SCM Music Player.

Bohaterowie.

piątek, 11 listopada 2016

Part 358.

Sweeney uśmiechnął się na słowa Nellie, kiedy chwaliła zapachy roznoszące się po kuchni. A już za kilka chwil stół nakryty był do posiłku, jak i oboje mogli powoli zabrać się za jedzenie, gdy tylko Sweeney przełożył jajecznice na ich talerze przy stole, a patelnie odłożył na bok na podkładkę pod naczynie. Oboje zabrali się do jedzenia z początku oboje milczeli, lecz w końcu zaczęli ze sobą rozmawiać, o ostatnim czasie jaki właśnie przeżywali. Te wszystkie trudne chwile. A ten dzień minął już do samego późniejszego wieczoru spokojnie, gdzie para rozmawiała ze sobą leżąc już w łóżku, a zasnęli spokojnie.
(...)
Kolejne dni były nieco męczące dla Nellie, ze względu na jej plecy, które powoli się leczyły, a ją zarazem męczyła ta bezradność, kiedy niezbyt wiele mogła robić, poza tym Sweeney chciał by odpoczęła. A jej pracownica Julia Hoffman zajmowała się po weekendzie sklepem, gdzie nieco i doglądał Sweeney, choć otworzył już swój zakład i na piętrze robiła się kolejka. Golibroda był z tego faktu zadowolony, gdyż jego budżet zostanie podreperowany no i będzie mógł część z tego dać Nellie jak zawsze, by można było opłacić wszelkie rachunki, w końcu od czasu kiedy tu był, tak się umówili i trwało to do dzisiaj.
Golibroda właśnie golił jednego swojego klienta, kiedy ten odezwał się do niego podczas minimalnej przerwy, gdy golibroda ostrzył brzytwę. - Panie Todd... to prawda co w mieście mówią na temat Sędziego Turpina.. wszystkie gazety trąbią o jego osądzie, hm? Podobno zranił Panią Lovett ostatnio, Pan wybaczy, że pytam.. - Pan Todd przystąpił do dalszego golenia i odparł zaraz do mężczyzny.
- Gdyby nie pisali, nie byłoby prawdą. A jest. Zranił, nie ze swoich rąk, ale z czyiś na pewno... - Sweeney nie wiedział, czy przez przypadek ten mężczyzna nie miał jakiś ukrytych sekretów z Turpinem,dlatego wolał się nie wychylać w tej rozmowie, bo widział tego mężczyznę u siebie pierwszy raz. - A kiedyś nie pracował Pan tutaj, tylko u konkurencji hm..? - Mężczyzna westchnął i spojrzał na klienta, nieco przymrużonymi oczami i zaraz na jego ogoloną twarz nałożył ręcznik dość ciepły i wytarł mu twarz nim, ale dla mężczyzny widać był ten ręcznik nieco za gorący bo aż podskoczył w fotelu. - Tak, ale czy ma to jakieś znaczenie..? Teraz jestem tutaj. 12 funtów. - Golibroda nie miał zamiaru dyskutować z tym mężczyzną, poza tym popsuł mu humor, kiedy zdążył już uspokoić nerwy po tym jak Nellie ostatnio ucierpiała, a przyszedł taki jeden, który to zburzył. Zaraz klient zapłacił jeszcze coś bełkotał pod nosem, Sweeney odprowadził go do drzwi i kiedy już chciał wejść następny klient, Sweeney odparł.
