zwrócić się do mnie, wolałbym żeby Pani Lovett dzisiaj odpoczywała, a bardzo ciężko jej to idzie.. - Sweeney uśmiechnął się lekko do kobiety, po czym przeprosił ją i wrócił się do drzwi, bo miał wrażenie że na ulicy mignął właśnie listonosz, który coś wrzucił do skrzynki. I tak rzeczywiście było. Korespondencja była zaadresowana do piekarki, więc jedynie dołączył ją do śniadaniowej tacy.- W takim razie cieszę się.. Dobrze, rozumiem. Cóż, Pani Lovett po prostu taka jest, ciężko jest jej usiedzieć na miejscu i nie pracować.. choć to dość rzadka cecha. W takim razie życzę miłego dnia.. - Julia zabrała się do pieczenia świeżych bułeczek, a Sweeney również życzył jej miłego dnia i pośpieszył na górę. W sypialni uchylił okno, by trochę się przewietrzyło i cicho wrócił do łóżka. Zanim Nellie zaczęła się budzić,  upłynęło jeszcze kilka minut, podczas których Todd miał okazję do namysłu nad zorganizowaniem miłego wieczoru nad Tamizą. Właśnie przyszło mu do głowy, że warto byłoby wcześniej zarezerwować stolik w możliwie najlepszym miejscu statku. Poza tym chciał też zamówić dyliżans, który miałby dowieźć ich bezpośrednio do portu. Co prawda nie był on oddalony o więcej niż pół godziny spaceru, lecz wolał jednak oszczędzać plecy kobiety. 
Mężczyzna chciał uczynić ten wieczór wyjątkowym, a nie tylko spędzić go jak zwykle na siedzeniu w salonie. Taki wariant też nie był zły, ale czasem warto wprowadzić trochę urozmaicenia. Chyba sam tego potrzebował. W każdym razie wolał załatwić wcześniej stolik i upewnić się, że wybrany statek nie będzie tak duży, by pomieścić liczne grono zachwycających się Londynem, coraz tłumniej przybywających turystów. Chciał aby na statku panowała niepowtarzalna atmosfera, na długo zapadająca w pamięć. Jednak aby tego wszystkiego dopilnować i zrobić Nellie niespodziankę, musiał wymknąć się chociaż na godzinę z domu. Golibroda odstawił tacę ze śniadaniem na swój nocny stoliczek, rzecz jasna zaraz po tym jak trochę z niego uprzątnął. 
Zaraz kiedy kobieta zaczęła się powoli rozbudzać, wsunął się do łóżka. Pani Lovett powoli otwierała oczy, lecz najpierw wtuliła się w Sweetie'ego. Wyczuła na jego ciele materiał, który według niej jeszcze powinien znajdować się w szafie.- Koszula..? Hm.. a która to godzina.. - Podejrzała to na zegarku mężczyzny i zmrużyła oczy w spojrzeniu na niego. Znów odparła, nieco zmysłowym głosem. - Jeszcze co najmniej pół godziny ze mną, a potem przygotujesz się do pracy.. Sweetie.. nie będę leżeć tu sama.. Nawet nie próbuj szukać wymówek.. - Nellie zbliżyła swoją twarz do ukochanego, a ich wargi spotkały się w czułym jak zawsze pocałunku. Oprócz tego kobieta powoli rozpinała guziki jego koszuli. Domyśliła się, że pewnie już był na dole i odbył wszelkie przygotowania do pracy, ale chciała mieć go jeszcze przez ten krótki czas tylko dla siebie. Bardziej dostępnego niż w tym codziennym ubraniu. Po uporaniu się ze wszystkimi zapięciami, Pani Lovett miała wreszcie swobodny dostęp do ciepłego, umięśnionego torsu Todd'a. 
