SCM Music Player.

Bohaterowie.

czwartek, 5 kwietnia 2018

Part 368.

Sweeney stojąc przy ambonie wziął głęboki wdech, zacisnął dłonie w pieści i spojrzał w kierunku Turpina wzrokiem takim, że jeśliby było możliwe, ten człowiek już leżałby martwy, ale nie dało się tak. Przeniósł więc spojrzenie na sędziego Sendena i zaraz zaczął mówić, choć nie przechodziły mu słowa łatwo przez gardło. – Zacząłbym od tego, że historia Pana Trown’a jest lekko podobna do mojej… Wiele lat temu, byłem szczęśliwym człowiekiem innym, pogodnym i radosnym, cieszyłem się życiem i a także byłem szczęśliwym mężem, ale i zostałem ojcem… Lecz obie moje miłości zostały mi odebrane.. – Wycedził przez żeby patrząc z pogardą na Turpina, kiedy ten prychnął, niczym jakby chciał powiedzieć, że Sweeney, był za głupi i nie pasował do Lucy. – Moja żona została porwana i odebrana mi przez tego człowieka… zgwałcona, co zapewne doprowadziło do jej śmierci….  Córkę także mi odebrał, choć większość ludzi na Sali, nie ma pojęcia o tym, że miałem dziecko, że mam je.. Odebrał mi moje jedyne dziecko, a mnie skazał na wygnanie bym mu nie przeszkadzał i nie drążył śmierci mojej zony, a także nie mógł odzyskać córki.. Rozumiem to w ten sposób, że jeśli moja żona, umarła, to w mojej córce widział jej zastępstwo.. – Adwokat Turpina, zbliżył się do Todd’a, no w końcu to była jego działka by zadawać pytania i stawać w obronie swojego klienta, choć widać, że nie był zbyt jakoś poruszony tą sprawą, bo był urzędnikiem zatrudnionym przez sąd, a nie Turpina. – A nie sądzi Pan, że to Pana żona mogła sprowokować czymś mojego klienta, że posunął się do tego by ją uwieść..? Może dała jakiś znak, że jest nim zainteresowana? – Sweeney prychnął na te słowa i warknął.- Moja żona była mi wierna, i tak samo jak ja nigdy nie była za tym człowiekiem, jego zasadami, innymi postulatami jakie wypowiadał i temu co wprowadzał w życie…  A  już na pewno sędzia nie był w jej typie… A ja zostałem niesłusznie skazany na 15 lat pobytu w koloni karnej w Australii, gdzie ciężko pracowałem… i codziennie myślałem, o powrocie do Londynu, by odzyskać swoje dziecko…
Westchnął cicho i przymknął na chwilę oczy, gdy te obrazu z dawnych lat przewijały mu się przed oczami z dźwiękiem jak echo. Williams, dalej zadawał pytania, no ale też nie naciskał za bardzo, bo mu na tej wygranej nie zależało. – Pragnął Pan zemsty na sędzim? Chciał Pan go dopaść i uszkodzić? – Miałem taki plan, a właściwie tylko wyobrażenie, że to zrobię… Ale nie przeszło mi to nigdy w czynach na poważnie, inaczej sędzia Turpin by tutaj teraz nie siedział, bo byłby martwy, a jednak jest, prawda? Kiedy tu powróciłem, zmieniłem nawet swoje dane personalne, by ten człowiek nie zechciał mnie dopaść.. Ale z czasem wiedział kim jestem, przyznałem się do tego i przysięgałem odzyskać moją córkę... – Przełknął ślinę dodając. – A mimo to do dziś wiem, że to jest trudno, kiedy własne dziecko ma mnie za kogoś obcego, a mówienie do mnie „Tato” przychodzi z trudem, do tego sam bałem się tego pierwszego spotkania, powiedzenia, że to ja.. ja jestem Twoim tatą Johanno, a sędzia mi Ciebie odebrał… Wiedziałem, że jesteś szczęśliwa, przynajmniej byłaś, nie chciałem tego psuć, niszczyć tego co miałaś… Ale nie mógłbym do końca życia przechodzić obok i stać się dla Ciebie tylko dobrym znajomym, albo partnerem Pani Lovett, do której często przychodzisz z moim wnuczkiem, na obiad, czy po coś słodkiego. Nie chce takiego układu, chcę Cię odzyskać, Twojej mamy już nie odzyskam, ani Ty, ani ja.. ale nadal mogę Ciebie… i chcę spełnić się bardziej w roli dziadka..