- Panowie wybaczą, ale właśnie mam przerwę, zapraszam za dwadzieścia minut.. - Oczywiście niektórzy nie było zbyt zadowoleni, ktoś zrezygnował, a Sweeney zamknął drzwi od zakładu i burknął do siebie. - A Ciebie następnym razem ogolę o głowę.. Co za ludzie... Nie potrafią zająć się własnymi sprawami.. - Sweeney zaraz zabrał z gabinetu, rzeczy do golenia od klienta i zniknął na zapleczu, by tam wszystko umyć i przygotować na kolejnego delikwenta.A zarazem po chwili Sweeney umył ręce nad umywalką i powoli ruszył na dół by coś zjeść, by dalej przystąpić do pracy, a właśnie przy wejściu na schody spotkał się z Nellie i zaraz pocałował ją w policzek. - Kochanie.. przerwa..? Chciałam sprawdzić, czy mogę zanieść Ci jedzenie. Od rana pracujesz, a ja czuję się bierna, kiedy tylko zaglądam, a niewiele robię.. - Sweeney spojrzał na kobietę i zmarszczył lekko czoło, a zaraz ruszył z nią do kuchni, gdzie naszykowała dla niego talerz z drugim daniem, na co składały się ziemniaki tłuczone, mięso uprażone z cebulką i sałatka, a pachniało wybornie. Mężczyzna zaraz przysiadł na krześle i napił się soku pomarańczowego ze szklanki. - Mmm pysznie pachnie.. Nellie, ale musisz teraz odpocząć, by potem mieć siły do pracy, poza tym i tak pracujesz całymi dniami, nie powinnaś narzekać, na to małe lenistwo, poza tym jesteś poraniona, daj ciału odpocząć.Poza tym był u mnie teraz klient, dziwne pytania zadawał... miałem wrażenie, że to jakiś pionek w grze Turpina, nie wiem, ale wolałem się nie wychylać i nie komentować tego co on mówi. Może po prostu jakiś ciekawski, ale wolę jednak być ostrożny.. - Po chwili Sweeney zabrał się do jedzenia, poza tym i Nellie z nim jadła posiłek, a Pani Hoffman, pracowała na sklepie, w końcu Nellie ją wcześniej na trochę wyręczyła w sklepie, by i ona mogła zjeść u nich obiad. - Och Sweeney, nie mogę całkiem nic nie robić. Jedz Kochanie, jedz... Klient, a o co pytał? - Zmarszczyła czoło, a zaraz ugryzła kolejny kawałek ziemniaka i kroiła mięso, obiad był naprawdę dobry, nie chciałaby został nie zjedzony z powodu jakiejś osoby, która popsuła golibrodzie dzień. - Pytał się o Turpina, jakby we mnie szukał odpowiedzi, czy słusznie, że on jest oskarżony o te wszystkie przestępstwa, jak i o to jak się czujesz.. i ciekawiło go to, że nie pracowałem jakiś czas u Ciebie, na piętrze.. Co go to obchodzi.. Nie umieją pilnować własnych nosów.. Ja nikomu do domu z butami nie wchodzę i nie pytam, czemu ten obraz wisi tu, a nie tam.. - Westchnął pod nosem, Nellie przytaknęła na słowa mężczyzny i upijając łyk soku ze szklanki odezwała się ze spokojem - Masz rację. Ale nie myśl o tym teraz, poczekajmy do rozprawy, która już w tym tygodniu.. Już za dwa dni. Och... Denerwuje się, oboje jesteśmy zdenerwowani, ale wątpię, by teraz kolejny sędzia był jego przyjacielem.. mówię o tym, kto będzie prowadził tą rozprawę. Zresztą kto wie! Mimo to bez winy ten człowiek nie zostanie! - Rozmawiali ze sobą podczas obiadu, Sweeney trochę pilnował czasu, by pojawić się na piętrze w czas i zacząć dalej drugą część dnia. Dlatego zaniósł talerze i szklanki do zlewu, a zaraz ucałował Nellie policzek i udał się na piętro, gdzie znów trwało golenie. Co jakiś czas roznosił się z góry zapach męskich perfum, czy kosmetyków, jakie używał Pan Todd na swoich klientach.
Julia zaś piekła popołudniowe wypieki, część sprzedała, reszty pilnowała by się nie spaliła, poza tym Pani Lovett nad tym nieco czuwała, a mimo tego odpoczynku, który miała sobie zapewnić, wynajdywała zajęcia, jak nie na sklepie, to w części mieszkalnej.
Po tym całym dniu w końcu przyszedł czas na odpoczynek i Sweeney jak i Nellie szykowali się do spania, choć Nellie już była po kąpieli i właśnie w łóżku przeglądała jakąś gazetę. A niebawem w stroju do spania pojawił się Sweeney, który już był zmęczony tym dniem, co można było dostrzec w jego oczach, kiedy zbliżył się do łóżka i na nim przysiadł ze swojej strony, zaraz przygasił lampę i po chwili wsunął się pod kołdrę. Ułożył się na boku w stronę kobiety i lekko przymykał oczy, kiedy pod małą poduszkę podsunął dłoń pod głową i szepnął.
