SCM Music Player.

Bohaterowie.

piątek, 30 grudnia 2016

Part 364.

Pani Lovett była szalenie zaskoczona tego wieczoru, a Pan Todd był zadowolony, że mógł w jakiś sposób uszczęśliwić kobietę, przed którą wcześniej by pewnie uciekł. Te chwile dały przynajmniej im zapomnieć o nadchodzącym dniu, który dla obojga, jak i pewnie dla innych osób, będzie trudny. Tego wieczora dało im się zapomnieć o jutrzejszym procesie sędziego Turpina. 
Spędzili jeszcze na tym stateczku kilka chwil, Sweeney spojrzał w oczy kobiety i objął ją delikatnie w talii, po czym odparł szeptem do kobiety. – Teraz nie chciałbym niczego zmieniać w moim życiu i mam nadzieje, że Ty w swoim też nie. Jeszcze pamiętam czas, jak przeniosłem się do kawalerki niedaleko Fleet Street… Dziwnie było mi zaakceptować zmiany, ale wtedy nigdy bym nie pomyślał, że do Ciebie wrócę, do sklepu, że tam do mnie przyjdziesz, a teraz… Teraz mogę o tym tylko wspominać, bo wracać do tego bym nie chciał, ale tamten czas nauczył mnie wiele. Może czasem takie zmiany są pomocne, by człowiek potrafił docenić to co miał, mimo że czasami bywa już na coś za późno… Lecz nie mogę powiedzieć tego w moim przypadku… Jeszcze nie mamy po 70 lat, że teraz coś między nami się stało, jakby kupidyn trafił i we mnie i w Ciebie.. Jeszcze mam nadzieje, że wiele lat przed nami. Jak i też wyjazdów do Newcastle, czy gdziekolwiek indziej.. nie to że nie chcę jechać do rodziców, oczywiście, że chcę dawno ich nie widzieliśmy, ale wiesz jacy oni są… Zbyt wścibscy troszeczkę, a ja lubię prywatność, a nie ich oboje za drzwiami.. z wymówką jakąś, dziwnym wytłumaczeniem co robią.. Ale mniejsza o to.. Bardzo się cieszę, że jesteś tu ze mną, że mogłem Cię tu zabrać i pokazać Ci, że nie jestem takim.. hm jak to niektórzy mówią, suchym wiórem..? – Zmarszczył czoło na te słowa, a Nellie słuchała go w skupieniu i co jakiś czas jej kącik ust unosił się, nie raz pogładziła go po policzku, czy dotknęła nieco jego włosów za uchem, a nawet jego baków. Patrzyła na niego takim rozczulonym wzrokiem, a na koniec jego słów zaraz zbliżyła się do jego warg i oboje pocałowali się czule. Po czym Nellie szepnęła mu przy uchu. – Nie jesteś suchym wiórem, nigdy bym tak nie pomyślała, jesteś po prostu wyjątkowy Sweeney… Nie każdego mężczyznę było stać na to co stać Ciebie.. Nie, nie chodzi mi o finanse, ale o to co dziś zrobiłeś dla mnie.. Jestem zaskoczona, ale bardzo mile.. i wiedz, że moje uczucia do Ciebie, nawet w jakieś chwili złości, nigdy by się nie zmieniły. Jesteś moim szczęściem, jesteś jedyny, nie jesteś jak większość mężczyzn, niektórzy nawet nie są w stanie kobiecie pomóc, gdy się potknie, gdy jej coś upadnie, a Ty jesteś… I nie myśl, że przysparzałeś mi problemów kiedyś, tym bardziej, gdy byłeś chory i to w większości nie ze swojej winy, a przez kogoś… Cieszę się, że zawsze mogę Ci pomóc, zaopiekować się Tobą.. i Skarbie… Nigdy tego nie mówiłam, ale… - Gładziła Sweeney’a po policzkach i spoglądała mu w oczy czule, tak samo jak i mężczyzna patrzył na nią, wodząc dłonią po jej biodrze, ale zaraz przysunął bliżej do siebie. - … Podziwiam Cię, że po tym jak wyrzuciłam Cię z piętra, gdzie dzierżawiłeś u mnie swój zakład, jesteś ze mną… chcesz tego… Nawet jeśli niedawno zdałeś sobie sprawę, że życie jest jedno i mamy jedną szanse by je wykorzystać, spełnić się, zakochać, jedno na pewno Ci się spełniło.. w końcu zostałeś ojcem, a nawet i dziadkiem.. Ale pamiętaj, że nie można myśleć tylko o innych, po drodze przez życie nigdy nie zapominaj o sobie i o swoim szczęściu. A nawet nie wiesz jak się cieszę, że tę część życia chcesz spędzić ze mną. – Sweeney uśmiechnął się do kobiety, w końcu nigdy nie był nastawiony na Nellie jak obrażony wielki Pan, który ma się za arystokratę, którym nie jest. Nie obrósł w piórka by zachowywać się jak zarozumiały dupek. 