Teraz ciało golibrody wyglądało już zdecydowanie lepiej niż miesiąc, czy dwa miesiące temu. Przede wszystkim zniknęło to chorobliwe wychudzenie, co bardzo ją cieszyło.- Trudno Ci się.. sprzeciwić.. - Sweeney naciągnął na siebie kołdrę, jak gdyby nigdy nic, a zaraz powędrował swoją dłonią na biodro Nellie, na co zamruczała. Chwilę zatrzymał się na nim, po czym razem z podwijającą się koszulą nocną, dalej przesuwał ręką po jej skórze. - Lecz to wieczór będzie do naszej dyspozycji.. Mmm.. Ciężko będzie pracować ze świadomością, że leżysz tutaj sama, po tak miło spędzonym poranku.. ale nie mogę tak wariować z otwieraniem zakładu.. - Resztę szepnął kobiecie do ucha. - Choć jestem coraz bardziej skłonny przełożyć otwarcie o małą godzinkę. - Sweeney pozostawiał swoje pocałunki od dekoltu, po szyję i twarz kobiety, lecz Pani Lovett również nie oszczędzała mu swoich czułości. Jej dłonie cały czas pozostawały w kontakcie z ciałem mężczyzny, tak samo zresztą jak jej wargi, które często spotykały się z jego wargami. Czuła rumieńce na swoich policzkach, aż sama była zaskoczona swoimi niecnymi myślami odnośnie golibrody. Jednakże wiedziała, że to nie tylko jej myśli, a Todd naprawdę byłby w stanie przesunąć godzinę otwarcia swojego zakładu, gdyby tylko dała mu wyraźny do tego sygnał. 
Możliwe, że to kolejny przejaw jego uczuć, zwalczanie tej blokady, którą budował w sobie wiele lat. Była szczęśliwa z tego powodu, lecz mimo wszystko wiedziała, że to nieodpowiedni czas ze względu na pracującą Julię, czy przybywających klientów sklepu. 
Sweeney w końcu zerknął na swój zegarek, pośpiesznie musnął usta Nellie i zerwał się z łóżka. Prędko poprawił i zapiął koszulę. Standardowo włożył też na siebie grafitową kamizelkę.- Przygotowałem Ci śniadanie, kawa już pewnie nie jest gorąca, ale może jeszcze będzie nadawać się do picia.. - Podał tacę kobiecie, rzucił ostatnie spojrzenie w lustro i podszedł do drzwi, łączących zakład z domową częścią. Spoglądał na swoją partnerkę, choć już intuicyjnie czuł pierwszego klienta oczekującego na otwarcie. - Gdybyś czegoś potrzebowała to nie obawiaj się wejść.. I pamiętaj o naszej obietnicy.. Będę tu zaglądać co jakiś czas.. Ach.. i dostałaś list, wcisnąłem go za serwetki.. Kocham Cię, Nellie.. do zobaczenia! - Puścił jej jeszcze buziaka w powietrzu, a kobieta zdążyła jedynie odwzajemnić ten gest i drzwi się zamknęły.- Też Cię kocham Sweeney.. nawet nie masz pojęcia jak mocno. List.. hm.. - Śniadanie było kuszące, tak samo jak kawa, lecz ten list zaintrygował Nellie tak mocno, że był pierwszą rzeczą jaką zabrała z tacy. Delikatnie otworzyła kopertę, a zaraz po ujrzeniu pisma trochę się uspokoiła. Był to charakter jej ciotecznej siostry. Szybko zabrała się za lekturę listu.
"Droga Nellie!Nie pamiętam już kiedy wymieniłyśmy się wiadomościami odnośnie naszej codzienności. Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku. Choć nie ukrywam, że martwię się o Ciebie przez brak naszego kontaktu. Lecz liczę, że nic się nie stało, a nawet wolę myśleć, że jesteś szczęśliwa i być może zapomniałaś o siostrze przez jakiegoś mężczyznę. Kto wie! Obiecaj, że odpiszesz mi jak najszybciej. Moje życie.. Ech, chyba znajduje się obecnie na jakimś zakręcie. Wiesz o tym, że David ode mnie odszedł. Ma już inną kobietę. Zaś ja.. na ulicach Birmingham ludzie znają mnie jedynie jako tą zdradzoną, samotną matkę, której niedawno umarła matka. Mam dość. Mam serdecznie dość. Nie chcę żeby Helen dorastała w takich warunkach. Po śmierci mamy i odejściu Davida, musiałam dokonać jakichś zmian.. Sprzedałam dom, w którym mieszkaliśmy w trójkę. Byłby za duży do utrzymania, nawet z pieniędzmi jakie pozostawił mi na życie David. 
Obie przeniosłyśmy się do domu Betty. Od miesiąca biłam się ze swoimi myślami względem kolejnej przeprowadzki, a może kompletnej wyprowadzki z tego przeklętego miasta. 
