SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 26 marca 2017

Part 366.

Sweeney na słowa kobiety uśmiechnął się lekko, ale tak naprawdę czuł, że dziś wpisze ten dzień raczej, do tych nie najlepszych. Z samego względu, że pewnie sędzia nie będzie im przychylny, w końcu Londyn w większości był miastem trudnym, skorumpowanym i w każdym ciemnym zaułku nocą, bądź i w dzień kryły się tam takie zagadki i o których nie chcieliby wiedzieć, a nawet mieć pojęcie. Również pogładził dłoń kobiety i odezwał się do niej spoglądając w oczy. – Mam nadzieje, że ława przysięgłych to nie są opłaceni urzędnicy, by tylko Turpina obronić. – Westchnął cicho i powoli oboje jedli śniadanie, ale bardzo mozolnie, że w sumie po jednej kromce chleba i jajecznicy, która już szybciej została zjedzona, niż pieczywo. Nellie spoglądała na Sweeney’a i pogładziła jego policzek, miała nadzieje, że nic złego się dziś nie stanie, bo jednak jakieś awantury i linczowanie w sytuacji oskarżonego mogły się dziać przed sądem. 
- Sweeney.. będzie dobrze, ta rozprawa nie jest dla niczyjej uciechy, mają go w końcu skazać, mam nadzieje, że to się stanie szybko i to będzie pierwsza i ostatnia rozprawa na jakiej będziemy. Kochanie… napij się, powoli trzeba się szykować.. – Oboje byli nieco zdenerwowani, zestresowani i trudno im było dziś cieszyć się na wspomnienie o wczorajszym wieczorze. Sweeney napił się kawy jeszcze, a Nelie niebawem sprzątała po śniadaniu, choć spoglądała na Sweeney’a jak wstawał i poprawiał swój szlafrok na sobie. Podszedł do kobiety i ucałował jej policzek szepcząc na uszko. – Dziękuję Kochanie za śniadanie… i za wczoraj, było cudownie, szkoda że dziś trzeba wrócić do rzeczywistości.. zajrzę jeszcze na piętro do zakładu.. – Ucałował Nellie policzek i przez chwilę pogładził ją po biodrze, a zaraz udał się na piętro po schodach, by zajrzeć do zakładu czy wszystko w porządku. 
Nellie oczywiście uśmiechnęła się nawet już po odejściu mężczyzny, cieszyła się z tego, że miło wspominał wczorajszy wieczór, zresztą ona również. W końcu nie mieli zbyt wiele okazji do spędzenia miłego wieczoru. Gdy Nellie powoli pozmywała po śniadaniu, zaraz udała się do łazienki, by się przygotować do dzisiejszego dnia, a tym bardziej do wyjścia w celu udania się na rozprawę sądową. Kobieta właśnie brała natrysk, jeszcze wspominała myślami wczorajsze czułości, jakimi uraczył ją Pan Todd, ale nie chciała też całkiem się rozmarzyć na ten czas i chciała skupić się na tym co ich czeka, na co cicho westchnęła zaraz po prysznicu okrywając czule swoje ciało ręcznikiem. 
W tym czasie Pan Todd zajrzał do swojego zakładu, czy wszystko w porządku, nawet otworzył na chwilę drzwi, by sprawdzić, czy listonosz niczego nie zostawił, bo czasem coś znajdywał w ramie drzwi, lecz dziś jedynie była jego prenumerata „Brzytwy”, którą zaraz wziął i zamknął drzwi, z powrotem, w końcu na dworze nie było specjalnie ciepło, a zakład jak i sklep Pani Lovett by zamknięty, zresztą mieli już od wczoraj wywieszone tabliczki, że ich przedsiębiorstwa są nieczynne. Powoli Sweeney udał się do sypialni i tam powoli się ubierał, założył na siebie koszule, potem i zawiązał krawat, następnie włożył na siebie kamizelkę i przysiadł na łóżku, by rozpakować prenumeratę swojego czasopisma, chciał poznać jakieś nowe tajniki, techniki golenia, o ile coś nowego zamieszczała ta gazeta.
