SCM Music Player.

Bohaterowie.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Part 55.

Nellie wyjęła z kieszeni w swej roboczej sukni (nie miała czasu przebrać się) mały nóż kuchenny, tak dla demonstracji i przejrzała się w jego powierzchni po czym rzuciła groźne spojrzenie w stronę mężczyzny, który był całkowicie bezbronny, a dodatkowo niezdolny do czegokolwiek..
- Pożałujesz McCartney.. poznasz mój gniew.. - Schowała przedmiot z powrotem. Już miała ruszać ku wyjściu, lecz coś zaczepiło o jej suknię i nie mogła dalej iść.
To coś nie było jednak rzeczą tylko klęczącym, trzymającym się rąbka materiału Willem. - Soooo....? Ale Kochanie..! Stóóóóóój... Za dwa tygodnie bierzemy śluuub! Nie ma odwrotu!!... - Złożył ręce jakby w modlitwie kiedy kobieta się odwróciła prawdopodobnie myśląc, że to coś zmieni, wzbudzi w niej litość, dostanie jeszcze jedną szansę.. Lecz jego pozycja była już na pozycji straconej, przekreślonej, nieodwracalnej. Pani Lovett wypowiedziała więc kolejne słowa w jego kierunku, być może już ostatnie w ich znajomości. Ich ton był niebywale chłodny.. i smutny mimo całej nienawiści i złości.
- Nie masz już czego szukać w moim domu i sercu.. Żegnaj.. - Tym razem wyszła już definitywnie zostawiając Williama leżącego na podłodze jakby zamierzającego się czołgać w jej kierunku. Isabel zaraz pokierowała się za nią pomimo chęci zrobienia jeszcze czegoś Williamowi.. ale bardziej bała się teraz o stan swojej przyjaciółki. Nellie po pokonaniu schodów niemalże wybiegła z budynku.
W głębi serca miała nadzieję, że zobaczy tam czekającego Pana Todda, była mu tak niebywale wdzięczna.. dozgonnie wdzięczna.. Kiedy jednak go nie znalazła oparła się o ścianę, a po chwili zsunęła po niej do pozycji kucania i łzami zalała twarz. To co się stało było czymś okrutnym, potwornie raniącym, łamiącym serce. Nawet przez wzgląd na to, że cały związek, uczucia Nellie do McCartney'a przez cały czas były jedynie wdzięcznością za uratowanie tamtego pamiętnego dnia, czuła się zdradzona w perfidny sposób, oszukiwana przez czas. Jak mogła wcześniej nie zauważyć, że coś jest nie tak..? Za bardzo wierzyła w dobro mężczyzny, był uosobieniem wszystkich cech jakie podobały jej się w mężczyznach i to zaślepiło jej oczy.
Z drugiej strony jednak odczuła sporą ulgę, że nie dojdzie do ślubu, choć uświadomiła sobie to później niż powinna. Do tego w końcu dążyła i obyło się bez jej osobistych intryg i oszustw.. Sposób był może bolesny dla osoby tak wrażliwej, ale mimo wszystko zdrada Williama, choć strasznie to brzmi, opłaciła się...
Isabel zabrała Nellie spod nieszczęsnego miejsca do domu gdzie pomogła jej zamknąć sklep i trochę uprzątnąć. Goście zostawili dziś spory nieład. Następnie kobiety przeszły do rozmowy, Nellie zastanawiała się czy warto powiedzieć przyjaciółce całą prawdę, ujawnić swoje kłamstwa i doszła do wniosku, że nie może dalej tego w sobie trzymać skoro nie może porozmawiać z osobą, która byłaby do tego najbardziej adekwatna...

1 komentarz:

  1. Małymi krokami do przodu! Miło się czyta.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.