Helen źle znosi ciągłe zmiany miejsca, dlatego muszę znaleźć w końcu coś stałego. Sprzedałam dom mamy, choć przyszło mi to z dużym trudem. Z drugiej strony nie mogłam tam dalej funkcjonować, widziałam ją wszędzie. Teraz wynajmuję małe mieszkanie w kamienicy. Lecz i tu nie chcę długo zagrzewać miejsca. Mam dość sporo oszczędności aby kupić mieszkanie w Londynie. Jestem w stanie spakować wszystko w kilka godzin i wsiąść do pociągu.. 
Musisz mi jedynie powiedzieć, co myślisz o moim pomyśle.. Byłabyś w stanie mi pomóc z konkretnym wyborem? Może gdzieś w Twojej okolicy? 
Helen bardzo się za Tobą stęskniła i na pewno cieszyłaby się z możliwości odwiedzin cioci. Czy nie byłoby to problemem gdybyśmy po przyjeździe zatrzymały się u Ciebie? Jeśli Ci nie pasuje - w porządku, bądź szczera. Hotele na pewno też istnieją w tak wielkim mieście. W każdym razie - liczę na Twoje wsparcie. Jesteś chyba jedyną osobą, która nie patrzy na mnie przez pryzmat zdrady męża i śmierci matki. Wiem, że bywało między nami różnie, lecz teraz? Jesteśmy chyba ostatnimi ogniwami naszej niegdyś wielkiej rodziny. Musimy na sobie polegać.                                                                                                                   Kocham, Sophie."
Nellie przeczytała ten list kilka razy, nie dowierzając w jego treść. Był dla niej szokiem. Nie miała nic przeciwko Sophie i Helen w Londynie, ale to wszystko zadziało się w nieodpowiednim momencie. Oczywiście mogła znaleźć czas na szukanie domu czy mieszkania, pomóc nawet w jego umeblowaniu, ale wizja zamieszkania w jej domu dziecka i jej ciotecznej siostry w okresie stresujących rozpraw sądowych i Bóg wie jakich zagrożeń płynących od ludzi wynajętych przez Turpina, raczej nie spodobała się jej. Przecież poszukiwania miejsca zamieszkania niekoniecznie musiały trwać przez jeden tydzień. Poza tym zastanawiała się jak przyjąłby to Sweeney. 
Być może pozornie zaakceptowałby to, tylko dlatego by jej nie było przykro, lecz na pewno nie czułby się komfortowo jak do tej pory goszcząc w domu dwie zupełnie nieznajome osoby. Zupełnie tak samo jakby Nellie czuła się nieswojo, gdyby nagle okazało się, że zamieszkają z Johanną i Tommy'm, nawet pomimo dużej sympatii dla córki golibrody i jej synka. 
Tak więc pewna decyzja w jej głowie już zapadła, a mimo to zaczynała mieć małe wyrzuty sumienia, że jej siostra otrzyma odpowiedź, której niezupełnie się spodziewa. Sophie zawsze należała do osób bardziej oderwanych od rzeczywistości i mimo treści listu, gdzie wydawała się kimś trzeźwo myślącym, tak naprawdę sądziła, że wszystko przyjdzie łatwo, nawet za łatwo. 
Pani Lovett po wszystkich swoich doświadczeniach i przeżyciach, była jej zupełnym przeciwieństwem. Dlatego swoją odpowiedź musiała dokładnie przemyśleć, starannie dobierać słowa by nie urazić siostry, a jednocześnie wyjaśnić jej to i owo. Chciała też opowiedzieć jej o jej relacji ze Sweeney'em, o Truro, Turpinie, rozprawach.. Jakby kilka ostatnie miesięcy w pigułce. Wiedziała też, że musiała się z tym pospieszyć, lecz najpierw zabrała się do śniadania, intensywnie podczas niego rozmyślając.
Pan Todd przyjmował w tym czasie swojego pierwszego klienta. Cieszył się, że już od samego otwarcia o stosunkowo wczesnej porze, gościł u niego mężczyzna na gwałt potrzebujący jego usług. A do tego widział, że za drzwiami wejściowymi pojawiło się dwóch kolejnych panów. Wtedy przyszedł mu do głowy pomysł, że być może warto byłoby już w pomieszczeniu postawić kilka krzeseł, na których klienci mogliby oczekiwać na golenie w bardziej komfortowych warunkach. Zwłaszcza w zimę, kiedy w środku było znacznie cieplej, czy też lato. 