Nellie zaś powoli ubierała się w łazience, zakładając powoli bieliznę, oczywiście gorset, pończochy, a potem jak zawsze swoją niecodzienną suknie, dziś wybrała dość spokojną, delikatną, nie chciała emanować w sądzie swoją kobiecością. Suknia Nellie była w kolorze ciemnej zieleni, z czarnymi elementami, a gdy doprowadziła swoje włosy do ładu i użyła dziennych kosmetyków na twarz, jak i użyła perfum, choć jeszcze czuła w łazience zapach unoszących się perfum mężczyzny. Gdy Nellie wyszła gotowa z łazienki, zastanawiała się, gdzie jest Sweeney, ale zaraz go znalazła, spoglądając jak siedział na zaścielonym łóżku i przeglądał czasopismo, ale że siedział tyłem do niej to jej nie dostrzegł. A zaraz kobieta powoli przeszła się koło łóżka i spojrzała na twarz golibrody uśmiechając się, kiedy widziała, że Sweeney przysypiał nad czasopismem. – Sweetie… Skarbie… spać Ci się chce..? Położyłbyś się, gdybyśmy nie musieli iść na rozprawę.. – Mężczyzna zaraz uniósł spojrzenie na Pania Lovett i odparł jak nieco rozbudzony. – Tak, troszeczkę.. Wiem, wiem.. gotowa, hm..? Już nie śpię.. chyba będziemy się zbierać prawda? Może lepiej być tam wcześniej, pewnie dziś sąd będzie wrzał przed wejściem… A wolałbym, by nas to ominęło. – Nellie zaraz pochyliła się nad Sweeney’em i objęła jego twarz w dłonie całując lekko jego usta, przy czym pogłaskała jego policzki, tak że pomiziała i jego baki. – Gotowa. Dobrze Kochanie. Ach nie chce o tym myśleć.. Dobrze, możemy już jechać i tak musimy, dużo czasu nam nie zostało.. Chodź, zbierajmy się, potem obiecuje, że odpoczniesz… Kochanie, no chyba ja Cię aż tak nie zmęczyłam wczoraj, hm..? – Uśmiechnęła się delikatnie do Sweeney’a, który zaraz wstał z łóżka i położył czasopismo na stoliczku nocnym, po czym zmarszczył czoło spoglądając na Nellie. Ucałował jej usta przelotnie i zaraz podszedł do fotela na którym leżała jego marynarka i zakładał ją na siebie. 
Nellie zaraz udała się za Sweeney’em i oboje zeszli na parter. Powoli szykując się do wyjścia, Nellie spakowała też swoją torbę, a zaraz Sweeney pomagał kobiecie włożyć płaszcz, po czym, sam zakładał swój na siebie i zaraz Nellie poprawiała mu kołnierz, a Sweeney oparł lekko swoje czoło o czoło kobiety i odparł. – Poradzimy sobie, zobaczysz… nie mogą nam wejść na głowę, to my przeżywaliśmy te różne sytuacje, te wszelkie sytuacje zła, ze strony Turpina i to my wiemy najlepiej co się działo.. Prawda? Ne pozwólmy by jakaś ława przysięgłych, czy zmanipulowany i opłacony adwokat tego kretyna stworzyli sytuacje, że to my staniemy w kropce. Poza tym zabrałem ze sobą te anonimy, które rzucali nam w okno.. Nie dajmy się sprowokować.. Zresztą co ja mówię, na pewno puszczą nam nerwy… chyba potem będziemy leczyć się Relanium.. Ech.. Chodźmy Kochanie, lepiej się nie spóźnić.. – Uśmiechnął się delikatnie do kobiety i pocałował jej nosek, a zaraz i usta, po czym Nellie gładziła jego policzki. – Sweeney… Spokojnie, ja wiem że się denerwujesz, ja też jestem zdenerwowana, ale proszę Cię… Pomyśl o czymś miłym.. ja wzięłam tabletki i wodę, gdyby ktoś z nas miał dość tej sytuacji, ale wolałabym byśmy dotrwali tej rozprawy do końca, chce usłyszeć wyrok na tego zwyrodnialca, bo inaczej rozszarpię tych padalców z ławy przysięgłej, jak wyrok będzie inny.. Sędzia na pewno był przekupiony, więc już nawet o nim nie mówię.. Jeszcze nie słyszałam o tym by sędzia miał inne zdanie na wyrok, niż ława przysięgłych… - Powoli  już wychodzili z domu, w końcu jednak czas ich troszkę naglił, więc już po kilku minutach byli w powozie, który zwołał Sweeney z woźnicą, gwiżdżąc na niego. Do sądu nie minęło wiele czasu kiedy tam podjechali przed same schody, prowadzące do tego majestatycznego gmachu z olbrzymimi filarami. Kiedy Sweeney wysiadł i zaraz pomagał wysiąść kobiecie już widział ten tłum ludzi, nawet niektórzy mieli jakieś materiały z napisami „Wyrok śmierci dla Turpina!” czy „Sędzia Turpin to diabeł!”. 
