SCM Music Player.

Bohaterowie.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Part 35.

- Przepraszam Państwa najmocniej.. Dla mnie również cała ta sytuacja jest zaskoczeniem, lecz za chwilę ją rozwiążę.. Proszę nie iść.. W ramach rekompensaty proszę zamówić sobie co tylko sobie Państwo życzycie, na mój koszt.. Proszę zostać.. - Nawoływała do ludzi. Garstka z nich zaufała jej i powróciła na swoje miejsca, będąc i tak widocznie zirytowana, jednak coś darmowego zawsze potrafiło zwrócić uwagę. Innych nie udało jej się zatrzymać. Miała nadzieję, że przez niego nie straciła na zawsze tej części klientów.. W końcu postanowiła stawić czoło Toddowi, choć na początku podchodziła do tego zbyt łagodnie.
- Dobrze się Pan bawi, hm? Obawiam się, że musi Pan już opuścić lokal. Wbrew temu co się teraz Panu wydaje moi klienci nie są uszczęśliwieni Pańską obecnością..
- Ależ..! Bawią sie-ę źwietnje! - Odrzekł niezwykle uradowany, jakby widząc świat jedynie w różowych barwach. Mowa przychodziła mu coraz trudniej, ale mimo to wciąż starał się mówić coś logicznego.
- Ja teżż bawię siem źwietnje..! - Zaśmiał się i wyjął zza pazuchy butelkę ginu, którą prawie by otworzył gdyby nie szybka reakcja kobiety, która chwyciła ją i roztrzaskała o posadzkę.
- O nie, nie. Na dzisiaj już wystarczy. Idziemy.. - Z trudem podciągnęła go do stania na nogach, po czym założyła sobie jego ramię na szyję i najszybszym z możliwym kroków (jak na częściowe dźwiganie pijanego) udała się przez sklep na zaplecze, a z zaplecza do wnętrza domu. Przejście było niesamowicie zawstydzającego, wszystkie oczy były skierowane na nich. William był oniemiały. W salonie puściła Todda wprost na kanapę, a ten próbował się podnieść.
Raz mu się nawet udało przy czym przyciągnął Nellie do siebie i dłońmi równolegle przesunął po jej bokach od bioder w górę, naruszając jej prywatność. - Mmm, wyglądasz takk.. pięęęknie.. Jaak.. cia..steczkko do.. schru-..schrup..-chrupania.. - Tego już było za wiele. Odepchnęła go od siebie uderzając w dość czuły dla mężczyzny punkt i opuściła pokój. Zamknęła drzwi na klucz, na wypadek gdyby próbował się stamtąd wymknąć, innej drogi wyjścia nie było. Potrzebowała teraz odetchnąć, lecz w sklepie wciąż czekali głodni klienci. Nellie kazała Willowi stać przy wejściu do sklepu i nie wpuszczać już większej ilości osób. Zamierzała tylko uwinąć się z nimi i przy pomocy McCartneya zająć się pijanym.
Nastąpiło to dopiero po dwóch godzinach.. W tym czasie miała tylko w głowie co mógł przez ten czas wyprawić w pokoju, bo wydawało jej się, że słyszała odgłosy jakiegoś tłuczenia.. i śpiewania.. Po tym jak oboje zamknęli lokal, już nie sprzątając udali się do salonu. Otworzyli kluczem drzwi i zastali tam nieporządek, lecz Sweeney wreszcie padł ze zmęczenia i usnął na kanapie. Prawdopodobnie szukał tutaj jakiegoś alkoholu, dlatego niektóre szafki, kredensy były otwarte.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.