SCM Music Player.

Bohaterowie.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Part 41.

– Tu mieszkam. Proszę wysłać mi, bądź podejść któregoś dnia.. zapisać, cokolwiek.. ile jestem Pani winny za szkody w lokalu.. jeśli Pani bardzo chce, przyjdę tu któregoś dnia i przeproszę klientów za moje zachowanie.. choćbym miał napisać pismo, do każdego i wysłać to pocztą. – Mruknął do Pani Lovett, po czym wyprostował się i przewiesił torbę przez swoje ramię.
Kobieta patrzyła na niego, z dozą złości, nienawiści, ale nie sądziła, że z drugiej strony był jak dziś taki bardzo rozmowny, może to złość to sprawiała, chyba dziś miała z nim najdłuższą rozmowę od czasów kiedy w ogóle się znali.
Todd zaraz podszedł do drzwi i spoglądając na komodę, na książkę kucharską Pani Lovett odezwał się, gdy wodziła za nim wzrokiem. 

– Ach i jeszcze coś.. Gratuluję, Pani Lovett. – Nie dopowiedział w czym jej gratuluje, sądził że sama się domyśli po jego dobitnym spojrzeniu na książkę na meblu, po czym zaraz opuścił ten pokój, przymykając za sobą drzwi, niczym jakby stworzył przedmiotowa barierę pomiędzy nimi.
Serce waliło mu jak dzwon kiedy wychodził, kiedy zostawił Panią Lovett samą z myślami, do tego minął się z Will’em mówiąc mu tylko ciche. 
– Do widzenia, Panie McCartney… - Poza tym wątpił by ten człowiek chciał z nim wejść w jakieś relacje, ale co do zachowania Pani Lovett miał mieszane uczucia, czy za nim pójdzie czy nie, choć tak naprawdę wątpił w to. Znów pewnie by wpadli sobie do gardeł. A i tak oboje po połowie w swoich słowach mieli rację. Kobieta nie mogła rządzić życiem Todd’a, a on nie mógł wtrącać się w jej życie, choć najchętniej przerwałby jej ślub z tym arystokratycznym dupkiem, jak nazywał w myślach William’a McCartney’a.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.