SCM Music Player.

Bohaterowie.

piątek, 13 stycznia 2017

Part 365.

Pani Lovett nie chciała aby Sweetie choćby na chwilę zaprzestał tych czułości wobec niej, dlatego cały czas utrzymywała swoje dłonie na głowie mężczyzny, nie pozwalając mu na oderwanie się od jej ciała. - Nie przestawaj.. och.. - Todd oczywiście spełniał wszystkie słowa, jakie tylko usłyszał od Nellie, w końcu jemu także sprawiało to przyjemność. Sweeney z czasem jeszcze bardziej zwiększył intensywność swoich ruchów. Gdy spojrzenia pary się spotykały, były niczym jak kolejny wyraz wulkanu uczuć, jaki pomiędzy nimi panował. Była to zarówno, miłość, pożądanie, jak i wielka, powoli zaspokajana tęsknota ciał. Z racji tego ostatniego, długo nie potrwało zanim nadeszła chwila największego uniesienia, której doznali niemalże jednocześnie. W końcu wylądowali obok siebie na łóżku, Nellie wtuliła się w ciało Sweeney'ego, kiedy powoli wyrównywała swój oddech. Golibroda objął ręką kobietę, a zaraz szepnął do niej. - Kocham Cię.. Jesteś niesamowita.. A teraz.. pewnie masz już ochotę położyć się spać, hm..?
- I wzajemnie Skarbie.. Spać..? Nie.. Właściwie to mam coś jeszcze w planach.. Co prawda miało to wyjść w innej kolejności, ale sprawy potoczyły się inaczej.. Obiecuję, że będziesz zadowolony.. - Kobieta ucałowała czule wargi ukochanego, a za chwilę wyszła z łóżka i założyła swój szlafrok. - Zaczekaj tu na mnie, dobrze..?
- Tak..? Brzmisz całkiem intrygująco.. - Sweeney odwzajemnił pocałunek, lecz zdziwił się nieco, że Nellie go opuszcza. - Nigdzie się stąd nie ruszam.. - Puścił do niej oczko, aż w końcu kobieta opuściła ich sypialnię i powędrowała gdzieś w celu przygotowania swojej niespodzianki. Pani Lovett szybko znalazła się w swojej dawnej sypialni na dole, gdzie zajrzała do jednej szafy w celu znalezienia jednego ukrytego na specjalną okazję pudełka. Gdy wreszcie je znalazła, udała się do łazienki. Tam otworzyła pudełko i wyjęła z niego całą zawartość, czyli czerwoną, koronkową bieliznę, a do tego pas do pończoch i same pończochy. Nie brakowało tam również wysokich szpilek, które jeszcze bardziej miały dodać efektu całemu kompletowi. Kobieta włożyła wszystko na siebie z wielką starannością, chciała aby wszystko leżało na niej idealnie. Obejrzała się w lustrze, aby sprawdzić czy wszystko rzeczywiście jest w porządku, po czym znów włożyła na siebie szlafrok, w którym wyszła z sypialni. Przed wejściem na górę zabrała jeszcze z salonu płytę winylową z dość nastrojową muzyką, a zaraz była już z powrotem na górze. Sweeney w dalszym ciągu leżał na łóżku, częściowo przykryty kołdrą. Czytał swoje ulubione czasopismo, ponieważ zeszło się trochę zanim Nellie wróciła i sam już nie wiedział co ma ze sobą robić. Jednak kiedy weszła, gazeta przestała mieć już jakiekolwiek znaczenie. Od razu rzuciły mu się w oczy pończochy, wysokie obuwie i staranniejsza fryzura. Golibroda powoli zaczynał się domyślać, co jego ukochana przygotowała, choć dalej nie wierzył w to co widzi. Pani Lovett uśmiechnęła się do niego uwodzicielsko i podeszła do gramofonu, w którym wymieniła płytę, a kiedy tylko ustawiła na nią igłę, w pokoju rozległe się pierwsze dźwięki. Zaraz znalazła się na środku sypialni i zrzuciła z siebie szlafrok, przy czym odsłoniła resztę swojego zmysłowego stroju. Stanęła prosto, trzymając nogi razem, po czym rozpuściła luźnego koka na głowie, pozwalając włosom ułożyć się już samemu. Kiedy wyczuła odpowiedni moment w piosence, ułożyła ręce na biodrach i powoli zaczęła nimi kołysać. Spoglądała przy tym na Sweetie'ego, uśmiechała się