SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 21 grudnia 2014

Part 22.

- Dajże wreszcie spokój..! Po co ta afera, nigdy się nie skaleczyłeś..?! Pokaż mi to.. - Nellie przyjrzała się dokładnie zranionym miejscom, coś nie chciało jej się wierzyć, że przyczynił się do tego Todd. Owszem nie polubili się od pierwszej chwili, ale golibroda był profesjonalistą w swoim fachu, nie zrobiłby czegoś takiego w pracy, w biały dzień, przy innych. Odchyliła głowę Williama trzymając dłoń na podstawie jego szczęki, a palcami drugiej przesunęła po ranach. - Nic specjalnego, draśnięcie.. -Wzruszyła ramionami. - Nie będzie nawet śladu, nie sądzisz..? - Spojrzała na niego przyjmując dość klasyczną dla siebie postawę czyli ręce na biodrach. Mężczyzna przyjrzał się sobie po raz kolejny w lustrze.. Myślał, że reakcja Nellie będzie zupełnie inna.- Żartujesz..?! To niedopuszczalne, chciał mnie skrzywdzić! Nie zostanie ślad, ale zostanie w pamięci! Todd to jakiś psychopata..! - Nie przestał wymachiwać w powietrze rękoma, co bardzo zirytowało kobietę. Krzyczał, co wywołało niemałą ciekawość u obecnych w sklepie klientów. Nie wytrzymując zamknęła mu usta dłonią i rzekła..- Przynajmniej nie krzycz, odstraszysz mi wszystkich ludzi. Pójdę z Tobą do zakładu w którym pracuje Pan Todd by wyjaśnić całą tą sytuację. coś mi tu nie pasuje, wybacz.. - Obróciła się na pięcie wychodząc z zaplecza i przepraszając klientów za zaistniałą sytuację. Z zaplecza dawało się jeszcze wyraźnie usłyszeć niezadowolenie mężczyzny, jego monolog i kierowane w stronę Pani Lovett - "Nie wierzy mi.. jak może..". Szczęśliwie zdarzyło się tak, że obecna "partia" klientów wzburzona atmosferą prędko skonsumowała co swoje i opuściła lokal. Mogła wtedy wywiesić na drzwiach kartkę "Zaraz wracam" i udać się z McCartneyem do zakładu Todda, by wyjaśnić to całe jak jej się zdawało wielkie nieporozumienie. Sweeney kończył już swoją pracę, lecz jeszcze zdążyli się załapać.
- Witam Pana, Panie Todd. - Zwróciła się do niego kiedy tylko znalazła się w zasięgu jego wzroku. Kończył golić mężczyznę, który w przeciwieństwie do Williama zdawał się być bardzo zadowolony z jego usług, tym bardziej nie robił afery o zapłatę, a wychodząc obdarzył go miłym słowem. Żeby nie padły oskarżenia nadzorującego szefa czy kierownika rozpoczął rozmowę dopiero po wyjściu ostatniego klienta i upewnieniu się, że w kolejce nikt nie czeka. Czyścił i odkładał na swoje miejsce brzytwę.
- Witam Panią Lovett, cóż do mnie sprowadza..? - Rzekł jakby była tam tylko ona, ignorując stojącego za nią Willa. Domyślał się co się święci.
- Chciałam wyjaśnić pewną sprawę.. William wtargnął to mojego lokalu, odstraszając tym wszystkich ludzi i skarżąc się na Pana, ponieważ miał Pan go skaleczyć. Osobiście chciałam wyjaśnić tą sytuację, dlatego przybyłam.. -Sweeney podszedł do Will'a by przyjrzeć się tym nędznym rankom.. Zachowywał się aż nad miarę spokojnie. Przesuwając po nich wzrokiem zaśmiał się nisko, nie mógł się powstrzymać po czym zwrócił do niego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.