SCM Music Player.

Bohaterowie.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Part 56.

- Isabel.. wybacz, że nie powiedziałam Ci o ślubie, to niemiłe z mojej strony, lecz jest coś o czym powinnaś wiedzieć.. tylko nie pomyśl, że to moja zmyślona na ten moment bajka z powodu stracenia ukochanego.. - Na ostatnie słowo wzdrygnęła się. Po upiciu kilku łyków herbaty przeszła do opowieści.
- Kiedy opuściłam Fleet Street ponad rok temu nie minęło dużo czasu kiedy skończyły mi się wszelkie środki niezbędne do życia, ale nie chciałam wracać. Wtedy jak gwiazdka z nieba zjawił się on. Zaopiekował się mną.. zamieszkałam u niego... choć z początku miałam wątpliwości czy czegoś ode mnie nie chce.. Ale okazał się być po prostu dobrym człowiekiem, który mnie pokochał, przywiązaliśmy się do siebie. Ja nigdy nie poczułam tego samego, doskonale to wiedział i potrafił z tym żyć mimo tej świadomości.. Przyjęłam oświadczyny, przez ostatnie tygodnie planujemy ślub.. Wybrałabym całkiem spokojne i milutkie życie, nieprawdaż? Na pozór oczywiście.. Dlatego kiedy ostatnim razem się widziałyśmy byłam taka zabiegana, nie zdążyłam nawet powiedzieć Ci o co chodzi.. Jakiś czas temu jednak zorientowałam się, że to nie jest życie dla mnie, nie tylko z powodu jego arystokratycznego pochodzenia.. Kto chciałby być z kimś kogo nie kocha... I co za tym idzie wiedziałam, że do tego ślubu nie może dojść.. data zbliżała się coraz szybciej, rozdaliśmy zaproszenia, a ja tylko udawałam szczęśliwą, zakochaną kobietę.. w głębi duszy myślałam co zrobię jeśli nie uda mi się tego odkręcić..? Uciekłabym z przed ołtarza..? Zaginęłabym dzień przed ślubem..? To nie byłoby normalne.. Więc.. widzisz.. zamartwiałam się, a rozwiązanie nadeszło tak niespodziewanie.. Cała ta sytuacja ma drugie dno.. - Nellie obserwowała reakcję Isabel. To, co usłyszała było istnym szokiem, ale również pewnego rodzaju ulgą, że Pani Lovett nie załamie się kompletnie i nie wpadnie w depresję.. Było to widoczne na jej twarzy.
- Rozumiem.. W takim razie.. Kochana nie martw się.. wszystko będzie dobrze, choć nienawidzę tego wyrażenia.. Cała ta sytuacja wydawała mi się bardzo realistyczna.. martwiłam się, że będzie z Tobą źle.. że się załamiesz.. Wiem, że mimo wszystko to okropne w jaki sposób Cię potraktował, ale wiesz jacy potrafią być mężczyźni.. Nie ma sensu tracić na nich nerwów.. naprawdę.. - Przytuliła przyjaciółkę udzielając jej choć w ten sposób wsparcia i szepnęła jej na ucho..
- Powinnaś bardziej zwracać uwagę na osoby, które być może nie wydaje się, ale chcą dla Ciebie bardzo dobrze, może nawet chcą dać Ci od siebie coś więcej, ale nie potrafią tego przekazać.. Jest taki ktoś.. - Nellie spojrzała w jej oczy, uniosła brew na znak zdziwienia i powiedziała..
- Masz na myśli..? - Isabel zachichotała i puknęła ją lekko palcem w czoło. - A jak myślisz głuptasku kogo mogę mieć na myśli..? Oczywiście, że Pana Todda! Czyżby to nie była Twoja dawna miłość, Słonko?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.