Na Sali słychać było jakieś szepty, a nawet jakieś i aluzje, ale też słowa współczucia i groźby w stronę Turpina, co zaraz sędzia przerywał uderzeniami młotkiem w blat, a Sweeney mówił dalej. - Inne sytuacje, złe wydarzenia z rąk tego człowieka? Również zostałem aresztowany jak poprzednicy przede mną, nie pamiętam już dokładnie za co, ale tak samo byłem źle traktowany… Pamiętam to doskonale, wtedy wyjechała moja wspólniczka, gdzie wynajmuje u Pani Lovett piętro, na swój zakład do dziś.. Pani Lovett wyjechała w tym czasie do rodziny, ja miałem pilnować całego budynku, a zostałem aresztowany i bity, źle traktowany, też kazano mi przyznać się do czegoś czego nie popełniłem, morderstwo to jakieś było… Wtedy też był jeden z tych ludzi Turpina Niemcem.. – Williams, tu się zatrzymał i popukał palcami w blat ambony, przy której stał Sweeney, a zaraz dodał, a kątem oka spoglądał na Panią Lovett przez chwilę, czy innych ludzi. – A może to Pan czymś sprowokował tych mężczyzn do takiego zachowania, może naraził się Pan sędziemu? Coś musiało go skłonić do aresztowania Pana i tego co się potem działo.. nic nie dzieje się bez przyczyny..? – Sweeney już tutaj jako pierwszy raz nie wytrzymał i złapał adwokata za jego togę i odparł przez zaciśnięte żeby, a sędzia zaraz reagował na to uderzeniem w blat młotkiem. – Panie Todd… Spokojnie.. to tylko pytanie, nie Pan jest tu oskarżony… Proszę puścić Pana Williams’a… - Todd jednak przez chwilę go jeszcze trzymał za ubranie nim puścił i odparł dobitnie. – Bez przeczyny nic się nie dzieje..? A dla mnie jakoś bez tej cholernej przyczyny moja żona nie żyje, moje dziecko nigdy nie będzie we mnie widzieć prawdziwego ojca, jak inne dzieci… a ja do końca życia będę winił się za to, że pozwoliłem na to wszystko, bo nie miałem tego cholernego wyboru, bo nie jestem cholernym urzędnikiem, który da w łapę byle komu, by wyjść na swoje… I do Pana wiadomości.. – Panie Todd… Proszę zwracać się do sądu… - Przepraszam.. Wysoki sądzie, nikomu się nie naraziłem, tylko to jest to zachowanie sędziego Turpina, kiedy ktoś mu wadzi, przeszkadza, to reaguje, jak tylko może, by dopiąć swego..
