SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 23 grudnia 2014

Part 64.

Dochodząc do sklepu Pani Lovett widział McCartney’a, który właśnie wściekał wyrzucając poniszczone rzeczy z walizek, które tu wystawiła Pani Lovett z przyjaciółką ostatnimi dniami. Krzyczał, chyba nie rozumiał tego, jaką przykrość zrobił Pani Lovett, niektórzy ludzie też podnosili głos z myślą, by po prostu zamknął usta, bo az nie wpadało tak odzywać się na głos na ulicy. Powoli też robiło się szaro na dworze, a nawet wydawało się jakby niebo zbierało się na wysyp białego puchu, co właśnie zaraz jeden płatek wylądował na nosie Swenney’a, na co lekko się uśmiechnął, ale słysząc kolejne krzyki William’a podszedł do niego, i stanął nieco z tyłu. Zaś arystokrata krzyczał. – Nellie..! Co to ma być.. jak mogłaś zniszczyć moje rzeczy, o co Ci do cholery chodzi.. wziąłem Cię pod swój dach.. a Ty mi się tak odpłacasz..?! – Sweeney widział tez jak kobieta patrzyła na zachowanie tego człowieka, aż wychyliła się i chciała coś powiedzieć, ale ten nie dał jej dojść do głosu.
– Masz tu natychmiast zejść.. i wpuścić mnie do środka.. co Ty sobie wyobrażasz..! Bierzemy ślub przecież..! – Sweeney zakasłał i odparł do William’a kiedy zbliżył się do niego.
– Pan wybaczy, ale Pani Lovett dwa dni temu z Panem zerwała, jak bawił się Pan z jakąś kokietką w klubie. Radziłbym jednak zabrać te rzeczy z chodnika i odejść, nim ktoś zawoła policję, a Pan zostanie aresztowany za zakłócanie porządku. – William był taki wściekły, że w trakcie słów Todd’a złapał go za jego płaszcz jakby chciał go uderzyć, na co golibroda warknął, a William się odezwał.
– Zamknij się Todd.. z Tobą nie rozmawiam, dziwaku..! Sprawdzasz co ja robię..?! Nie Twój interes sprawy pomiędzy mną a Panią Lovett.. a Ciebie.. zobaczysz, że najmniej będziesz się tego spodziewał ”Brzytwiaku” a dopadnę Cię i kiedyś zabiję za to, że tu ciągle jesteś..! – Wycedził przez zęby, na co Todd pochylił się nieco nad uchem mężczyzny i szepnął spokojnie.
– „Brzytwiaku”.. hm.. nie wiedziałem, że zyskałem taki przydomek.. ale nie jest zły. Grozisz mi? Uważaj, bo ze mną nie wygrasz. Może jestem dziwny, ale przynajmniej przyszłej żony bym nie zdradził, obojętne jaki byłby to status związku.. Żegnam, Panie McCartney. – Po czym spojrzał w kierunku Nellie z uśmiechem na złość William’owi.
– Witaj Nellie. Gotowa na podbój świątecznych różności? Mam coś dla Ciebie. A Pan.. Panu już podziękujemy.. puść mnie, nim sam Ci przyłożę, a wiesz mi, ze mam na to ochotę. – William prychnął na słowa mężczyzny i odepchnął Todd’a, na co ten pokręcił głową na mężczyznę, a Nellie odezwała się po chwili.
– Witaj Sweeney’u. Tak jestem gotowa, daj mi jeszcze kilka minut i zaraz będę na dole. Masz coś dla mnie? Zaskakujesz mnie. Poczekaj.. kilka minutek.. – Sweeney uśmiechnął się do kobiety i odparł po chwili, gdy William zbierał do walizki rzeczy, a przechodząc obok Sweeney’a popchnął go i uderzył walizką w brzuch, na co mężczyzna skrzywił się nieco, bo walizki ważyły swoje i było to nieprzyjemne uczucie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.