SCM Music Player.

Bohaterowie.

piątek, 23 grudnia 2016

Part 363.

- Życzę miłego rejsu i wieczoru, mam nadzieję, że będziecie zadowoleni.. - Charlie w końcu z uśmiechem na ustach pozostawił parę, a przy ich stoliku pojawił się kelner i zostawił dwie karty dań oraz rozmaitych napojów. Następnie Matthew odszedł, by dać klientom czas do namysłu, choć wciąż znajdował się w pobliżu gotowy do przyjęcia zamówienia. Sweeney i Nellie przeglądali kartę w poszukiwaniu idealnego na ten wieczór wina.
- Czerwone.. białe.. różowe..? Na pewno półsłodkie, prawda..? Dość spory wybór.. To na jakie masz ochotę, Nellie..? - Golibroda odłożył kartę na stolik i spojrzał pytająco na ukochaną.
- Może klasyczne czerwone.. akurat widzę tutaj nasze ulubione, więc nie ma sensu eksperymentować.. - Kiedy już wybór padł na coś konkretnego, u stolika znów pojawił się kelner.
- Coś jeszcze..? Może doradzić w wyborze dań..? - Matthew jednak został na razie odprawiony z jednym zamówieniem, a w czasie jego nieobecności para znów namyślała się nad wyborem dań. Mimo to Nellie szybko zrezygnowała z tego zajęcia, a jej dłoń spotkała się na stoliku z dłonią Todd'a.
- Sweetie.. jestem pod wielkim wrażeniem tego miejsca, w ogóle pomysłu żeby wybrać się w dość oryginalne miejsce.. niezwykłe.. Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałam Londyn od tej strony.. Ten statek ma swój klimat, nie jest przeładowany ludźmi.. a ten wystrój, świece, muzyka.. Kochanie.. na pewno będę Ci się chciała za to zrewanżować. - Kobieta przesuwała kciukiem po wierzchu dłoni Sweeney'a, cały czas spoglądała mu w oczy, a w jej spojrzeniu doskonale widoczny był ten zachwyt.
- Właściwie nigdy nie byliśmy w jakimś specjalnym miejscu, więc uznałem, że najwyższa pora to zmienić.. Och bez przesady Nellie.. Niezwykła kobieta to niezwykłe miejsce.. - Pochylił się nieco do przodu, by podsunąć dłoń pani Lovett do ust i musnął ją. Za chwilę znów pojawił się kelner z butelką wina oraz kieliszkami i wypełnił szkło alkoholem, po czym znów zadał swoje pytanie.
- Czy zdecydowali się już państwo..?
- Tym razem będziemy polegać na panu.. ale skoro już jesteśmy na statku to ryba byłaby dobrym pomysłem, prawda Sweeney..? Ryba z dodatkami.. Chyba możemy zdać się tutaj na pana.. - Nellie uśmiechnęła się lekko do młodego bruneta, który właśnie zastanawiał się co takiego może zaproponować.
- Dzisiaj mogę polecić łososia ze szpinakiem i makaronem, smakuje wyśmienicie.. na pewno byliby państwo zadowoleni.. w takim razie..? - Nellie i Sweeney porozumieli się i zamówili polecone danie, a kiedy Matthew odszedł, mogli kontynuować swoją rozmowę.
- Zrewanżować..? Brzmi intrygująco.. Zdradzisz mi chociaż rąbek tajemnicy..? - ...
- Gdybym zdradziła nie byłoby już tak tajemniczo.. mogę jedynie powiedzieć, że postaram się aby nasza druga część wieczoru była równie.. atrakcyjna.. - Pani Lovett puściła do mężczyzny oczko, a jej głos sam z siebie przybrał uwodzicielski ton.
