SCM Music Player.

Bohaterowie.

piątek, 26 grudnia 2014

Part 99.

Mężczyzna warknął cicho kiedy spojrzał na Turpina, siedzącego i pałającego się z tego, że został kolejnym skorumpowanym człowiekiem tego miasta, po raz pewnie taki, że nie dało się tego zliczyć. Sweeney odezwał się do kobiety i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
– Ja nie mam zapędów do walki… Z McCartney’em to było co innego.. ale przy tych wszystkich ludziach, poza tym tylko bym narobił sobie kłopotów.. i prze okazji Tobie.. Czego on chce, uważa, że pójdziesz z nim na bal.. bo mu się zachciało swatać Cię z wariatem..? William to wariat, trzeba nazwać sprawę po imieniu i przysięgam, że jeśli kolejny raz tu przyjdzie, to stąd nigdy więcej nie wyjdzie.. a Ty mi na pewno we wszystkim prawdy nie mówisz… Nie będę tego w tej chwili roztrząsał.. ale powiem Ci, że ostatnio spotkałem się z nim i tym jego przydupa… sługusem… Chciał mnie nastraszyć.. a do tego obaj mają na Ciebie oko… Tylko teraz spokojnie.. bo inaczej jak szybko otworzyliśmy sklep, to jeszcze założy tu jakieś kary i zamknie sklep do odwołania pod byle pretekstem… Trzeba być czujnym.
Kobieta słuchała wyraźnie mężczyznę i przytaknęła mu, choć chciała rozwinąć temat, ale zaraz pojawili się nowi klienci i musieli wracać do pracy, tym bardziej, że już do zamknięcia sklepu były dwie godziny.
– Sweeney… proszę Cię tylko teraz, wytrzymajmy te dwie godziny.. błagam Cię tylko pozbądź się go jakoś.. inaczej oszaleje. Oni dwaj .. nie rozumiem.. .
Mężczyzna przytaknął i pogładził Nellie po ramieniu, po czym szepnęła już powoli udając się do kolejnych gości.
– Przyjdzie więcej ludzi, to sami go wykurzą… Nie będzie tu wiecznie siedział… -
Ruszyli powoli do pracy, Todd spisywał kolejne zamówienia, a do tego ucieszył się jak przyszedł sąsiad z jego budynku mieszkalnego z rodzinką, gdyż był z żoną i dwójką dzieci, a że nie było nigdzie miejsca, poza stolikiem Turbina to tam się dosiedli. A dzieci, że były małe to mu dokuczały i chciały by się z nimi bawił. Syn sąsiada rzucał w Turpina kulkami, na co żona z mężem uśmiechnęli się do niego przepraszająco, on to odwzajemnił, lecz po chwili wstał. A zaraz poprawił swoje ubranie sięgając po swój płaszcz i założył go. Todd obok stał i zapisywał zamówienie kolejnych gości. A Turpin pochylił się nad chłopcem i odparł oddając chłopcy kulki.
– Wiesz, że to tak nieładnie? Jak będziesz duży i popełnisz przestępstwo… zapamiętam sobie, że w sędziego Turbina rzucałeś kulkami. Wesołych świąt, chłopcze..
Uśmiechnął się do dziecka, chłopiec nieco wystraszył się słów mężczyzny, a teraz zaraz głośniej dodał do całej rodziny i wszystkim w pomieszczeniu.
– Życzę wszystkim spokojnych i wesołych świąt..! Dobranoc.. Panie Todd.. Pani Lovett.. Żegnam.
Mężczyzna odwrócił się na pięcie i powoli skierował do wyjścia, przy czym Todd akurat zaraz podchodził do klientów przy drzwiach i jeszcze Turpin go zaczepił.
– Panie Todd.. niech Pan uważa… i utemperuje Panią Lovett.. pyskata taka się zrobiła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.