- Westchnęła i wstała ze swojego miejsca. Podeszła do okna i oparła czoło o szybę. Nie sądziła, że rozmowa ta będzie dla niej aż tak trudna.. Najchętniej powiedziałaby Sweeney'emu całą prawdę o związku z Willem, ale czuła wewnętrzną blokadę w sobie.. Pewnie strasznie by się zdenerwował, uznał ją za kłamczuchę.. skreślił.. a nie chciała stracić kolejnej ważnej osoby w swoim życiu. Należało przemilczeć całą sprawę i dalej kontynuować. Teraz czuła, że może odbierać z nim na podobnych falach.. zmienił się przez ten rok, to było widocznie wyraźne.. Tylko czyżby święta nie były zbyt banalnym wymijającym tematem..? Chyba nie miała nastroju o nich rozmawiać. Pani Lovett podeszła do Pana Todda jakby chwilę oczekując, że wstanie, lecz to się nie stało i wtedy usiadła mu na kolanach, przytuliła się i szepnęła roniąc łezkę..
- Dziękuję za ocalenie przed największym życiowym błędem..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.