SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 21 grudnia 2014

Part 16.

Zaraz po dotarciu na miejsce złożyła zamówienie składające się głównie z kilku worków mąki, mieszanki rozmaitych przypraw, których według unowocześnionego przepisu dodawała do ciasta, soli, cukru, konfitur oraz 35 kg mięsa. Czekając na jego realizację, ponieważ trwało to trochę oparła się o parapet i wyglądała przez okno wychodzące standardowo na ulicę pełną dyliżansów, Londyńczyków, kupców i sprzedawców.. ulicę tętniącą życiem. Na zewnątrz czekał również jej pojazd.
W końcu doczekała się swoich produktów. Płacąc przy kasie, gdzieś z zaplecza mignęła jej znajoma postać. Zostawiła odpowiednią sumę funtów i kazała wnieść cały towar do stojącego na zewnątrz pojazdu.. Wiedziona ciekawością mimo protestów sprzedawcy weszła na zaplecze kierując się w stronę tego kogoś. Był to Pan Todd.. choć z początku go nie rozpoznała. Wyglądał z jednej strony lepiej, doprowadził się do porządku na twarzy, lecz wyczuwała od niego alkohol.
- Panie Todd..? - Mężczyzna właśnie zdejmował płaszcz, jeszcze jej nie zauważył, a gdy usłyszał znajomy głos niemal podskoczył. To prawda, że pił wcześniej alkohol.. ale nie był pijany tak by nie kontaktować. Odwrócił się w jej stronę i zdumiał się na to jak pięknie dziś wyglądała.. i że się tu zjawiła..
- Pani Lovett..? Co Pani tu robi..? - Był szalenie ciekawy, na pewno nie śledziła go, lecz był to zbieg okoliczności.. Wspaniały zbieg okoliczności.
- Zakupy. Zauważyłam gdy Pan przechodził.. Pracuje tu Pan..?- Zbliżyła się do niego i bez namysłu chwyciła go za dłoń by przejść w bardziej odosobnione miejsce. - Chciałam jedynie spytać.. daje Pan sobie radę..? To odejście.. nastąpiło tak szybko.. - Już prawie powiedziała.. "martwiłam się..", lecz mógł pomyśleć zbyt wiele.. Wycofała swoją rękę jakby zawstydzona faktem, że mu ją podała w stosunku do tego, że tydzień temu była tak szorstka.
- Gdyby coś się stało.. proszę mnie o tym powiadomić.. - Wszystko powiedziała niemalże szeptem i niezmiernie szybko, jakby bała się, że ktoś ich nakryje. Sama była zaskoczona tym co mówiła, lecz wyrzucenie Todda, jego nagłe odejście trochę dotknęło jej wyrzutów sumienia. Wtem ktoś krzyknął jej nazwisko, szukali jej bo prawdopodobnie towar gotowy był do drogi. - Powinnam już iść...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.