SCM Music Player.

Bohaterowie.

piątek, 26 grudnia 2014

Part 100.

Todd zmarszczył czoło, znów był swoistym ponurakiem, kiedy widział tego typa, którego teraz miał przed sobą.
– Widać ma temperament… mnie to nie przeszkadza… ale straszenie dziecka.. przez sędziego.. To nieco niebezpieczne.. Myśli Pan, że dziecko rodzicom nie powie..?
Sędzia zaśmiał się przez dosłownie dwie sekundy i poklepał Todd’a po ramieniu odzywając się nieco wrogo.
– Nie boję się. Poza tym ta rodzina nie śmiałaby na mnie donieść i tak wiążą koniec z końcem.. tak samo jak Pan, Panie Todd..
Todd warknął na mężczyznę podszedł do drzwi i je otworzył kiedy wchodził kolejny klient, inni wychodzili i tym samym wskazał tym Turpinowi, że nie jest tu mile widziany. Po czym Turpin mruknął ciche..
- Dobranoc.
Po czym opuścił sklep Pani Lovett, na ten wieczór, że Todd wytarł z czoła pot, który z nerwów od godziny w sobie tłumił. Pani Lovett posłała mu lekki uśmiech, że zdołał pozbyć się sędziego i Sweeney wywiesił kartkę do napisu „Otwarte”, że „Przepraszamy, lecz dziś więcej zamówień nie przyjmujemy, czy to na wynos, czy na miejscu”. Specjalnie tak zrobił, może na tym nieco stracą, ale nie chciał by kolejny nieproszony gość się tu pojawił. Poza tym przekręcił już kluczem w zamku, by potem każdemu klientowi osobna otworzyć, by mogli wyjść, ale przynajmniej więcej już nikt nie wejdzie tutaj. W rezultacie prace skończyli dopiero piętnaście minut po 22, troszkę im się przedłużyło. Todd usiadł przy jednym stoliku i odchylił głowę do tyłu, bym zmęczony tym dniem i tym człowiekiem który ich odwiedził. Nellie przysiadła z drugiej strony stołu z butelką koniaku i szklaneczkami, w które nieco wlała alkoholu i oboje zaraz się napili.
– Musimy uważać na nich Sweeney… Dziękuję Ci, że tu jesteś.. inaczej nie wiem czy nie zachowałabym się inaczej…
Mężczyzna po chwili spojrzał na kobietę i odparł do niej, gdy postawił szklaneczkę na stole. – Tak.. tylko, ze ja Cię namówiłem do otwierania dziś sklepu… A mogliśmy tu siedzieć i mieć spokój.. bez tego dygnitarza..
Nellie zaraz zerknęła na Todd’a jakby w przemyśleniu i dotknęła jego dłoni, którą trzymał na szklaneczkę i pogładziła go po niej, tak gdzie tez miał pierścień na dłoni.
– Przestań.. bo i Ty mnie zaraz zdenerwujesz.. żartuję, na Ciebie nie jestem zła. Ale tylko mi się tu teraz nie obwiniaj.. przynajmniej dzięki Tobie dziś zarobiłam…. Ale nie myśl, że pracowałeś tu dla mnie za darmo.. Równie dobrze mógłbyś pracować w zakładzie jako golibroda.. Poza tym nie mogę Cię tak do tego ciągnąć.. bo jeszcze zajrzy tu Twój pracodawca i pomyśli, że symulujesz.. Dziękuję Sweeney.. dziś mam lepszy utarg niż z całego tygodnia. To oznacza, że nieco wrócą mi się koszty utrzymania tego budynku, czynsz i tak dalej.. Dziś można powiedzieć.. że podniosłam lekko ceny jak każdy nim otworzyliśmy sklep… Biznes to biznes.. prawda..?
Todd popatrzył na kobietę i nie wiedział co miał jej powiedzieć, na co w sumie przytaknął i zaraz powoli wstał, sprzątając ze stołów jeszcze pozostawione talerze i szklanki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.