Rozmyślał również nad tym jak zorganizować sobie przerwę w pracy, tak by udać się do portu. Przy okazji ciekawiła go zawartość listu, jaki przyszedł do Nellie. Mógł jedynie liczyć, że to nie są kolejne (ładnie zapakowane) groźby, czy jakieś wiadomości od rodziny McCartney'a. Bo przecież od kogo innego mogła pochodzić ta korespondencja? Sweeney'emu całkowicie wyleciało z głowy, że Pani Lovett ma jeszcze rodzinę w postaci ciotecznej siostry i jej córki. Zaraz po uporaniu się z oczekującymi klientami, golibroda zrobił sobie przerwę i zajrzał do Nellie.- Wszystko w porządku..? Zrobiłem przerwę, póki co nikogo nie ma.. Hm.. odpisujesz na list..? - Sweeney uniósł brew i zbliżył się do kobiety siedzącej przy ich małym biurku.- Tak, oczywiście.. Mhm, to od Sophie.. mojej siostry.. Jeśli masz chwilę to proszę, przeczytaj. Ja muszę spieszyć się z odpowiedzią, zresztą mam jej tyle rzeczy do powiedzenia.. Już boli mnie ręka, a nie jestem nawet w połowie.. - Pani Lovett podała mężczyźnie kawałek papeterii, jaki otrzymała i dalej skupiała się na pisaniu. Sweeney usiadł na krawędzi łóżka i zabrał się do czytania. Zajęło mu to chwilkę.- Więc Sophie chce się tutaj zatrzymać na pewien czas..? Jej pomysł jest dobry, w końcu będziesz miała swoją rodzinę bliżej. Tyle, że.. ile lat ma ta mała? I czy wszyscy się tutaj pomieścimy.. - Sweeney odłożył list na biurko. Nellie miała wrażenie, że jego entuzjazm, który pojawił się po wieści, że to nie kolejna przykra wiadomość, powoli się ulatniał właśnie w tym momencie. Poza tym oboje wiedzieli, że mieszka im się wspólnie dobrze, a więcej osób byłoby zupełnie nowym doświadczeniem. 
Może było to lekko egoistyczne podejście, lecz zarówno jedna i druga strona nie była przyzwyczajona do życia w większym gronie.- Moja stara sypialnia na dole jest właściwie nieużywana, do tego mamy salon i dwie osobne łazienki.. Teoretycznie nie byłoby nam tak źle, gdyby zajęły parter. Zresztą nie zostałyby tutaj na zawsze, przywyklibyśmy.. Jednak nie chcę mieszać ich w nasze stresy, bo sami nie wiemy czy skończy się na jednej rozprawie.. czy wysłannicy Turpina dadzą nam spokój.. Piszę wiadomość z odmową, opowiadam im trochę o moim, naszym życiu.. co się zadziało.. choć czuję się nieco źle nie pozwalając im na zatrzymanie się tutaj.. Ale nie robię źle, prawda? We wszystkim innym mogę jej pomóc.. - Kobieta zdjęła na chwilę swoje okulary i odłożyła je na blat. 
Westchnęła cicho, szukała jakiejś odpowiedzi, podpowiedzi w spojrzeniu ukochanego. - Damy radę jeszcze dziś wysłać ten list?- Cokolwiek zdecydujesz, stanę za Tobą.. Zgadzam się z tą decyzją.. Masz rację, że nasz dom chyba nie jest perfekcyjnym miejscem dla dziecka i Sophie.. Nie tylko o Turpina chodzi, ale i o funkcjonowanie sklepu i zakładu.. Twoja siostra powiedzmy szukałaby sobie domu, a na Twojej głowie zostawiłaby Helen.. Kiedyś mówiłaś, że ma różne pomysły i czasem trzeba pomyśleć za nią.. Mogę pomóc jej z remontem, malowaniem, meblami, ale też niech nie oczekuje od nas zbyt wiele.. Poza tym lubię naszą prywatność i spokój.. - Sweetie puścił kobiecie oko, po czym znów odparł. - Pewnie, że damy radę wysłać. Może wcześniej odwiedzę pocztę i jakiś sklep, zrobię trochę zakupów.. - Nagle rozległ się dźwięk dzwonka przy otwieraniu zakładowych drzwi.- Chyba mam klienta.. Nellie, pisz list, a potem pomyślimy co z dalszym ciągiem dnia.. - Nachylił się do kobiety, by musnąć jej czoło, a za chwilę golibroda zniknął w swoim królestwie. Pani Lovett zabrała się do dalszego pisania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.