Byli jeszcze na tym statku kilka chwil, ale kiedy robiło się chłodniej, schowali się jeszcze do środka, gdzie napili się po lampce wina, a kiedy zbliżała się na zegarach północ, postanowili wracać na Fleet Street. 
Byli w szampańskich można powiedzieć humorach, oczywiście pożegnali się z Charlie’m a już niedługo po tym znaleźli się w dorożce, gdzie pozwolili sobie na chwile czułości. Sweeney powiódł nieco po łydce kobiety i zamruczał przy jej uchu, a zaraz ich usta spotkały się w czułym pocałunku. Nellie wodziła dłonią nieco pod płaszczem Sweeney’a po jego kamizelce, jakby chciał dostać się do jego ciała, lecz w takich warunkach, gdzie lada moment wysiądą, no nie mogli sobie za bardzo pozwolić na coś więcej. Tym bardziej jak dorożka wjechała na kamień i omal nie spadli z siedzenia, ale zaraz Sweeney zdążył złapać w objęcia kobietą i odparł do niej cicho żartując. – Nie wolno tak uciekać… Jeszcze.. – Wyjrzał z za zasłony poprzez okno by spojrzeć gdzie są, aż odezwał się. – Jeszcze kilka minut i będziemy w domu… - Tak Kochanie, za chwilę będziemy w domu… ale wiesz, że trzeba się wyspać na jutro hm..? – Sweeney przytaknął kobiecie jak od niechcenia na nowy dzień, a po chwili powrócił do wcześniejszych przyjemności z piekarką, lecz długo to nie trwało, kiedy dorożka się lekko gwałtownie zatrzymała przed sklepem Pani Lovett i dorożkarz odparł głośniej. – Jesteśmy na miejscu..!- Zapukał zaraz w kopułę dorożki, a Nellie akurat gładziła czule policzek Sweeney’a i pochłonięci byli czułymi pocałunkami, czego nie dało się od tak przerwać. Jedynie Sweeney mruczał niewyraźnie, że powinni już wysiąść, aż dorożkarz pukał w drzwi i zaraz je uchylił spoglądając na nich pobłażliwym spojrzeniem, w końcu nie raz już widział taki widok. – Ekhem, ja przepraszam bardzo, że przerywam te romantyczne chwile... ale dotarliśmy na miejsce… - Uśmiechnął się lekko i zaraz odwrócił się nieco, nie chciał w końcu być wścibski. Powoli Sweeney oderwał się od Nellie jak i kobieta odniego i oboje cicho zachichotali i zaraz udali się do wyjścia, pierw wysiadł Sweeney i zaraz pomógł wysiąść Nellie z dorożki, zapłacił mężczyźnie za transport i pożegnali się z nim. Dorożkarz kręcił głową i zaśmiał się pod nosem, że znów trafiła mu się zakochana para. 
