SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 13 grudnia 2016

Part 362.

W związku z tym, że czas do wyjścia pary nieco gonił już. To i Sweeney zamknął swój zakład jak zwykle o tej samej porze, po czym także musiał się odświeżyć przed wyjściem z Nellie na ich randkę! Tak, tak można było nazwać to wyjście, wieczór, który mieli spędzić na statku, w rejsie, na Tamizie.
Lecz kiedy Todd zszedł na dół ze swojego zakładu, to zaraz spotkał się z Nellie, która właśnie już była ubrana w suknię i zaraz podszedł do niej, obejmując ją w tali od tyłu, a prze okazji zapiął Nellie suknie na plecach. Zamruczał tuż przy jej uchu całując jej kark i odparł szeptem, kiedy jedną dłonią powiódł po biodrze kobiety nieco na jej udo.
- Widzę, że moja Pani już prawie gotowa.. to teraz ja wskoczę pod prysznic.. Zamknąłem zakład, posprzątałem.. Poza tym mówiłaś wcześniej coś o ciasteczkach? Hm.. czuje zapach pieczenia, czyżby moje ulubione? To chyba najpierw spróbuje kokosanek.. - Oczywiście, że Sweeney uwielbiał te ciastka. były w sobie specyficzne, zarazem syte, a on przepadał za kokosem, Może nie wyglądał na zwolennika czegoś egzotycznego, ale kokos tak, kokos był jego jednym z ulubionych słodkich przysmaków, choć wiedział że wiórki kokosowe niektórzy i dodawali do zwyczajnych potraw, na przykład smażyli mięso otoczone wiórkami kokosowymi, Lecz nie czuł przekonania by tak eksperymentować w kuchni. Zaraz ucałował kobietę w policzek i powoli pokierował się do kuchni, a Nellie jeszcze udała się do łazienki. Sweeney nalał w kuchni do szklanki wody i zaraz się jej napił, a po chwili sięgnął po jeszcze lekko ciepłe kokosanki, jedną właśnie ugryzł i zasmakował jej, aż zjadł całą.
Nellie po kilku chwilach weszła cicho do kuchni spoglądając na Sweeney'a, gdy próbował kolejnego ciasteczka i uśmiechnęła się czule do niego choć wiedziała, ze Pan Todd jej nie widzi. Zaraz powoli jednak podeszła do niego i przytuliła się jego ramienia szepcząc nad uchem. - Smakuje? - Sweeney uśmiechnął się na te słowa kącikiem ust i przytaknął kobiecie, a zaraz podzielił się z nią jedną kokosanką. A gdy oboje zjedli starł z kącika ust Nellie okruszek. Spoglądał w jej oczy i zaraz czule ucałował jej usta, co kobieta odwzajemniła z czułością. Czuła jak mężczyzna wodził po jej biodrach, a zaraz złapał ją w talii i posadził na blacie w kuchni. Ich usta co jakiś czas rozdzielały się na złapanie tchu, a ręce Sweeney'a znalazły się: jedna na jej talii, a drugą wsunął pod jej suknie na jej udo. Nie miał w tej chwili niecnych planów względem kobiety, no może troszkę, lecz nie chciał by stracili dzisiejszy wieczór w oczywisty i miły zarazem sposób, bo było to owocne, lecz za rejs zapłacił i nie zamierzał zmieniać można powiedzieć tego harmonogramu dzisiejszego zachodu słońca. Zawsze mogli po powrocie wykorzystać swoje siły i chęci na właśnie takie zakończenie tego dnia.
Mężczyzna spoglądał w oczy kobiety, kiedy na chwilę ich usta się rozłączyły, a Nellie w tym czasie gładziła jego szyję i kciukami dotykała jego policzków. Lecz zaraz przesunęła dłonie na jego klatkę piersiową i pogładziła go po jego torsie, z zamierzeniem po chwili by dotrzeć do guzików jego kamizelki,które po kolei i powoli zaczęła rozpinać.- Smakowały Ci kokosanki Kochanie? A gdzie dziś mnie zabierzesz..? - Sweeney spoglądał na kobietę, jak i jego wzrok zsunął się na kobiety dekolt, a zaraz znów spojrzał w jej oczy i odparł. - Oczywiście, są bardzo dobre... Wiesz co lubię. A tam, gdzie Cię zabieram to niespodzianka... Potrzebujemy małej rozrywki, a nie monotonni.. Poza tym ślicznie wyglądasz.. Ale takie czułości muszą troszkę zaczekać.. Wiesz..? - Płeć piękna uśmiechnęła się do Sweeney'a, kiedy zaraz ucałował czule jej policzek, jak i szyję, aż przesunął się wargami na jej dekolt, na co cicho zamruczała, i jej dłonie powiodły po plecach mężczyzny.