- Mmmhm.. w takim razie może niech ten nasz pierwszy toast będzie po prostu za nas i za ten mile spędzony czas..? - No i tak zaraz oboje upili pierwszy łyk wina, a statek wreszcie powoli zaczął opuszczać port. - Wygląda na to, że nikt już tutaj się nie pojawi, mamy więc tutaj całe pięterko dla siebie. Dlatego może.. zatańczymy..? - Sweeney wstał i wyciągnął rękę do Nellie, która wciąż była można powiedzieć w nieustającym szoku z faktu znalezienia się w tym miejscu, ale i nastawienia golibrody, który zdawał się nie tylko kompletnie nie myśleć o jutrzejszej rozprawie, lecz był w prawdziwie romantycznym nastroju, co wcale nie zdarzało się tak często. Złapała więc jego dłoń i zaczęła wstawać, lecz z racji, że statek wciąż jeszcze ustawiał się do swojej odpowiedniej pozycji, straciła równowagę i tym samym wpadła na Todd'a. Oboje zareagowali na to z uśmiechem, po czym przeszli w przestrzeń nieco wolniejszą od stolików i zajęli taneczną pozycję. Choć ich taniec tak naprawdę był przytulańcem, z racji na wolną muzykę i nie tylko. Powoli bujali się, nie zwracając zbytnio uwagi na nic innego. Nellie opierała swoją głowę na klatce piersiowej mężczyzny, choć czasami po prostu z nim rozmawiała.
- A kiedy to wszystko się już skończy, wyjedziemy na długie wakacje, prawda..? Nad morze, to pewne.. Możemy odwiedzić Twoich rodziców, latarnię morską.. pamiętasz..? A potem może pojechać gdzieś dalej, na południe.. - Pani Lovett jak to często bywa rozmarzyła się o ich wspólnej przyszłości, podróżach i wszystkim tym co ich razem czekało. Sweeney odpowiedział jej na to czułym pocałunkiem, który można było uznać za jedno wielkie potwierdzenie. Za chwilę obrócił Nellie, lecz nie był to pełny obrót, a taki pozwalający golibrodzie zatrzymać kobietę w jego ramionach, była bowiem odwrócona do niego plecami. Sweetie wykorzystując chwilę, kiedy wciąż byli sami, kilka razy pocałował jej szyję, czując jak Nellie niemal słabnie w jego objęciach z tych czułości.
- Panie T. .. a co jeśli właśnie wszedłby tutaj ten kelner, hm..? - Szepnęła z udawaną trwogą, choć ciężko było jej ukryć zadowolenie z gestów mężczyzny. Sweeney tym razem szepnął kobiecie na ucho, a przy tym jego wzrok utkwił na dekolcie Pani Lovett. To był po prostu jeden z tych dni, w czasie których nie był w stanie oprzeć się jej kobiecym wdziękom. - Jestem pewien, że widział już bardziej skandaliczne rzeczy..
- Oj nie wiem.. wygląda na całkiem młodego.. jeszcze wiele rzeczy przed nim.. - Nellie cicho zachichotała, po czym złapała dłonie mężczyzny i umiejscowiła je najpierw na swojej talii, a za chwilę przeniosła je na biodra. -Widzę, że mój Sweetie ma dzisiaj kosmate myśli, hm..? Te kosmate łapki dzisiaj mnie nie opuszczają..
- Kosmate..? No nie wiem.. Może troszeczkę hehe.. Ale to też Twoja zasługa Skarbie, nie zrzucaj całej winy na mnie, dobrze..? Zresztą nie narzekasz, prawda? - Pan Todd znów obrócił kobietę do siebie i musnął jej usta.
- Mmmhm.. A teraz może już usiądźmy, bo jestem prawie pewna, że słyszę kelnera nadchodzącego z naszą kolacją.. Przed nami jeszcze długi wieczór i zdążymy dokończyć ten taniec.. - Sweeney też usłyszał kroki, dlatego odprowadził Nellie do stolika wciąż wolnym tanecznym krokiem. Ich wrażenia okazały się prawdziwe, ponieważ gdy tylko zdążyli na nowo usiąść przy stoliku, pojawił się Matthew wraz z całym zamówieniem. Danie wyglądało niezwykle apetycznie, wszystkie jego składniki były świeże i mogło usatysfakcjonować nawet najbardziej wybredne podniebienia. Była to nie tylko uczta dla ciała, ale i duszy, choć może kolacja aż na taką nie wyglądała.