W tym czasie golibroda i piekarka podeszli zaraz do sklepu Pani Lovett, Sweeney stał nieco za kobieta i ucałował czule jej szyję, gdy szukała kluczy w swojej torbie i jak na złość nie mogła znaleźć, tym bardziej kiedy Sweeney ją rozpraszał. – Sweeney, bo naprawdę nie wejdziemy do środka.. – Zaśmiała się przecież podobało jej się to co robił mężczyzna, ale chciała już wejść do środka, poza tym planowała na dzisiejszy wieczór, jeszcze nieco atrakcji dla mężczyzny, skoro byli w tak dobrych nastrojach nie mogli tego zaprzepaścić. – To ja poszukam tego klucza.. – Nellie spojrzała na mężczyznę, kiedy tak zaczął szukać jej klucza, że w rezultacie ich usta spotkały się w kolejnych chwilach czułości, jego krawat już został rozsupłany, a gdy Sweeney składał pocałunki na szyi i dekolcie, kobieta chichotała mu przy uchu, nie raz zamruczała, czy znów szeptała. – Sweetie.. Skarbie.. bo będziemy spać tutaj… Kochanie.. – Nie będziemy… - Będziemy, będziemy… och jaki Ty jesteś dziś uroczy mój kochany golibródka..! – Zaśmiała się i ucałowała jego policzek, czując jak mężczyzna obejmował jej ciało, ona oczywiście też starała się, ale starała się też znaleźć klucze od sklepu, a zarazem domu i po chwili w końcu je miała w dłoni. Ale z zamkiem miała problem, bo przez te pieszczoty, nie mogła skupić się na czynności, nawet klucze jej upadły, które to Sweeney podniósł i zaraz przejął otwierając drzwi. – Nellie.. zapraszam do domu.. – Zaraz oboje przemknęli do środka, jakby przed kimś uciekali. A zaraz zamknęli drzwi, od wewnątrz i mężczyzna przytulił do siebie kobietę czule, powoli też rozpinał jej płaszcz, by się go pozbyć, jak i Nellie robiła to samo z ubraniem wierzchnim mężczyzny. A kiedy pozbyli się tych ubrań i jakoś niezgrabie jeden płaszcz wylądował na wieszaku, drugi jednak na fotelu, to oboje przenieśli się do salonu, gdzie panował półmrok. Zaraz Sweeney wylądował na kanapie, a Nellie zaraz przyciągnął do siebie, że kobieta usiadła na nim okrakiem, aż oboje spojrzeli sobie w oczy. – Kocham Cię Sweetie… Naprawdę jestem Ci  szalenie wdzięczna za ten wieczór… - I ja Cię kocham… a może jednak pójdziemy do sypialni..? – Spojrzał na kobietę i zamruczał cicho, a po chwili złapał Nellie w biodrach i wstał z nią z kanapy, by zaraz przedostać się do ich sypialni na piętrze. Nellie obejmowała biodra mężczyzny i delikatnie całowała jego szyję, gdy zaraz wchodził po schodach z nią na górę, a po kilku chwilach byli na miejscu i zaraz Sweeney z Nellie wylądował na łóżku. Znalazł się nad kobietą i zamruczał do niej, kiedy jedną dłonią powiódł pod jej suknie, ale trafił oczywiście na którąś warstwę jej ubrania i pochylił się nad jej dekoltem i mruknął jakby niezadowolony.