Lecz zaraz znów wróciła do jego guzików kamizelki, którą powoli rozpięła. A zaraz zabrała się za rozpięcie jego koszuli, która powoli odsłaniała jego ciało aż zakradła się do jego paska od spodni, który chciała także rozpiąć. Na co Sweeney zaśmiał się szeptem, gdy Nellie dłoń otoczyła jego ciało na biodrze i zaraz zsunęła ją na jego pośladek i zaraz zamruczała mu do ucha szepcząc. - Mój kochany golibroda, ale wiesz, że nie obraziłabym się, gdybyśmy tu zostali, tak miło teraz spędzamy czas. Sweeney zaraz spojrzał w oczy kobiety i również szepnął, ale wprost do jej ust. - Wiem, ale koniec tego dobrego, bo za chwilę nigdzie się nie wybierzemy... za bardzo się rozkokosiliśmy, jak te kokosanki... - Pocałował kobiety usta, kiedy dłonią powiodła po jego brzuchu i westchnęła, gdy mężczyzna leciutko się cofnął, zaś Nellie wzrok zrekompensował Sweeney swoim ciałem, gdy mogła choć przez tych kilka chwil popatrzeć na jego tors, czy w okolice jego spodni, gdzie ujrzała lekkie zgrubienie w okolicach jego suwaka. Co zaraz Sweeney zakrył kamizelką, którą zdjął z siebie, odchrząknął i odparł do kobiety, choć w jego głosie Nellie wyczuła i zakłopotanie i cichy śmiech. - Tak, więc ja... pójdę skorzystać z prysznica i niebawem wyjdziemy.. dobrze? - Kobieta zachichotała siedząc na blacie i pogładziła mężczyzny policzek odpowiadając. - Dobrze Sweetie. Ale dalej nie wiem, gdzie mnie zabierasz... może zdradzisz choć ociupinkę..? - Nellie poprawiła swoją sukienkę, uwydatniając dekolt, no cóż w taki sposób na mężczyzn działały kobiety, a wtedy śpiewali jak ptaszki w lesie wszystko bo tylko by zapragnęła. Lecz jakoś Sweeney ocknął się z kuszącego widoku i mruknął. - Nie ma mowy, inaczej cały wieczór nie miałby sensu, gdybyś wiedziała, gdzie się wybieramy.. jeszcze jedna kokosanka.. i uciekam, a Ty Kochanie tu czekaj.. - Ucałował policzek kobiety, a zaraz udał się do łazienki, ale zaraz poszedł do ich sypialni, by zabrać ubranie, które chciał założyć na dzisiejszy wieczór.
