SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 21 grudnia 2014

Part 19.

Will zachwycał się bukietem wąchał kwiaty i uśmiechał się flirtując z kobietą, która śmiała się z każdego jego dowcipu, bo chyba opowiadał cos zabawnego, skoro aż tak bardzo kwiaciarka była zachwycona. W którejś chwili dotknęła brody William’a bo chyba dziś się nie ogolił? Todd uśmiechnął się kącikiem ust z myślą, gdyby ten do niego przyszedł nie byłby taki milutki podczas golenia i go troszkę nastraszył, że w duchu odparł słowa do siebie samego.
– Przyjdź gołąbeczku do mnie.. flirciarzu jeden, pokażę Ci jak się golić by się zaciąć… - Postał jeszcze chwilę dopóki nie ruszył, uznał że chyba już nic lepszego z ich czynnym udziałem nie ujrzy. Ruszył dalej, choć jeszcze jego wzrok pokierował się na mężczyznę, a zaraz udał się w stronę zakładu fryzjerskim, gdzie zajmował się goleniem męskich bród, zarostów.
Po dotarciu do zakładu, Todd przygotował się do pracy i przywitał z szefem i fryzjerami, którzy też powoli już się zjawiali, no i każdy czekał na swoich klientów. Todd od rana miał około pięciu panów z brodą, nawet jeden miał wymagania co do tego ile mu przyciąć brody, bo nie chciał jej golić.Lecz dla Todd’a nie było to problemem, bo znał się na swoim fachu doskonale. Siedział w gotowości na kolejnego klienta, lecz na chwilę poszedł na zaplecze zrobić sobie herbatę, że prze okazji zrobił też pozostałym co kto chciał. Zatem nieco mu to zajęło nim woda się zagotowała. A potem każdemu przyniósł to małe zamówienie, jak i klientom, którzy by poczuć się dobrze, także kosztowali tych napojów.
A gdy na końcu wracał ze swoim kubkiem na jego fotelu siedział już prawie gotowy mężczyzna na jego rękę z brzytwą. Todd z początku nie zauważył kto to, ale jak postawił kubek po małym łyczku na stoliczek i stanął za mężczyzną, spoglądając w lustro uśmiechnął się nieznacznie, niczym jakby Bóg go dziś wysłuchał. Na krześle właśnie siedział William McCartney, do którego zaraz się odezwał ze spokojem w głosie.
– Witam Pana, Panie McCartney… Co za niespodzianka.. nieprawdaż..? To jak golimy.. całość.. coś przycinamy..? Zostawiamy..? – William spojrzał na Todd’a zaskoczony nie spodziewał się, że tu pracuje, sądził że miał go z głowy na dobre.
– Todd..? Ty tutaj..? – Sweeney westchnął na słowa niczym jakby podniesionym głosem wydane przez William’a i wyciągnął miseczkę by przygotować krem do golenia.
– Nie przeszliśmy na „Ty” z tego co pamiętam.. Pytałem jak golimy…? – Dalej brnął w sobie, poza tym nie zamierzał by stanęli sobie do gardeł i żeby miał stracić przez to pracę, lecz w jego żyłach dziś płynęła złość na tego człowieka, po tym jak widział jego „Cichy podryw” w kwiaciarni, może sam nie był święty, ale w odróżnieniu od William’a nie ubiegał się za kobietami, nie podrywał ich, a jak był wierny, to swojej żonie, a nie Panią z pobliskich sklepów, by miał dla każdej być nazbyt uprzejmy i bliski z rękoma przy ich ciałach. – Yyyy… wszystko golimy.. cały zarost…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.