do niego kusząco. Cieszyła się tym, że jest tak samo podekscytowany jak ona. Było to w końcu coś w rodzaju prywatnego przedstawienia, którego tak naprawdę nikt z nich nie miał okazji wcześniej doświadczyć. Właśnie z tego względu było to jeszcze bardziej intymnym przeżyciem. Nellie zbliżyła się do strony łóżka na której znajdował się Sweeney, oparła najpierw jedną nogę na krawędzi łóżka i powoli zsuwała z niej pończochę, po czym zrobiła to samo z drugą nogą. Tym razem wtrącił się również Sweeney, który nie mógł się już powstrzymać. - Może Ci pomóc, hm..? - I szybko, przewidując że raczej mu na to nie pozwoli, znalazł się przy tej części stroju i ściągnął ją przy pomocy zębów. Kobieta zaraz dotknęła jego twarzy, a palcem wskazującym drugiej ręki pomachała palcem na znak sprzeciwu, jednocześnie z wydętymi ustami. Jednak kiedy odwróciła się, uśmiechnęła się pod nosem z zadowolenia, że wszystko idzie według jej planów. Chciała być jak najbardziej kusząca, dlatego zanim wróciła na wcześniejsze miejsce, zakołysała pupą przed mężczyzną, choć tym razem była szybsza od niego i nie zdołał jej dotknąć. W końcu najlepsze miało przyjść na końcu, a tym czasem pragnęła doprowadzić go do szaleństwa przez choćby brak pozwolenia na jakikolwiek dotyk. Nellie znów wróciła do swojego tańca, gdzie kołysała biodrami w różnych kierunkach, rysowała nimi ósemki, momentami zamykając przy tym oczy i dotykając swego ciała w różnych miejscach. Zwyczajnie dała się ponieść tej nastrojowej muzyce, co dało się odczuć w jej seksownym tańcu, który wyglądał całkowicie naturalnie. W pewnym momencie odwróciła się znów tyłem do mężczyzny, powoli rozpięła biustonosz i pozbyła się go całkowicie przez rzucenie go w kierunku Todd'a. Wtedy też objęła spojrzeniem Sweeney'ego. Reakcja jego ciała na ten pokaz była widoczna przez kołdrę, co schlebiało Nellie, bo wiedziała że w tym wypadku wykonała go bardzo dobrze. Piekarka znalazła się zaraz nad nim i szepnęła mu na ucho. - Podobało Ci się Kochanie..? - A zaraz oboje byli już pochłonięci namiętnymi pocałunkami, a ich wciąż nienasycone dłonie wędrowały wzajemnie po swoich ciałach.
- Czy mi się podobało? Och.. Chyba sama zauważyłaś Kotku.. Gdyby nie Ty, byłoby nudno.. Pamiętasz, kiedy mówiłaś że jestem dla Ciebie zagadką..? Lecz tak naprawdę to Ty nią jesteś.. i cały czas rozwiązuję ją na nowo.. Kiedyś nie pomyślałbym, że ta niewinna właścicielka sklepu będzie w stanie doprowadzić mnie do takiego szaleństwa.. Że ta drobniutka osoba będzie całym moim światem.. Że pod tą suknią, tak niepozorną i często ubrudzoną mąką ukrywa się najwspanialsze ciało na świecie.. - Sweeney wplótł dłonie we włosy kobiety i gdy po tych słowach złapał trochę oddechu, znów wrócił do pełnych pasji pocałunków, aż za kilka chwil znów je przerwał, by powiedzieć, co przyszło mu właśnie do głowy. - A teraz jesteś moją i tylko moją, piękną kusicielką, gwiazdą i boginią.. - Nellie z wielką radością w sercu słuchała tych wszystkich słów, a po niektórych z nich nawet wyczuwała rumieńce na swoich policzkach, zwłaszcza kiedy szeptał jej dość sprośne rzeczy. Dolna część bielizny Nellie prędko zniknęła, tak samo zresztą jak kołdra, która została odsunięta na bok z ciała golibrody. Kobieta zerknęła jeszcze na jak zwykle jej imponującą męskość Sweeney'ego i dotknęła jej kilka razy, zapewniając sobie znów nad nim władzę, po prostu chciała się z nim jeszcze chwilę tym sposobem podroczyć. Poza tym obtarła się jeszcze kilka razy o jego krocze. Todd nie powstrzymał się od jęknięcia, a jego spojrzenie stało się niemal błagalne.