Kąpiel Sweeney'owi nie zeszła zbyt długo, a niebawem już ubierał się w czyste ubrania, zaś brudne włożył do kosza na pranie. Kiedy zakładał już kamizelkę i wiązał swój krawat, wyszedł z łazienki, był już prawie gotowy. Nellie krzątała się jeszcze po sklepie jak była już gotowa do wyjścia, poza tym rozczesywała włosy i czesała się jak i malowała, kiedy Sweeney brał kąpiel, a teraz przeglądała książkę kucharską, Sweeney kończył sie szykować, zakładał zaraz marynarkę na siebie, a zaraz zajrzał do sklepu Pani Lovett, gdzie właśnie kobieta przebywała i odezwał się do niej, gdy właśnie na niego spojrzała. - Za kilka chwil wychodzimy Kochanie.. no ale chyba nie zamierzasz teraz czegoś gotować..? Bo dziś nikt niczego już tu nie gotuje.. gotowa jesteś hm..? Mmm.. nowe perfumy? Tak ładnie pachnie w całym mieszkaniu.. że trudno tego zapachu nie poczuć.. - Kobieta zachichotała i dla żartu wyjęła miskę do urabiania ciasta, a gdy widziała minę Sweeney'a gdy podszedł bliżej zaśmiała się i pogładziła go po jego klatce piersiowej, po czym zaraz poprawiała mu krawat. - Sweetie... no przecież żartuje, niczego nie będę teraz robić.. A ja tak, jestem gotowa do wyjścia.. Zamknąłeś zakład na górze, hm? Perfumy..? No Skarbie, przecież od Ciebie.. Mój Ty głuptasku.. - Sweeney pokręcił głową i zaśmiał się na słowa kobiety, spoglądając na nią i dotknął nosem jej nosa. - Mam nadzieję, że żartujesz.. bo zamknę ten sklep  odłączę od reszty domu.. zobaczysz. Dobrze już? Oj ja już nie pamiętam tych zapachów, jakie wybierałem.. To co.. zbieramy się Skarbie..? - No i oboje tak postanowili zbierać się powoli, zatem Nellie zaraz poprawiała jeszcze włosy przed wyjściem, czy przypudrowała nosek, a Sweeney jeszcze czyścił swoje buty, ale zaraz zakładał na siebie swój płaszcz, w końcu nie było na dworze wieczorem zbyt ciepło, zaraz i pomagał tez kobiecie założyć jej płaszcz, aż sama zaciągnęła się czując jego perfumy, tym bardziej, że Sweeney używał perfum wyjątkowych, nie takich jak większość mężczyzn. Co prawda wydawał na nie więcej pieniędzy, ale za taki zapach było warto. Nellie jeszcze zabrała małą kopertówkę, Sweeney wsunął portfel do spodni, a zaraz zabrał klucze ze stolika i powoli mogli opuszczać dom,co zwieńczyli to całusem w policzki i zaraz wyszli. Sweeney zamykał drzwi od sklepu kobiety, jego zakład był zamknięty, wiec raczej nie musieli się martwić o coś, czego nie dopilnowali przed wyjściem.
Po chwili złapał Nellie za dłoń i ruszyli naprzeciwko sklepu, poprzez ruchliwą ulicę, gdzie czekała na nich zamówiona wcześniej przez mężczyznę dorożka, oczywiście przypomniał dorożkarzowi, gdzie jechać,kiedy do niego podszedł, puścił do niego oczko, i zapłacił mu połowę należnej kwoty.. Zaraz oboje wsiedli do środka i usiedli obok siebie, a Nellie wtuliła się w ramię mężczyzny i odezwała się czule. - To gdzie Skarbie mnie zabierasz..? Dowiem się..? - Sweeney przytaknął kobiecie i szepnął jej nad uchem kiedy dotknął wargami jej policzka.  - Tam, gdzie nigdy razem nie byliśmy.. Zobaczysz, niebawem się dowiesz.. Jak teraz powiem, to nie będzie to już żadną niespodzianką. - Puścił oczko do kobiety, kiedy otulała dłońmi jego ciało, czy gładziła go po jego kamizelce, w końcu Sweeney miał rozpięty płaszcz, więc co nieco sięgała do jego ubrania pod nim.
Mężczyzna, jak i kobieta cieszyli się na ten wieczór, tak naprawdę ich chyba pierwszą taką randkę, która miała być inna niż spędzenie czasu w domu we dwoje. W końcu jutro czekał ich ciężki dzień, rozprawa sądowa, dlatego między innymi dziś chcieli ten wieczór spędzić inaczej i nie myśleć o jutrzejszych problemach, z jakimi zapewne się spotkają na sprawie sądowej. W końcu Sweeney już sobie w głowie wyobrażał jak to będzie wyglądało i że pewnie zostanie wzięty pod lupę, jakby pół tych krzywd sam sobie zrobił, a przypisał ich zasługę Turpinowi z nienawiści do niego. Lecz teraz chciał wybić sobie z głowy te myśli, by znów powrócił do jego głowy ten romantyczny nastrój, na jaki dziś się nastawił.