Nie pamiętam już wszystkiego z jakąś dokładnością idealną, ale ten człowiek zniszczył moje zdrowie i nerwy, nie raz mam wrażenie, że ktoś mnie i panią Lovett obserwuje… A wtedy, gdy zostałem wypuszczony, sklep Pani Lovett został okradziony, wyglądałem fatalnie w oczach kobiety… A wszystko przez tego parszywego drania.. Nie raz na ulicy zaciągnął mnie w jakiś ciasny i ciemny  kąt, by grozić mi zrobieniem krzywdy Pani Lovett, czy mojej… - Zacisnął mocniej pięści, bo przecież pamiętał to na tyle dobrze, jak byłoby to wczoraj, kiedy Nellie była na niego wściekła, wygnała go ze sklepu, a on nie powiedział jej tego, że był aresztowany, sama się od niego tego dowiedziała i to jeszcze w kościele, kiedy szeptał w ławce do siebie, a kobieta siedziała za jego plecami. Nellie spoglądała na Todd’a domyślała się, że teraz opowie o najbardziej druzgocących przeżyciach jakie go spotkały w Truro. – Panie Todd.. Proszę mówić dalej, proszę opowiedzieć o Truro, co się tam działo, jak to się stało, że tam Pan się znalazł? – Sweeney spojrzał na sędziego i po chwili namysłu odparł, kiedy adwokat patrzył na niego mrużąc lekko oczy, choć Todd miał wrażenie, że mężczyzna obecnie był myślami gdzieś indziej, a może to tylko złudzenie?
- Zacznę od tego, że nim dotarłem do Truro, to do mojego zakładu kilka razy wstąpił mężczyzna w ciemnym płaszczu, był dość specyficzny, tajemniczy, ale i zarazem chciał zdobyć moje zaufanie. Przychodził do mnie, po to by go ogolić, a zarazem opowiadał o jakiś wujku, o Hrabim Vermoncie.. który miał mieć setne urodziny i ten człowiek stwierdził, że jego wujek, byłby zaszczycony, gdybym go ogolił… Skoro jestem najlepszym golibrodą w Londynie.. Mówiłem, że się zastanowię, on na początku był spokojny, miły, ale potem już tak nie było.. Groził mnie, że jeśli tam nie pojadę to zrobi krzywdę Pani Lovett, albo mnie, czy utraci na tym budynek… Za jednak wykonanie tego „zlecenia” obiecywał mi dużą sumę pieniędzy. Straszył mnie słowami.. : „Mój wuj, nie lubi sprzeciwu, wybrałem Pana i to Pan pojedzie ogolić mojego wuja, czy się to Panu podoba czy nie… To dobry układ, dobra przysługa. Wujowi już wiele czasu nie pozostało, a ja chcę go uszczęśliwić i robię wszystko by te cholerne ostatnie, miesiące, tygodnie żył jak należy..” Wystraszyłem się go trochę i zgodziłem na tą podróż, do tego dorożkarz nawet był podstawiony, jakby ten człowiek chciał mieć pewność, że tam dotrę.. Było to dla mnie dziwne… Pieniądze dostałem, połowę przed zleceniem, a połowa miała być po.. Jechałem tam dość długo dorożką.. poza tym z tego okresu, prowadziłem też notes, w którym zapisałem kilka rzeczy.. mogę je odczytać..? – Sędzia przytaknął, a kiedy adwokat, chciał wtrącić swoje trzy grosze, sędzia zakaszlał dając mu znak, że teraz chce wysłuchać zapisku Todd’a, który właśnie sięgnął do swojego płaszcza, do wewnętrznej kieszeni, z której wyciągnął notatnik i zaraz go otworzył, kładąc na blacie i zaczął powoli czytać. – „.…Odbywam dziś podróż [12.02. 