SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 21 grudnia 2014

Part 26.

Sweeney Todd zerknął na kobietę, kiedy zapytała go o noc, na co westchnął i upił łyk herbaty z kubka, po czym odezwał się, nieco jakby zakłopotany.
– Nie najgorzej… A Pani..? – Nellie czuła, że coś było na rzeczy, poza tym zauważyła jak Todd przechylił nieco głowę, a raczej ją nieco wyprostował, widać było na jego szyi opatrunek, który chował za kołnierzykiem i apaszkę. – Dobrze, dobrze dziękuję. – Zastanawiała się przez chwilę jak sprowadzić go na tor, co mu się stało, dlaczego miał pokrwawioną koszulę, aż Todd nieco ubrudził się na ubraniu serem, który wysunął się z kawałeczka naleśnika na widelcu. Wtedy kobieta miała szanse, zaraz uśmiechnęła się i pozwoliła sobie na starcie z jego ubrania plamy i dotknęła koszuli w pokrwawionym miejscu, od krwi Todd’a i odezwała się.
– Skaleczył się Pan…? Koszula wczorajsza..? – Sweeney spojrzał na kobietę marszcząc nieco czoło, nie wiedział, czy skłamać czy powiedzieć prawdę, no ale skłamał, wolał już nie pogrążać Wiliam’a, choć domyślił się, że na pewno kobieta mu w jego słowa nie uwierzy, lecz zaczął już mówić.
– Tak.. Hm… jakoś późno wróciłem do domu… a rano nie miałem żadnej lepszej koszuli, niż wczorajsza… - Pani Lovett zamruczała cicho i nie uwierzyła Panu Todd’owi do końca, kiedy widziała twarz William’a domyślała się, że Panowie mieli wczoraj jeszcze starcie. Z drugiej strony cieszyła się, że nic poważnego nikomu się nie stało, choć bardziej przejęła się zranieniem Todd’a, niż William’a, który miał wyraźną ranę na twarzy, zakrytą niezgrabnie naklejonymi plastrami. Todd dokończył swój posiłek i spojrzał na zegarek z kieszonki swojej kamizelki na łańcuszku, powoli musiał się już zbierać do pracy niestety.
– Dziękuję Pani Lovett, za śniadanie, inne niż zazwyczaj, więc na koszt szefowej, tak..? To miłe. Niestety muszę się zbierać, muszę być nieco wcześniej przed otwarciem.. A poza tym wczoraj nie powiedziałem Pani czegoś.. Uroczo Pani wygląda w nowej fryzurze. Podoba mi się. – Sweeney dopił jeszcze łyczek herbaty i puścił oczko do kobiety, założył zaraz na siebie swój płaszcz i podszedł do Pani Lovett, zdobył się na złapanie jej dłoni w swoją i pocałował ją w nią delikatnie, po czym odparł.
– Dziękuje za gościnę. A i jeszcze jedno… dlaczego przekazała Pani az tyle pieniędzy fryzjerce, dla mnie..? Za co..? Miłego dnia życzę i owocnej dziś pracy… Do widzenia.. – Sweeney zaraz opuścił lokal, po czym udał się w kierunku swojej pracy, po drodze jeszcze kupił gazetę. A Will spasował na ten czas z nękaniem Pani Lovett pod sklepem i odszedł, z zamiarem wrócenia, oczywiście jeszcze dziś, choć czuł się zazdrosny o to, że kobieta wolała teraz Todd’a od niego. Pani Lovett powróciła do swoich zajęć, choć ciągle myślała o demonicznym golibrodzie, mimo że czuła do niego trochę żal i nie tylko, to czuła się przy nim zrelaksowana, a przy Will’u jednak odczuwała spięcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.