- Mmm.. widzę, że Ty i Twój przyjaciel jesteście jak najbardziej gotowi na rundę drugą.. - Za chwilę ich ciała znów stały się jednością, a jedyną różnicą to, że teraz ona przejęła stery, znajdując się na górze. Lovett od razu narzuciła dość szybkie tempo w celu zwiększenia ich doznań do maksimum. Jej dłonie opierały się na jego dłoniach. Lecz niebawem Sweeney podniósł się, by nie być bierny i tym razem wymieniali się swoimi miejscami na polu szerokości łóżka. Naprzemiennie byli a to na górze, a to na dole. Golibroda jak zwykle nie mógł oprzeć się piersiom Nellie, ale też nie pozostawiał jej ust samotnych. Ona zaś wędrowała dłońmi po jego plecach, aż w końcu umiejscowiła je na jego pośladkach, jakby chciała czuć go jeszcze mocnej w sobie. A gdy oboje wyczuli zbliżający się finał, wrócili do siedzącej pozycji, by wypróbować przy tym czegoś nowego. Ich szybkie oddechy na pewien sposób współgrały ze sobą. Sweeney pod koniec dał z siebie wszystko, tak że chwila ich wspólnego orgazmu była najbardziej błogą i satysfakcjonującą chwilą tego wieczoru. Pokój wypełnił się charakterystycznymi odgłosami, a Nellie wtuliła się w mężczyznę, choć niedługo potem położyli się obok siebie.
- Masz jeszcze jakieś niespodzianki dla mnie? Hehe.. Co prawda czuję już lekkie zmęczenie, ale być może opuściłoby mnie to na widok kolejnej atrakcji.. Czy może przełożymy to już na kiedy indziej, hm..? Właściwie to już późno.. A jutro musimy być wyspani.. - Golibroda musnął czoło kobiety, a zaraz jeszcze wstał by usunąć z łóżka wszelkie zbędne ubrania, by nie przeszkadzały podczas snu.
- Zawsze jestem w stanie coś wymyślić.. No chyba, że teraz Ty masz ochotę zaprezentować przede mną jakiś taniec.. jakiś striptiz.. jestem jak najbardziej za tym.. Hehe.. Ale tak na poważnie to masz rację, mimo wszystko już pora na sen.. - Nellie zgasiła lampkę z jednej szafki nocnej, a zaraz pociągnęła Sweeney'ego za rękę do siebie, żeby już nie zajmował się tym sprzątaniem. - Chodź tutaj mój niegrzeczny golibrodo.. Widzę, że podobało Ci się.. Pora naprawdę szukać kolejnych pomysłów.. - Sweetie zaraz wszedł pod kołdrę, zgasił swoją lampkę i nakrył ich kołdrą.
- Ja striptiz..? Kochanie.. Cóż za bujna wyobraźnia.. Ale gdybyś mnie przekonała to może jeszcze pomyślałbym o tym.. - Golibroda przysunął się do kobiety i objął ją ramieniem. Nellie wtuliła się w niego, a jeszcze noskiem miziała jego tors.
- Przekonała, ale w jaki sposób, hm..? - Sweeney uśmiechnął się kosmato, chociaż nie było tego tak widać w ciemności. Ułożył swoją rękę na biodrze kobiety, wykonując na nim delikatne ruchy. Pani Lovett czuła na swoich udach przyrodzenie Ukochanego, dlatego sama jeszcze ruszyła nimi delikatnie, po czym czule pocałowała usta golibrody. - Jesteś taki pociągający.. i jednocześnie słodziutki jak cukierek.. Moje Kochanie..!