- Ta suknia nie może mieć mnie warstw..? To utrapienie.. kto to wymyślił.. - Zaraz jego usta znalazły się przy ustach kobiety i idealnie współgrały ze sobą, gdzie przez te czułe chwile oboje starali się pozbywać którejś części garderoby partnera. Sweeney z Nellie zdjął sukinei, ale oczywiście tą pierwszą warstwę przy czym mu pomogła zresztą.Sama zdjęła mu marynarkę jak i rozsupłała jego krawat. Nellie gładziła plecy mężczyzny, aż objęła go wokół szyi i przyciągnęła do siebie, a zaraz wsunęła jedną dłoń w jego włosy i spoglądała czule w oczy mężczyzny. – Skarbie.. nie martw się sukienką… wiesz, że nigdzie Ci nie ucieknę… - Przytaknął kobiecie głową, a zaraz próbował pozbyć się kolejnej warstwy ubrań kobiety, Nellie pomogła mu przy tym oczywiście, a sama zaraz zdejmowała jego kamizelę, jak i dostała się do jego koszuli i rozpinała powoli guziki jego koszuli i cieszyła się z każdą chwilą, kiedy każde rozpięcie odsłaniało nieco torsu jej ukochanego. Poza tym widziała, że i jego spodnie przy rozporku nieco zgrubiały, co ją bardzo cieszyło i nawet przez dłuższą chwilę spoglądała w tamtym kierunku i dwoma palcami przesunęła po jego intymnej części ciała. – Moje Kochanie… - Sweeney zaś wodził dłońmi po ciele kobiety, oczywiście chciał pozbyć się kolejnej warstwy jej sukni, ale nieco zmienił swój obrany kierunek i podciągnął materiał sukni kobiety dostając się do jej bielizny, po której delikatnie przesunął dłońmi, przy biodrach kobiety. – Dziś jesteś tylko moja… i w tej chwili przeszkadzają mi te ubrania…. Zawsze tego tyle jest..? - Kobieta uśmiechnęła się błogo do mężczyzny, aż nie potrafiła wyrazić tego jak ją cieszy to, że teraz tu w sypialni z mężczyzną, którego kocha od lat i za chwile przeżyje z nim cudowne chwile rozkoszy. Właśnie po chwili poczuła, jak Sweeney delikatnie palcami zsuwał z bioder kobiety bieliznę, na co przymknęła oczy i przygryzła nieco wargę, czując dłonie mężczyzny na swoim ciele. – Sweetie.. słodki jesteś… zawsze Kochanie, zawsze jest tyle części sukni mój Cukierasku… Ale świetnie sobie radzisz… 
A zaraz też i spoglądała na jego ciało, które było teraz bardziej widoczne poprzez rozpiętą koszulę, przed czym trudno było się jej opanować. Tym bardziej, że po chwili, kiedy Sweeney zsunął bieliznę kobiecie, zaraz powoli pozbyła się jego koszuli, a z czasem kobieta straciła i gorset, ale też i straciła te warstwy sukni, na co Sweeney zrobił nieco kosmaty wyraz twarzy, gdy całował Nellie dekolt, a płeć piękna dostała się do jego spodni, które zaraz rozpięła, jak i złapała za jego bokserki, które razem ze spodniami zsunęła mu z jego bioder i obsuwała je w dół, aż jej oczy spoczęły na jego intymnej części ciała. – Kochanie… No naprawdę jesteś taka niecierpliwa… hehe. – Zaśmiał się bo sam nie był lepszy, jak go denerwowały warstwy jej sukienki. 
A nie obejrzeli się kiedy z ich ciał praktycznie zniknęły wszystkie odzienia i Sweeney zaraz schował się z Nellie pod kołdrą. Sweeney ułożył dłonie na biodrach kobiety spoglądając czule i z pragnieniem na jej ciało. Sięgnął jednak zaraz do szafki z boku łóżka po zabezpieczenie, a kiedy oboje zbliżyli się po chwili do siebie, zaraz ich ciała połączyły się ze sobą. Pierwsze ruchy pary wydawały się być dość spokojne, lecz kolejne pchnięcia były bardziej intensywne. Zaraz ich oddechy stały się płytsze, a ich dłonie wodziły po ciałach jakby dawno się nie widziały, zresztą nie dało się tego ukryć, że tak było. – Och Sweeney… - Nellie zaraz objęła głowę Sweeney’a dłońmi jak całował jej dekolt i piersi, od czego to on nie mógł oderwać wzroku. Oboje byli szczęśliwi, a zarazem mogli pozwolić sobie na wieczór pełen miłości i rozkoszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.