Przed sądem więc było głośno, oczywiście była tu policja, która próbowała trzymać porządek, no ale chyba średnio mundurowym to wychodziło. Znaleźli się i reporterzy, którzy rozmawiając z ludźmi spisywali ich słowa niczym zeznania, lecz też kilkoro ludzi wchodziło po schodach do sądu, tak samo jak zaraz i oni. Z niektórymi ludźmi się witali, zresztą byli to też ich sąsiedzi, z ulicy Fleet Street, czy innych miejsc, gdzie uczęszczali na zakupy, czy gdziekolwiek indziej. Potem już otuliło ich to nieprzyjemne wnętrze sądu, wysokie sufity, kolumny, schody, a także i prawnicy przechadzający się w swoich togach. Sweeney spojrzał na wezwanie, które trzymał w dłoni i zaraz z Nellie udali się na pierwsze piętro, gdzie mieli udać się do Sali rozpraw. 
Tak naprawdę nie obejrzeli się kiedy dotarli na piętro, a zaraz na Sweeney’a wpadła plecami jego córka, która widocznie chciała się odwrócić, no ale zderzyła się z nim. - Przepraszam, nie zauważyłam Pana… - Jednak gdy odwróciła się i ujrzała, że to jej ojciec, zaraz uśmiechnęła się lekko choć nieco smutno. – Och przepraszam… nie widziałam, że idziesz.. idziecie.. Dzień dobry Pani Lovett… - Dzień dobry Johanno, miło Cię widzieć, szkoda, że w takich okolicznościach.. Jesteś tu z Bertą? - Nellie uśmiechnęła się do kobiety, oczywiście Panie się przywitały, jak i Sweeney z córką, choćby pocałunkiem w policzek. Nie było już wiele czasu na rozmowy, wiec jedynie Sweeney zapytał, czy wszystko w porządku i czy jego wnuczek zdrowy, w końcu wypadało, by też spotkali się niebawem, bo nieco czasu minęło od ich ostatniej rozmowy, widzenia się. Berta oczywiście była tutaj, oczywiście też była świadkiem na rozprawie, w końcu to wszystko działo się pod jej niestety uśpionym mocno okiem. Z Bertą także się przywitali, większość jej współczuła związku z takim człowiekiem, jakim był Turpin.W końcu powoli sala została otwarta i ludzie zaczęli do niej wchodzić, oni oczywiście też. 
Kiedy świadkowie i inni ludzie, jak publiczność, zajęli swoje miejsca, wtedy do sali wchodził po kilku minutach skazany Sędzia Bernard Turpin zaszczycił wszystkich swoją obecnością w obstawie policji, która go tu doprowadziła do ławy przed sądem i został tam niemal usadzony na krześle, ale policjanci od niego nie odchodzili. 
