SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 21 grudnia 2014

Part 10.

Will choć miał przyjść do sklepu Nellie skoro wziął sobie wolne od pracy, tak szybko jednak w sklepie się nie zjawił. Nie było go trochę czasu, jeszcze godzinę nim Pani Lovett się go doczekała, wrócił taki zadowolony i rozanielony, że kiedy przekroczył próg drzwi sklepu, zaraz Nellie odezwała się do niego, z lekkim zastanowieniem w głowie.- W końcu jesteś, miałeś mieć wolne… Gdzie byłeś..? – Wsparła dłonie na swoich biodrach i spoglądała na narzeczonego z takim niepokojem, a przede wszystkim zdziwieniem, co go tak dziś ucieszyło.
- Och Skarbie, musiałem coś załatwić, poza tym chciałem Ci coś kupić… Nie mogłem..? Tyle, że prezent dostaniesz jutro. Przepraszam, że musiałaś czekać. – Uśmiechnął się do niej lekko, wiarygodny był w tym co mówił, choć lekko serce mocniej mu biło, lecz upiekło mu się, kiedy Nellie podeszłą do niego, całując w policzek i wyszeptała.
– Och nie musiałeś.. – Wkrótce też oboje zjedli obiad, Pan Todd nie pojawił się w sklepie Pani Lovett, aż do wieczora.
Pan Todd z ostatnich wieści, nawet nic nie jadł, nie miał apetytu, za to alkoholu nie specjalnie sobie szczędził, ale nie był jeszcze pijany, w końcu wiedział, że musi się wyprowadzić. Pani Lovett nie wyglądała na kobietę, która często zmienia zdanie, a poza tym skoro była tu z narzeczonym, to Sweeney wolał się nie wtrącać, by nie wyjść na idiotę. Wieczorem Pan Todd był już spakowany, jeszcze chwilę siedział w swoim fotelu dla klientów, złapał za dźwignię, która sprawiała, że jego ofiary lądowały w piwnicy, czyżby miał zamiar skrzywdzić i siebie? Nie. Rozmyślił się z tego, poza tym nie miał myśli samobójczych na ten czas. Zaraz wstał i schował już ostatni sweter do swojej torby, pochował tez pudełko z brzytwami, sprawdził czy wszystko ma. Nie miał pojęcia, gdzie mógłby się zatrzymać, ale liczył że jeszcze dziś coś znajdzie, przecież nie miał innego domu, niż ten tutaj u Pani Lovett. Przeliczył swoje pieniądze i podzielił na te, które powinien oddać Pani Lovett, w końcu co jak co, ale prowadził księgowość na rachunki, które tu w połowie opłacał. Chciał być szczery z kobietą, więc nie mógł zwiać z jej pieniędzmi, które do niej tez tu należały, skoro był na jej włościach jakby nie było.
Po zapakowaniu torby i ostatnim łyku Ginu, który o dziwo nawet w nim nie drgnął. Założył na siebie płaszcz, na dłoniach miał swoje rękawiczki bez palców, jak zawsze. Po czym zaraz z torbą i kluczami od pięterka, zszedł po schodach w dół, do sklepu Pani Lovett, gdzie kobieta właśnie myła blat, na którym zazwyczaj piekła paszteciki.
Sweeney podszedł do blatu i postawił torbę na podłodze, a z kieszeni wyciągnął pieniądze, które jeszcze raz przeliczył, czuł wzrok kobiety na sobie jak przestała nagle myc blat. A zaraz odłożył na stół winne jej pieniądze i jeszcze z torby wyciągnął notes w którym zapisywał wszystkie wydatki, czy zarobki z jego usług. Położył zaraz notes na blacie obok pieniędzy jak i klucze od piętra i odparł do kobiety spoglądając na nią.

2 komentarze:

  1. Czyżby Will coś knuł..? To byłoby przykre dla Nellie, po tych latach kiedy Sweeney był dla niej obojętny, powinna znaleźć wreszcie prawdziwą miłość na którą w pełni zasługuje..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytasz więcej, a się dowiesz, nie zdradziłbym tego, bo jaki miałby sens dalszy ciąg? Nellie na pewno znajdzie miłość, którą kocha... Poza tym nie jest ona daleko. Powiedziałbym, że gdyby nie kobieta, to nic by tu nie miało sensu. To tak jak działanie "Sufrażystek" osiągnęły swój cel? Och yes. Nellie też go dosięgnie. Może nie teraz i nie zaraz, ale gdzieś wszystko musi mieć swoje dobre zakończenie. A przynajmniej powinno. A jaki będzie miała ta historia, tego sam nie wiem. I to jest najlepsze.

      Usuń

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.