1786 rok], która prowadzi mnie w nieznane. Zostałem wezwany do klienta, w Truro. Do tej pory nie rozumiem tego nalegania, straszenia mnie, poco to wszystko? Nieważne jak golę, lepiej czy gorzej, ale groźby w moim kierunku, bym tylko tam się udał i uczynił swoją fachową usługę to chyba leciutko za dużo. Nie mówię nic, ale przeraża mnie sama ta podróż, nawet pisząc to dygoczę? Nie to od nierównej ziemi, po której jedziemy. A co mnie czeka na miejscu nie mam pojęcia, mam nadzieję, że pójdzie gładko i szybko, po czym powrócę do Londynu. Teraz jest wcześnie rano, jak nigdy kiedy wstaję rano do pracy nie jestem tak senny jak dzisiaj. Chyba ta dorożka sprawia, że tracę chęci do wszystkiego. Ponury woźnica, który nie napawa raczej optymizmem i nie wygląda na kogoś z kim mógłbym się nawet kolegować, a do tego ta długa przeplatana pewnie jakimiś ulicznymi niespodziankami droga sprawia, że chciałbym stąd wyskoczyć i uciec z powrotem do domu. Ale czy to możliwe? Pewnie gdybym to zrobił to woźnica szybciej by mnie dorwał i zatłukł, ewentualnie siłą znów wepchnął do dorożki, związał i wiózł dalej, by tylko dowieźć mnie do tego Hrabiego. Szkoda, że Nellie nie ma ze mną, ale musiała zostać, poza tym kto by chciał jeszcze dodatkowego pasażera, kiedy mam jechać wykonać usługę, o ile to prawda? Zaczynam chyba tracić zmysły. Mimo to zastanawiają mnie te groźby, czy to nie była z początku prośba, a groźba i co bym nie powiedział i tak dziś byłbym w tej mrocznej jak smoła dorożce”… - Adwokat po przeczytaniu tych słów odezwał się zaraz jakby knuł małą intrygę, o ile w ogóle miały jego słowa jakiś zamierzony cel, albo grał tylko na zwłokę i wymyślał dziwne pytania. – A co w tym dziwnego, że to akurat Pana wybrał ten człowiek? Skoro jest Pan dobry w swoim fachu, to chyba dobrze, że ludzie są Panem zainteresowani? O golibrodę trudno, takiego co nie zatnie. A Pan pochodzi z rodziny męskiego pokolenia, gdzie wszyscy mężczyźni prawie żyli dzięki używaniu brzytew, prawda? – A co to ma do rzeczy? Ja nigdy bym nikogo nie zmusił do tego, by wykonał dla mnie obraz, czy coś innego, jeśli uznałbym, że nie ma na to ochoty, bo coś tam, bo ma dużo zleceń, albo po prosu mojego pomysłu twórczego, on nie widzi na płótnie.. prawda? Poza tym kiedy dotarłem do Truro, niby wszystko wyglądało na swój sposób normalnie.. Choć jeszcze nie spotkałem się z klientem, który mieszkałby w zamku.. Tam był jakiś sługa Ernest, o ile dobrze pamiętam, nakarmił mnie, napoił, a potem zabrał do rzekomej sypialni, gdzie miałem spać, a kolejnego dnia ogolić tego stuletniego wuja i wrócić do domu, a wylądowałem w lochu… Gdzie pojawił się potem sędzia Turpin i jego sługus Beadle Bamford… obaj przez ten cały czas znęcali się nade mnie..! A ten wujek, nie żył od kilku lat…! Zostałem zwabiony w pułapkę..! A dlaczego.. bo szanowny sędzia Turpin, chciał mnie się pozbyć, zabić, byle bym dalej nie pchał się do odzyskania mojego dziecka.. Kiedy był konkurs na najlepszego golibrodę tutaj w Londynie, groził mi, że nigdy mi się nie uda odzyskać córki.. bo każda okazja Panie Turpin, jest znakomita, hm..? To Pana znak charakterystyczny, by każdego grozić.. wystarczy krzywo spojrzeć, a już ląduje ktoś na jego czarnej liście.. a do tego te cholerne anonimy rzucane w nasze okna, przez tego człowieka, Pani Lovett ucierpiała na tym i była w szpitalu, musiała mieć założony na plecach szwy.. Zresztą mam tutaj te anonimy.. – Sweeney zaraz wyciągnął listy w papierowej kopercie, a zaraz strażnik podszedł do Todd’a i wziął kopertę podając ją zaraz sędziemu Sendenowi, by obejrzał te kolejne dowody, na podłe zagrania i zachowania oskarżonego.

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.