Nellie ucałowała szyję mężczyzny, kiedy ten przymknął powieki i oparł głowę o zagłówek kanapy, a jego dłoń spoczywała na biodrze kobiety. Poza tym czuć było pomiędzy nimi dziś wyjątkowe uczucie, a zarazem pragnienie ciał, które skrzętnie musieli odłożyć na dalszą część wieczoru. Mimo to nie przeszkadzało im to, im bardziej siebie pragnęli tym czulej mogli sobie przed snem to okazać. W końcu zarówno kobieta jak i mężczyzna czuli, że dziś dojdzie pomiędzy nimi do zbliżenia, czułości i przede wszystkim miłości, jaką oboje do siebie czuli.
Po niedługim czasie dorożkarz się zatrzymał powoli, dotarli do portu nad Tamizą, gdzie właśnie stacjonował statkiem Charles, w końcu to tym statkiem chciał zabrać  Nellie na ich randkę. Powoli więc Sweeney wysiadł z pomieszczenia, a zaraz pomagał przy wysiadaniu kobiecie podając jej rękę, a zaraz reszta pieniędzy wylądowała w dłoni dorożkarza, któremu Sweeney podziękował.
A zaraz ruszył z Nellie w stronę przystani i uśmiechnęła się do niej kiedy spoglądała na niego pytająco, ale na jej ustach jawił się czuły uśmiech. - Tamiza? A dokąd idziemy, na statek..? - Todd spojrzał na Nellie i uśmiechnął się do niej lekko przytakując głową, - Tak, dziś sobie popływamy, spędzimy miły wieczór.. zjemy kolację, powinniśmy więcej wieczorów tak spędzać.. a nie tylko dziś. Chodźmy.. - Oczywiście na statku już było kilka par, a kiedy oni weszli na statek, zaraz przywitał ich Charles, Sweeney przedstawił Nellie. - Witaj Charlie... - Witam, zapraszam, zapraszam.. a cóż za piękność widzą moje oczy.. - Puścił oczko do Nellie, a zaraz ucałował jej dłoń, jak na dżentelmena przystało. - Witam, jestem Charles Benson. Właściciel, tego statku, a jednocześnie i kapitan.. Z Benem.. znaczy Sweeney'em  znamy się sporo lat.. Prawda? Zapraszam do stolika... Sweeney mi niewiele o Pani mówił.. ale czuję, ze wygrał los na loterii.. Przepraszam, że tak mówię.. - Miło mi Pana poznać, nie wiedziałam, że się znacie.. Ale teraz rozumiem, skąd dziś takie "długie kolejki" były.. w sklepach.. Sweeney.. Słonko... Wybaczam... Ale proszę nie przesadzać..  - No i tak powoli ruszyli poprzez pokład statku, na jedną z kondygnacji, w ustronnym miejscu, tak jak chciał Sweeney, na stoliku były świeże kwiaty w wazoniku, jak i też dwie świece w romantycznej ozdobie. Panowie nieco zaśmiali się na słowa kobiety, a Sweeney zaraz pocałował Nellie w policzek, jakby chciał się tym sposobem wytłumaczyć, że przecież szykował dla niej niespodziankę. Nellie pokręciła głową, ale oczywiście udawała to oburzenie, bo była mile zaskoczona tą chwilą, tym co ich jeszcze dziś czekało.
W tle, na statku płynęła niczym z wodą spokojna muzyka. - Kiedy Sweeney pomógł kobiecie zdjąć płaszcz, sam zdjął swój, no i zostały zabrane, jedynie Sweeney dostał na nie numerek. A kiedy Nellie usiadła zaraz podsunął jej krzesło do stolika i usiadł naprzeciwko niej, po czym Sweeney odparł do Charles'a. - Uroczo tu Charlie.. wiesz..? Ale skoro już tu jesteś możemy jak na początek zamówić u Ciebie wino..? - Charles przytaknął na słowa Sweeney'a i zaraz kiwnął głową na jednego kelnera na jego statku i rzekł do obojga. - Oczywiście.. ale z tego względu, że zaraz będziemy odpływać.. Przekazuje was w dobre ręce.. To Matthew.. Zajmie się wami i o wszystko zadba.. Mam nadzieję, że póki co wszystko jest w porządku..? Matti.. proszę o dwa menu.. - Sweeney cieszył się na tą oprawę, jaka tutaj panowała, w końcu byli w ciepłym przyjemnym pomieszczeniu, bo wieczorem na pokładzie byłoby trochę chłodno, a tu było przyjemnie, poza tym można było wyjść na pokład.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.