Turpin nie wyglądał ujmująco, miał kilkudniowy zarost na twarzy, trochę w nieładzie miał włosy, ubranie brudne, choć już miał na sobie ubranie z aresztu, ale widać nie cackali się z nim. Lecz jego wyraz twarzy nie zmienił się jednak, ciągle był tym wrednym obślizgłym sędzim, który nie znał słowa – Dosyć. Jeszcze niektórzy wchodzili, było już słychać komentarze na sędziego, poza tym spojrzał zaraz na Nellie i Sweeney’a, który cicho warknął wręcz na niego. A kobieta zaraz pogładziła lekko jego ramię i szepnęła mu nad uchem. – Spokojnie Skarbie.. pamiętaj co mi mówiłeś.. nie dajmy się sprowokować, poza tym jeszcze nic się nie wydarzyło. – Sweeney przytaknął do kobiety i zaraz ucałował lekko jej policzek. A za nimi ktoś mówił cicho, oczywiście w stronę Turpina. – Wreszcie go skażą, zakałę tego miasta. Najpierw panoszył się ściągając podatki, potem aresztował mojego męża za to, że napił się kieliszek wina, a innym razem jeszcze go pobił rękami koleżków… Wreszcie dobiorą się do jego dupska..! W więzieniu nie będzie tak dobrze.. Oj nie będzie.. na miejscu Berty już dawno bym go zostawiła.. Po kolejnych pięciu minutach pojawiła się kurtuazja, od razu było widać po tych ludziach, że nie byli zwykłymi mieszczanami. Potem wszedł jeden policjant w mundurze i odparł na głos. – Proszę wstać, wysoki sąd idzie! Rozprawę przeciwko sędziemu poprowadzi sędzia Tim Senden. – Wtedy wszyscy wstawali, szepty były coraz mniej wyraźne i głośne, aż pojawił się sędzia. 
Mężczyzna w peruce, w średnim wieku około 40 lat, z lekkim zarostem, w todze, który zaraz z dokumentami doszedł do swojej ławy i przysiadł, biorąc w dłoń młotek i uderzył nim w miejsce do tego przeznaczone. – Proszę o ciszę! – Spojrzał zaraz posępnie na oskarżonego, a po chwili omiótł wzrokiem ludzi zebranych i odparł odkasłując. – Sprawa przeciwko Sędziemu Bernardowi Turpinowi. Oskarżony proszę wstać… Bernard Turpin, sędzia Londyński, człowiek wymiaru sprawiedliwości oskarżony o matactwa w prawie, o szantażowanie, grożenie, a także użycie siły fizycznej, znęcanie się, aresztowanie obywateli Londynu: Pana Arnolda Dickensa, Pana Roberta Trown'a, Pana Stephena Georg'a, Pana Sweeneya Todd'a i Pana Franka Bones'a. Doprowadzenie prawie do rychłej śmierci Pana Sweeney’a Todd’a. Oskarżony o zniszczenie mienia należącego do Pani Bern, a także Pana Puckett’a i Pani Lovett i grożenia Pani Lovett, a także naruszenie jej ciała poprzez osoby trzecie za pomocą tępego narzędzia… A także nieodpowiednie i lubieżne zachowania względem kobiet z klubu Pretty Lady, które zostały brutalnie zgwałcone.. Pani Catherine Blood i Pani Sarah Preit... - Nellie jak i Sweeney mogli poczuć się niczym zobowiązani, że działała poprzez ten akt policja z Londynu jednak po ich stronie, być może była to czyjaś zasługa, ale to było dla nich plusem. A zaskoczeniem było dla wielu to, że jednak plotki o sędzim, że korzystał z usług pań lekkich obyczajów okazały się prawdą. 
Sweeney złapał Nellie za dłoń i spojrzał na nią przez chwilę uśmiechając się lekko, ale jego oczy już przybrały wyraz bólu i złości, a także frustracji, w końcu w jego mniemaniu powinien być dodatkowo oskarżony o gwałt na jego żonie, a także jej zabójstwo i porwanie jego dziecka, które przywłaszczył sobie jak przedmiot. - Oskarżonemu grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności, bez wcześniejszego zwolnienia. - Sędzia oczywiście wcześniej wiedział z czym ma do czynienia, ale kiedy to czytał, to aż kręcił głową ile było treści aktu oskarżenia. - Zwyrodnialec i gwałciciel! - Ktoś ze świadków krzyknął z sali, na co zaraz reagował sędzia uderzając młotkiem o ławę. - Spokój! Po chwili Turpin oczywiście jako oskarżony został poproszony o podejście do ambony obok sędziego i tam zasiadł, po czym sędzia spoglądając na niego odparł oczywiście przywołując akt oskarżenia ponownie. – Panie Turpin.. został Pan oskarżony o wiele różnorakich przestępstw… Proszę powiedzieć jak było naprawdę. Przyznaje się Pan do aktu oskarżenia? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.