SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 23 grudnia 2014

Part 71.

Odpadające tapety ze ścian, ślady krwi pozostałe na meblach, skrzypiąca podłoga. Wszystko nadawało jeszcze większego klimatu temu miejscu. Tyle wspomnień pojawiało się w jego głowie z każdym krokiem.. Wszedł do swojego pokoju, w którym atmosfera wydawała się być trochę lepsza, jednak wciąż zagęszczona wszystkimi czynami, które dokonały się na piętrze. Nawet na Toddzie, który był dość dziwacznym człowiekiem pomieszczenie wywarło piorunujące wrażenie. Stanął w oknie. Jak za dawnych czasów by pooglądać czym dzisiejszego dnia żyje ulica. Wydawało mu się, że widział Panią Lovett odjeżdżającą dyliżansem w stronę Westminster Abbey, ale nie był do końca tego pewny.
Nellie zdecydowała się jednak kupić suknię,nie rezygnować z niej. Wątpiła w to, że kiedykolwiek zaufa komuś na tyle by wziąć ślub, ale czułaby się naprawdę głupio najpierw wymagając od kobiety najpiękniejszej sukienki pod słońcem, a potem rezygnacji z niej. Zawsze mogła przydać się na bal czy inną elegancką uroczystość. Z tego względu zmieniły się trochę plany co do jej wyglądu. Zmniejszyła się ilość dekoracji i całego patosu, żeby w rzeczywistości kreacja jednak się do czegoś nadawała.
Opuszczając zakład krawiecki zdała sobie sprawę, że jest jeszcze tyle rzeczy, które trzeba anulować.. że nie było czasu informować Pana Todda o tym, że czas jej nieobecności znacznie się przedłuży. William albo udawał głupiego, albo nie potrafił zaakceptować tego, że ślub się nie odbędzie. Pierw udała się więc do katedry, potem kolejno do właścicieli sali weselnej, muzyków, organizacji transportu i wszelkich rzeczy, które do tej pory zostały ustalone.
Sweeney'a z zamyślenia wyrwało poruszenie klamki od zewnętrznych drzwi. Ktoś usiłował dostać się do środka. Mężczyzna odnalazł klucze otwierające zamek i przekręcił go. Nie wiadomo jakim cudem, ale stał w nich McCartney. - Witaj Todd.. Wracamy na stare śmieci..? Czyżby tak polepszyły się Twoje stosunki z Lovett? - Sweeney stał tak, że William nie mógł przejść, lecz ten pchnął go na bok i tym sposobem dostał się do wnętrza.
- Słuchaj Brzytwiaku, mam dla Ciebie dwie propozycje.. Przekonasz Nellie do małżeństwa ze mną, lub gorzko pożałujesz, że kiedykolwiek pojawiłeś się na mojej i jej drodze.. - McCartney władczo usiadł na fotelu gdzie Sweeney zwykł usadzać swoich klientów i czekał na reakcję mężczyzny. Naprawdę nie miał pojęcia z kim miał do czynienia i na co się porywa. Sweeney zamknął za sobą drzwi i podszedł do okna jak gdyby nigdy nic. Upewnił się, że w kieszeni ma brzytwę z którą nigdy się nie rozstawał.
- Po pierwsze Panie Todd, po drugie Pani Lovett. Po trzecie.. to nie Twoja sprawa czy moje stosunki z Panią Lovett poprawiły się. Wystarczy, że role odwróciły się i teraz to Ty jesteś na straconej pozycji. Po czwarte nie masz świadomości na co się porywasz stawiając mi wybór, kochaneczku...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.