- I znowu mnie kusisz.. oj nieładnie hehe.. Ten dzień możemy uznać chyba za bardzo udany, prawda..? A niedługo Twoje urodziny, więc kolejna okazja do świętowania.. A teraz idziemy spać.. jutro ciężki dzień.. - Sweeney jeszcze starannie nakrył ich kołdrą i przymknął powieki. Poczuł zmęczenie, ale jednocześnie też wielkie zadowolenie z tego dnia, który z pewnością spędziliby w dość ponury sposób, na myśleniu o kolejnym dniu i zobaczeniu swojego największego wroga.
- Oj już nie mów, że tego nie lubisz.. hehe.. Ten dzień był wyjątkowy, dziękuję Ci za statek, kolację, fajerwerki.. Urodziny? Może nie liczmy ile to już lat.. - Pani Lovett westchnęła na samą myśl o liczbie świeczek na swoim torcie, ale z drugiej strony patrzyła na to też pozytywnie, w końcu miała przy sobie miłość swojego życia, a nie gromadkę kotów. Taki scenariusz też czasem przychodził jej do głowy, zwłaszcza w tych najgorszych momentach. W tej chwili czuła się jednak spełniona, może nie całkowicie, lecz wiele jej marzeń mimo licznych przeszkód uległo spełnieniu w przeciągu ostatnich lat.
- Naprawdę nie przejmuj się urodzinami Skarbie.. Akurat Ty jesteś jak wino, im starsza tym lepsza.. Zresztą to i tak ja jestem tutaj starszy.. to ja jestem już dziadkiem, zauważyłaś..? - Sweeney uśmiechnął się na ten fakt. Wciąż było to pewnym szokiem, nie był w końcu takim typowym starszym panem.
- Och Sweetie.. Prawda.. ale jak na dziadka to bardzo dobrze się sprawujesz w tym i owym.. hehe.. A teraz dobranoc, musimy sobie odpocząć.. - Nellie czule pocałowała mężczyznę, zaś on zamknął ją w swoim objęciu i niebawem spali już słodko.
(...)
My Love...
Choć wieczór należał do tych bardzo miłych i pełnych wręcz szampańskiego humoru, to kolejne kilkanaście godzin nie zapowiadało się już tak wyśmienicie. Pierwsze chwile poranka wraz z dzwoniącym budzikiem przypomniały Sweeney'emu i Nellie o rozprawie sądowej, która miała rozpocząć się już niebawem. Razem niechętnie zerwali się z łóżka. Pani Lovett zeszła na dół, by przygotować dla nich śniadanie, a Pan Todd w tym czasie udał się do łazienki, po czym zabrał się do prasowania koszuli na wyjście.
- Kochanie..! Śniadanie już gotowe.. - Golibroda wyrwał się ze swoich przemyśleń, wyłączył żelazko i powiesił koszulę na wieszak. Prawie udało mu się ją przypalić, jednak w porę zorientował się, że za bardzo zagalopował się w swoich myślach. Zszedł na dół i usiadł przy stole pełnym pyszności, jednak najbardziej miał ochotę na kawę. Dlatego też nalał sobie jej do kubka i upił kilka łyków.
- Jak Twój nastrój, Nellie..? - Spojrzał na Ukochaną, po czym nałożył sobie na talerz dwie i kanapki i nieco jajecznicy. Nie miał za bardzo ochoty na jedzenie, jakoś mdliło go na samą myśl o Turpinie, ale jadł z rozsądku.
- Trudno określić jak się czuję.. Chyba chcę mieć to już za sobą.. Nigdy właściwie nie byłam zaangażowana w tak poważną sprawę, w sąd.. Jestem po prostu zestresowana.. Mam nadzieję, że uśmiechnie się do nas szczęście i że wiele osób będzie miało coś do zarzucenia Turpinowi.. A wtedy - kto wie.. może decyzja sądu zapadnie szybciej.. - Nellie westchnęła i sama napiła się kawy. Po niej tak samo widać było, że wmuszała w siebie śniadanie. - Nie zostało nam tak naprawdę zbyt wiele czasu do wyjścia.. godzinka, może trochę więcej.. Ale damy radę, przetrwaliśmy już z nim gorsze rzeczy.. - Dotknęła na stole dłoni mężczyzny i lekko uśmiechnęła się do niego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.