SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 21 grudnia 2014

Part 32.

Nie wypytywał się co się stało, a raczej nie zagłębiał w to. Z początku próbował się dowiedzieć - Nellie rzadko wpadała w taki nastrój, zawsze była bardzo pogodną osobą, więc i jego to zmartwiło. Brak rezultatów podpowiedział mu, że nie chce o tym rozmawiać, że wystarczy jej jego obecność.. osoba do której mogła się przytulić.. Cały wieczór spędzili w objęciach, w ciszy, aż usnęli.
W ciągu kolejnego tygodnia na dobre rozpoczęły się przygotowania do ślubu Nellie i Willa. Zajęcia pochłaniały dużo czasu, sklep Nellie funkcjonował jedynie wieczorami. W dzień oddawała się przygotowaniom wraz z Williamem. Najpierw rzecz jasna zabrali się za poszukiwanie miejsca w którym mogło odbyć się wesele.
Pierwszą myślą Nellie był jej lokal, wydawało jej się, że to przyjęcie będzie bardziej kameralne, wtedy można byłoby się pozbyć części mebli i na czas uroczystości urządzić to miejsce inaczej. McCartney widział wszystko inaczej. W jego zamyśle było naprawdę huczne wesele, pełne wszystkich, którzy tylko znajdą czas by zaszczycić swą obecnością. Lubił się pokazać. Wśród ludzi uchodził za człowieka szanowanego i prawego. Nie zamierzał odpuścić tej okazji i kobieta mu uległa.
Zarezerwowali salę jak i osoby odpowiedzialne za dekoracje oraz zespół, który miał umilać gościom czas i przygrywać do tańca. Przy drugiej sprawie uległ Nellie William. Trochę zasugerowała się wcześniejszym wyborem mężczyzny i wybór kościoła padł na Westminster Abbey (nie był wcale blisko okolicy Fleet Street czy weselnej sali), nadając ślubowi iście królewskiego charakteru - odbywały się tam zarówno śluby angielskiej arystokracji z najwyższej półki i koronacje (oraz miejsca pochówku) królów. Wszystko miało być aż nadto uroczyste. Gdyby naprawdę miało dojść do tego ślubu, chciała żeby był niezapomniany zarówno dla niej jak i dla wszystkich gości. Całkowity koszt przedsięwzięcia jako pierwszy zapadał w pamięć, lecz Willa było na to stać i równie dobrze chciał pokazać się z jak najlepszej strony i zadowolić narzeczoną. Jedne z ważniejszych spraw można było uznać za załatwione, choć nie był to koniec.
Przez kolejny dzień wypisywali zaproszenia, co niesamowicie zmęczyło ich dłonie. Potem należało zacząć je rozdawać. Bliższym doręczali je osobiście, a reszcie postanowili rozesłać pocztą by nie tracić więcej czasu. Najważniejszym i najbardziej ekscytującym punktem dla Pani Lovett był projekt sukni ślubnej. Miała pełne pole do popisu, kilka pomysłów z których w końcu postanowiła zrobić całość, bo nie mogła zdecydować się na żadną konkretną suknię. Pomijając, że były to jedynie rysunki chowała się z nimi kiedy zjawiał się Will, by nie ujrzał nawet rąbka tajemnicy. Chciała go w tym dniu olśnić no i oczywiście była romantyczką, trzymała się tej tradycji, że jeśli narzeczony zobaczy ją przed ślubem w sukni nie będzie im to sprzyjać w przyszłości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.