- Nellie... chodźmy już spać.. hm.. powinnaś odpocząć, a nie jeszcze męczysz oczy... Chodź, chcę Cię przytulić nim zasnę. Chyba tego mi nie odmówisz, prawda? - Spoglądał na kobietę, która spojrzała na niego znad swoich okularów i zaraz wysunęła głowę do jego głowy, po czym pogłaskała mężczyznę po głowie. - Kochanie, ale moje oczy nie ucierpiały.. Ja wiem, że się martwisz, ale będzie dobrze, hm..? Leżę wygodnie.. wiesz? - Sweeney pokręcił głową i zaraz zabrał Nellie czasopismo i przełożył je na stoliczek po swojej stronie łóżka, kiedy nieco się obrócił, a zaraz do Nellie sam się przysunął, bo nie chciał ją urazić i spojrzał w jej oczy czule i szepnął.
- Ja wiem, że Twoje oczy nie ucierpiały.. Ale czas odpocząć.. Ciało tego potrzebuje.. Miałaś dziś odpoczywać, a więcej byłaś na nogach.. Nie można nad Tobą zapanować, poza tym nie mogłem, bo sam mam pracę. Ale obiecaj mi, że jutro odpoczniesz i poleżysz sobie tutaj.. Możesz coś nawet zrobić na szydełku Nellie.. cokolwiek, bylebyś nie obciążała pleców.. One muszą odpocząć.. zagoić się, a wszelkie ruchy chyba temu aż tak bardzo nie sprzyjają. Poza tym pomyśl, że to taki urlop. Co prawda nigdzie nie wyjdziemy, ale możesz ten czas wykorzystać dla siebie. A nie krążeniu po sklepie.. Ja zajrzę do Pani Hoffman.. Poza tym obiadów nie wydaje i żadnych dań, tylko sprzedaje wypieki... Chyba ich nie spali, hm..? Poza tym i tak działa według Twojej receptury, nakład i tak wypieków jest zmniejszony... ale wszystko jest pod kontrolą. Odpocznij.. Już za kilka dni będziemy na rozprawie, zrelaksuj się przed tym.. hm..? - Nellie słuchała słów Sweeney'a i pogładziła go po policzku i szyi, gdy tak na nią spoglądał, a zaraz obróciła się do niego bokiem i zaraz odłożyła okulary na stoliczek nocny, gasząc zarazem światło i ucałowała mężczyzny czoło i nos odpowiadając.
- Wiesz, że nie potrafię tak siedzieć w bezczynności.. Czuję się dziwnie, kiedy Ty pracujesz, Julia tak samo, a ja krzątam się i nie wiem co ze sobą zrobić, nie będę przecież Ci przeszkadzać.. Ale Skarbie.. nie przesadzaj, przecież nie robiłam dziś zbyt wiele, przecież nie myje okien, nie dźwigam..  wyolbrzymiasz.. Och, wiem.. ale nie umiem tak usiąść i nic nie robić, kiedy wiem, że wy oboje pracujecie.. Sądziłam, że będzie to łatwiejsze, ale dobrze obiecuję, że jutro odpocznę.. Hm..? - Posłała spokojne spojrzenie mężczyźnie i zamruczała, kiedy zaraz ich usta spotkały się w czułym pocałunku i Sweeney przerwał pocałunek umieszczając palec wskazujący przy ustach kobiety i rzekł.
- Jeśli jutro odpoczniesz, posłuchasz moich zaleceń, to może wybierzemy się wieczorem nad Tamizę.. kiedy tam byliśmy? Nawet nie pamiętam, czy w ogóle razem tam byliśmy.. Może popłyniemy sobie w jakiś mały rejs..? Tak dla relaksu.. Posiedzimy sobie na statku.. pooglądamy widoki... To coś innego niż spacer po zatłoczonym Londynie. - Pogładził policzek kobiety, a zaraz przeczesywał delikatnie jej włosy i przytulił zaraz kobietę do swojego ciała całując jej skroń i szyję, kiedy szepnął przy jej uchu. - Obiecaj mi, że odpoczniesz.
