SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 23 grudnia 2014

Part 61.

Sweeney popatrzył na kobietę, gdy usiadła mu na kolanach, nie za bardzo się tego spodziewał. Lecz widząc jej łzy i łapiący się nieco głos, który usłyszał, objął kobietę ramionami. Kciukiem starł łzę z policzka kobiety i spojrzał na nią takim nieco speszonym spojrzeniem i złożył lekki pocałunek na jej skroni odzywając się po chwili.
– Nie mów tak, po prostu nie był Ciebie wart. Wiedziałem, że jeśli sam po Ciebie przyjdę to chyba byś mi nie uwierzyła… zaś Isabel.. owszem. Ale nie myśl teraz o tym.. Stało się, lepiej późno niż wcale. Niż życie w podświadomości, co robi taki .. taki arystokratyczny dupek… Wybacz, ale tak go nazywam.. – Wzruszył ramionami, po czym pogładził Panią Lovett po plecach, po jej talii i siedział z nią tak w ciszy przez dłuższą chwilę, że było tylko słychać ich bicia serc, jak i oddechy.
Po chwili też, kobieta powoli nieco niezbyt spiesznie Pani Lovett opuściła kolana Pana Todd’a, pomyślała, że nie powinna tego robić. Poza tym nie miała pojęcia, co czuł sam Todd, który właśnie uniósł na nią swoje spojrzenie. Kobieta zaraz odchrząknęła przecierając swoje policzki z łez, choć cały czas wydawało jej się, jakby dotykał jej twarzy Sweeney w delikatny sposób, by pozbyć się łzy z jej skóry policzka. Przysiadła z drugiej strony stolika przy którym siedział Pan Todd i odezwała się do niego.
– Przepraszam… Nie powinnam była… - Sweeney wtedy pochylił się nieco nad stolikiem, gdy Nellie położyła dłoń na stole, jakby chciała złapać zaraz filiżankę z herbatą. Todd po chwili przesunął swoją dłoń do dłoni Nellie i pogładził ja leciutko mówiąc.
– Nie przepraszaj za to. Przestań się obwiniać za wszystko, to do niczego nie prowadzi.. i uważam, że powinnaś wyjść z tego sklepu, rozerwać się, zmienić trochę otoczenie, klimat.. Wiem, że to nie łatwe, ale siedzenie tutaj naprawdę niczego nie da, trzeba zając czymś myśli. Wyobrażasz sobie święta bez ich obchodzenia? Pani Lovett.. bo wyciągnę Panią siłą z tego sklepu… Pozwól sobie pomóc.. Przecież nie chcę źle. – Uśmiechnął się kącikiem ust do kobiety i zaraz sięgnął do kieszeni swojej kamizelki i wyciągnął w przezroczystej folii zapakowanego ciastka na choinkę udekorowanego białym i czerwonym lukrem, który był na sznureczku i Todd poruszał nim przed Nellie jakby ten ciastek tańczył. To wywołało lekkie drganie kącika ust kobiety w górę i mężczyzna odezwał się spokojnie.
– To dla Ciebie. Pomyśl, że to pierwszy krok do tego by te święta były radosne, teraz takie różne rzeczy są do kupienia. Nawet takie ciasteczka, zjadłbym, ale wolałem dać Tobie, niż skończyć żywot marny ciastka w moim brzuchu. – Chciał nieco rozbawić kobietę, przekonać do tego, ze ten rok wcale nie musi być tak beznadziejny jak rozstanie z McCartney’em. Oczywiście podejrzewał, że kobieta kocha William’a, a przynajmniej darzyła go uczuciem bliskim, dlatego był ostrożny w tym co robił i mówił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.