- Dawno nie jadłam czegoś tak pysznego.. A sam wiesz, że nie tak łatwo mi zaimponować bo mam własne smaki.. Lecz tutaj naprawdę należy się uznanie dla kucharza.. Coś niesamowitego. - Pani Lovett zachwycała się tą kuchnią, gdzieś w głowie planowała odtworzyć to samo w domu, zapamiętywała smak, ale przede wszystkim chyba cieszyła się jeszcze bardziej, że Sweeney zabrał ją w to miejsce.
- Racja, jest bardzo smacznie, chociaż nie tak smacznie jak w domu.. Nellie, wybaczysz mi na chwilkę? Muszę się udać do toalety.. - Golibroda w ten sposób wymknął się na kilka chwil. Niezbyt było mu na rękę zostawiać kobietę samą przy stoliku, zwłaszcza jeśli trochę kłamał co do miejsca swojego wyjścia, ale przygotowywał dla niej pewną niespodziankę i przecież nie mógł jej spalić. Było to więc drugie małe kłamstewko w dobrym celu. Todd przyspieszył kroku, kiedy tylko zniknął z pola widzenia Ukochanej i niebawem znalazł się pod pokładem, gdzie odnalazł swojego przyjaciela.
- Charlie.. już jestem. Więc tak jak się umawialiśmy, wyjdę z Nellie na pokład, trochę pochodzimy i wtedy macie już wolną rękę.. Zastanawiam się jeszcze, czy ten torcik zjemy w środku, czy na zewnątrz.. Doradzisz mi..? - Sweeney z nadzieją spoglądał na mężczyznę. Mimo, że to co zaplanował nie było czymś na wielką skalę to chciał aby wszystko udało się perfekcyjnie.
- Hm.. czy ja wiem.. Może lepiej w środku, na zewnątrz nie jest zbyt ciepło, wszystkie świece mógłby zdmuchnąć wiatr, a nie wy.. Hej, nie martw się tak.. wszystko wyjdzie idealnie.. Ach.. jeszcze jedna sprawa.. Sweeney.. cieszę się, że jesteś szczęśliwy.. widać, że bardzo zależy Ci na tej kobiecie.. inaczej nie organizowałbyś tego wszystkiego.. - Charles poklepał golibrodę po ramieniu, jakby chciał przekazać mu swoje błogosławieństwo. - A teraz leć, bo wszystko się wyda..!
- Dziękuję.. bez Ciebie też nie wiele by się udało dzisiejszego wieczoru.. W takim razie torcik będzie w środku.. Tak, zależy mi na niej.. i to bardzo. Zresztą staram się wynagrodzić teraz ten czas, kiedy takie pomysły nie przychodziły mi do głowy, kiedy zachowywałem się nie tak jak powinienem.. Długo by opowiadać. Racja, uciekam żeby nie było żadnych podejrzeń. Jeszcze raz dzięki! - Sweeney za chwilę znów znalazł się na samej górze, gdzie znalazł już lekko zaniepokojoną Nellie.
- Wszystko w porządku..? Już zaczynałam się martwić.. - Pani Lovett uniosła brwi, oczekując choćby małego wyjaśnienia, ale w zamian za to otrzymała propozycję.
- Tak, nic się nie stało. Wyjdziemy na zewnątrz..? Stamtąd mimo wszystko mamy lepsze widoki niż przez okna.. - Mężczyzna zaraz pomógł kobiecie włożyć jej wierzchnie odzienie, potem założył swój płaszcz i razem wyszli na pokład. Choć statek był niezbyt wielkich rozmiarów, przechadzali się po pokładzie, aż ostatecznie znaleźli się na dziobie, by usiąść na znajdującej się tam ławeczce.