Pani Lovett przytuliła się mocniej do Sweeney'a wtulając się w jego klatkę piersiową i cicho zamruczała, kiedy dłonią dotykała jego splotu słonecznego i gładziła go po nim, - Nad Tamizę? Och to urocze.. Masz rację, tam nie byliśmy... Obiecuję, że odpocznę, nie martw się, mam Ciebie, wiem, że przy Tobie nic mi nie grozi... Zatem mój kapitan, zabierze mnie w rejs po rzece? - Uśmiechnęła się niczym sama do siebie, cieszyła się, że mężczyzna doceniał ją, że był z nią, a do tego proponował coś w jej odczuciu tak romantycznego. Wieczorny rejs nad Tamizą?! Rzadko pewnie, który mężczyzna swojej kobiecie proponował coś takiego, a tym bardziej po latach długotrwałego małżeństwa. Miała nadzieje, że to uczucie które pomiędzy nimi zakwitło, nie zniknie szybko, że będzie mogło trwać w nieskończoność, Miała nadzieję, że Sweeney nie znudzi się nią i będzie z nią na dobre i na złe. A kiedyś zostanie jej mężem... Aż skarciła się w myślach, że za dużo sobie wyobrażała, wiedząc że Sweeney nie jest taki szybki w uczuciach i pewnie może to nigdy nie nastąpić. Lecz cieszyła się, że po prostu go miała, dla siebie, że to ona była z nim tutaj, w jednym łóżku i to jej tak czule spoglądał w oczy, choć powoli je co jakiś czas przymykał. Aż chciałaby ten obraz sobie zatrzymać i gdzieś uwiecznić. Widziała, że Sweeney powoli zasypiał, tym bardziej, gdy przygarnął delikatnie jej ciało i poprawił namacalnie ich kołdrę, A Nellie pozostała w ciszy nie chcąc już go budzić, a cieszyć się jego bliskością i ciepłem jego ciała, gdy tak delikatnie obejmował ją w biodrze pod pościelą i musnął jeszcze przed zaśnięciem jej głowę. A kobieta szepnęła cichutko do siebie. - Mój zmęczony, kochany golibroda... - Westchnęła cicho i sama niebawem zasnęła spokojnym snem, czując przyjemne ciepło przy mężczyźnie, że mogła spać jak dziecko. Jeszcze lekko gładziła jego klatkę piersiową czy brzuch i słyszała jak Sweeney czasem cicho westchnął błogo, albo zamruczał i zaraz zerknęła na jego twarz czule.
Dziś Nellie jak na sam wieczór, późny już nawet wzięło na małe przemyślenia, kiedy pamiętała jeszcze, jak spali osobno bądź, wyrzuciła mężczyznę z budynku i pomieszkiwał w kawalerce niedaleko, gdzie go potem odwiedzała. Oczywiście, żałowała tego do dziś, lecz wolała o tym nie wspominać, nie chciała pamiętać McCartney'a, który przysporzył jej sporo przykrości. Sweeney mimo swojego zamknięcia, które nadal w nim jeszcze tkwiło i pewnie już zostanie, był bardziej ciepły, niż jej niedoszły mąż. Poza tym do tej brzydziła się tym człowiekiem, mimo że wiedziała, że jest już martwy i nie zrobi jej krzywdy. Lecz ten niesmak pozostał, zaś patrząc na golibrodę czuła się zupełnie inaczej. Czuła, że ma poco żyć, że przy nim wszystko jest łatwiejsze, mimo problemów jakie ich doświadczają, ma go obok, a on zawsze ją obroni i nie pozwoli na to by ktoś ją skrzywdził.
Powoli sama uciekała w objęcia Morfeusza, ale zasypiała z uśmiechem na ustach przypominając sobie ile ten mężczyzna śpiący przy niej dla niej znaczył. Pogładziła lekko policzek Sweeney'a i pocałowała go w niego, zaraz obejmując ją jedną dłonią w pasie i mruknęła, by zaraz oddać się snu, jakby spadła z nieba na miękkie poduszki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.