- Wszystko wygląda inaczej z tej perspektywy.. bardziej magicznie.. Ten zapracowany, brudny, czasami znienawidzony.. czasami utęskniony Londyn zmienia swoje oblicze w tych późniejszych porach.. Popatrz tylko na te światła.. na życie tętniące w uliczkach, restauracjach, domach.. To bardzo interesujące ile w tym mieście toczy się w tej chwili dramatów, a ile radosnych chwil.. Pewnego dnia, sporo lat temu poznały się tutaj dwie osoby, wydaje się - dwa przeciwne do siebie charaktery. Para sąsiadów, znajomych-nieznajomych w końcu poznała ważne osoby na swojej drodze, pobrali się.. Sąsiedzi stali się dla siebie dalsi niż kiedykolwiek. W końcu w mieście rozeszła się pewna plotka, mężczyzna zniknął.. wrócił dopiero po 15 latach.. zdesperowany.. stęskniony.. Nie spotkał jednak swojej żony, ani córki.. Załamał się, pragnął zemsty.. Spotkał kobietę, swoją dawną sąsiadkę.. Ich biznes rozwijał się, jak i uczucia kobiety względem mężczyzny. Mężczyzna jednak nie potrafił nawet grzecznie odmówić, odpowiedzieć że nie jest zainteresowany.. Wszystko zmieniło się jednak kiedy wyjechała, a wróciła po roku.. pewnie nawet więcej. Wróciła z mężczyzną, do którego szybko zapałał nienawiścią. Nie minęło jednak wiele czasu zanim największy problem na jego drodze do niej zniknął.. Od tego czasu miewali wzloty i upadki, na zmianę co jakiś czas.. W końcu jednak nawet w nim dokonała się pewna znacząca zmiana.. Teraz wie, że nie wyobraża sobie bez niej życia, przyszłości.. codziennego funkcjonowania.. że nigdy nie spotka już kogoś równie pięknego, mądrego, utalentowanego, kochającego i oddającego mu swoje serce od tak długiego czasu.. Nie pamięta dokładnie, kiedy wszystko zaczęło się pomiędzy nimi układać, lecz dzisiejszy dzień pragnie potraktować jako pierwszą rocznicę ich związku.. - Sweeney nawet nie planował tej całej przemowy, chciał powiedzieć kilka zdań i przejść do sedna, jednak wyszło mu z tego coś, co raczej mu się nie zdarzało. Przecież zwykle nie mówił aż tyle. Lecz wszystkie słowa płynęły z głębi serca, były szczere i stanowiły pewne tło do tego, co za chwilę miało się wydarzyć.
- Sweeney...- Nellie także chyba nie spodziewała się aż takiego wyznania, wzruszyła się tymi wszelkimi wspomnieniami. Sweeney doskonale przytoczył w dobrym skrócie historię ich znajomości, co przywróciło pewne obrazy z przeszłości, nawet te niemiłe chwile, które jednak przyćmiły ostatnie miesiące i zbliżenie jakie nastąpiło w tym czasie między nimi. Pani Lovett przytuliła się mocno do mężczyzny, lecz nagle w powietrzu rozległ się jakby huk, przez co kobieta drgnęła i jeszcze bardziej przylgnęła do Todd'a. Golibroda jednak szepnął na ucho, że chciałby by coś zobaczyła i zaraz wskazał jej na niebo nad statkiem, gdzie z fajerwerków ułożył się kolorowy napis "Kocham Cię, Nellie!". W pierwszej chwili nie miała pojęcia, czy to się dzieje naprawdę, czy może to tylko jej umysł płata figle na skutek, tego co przed chwilą usłyszała. Jednak to wszystko było rzeczywistością, koleją niespodzianką jaką przygotował Sweeney, by uczynić to wyjście jeszcze bardziej wyjątkowym. Nellie poczuła jak z jej oczu mimowolnie wydostają się łzy szczęścia. Gdy napis opadł już z powietrza, znów przytuliła się Sweetie'ego, musnęła jego wargi i szepnęła. - Ja Ciebie też.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.